Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Naznaczona
Naznaczona - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Naznaczona

Электронная книга - «Naznaczona». Краткое содержание книги:

Seria utrzymana w stylu sagi Zmierzch.
Akcja rozgrywa się w środowisku amerykańskich nastolatków naznaczonych wampiryzmem, uczęszczających do specjalnej szkoły, pozwalającej im zdobyć kwalifikacje dorosłego wampira.
Początkująca wampirzyca, Zoey Redbird, trafia do szkoły Domu Nocy. To tu będzie musiała przejść nieodzowną Przemianę, by zdobyć kwalifikacje dorosłego wampira.
Pomimo początkowych trudności, przyzwyczaja się do nadprzyrodzonych zdolności, jakimi obdarzyła ją Nyx, Bogini Wampirów, i coraz lepiej wchodzi w rolę nowej przywódczyni Cór Ciemności. I co najważniejsze – zaczyna czuć się w Domu Nocy, jak w swym własnym. Ma swego chłopaka, a nawet… dwóch. Ale oto zdarza się coś niewyobrażalnego. Pewnego dnia w zewnętrznym świecie ludzi ginie kilkoro nastolatków, a wszystkie ślady prowadzą do Domu Nocy. Zoey zaczyna zdawać sobie sprawę, że nadprzyrodzone siły, które wyróżniają ją spośród innych, mogą też obrócić się przeciwko jej najbliższym. Dziewczyna zwraca się o pomoc do swych nowych przyjaciół, a wtedy śmierć zakrada się również do Domu Nocy. Zoey musi pogodzić się ze zdradą, która łamie jej serce i podkopuje fundamenty jej nowo zbudowanego świata.
Autorki to matka i córka. P.C. Cast jest znaną i nagradzaną autorką powieści fantastycznych i o zjawiskach nadprzyrodzonych, a także doświadczoną nauczycielką i wykładowczynią. Ma na swym koncie wiele nagród, jak prestiżowa Prism, Dafne du Maurier, Affair du Coeur. Mieszka i pracuje w Oklahomie.
Kristin Cast zdobyła nagrody za swoje wiersze i osiągnięcia dziennikarskie. Ponadto jest słuchaczką Northeastern State University, gdzie stara się osiągnąć swój następny życiowy cel – zostać nauczycielką biologii.
1 ... 14 15 16 17 18 19 20 21 22 ... 66
Перейти на страницу:

– Cześć wszystkim. Poznajcie moją nową współmieszkankę, Zoey Redbird. Zoey, to jest Erin Bates – - powiedziała, wskazując na zabawną ładną blondyneczkę, która siedziała po mojej stronie stołu. (Do licha, ileż tu może być blondynek? Bez ograniczeń?). Nadal rzeczowym tonem i z wyraźnym akcentem z Oklahomy wyjaśniała: – Erin to ta ładna. Poza tym jest zabawna, bystra i ma więcej par butów niż ktokolwiek inny w szkole.

Erin oderwała wzrok od mojego Znaku, któremu już dość długo się przypatrywała, i powiedziała zwięźle:

– Cześć.

– A to symboliczny mężczyzna w naszej grupie, Damien Maslin. Ale on jest gejem, więc właściwie się nie liczy jako chłopak.

Damien wcale się nie obruszył na Stevie Rae ani nie wyglądał na zmieszanego.

– Uważam, że skoro jestem gejem, powinienem się liczyć podwójnie jako chłopak. Dzięki mnie możecie poznać męski punkt widzenia a z drugiej strony nie musicie się oba wiać, że będę chciał was macać.

Miał łagodny wyraz twarzy, kasztanowe włosy i piwne oczy, co go upodobniało do jelonka. W gruncie rzeczy był fajny. Nie miał dziewczyńskich cech właściwych wielu nastolatkom płci męskiej, którzy pewnego dnia postanawiają wyjawić światu to, o czym i tak wszyscy dawno wiedzą z wyjątkiem ich rodziców, którzy gotowi są do końca zaprzeczać faktom. Damien nie był typem wymuskanego chłopczyka o dziewczyńskich cechach, wyglądał po prostu na sympatycznego małolata o ujmującym uśmiechu. Poza tym widoczne były jego starania, by się nie gapić na mój Znak, czym zasłużył sobie na moją wdzięczność.

– No cóż, może masz rację – przyznała lekko Stevie Rae z ustami pełnymi chleba z masłem czosnkowym.

– Nie zwracaj na nią uwagi, Zoey – powiedział Damien. ~ Pozostali są prawie normalni. I strasznie się cieszymy, że wreszcie do nas dołączyłaś. Stevie Rae zamęczała nas zgadywaniem, jaka się okażesz, kiedy się w końcu objawisz.

– Czy będziesz narwaną gówniarką, która brzydko pachnie i uważa, że wampir tylko wypatruje największych firaj erów – wtrąciła Erin.

– Albo może kimś podobnym do nich – Damien kątem oka wskazał siedzących przy sąsiednim stole z lewej strony.

Poszłam za jego wzrokiem i poczułam, jak przeszywa mnie nerwowy dreszcz, kiedy zobaczyłam, kogo może mieć na myśli.

– Chodzi ci o Afrodytę? – zapytałam.

Tak – odpowiedział Damien. – I cały wianuszek jej cmokierów.

Przetarłam oczy.

– Kogo? – zapytałam. Stevie Rae westchnęła.

– Będziesz musiała się przyzwyczaić do słownictwa Damiena. Na szczęście to akurat słowo nie jest tak całkiem obce, przynajmniej dla niektórych z nas, więc nie ma potrze by błagać go o wyjaśnienie. Na wszelki wypadek: cmokier to służalczy pochlebca – dodała tonem nauczycielki.

– Wszystko jedno. I tak chce mi się rzygać na ich widok – wyznała Erin, nie podnosząc głowy znad talerza ze spaghetti.

– Ich?

– To Córy Ciemności – wyjaśniła Stevie Rae, zniżając głos.

– Możesz je uważać za babski konwentykiel – podsunął Damien.

– Wiedźmy z piekła rodem – dodała Erin.

– Ej, nie sądzę, byśmy musiały nastawiać Zoey przeciwko nim. Jej może się z nimi układać.

– Pieprzenie. To wiedźmy z piekła rodem – powiedziała Erin.

– Nie miej takiej niewyparzonej gęby – napomniał ją Damien. – Bo ci będzie przeszkadzać w jedzeniu.

Bardzo mi ulżyło, kiedy się przekonałam, że nikt nie lubi Afrodyty. Bardziej tym ośmielona już chciałam dokładniej wypytać o przyczyny, kiedy zdyszana dziewczyna przypadła z tacą do naszego stołu i klapnęła na miejsce obok Stevie Rae. Miała karnację cappuccino (prawdziwej kawy, jaką można dostać tylko w wyspecjalizowanych sklepach, a nie obrzydliwej przesłodzonej namiastki, jaką podają w Quick Trip), była okrąglutką o pełnych wargach i wystających kościach policzkowych, co nadawało jej wygląd afrykańskiej księżniczki. Ona też miała bujne ciemne włosy, które opadały jej na ramiona lśniącymi falami, a oczy tak czarne, że źrenice prawie się w nich nie odcinały.

– Ja was przepraszam – zaczęła – ale czy nikt, do słownie nikt nie mógł się pofatygować, by mnie obudzić i powiedzieć, że czas już na kolację?

– Wydawało mi się – - odpowiedziała flegmatycznie Erin – że jestem twoją współmieszkanką, nie niańką.

– Żebym czasem nie musiała w środku nocy ściąć trochę tych blond pukli w stylu Jessiki Simpson – zagroziła afrykańska księżniczka.

– Mówiąc ściśle, należałoby powiedzieć: „Żebym czasem nie musiała w środku dnia ściąć trochę tych blond pukli w stylu Jessiki Simpson". Bo praktycznie noc jest dla nas dniem, a dzień nocą- sprecyzował Damien.

Czarnulka spojrzała na niego spod zmrużonych powiek.

– Wiesz, Damien, tym swoim słownictwem działasz mi cholernie na nerwy.

– Shaunee… – Stevie Rae pospiesznie przerwała tę wymianę zdań. – Moja współmieszkanką nareszcie się zjawiła. To jest Zoey Redbird. Zoey, a to współmieszkanką Erin, Shaunee Cole.

– Cześć – pozdrowiłam j ą z ustami pełnymi spaghetti, kiedy Shaunee przeniosła wzrok z Erin na mnie.

– Jak to jest, Zoey, z twoim Znakiem? – zapytała bez ogródek. – Cały wypełniony kolorem, a ty zdaje się, jesteś dopiero adeptką.

Wszyscy zamilkli porażeni nietaktowną bezpośredniością tego pytania. Shaunee powiodła wzrokiem wokół.

– O co chodzi? Nie udawajcie, żeście tego nie zauważyli i nie chcielibyście się dowiedzieć.

– Zauważyliśmy – odpowiedziała godnie Stevie Rae. – Ale mamy na tyle taktu, by o to głośno nie pytać.

– Dajcie spokój. Zresztą mniejsza o to. – - Shaunee wzruszeniem ramion zbyła obiekcje Stevie Rae. – Chodzi o coś ważnego, a każdy chciałby wiedzieć, co jest z tym Znakiem. Nie ma co bawić się w grzeczności, kiedy można się dowiedzieć czegoś ciekawego. – Zwróciła się teraz do mnie. -No więc co to za dziwna sprawa z tym Znakiem?

No cóż, właściwie dlaczego miałabym nie zmierzyć się z tym problemem właśnie teraz? Pociągnęłam łyk herbaty, by zwilżyć usta. Wszyscy czworo wpatrywali się we mnie intensywnie, z niecierpliwością czekając na moją odpowiedź.

– Owszem, jestem adeptką i nie wydaje mi się, bym różniła się czymś od was. – I plotłam coś jeszcze przez chwilę, podczas gdy wszyscy mówili jednocześnie. Wiedziałam, że w którymś momencie będę musiała odpowiedzieć na to pytanie. W końcu nie jestem głupia. Może skołowaną ale nie głupia. I coś w środku mi podpowiadało, że nie mogę im opowiedzieć o swoich przeżyciach z pogranicza życia i śmierci, kiedy to spotkałam Nyks. – Właściwie nie wiem, dlaczego mój Znak jest wypełniony kolorem. I to nie Tracker Naznaczył mnie w ten sposób. Ale później tego dnia zdarzył mi się wypadek. Upadłam i uderzyłam się w głowę. A kiedy się ocknęłam, Znak już wyglądał tak jak teraz. Zastanawiałam się nad tym i przychodzi mi na myśl tylko tyle, że związane jest to z moją reakcją na ten wypadek. Byłam nieprzytomna. Straciłam wiele krwi. Może przyspieszyło to proces ciemnienia Znaku? W każdym razie tak mi się wydaje.

– Phi – - prychnęła lekceważąco Shaunee. – - Miałam nadzieję usłyszeć coś ciekawszego. Coś mocnego, jakieś ploteczki.

– Przykro mi… – wyjąkałam.

– Uważaj, Bliźniaczko – - powiedziała Erin, ruchem głowy wskazując na sąsiedni stół, gdzie siedziały Córy Ciemności. – Bo wygląda na to, że bardziej byś pasowała do towarzystwa siedzącego obok.

Shaunee skrzywiła się.

– Prędzej bym się zabiła, niż przystała do tych małp.

– Przestań, flaki się przewracają od tego, co mówisz – zniecierpliwiła się Stevie Rae.

Damien westchnął przeciągle.

– Zaraz wam przypomnę, jak bardzo jestem cenny w waszym gronie, z penisem czy bez.

1 ... 14 15 16 17 18 19 20 21 22 ... 66
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)