Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
W 20 lat później - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

W 20 lat później

Электронная книга - «W 20 lat później». Краткое содержание книги:

Od ostatniego spotkania słynnych czterech muszkieterów — d’Artagnana, Atosa, Portosa i Aramisa — minęło prawie dwadzieścia lat. Nie żyją już kardynał Richelieu i król Ludwik XIII, a rządy we Francji sprawuje w imieniu swojego nieletniego syna Anna Austryjaczka, pozostająca pod wpływem ambitnego i bezwzględnego następcy Richelieu — Mazariniego. Dwór huczy od intryg, a mieszczanie paryscy wylegają zbrojnie na ulice miasta.
1 ... 14 15 16 17 18 19 20 21 22 ... 113
Перейти на страницу:

— W samej rzeczy! Wiem o tym doskonale, gdyż to ja właśnie jeździłem tam po niego.

— Lecz na jego szczęście nie pan go tam odwoziłeś. Gdybym bowiem rozpoznał był pana wśród eskorty, to niech mi pan wierzy, że w dalszym ciągu mam zbyt wiele szacunku dla pana...

— Gadajże, do diabła, jak to było!

— A więc było tak: kiedy na środku ulicy de la Ferronnerie karoca pana de Rochefort mijała jakąś grupę, a ludzie z eskorty łajali mieszczan, podniosły się pomrukiwania. Więzień uważał to za świetną okazję, — wyznał, kim jest i wezwał pomocy. Będąc w pobliżu, rozpoznałem nazwisko hrabiego de Rochefort. Przypomniało mi się, że to on mianował mnie sierżantem w regimencie piemonckim. Powiedziałem bardzo głośno, że to więzień będący przyjacielem diuka de Beaufort. Powstał rozruch, zatrzymano konie, rozgromiono eskortę. Ja tymczasem otworzyłem drzwiczki karocy, pan de Rochefort wyskoczył na ziemię i przepadł w tłumie. Na nieszczęście w tej chwili przechodził patrol, dołączył do straży i zaatakował nas. Cofałem się w stronę ulicy Tiquetonne, ścigano mnie, schroniłem się do domu tuż obok, otoczono go, przeszukano, ale na próżno. Znalazłem na piątym piętrze współczującą osobę, która ukryła mnie pomiędzy dwoma materacami. Pozostawałem w tej kryjówce albo w pobliżu aż do rana, lecz uważając, że wieczorem mogą na nowo rozpocząć poszukiwania, zaryzykowałem spuścić się po rynnach i poszukać najpierw wejścia, a potem wyjścia do któregokolwiek z domów, byleby tylko nie był on strzeżony. Tak wygląda moja historia i na honor, panie, byłbym niepocieszony, gdyby się panu nie spodobała.

— Cóż znowu — odrzekł d’Artagnan — przeciwnie. Na honor, ja też jestem zadowolony, że pan de Rochefort jest wolny. Lecz chyba zdajesz sobie sprawę, że gdybyś wpadł w ręce królewskich ludzi, byłbyś powieszony bez miłosierdzia?

— A jakżeby, zdaję sobie sprawę! — rzekł Wiórek — i to właśnie mnie trapi. Z tego też powodu taki rad jestem, żem pana odnalazł. Bo jeśli pan zechce mnie ukryć, nikt tego lepiej od pana nie potrafi.

— Bardzo chętnie — odrzekł d’Artagnan — chociaż ryzykuję ni mniej, ni więcej, tylko swój stopień oficerski, gdyby się dowiedziano, że udzielam schronienia buntownikowi.

— Ach, panie, wiesz pan dobrze, że dałbym głowę za pana.

— Mógłbyś nawet dodać, żeś już ją nadstawił. Zapominam tylko to, co winienem zapomnieć, a co się tyczy twojej sprawy, to pragnę ją sobie przypomnieć. Siadaj tam i jedz spokojnie, gdyż zauważyłem, że zbyt wymownie patrzysz na resztki mej kolacji.

— Tak, proszę pana. Spiżarnia sąsiadki była słabo wyposażona w rzeczy pożywne — od wczorajszego południa zjadłem tylko kawałek chleba i konfitury. Chociaż nie pogardzam słodyczami, o ile pojawiają się w odpowiedniej porze i miejscu, to przecież uznałem tę kolację za zbyt lekką.

— Biedny chłopcze — powiedział d’Artagnan — ano cóż! zobaczymy, posil się.

— Ach, panie, ocala mi pan życie podwójnie — odrzekł Wiórek.

I zasiadł do stołu, gdzie zaczął wszystko pochłaniać jak za pięknych dni przy ulicy des Fossoyeurs.

D’Artagnan w dalszym ciągu przechadzał się wzdłuż i wszerz pokoju. Zastanawiał się, jakie korzyści mógłby w tych okolicznościach wyciągnąć z Wiórka.

A tymczasem Wiórek pracował usilnie, by nadrobić stracony czas. Na koniec westchnął z zadowoleniem człowieka wygłodniałego, świadczącym, iż po pobraniu pierwszej należytej zaliczki trzeba zrobić małą przerwę.

— No i cóż — odezwał się d’Artagnan, który uznał, że nadeszła właśnie sposobna chwila do indagacji — a zatem po kolei: gdzie znajduje się Atos?

— Nie wiem, panie — odparł Wiórek.

— Do czarta! A wiesz, gdzie przebywa Portos?

— Też nie wiem.

— Do czarta! A Aramis?

— I tego nie wiem.

— Do kroćset diabłów!

— Ale wiem za to — wtrącił Wiórek filuternie — gdzie znajduje się Gryzipiórek?

— Co?! Wiesz, gdzie jest Gryzipiórek?

— Tak panie.

— Gdzież on jest?

— W katedrze Notre-Dame.

— Jest kościelnym.

— Gryzipiórek kościelnym w Notre-Dame? Jesteś tego pewny?

— Jak najpewniejszy; widziałem go, rozmawiałem z nim.

— Powinien wiedzieć, gdzie przebywa jego pan?

— Bez wątpienia.

D’Artagnan zastanowił się chwilę, po czym wziął płaszcz i szpadę; zabierał się do wyjścia.

— Panie — przemówił żałośnie Wiórek — więc porzucasz mnie pan? Niechże pan pomyśli, że cała moja nadzieja jedynie w panu!

— Ależ tu nie przyjdą cię szukać — rzekł d’Artagnan.

— Zresztą gdyby przyszli — odparł przemyślny Wiórek — to dla domowników, którzy nie widzieli mnie tu wchodzącego, będę jedynie złodziejem.

— To racja — rzucił d’Artagnan. — Hm, znasz jakąś gwarę?

— Znam coś lepszego od gwary, proszę pana — odpowiedział Wiórek. — Znam język: mówię po flamandzku.

— A gdzieś się go, u diabła, nauczył?

— W Artois, gdzie wojowałem przez dwa lata. Proszę posłuchać: Goeden Morgen, mynheer ith ben begeeray te weeten the ge sond hects omstand.

— Cóż to znaczy?

— Dzień dobry panu! Śpieszę dowiedzieć się o stanie pańskiego zdrowia.

— I to nazywasz językiem! — rzekł d’Artagnan. — Nieważne zresztą, wszystko składa się cudownie.

D’Artagnan podszedł do drzwi, przywołał służącego i kazał powiedzieć pięknej Magdalenie, ażeby przyszła na górę.

— Co pan robisz, panie! — wykrzyknął Wiórek. — Chcesz pan zawierzyć nasz sekret kobiecie?

— Bądź spokojny — rzucił d’Artagnan — nie puści pary z ust.

W tej samej chwili weszła gospodyni. Wbiegła roześmiana, spodziewając się zastać d’Artagnana samego. Zauważywszy Wiórka zatrzymała się zdziwiona.

— Moja droga gosposiu — przemówił d’Artagnan. — Przedstawiam ci twego brata, który przybył z Flandrii i którego przyjmuję do posług na kilka dni.

— Mego brata? — zapytała gospodyni coraz bardziej zdziwiona.

— Powiedzże, master Peter, swojej siostrze dzień dobry.

— Vilkom, zuster! — odezwał się Wiórek.

— Goeden day, bróer! — odparła zdumiona oberżystka.

— Rzecz polega na tym — wtrącił d’Artagnan: — ten pan jest twoim bratem, którego być może nie znasz, ale za to ja go znam. Przybył z Amsterdamu. W czasie mej nieobecności odziejesz go; za moim powrotem, to znaczy za godzinę, przedstawisz mi go i na twoje polecenie, z uwagi, że nie jestem w stanie niczego ci odmówić, przyjmę go na służbę, choć nie umie on ani słowa po francusku. Rozumiesz?

— Raczej zgaduję, czego pan sobie życzy, i już wiem, o co chodzi — odrzekła Magdalena.

— Jesteś wspaniałą kobietą, moja piękna gosposiu, i całkowicie na tobie polegam.

Po czym, dając porozumiewawczy znak Wiórkowi, D’Artagnan wyszedł, by udać się do katedry Notre-Dame.

VIII. O różnicy wpływu, jaki może wywrzeć pół pistola na kościelnego i na

ministranta

D’Artagnan skierował się ku mostowi Pont-Neuf, uszczęśliwiony z odnalezienia Wiórka, bo jakkolwiek mogło się zdawać, że to on oddał przysługę zacnemu chłopcu, to po prawdzie Wiórek wyświadczył ją muszkieterowi. Istotnie, w momencie tym nic go nie mogło bardziej uradować niż dzielny i inteligentny służący. Oczywiście Wiórek, według wszelkiego prawdopodobieństwa, nie będzie mógł pozostawać na jego służbie przez czas dłuższy, lecz Wiórek, powracający na swoją pozycję społeczną przy ulicy des Lombards, zaciągał dług wobec d’Artagnana, który, ukrywając go u siebie, uratował czy też prawie że uratował mu życie. D’Artagnan zaś nie miał nic przeciwko temu, aby mieć stosunki wśród mieszczaństwa w chwili, gdy przygotowywało się ono do wypowiedzenia wojny dworowi. Była to tajemna więź z kimś z obozu nieprzyjacielskiego, a dla człowieka tak sprytnego jak d’Artagnan z najmniejszych rzeczy mogły wyróść wielkie.

1 ... 14 15 16 17 18 19 20 21 22 ... 113
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)