Przejście
- Автор: Уиллис Конни
- Год: 2003
- Язык: польский
- Год: Zysk i S-ka
- ISBN: 83-7298-253-8
- Переводчик: Piotr Budkiewicz
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Przejście». Краткое содержание книги:
— Jest pani pewna? — upierała się siostra Joanny. — Czytałam o doświadczeniach granicznych. Wiem, że ludzie widzą Jezusa oczekującego, aby przywitać ich w niebie, i ci, „którzy widzieli, uwierzyli”. Serce Joanny na pewno nie było tak zatwardziałe, aby nie pożałowała swoich grzechów w obliczu tego, co ją oczekiwało.
— Jestem pewna — odparła twardo Vielle. — Nie powiedziała ani słowa.
— A zatem nie ma już nadziei. — Siostra Joanny potarła oczy. — Jest w piekle.
— Joanna?! — wykrzyknęła wzburzona Vielle. — Jak pani śmie…
— To nie ja ją potępiłam, tylko Bóg. Czyż nie jest napisane: „A synowie królestwa zostaną wyrzuceni na zewnątrz — w ciemność; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”?
— Proszę się stąd wynosić — rozkazała Vielle.
Siostra Joanny spojrzała na Richarda, jakby oczekując jego wsparcia. Zastanawiał się, jak to możliwe, że kiedykolwiek pomylił ją z Joanną.
— Będę się modliła za was oboje — zapowiedziała i wyszła.
— Niech się pani nie waży tego robić! — wrzasnęła za nią Vielle, a jeden z policjantów przy drzwiach podniósł czujnie wzrok. — Jest pani arogancką, wredną, świętoszkowatą…
— Co powiedziała Joanna? — wtrącił się Richard.
Vielle się odwróciła i spojrzała na niego. Powoli się uspokajała.
— Posłuchaj, Richard…
— Powiedziała coś, prawda? Co takiego?
— Nie mogę uwierzyć, że przyszła tutaj opowiadać takie brednie. Co za suka. Powiem ci, kogo Bóg wyrzuca na zewnątrz, w ciemność. Takie dwulicowe niby-chrześcijanki jak ona!
— Co powiedziała Joanna?
— Joanna powiedziała, że nie utrzymywała bliskich kontaktów z siostrą. — Vielle wróciła do recepcji. — Właściwie były od siebie oddalone o wiele lat świetlnych. — Wzięła do ręki wykres. — Jak to możliwe, że cudowna, kochana, wrażliwa Joanna miała taką siostrę…
Richard złapał ją za rękę.
— Co powiedziała?
— Posłuchaj, muszę wracać do pacjentów. Mam strasznie dużo roboty.
— Właśnie dlatego przyszłaś do mnie do laboratorium, tak? Powiedziałaś, że jakiś facet po zawale stwierdził: „Za daleko dla niej”, i że myślałaś o tym, co się działo podczas ostatnich chwil jej życia. To dlatego, że Joanna powiedziała coś ważnego, prawda? — Potrząsnął jej ręką. — Co powiedziała?
Policjant przy drzwiach ruszył w ich stronę z dłonią opartą na pistolecie.
— Richard…
— To ważne. Mów.
— Powiedziała: „Powtórz Richardowi…” — Umilkła, spoglądając na wykres.
Richard czekał, bojąc się odezwać.
Wpatrywała się bezmyślnie w wykres, aby po chwili podnieść głowę. Wyglądała tak, jak Tish w laboratorium.
— „Powtórz Richardowi, że to jest…” — Przełknęła ślinę. — „SOS. SOS”.
Rozdział 43
„Na litość boską, zaopiekujcie się naszymi ludźmi…”