Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Przejście - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Przejście

Электронная книга - «Przejście». Краткое содержание книги:

Jedna z rzadkich, niezapomnianych powieści, zarówno dramatycznych, jak i głęboko refleksyjnych oraz pełnych napięcia. Zdumiewająca mieszanka suspensu i nauki. Joanna Lander jest psychologiem prowadzącym badania nad śmiercią. Kiedy decyduje się na udział w projekcie polegającym na symulowaniu śmierci klinicznej, okazuje się, iż może rozwiązać największą tajemnicę życia, albo też stać się ofiarą nauki. Poddaje się jednak eksperymentowi młodego, błyskotliwego neurologa, zainteresowanego symulowaniem śmierci klinicznej za pomocą psychoaktywnego leku…
1 ... 166 167 168 169 170 171 172 173 174 ... 225
Перейти на страницу:

— Jest pani pewna? — upierała się siostra Joanny. — Czytałam o doświadczeniach granicznych. Wiem, że ludzie widzą Jezusa oczekującego, aby przywitać ich w niebie, i ci, „którzy widzieli, uwierzyli”. Serce Joanny na pewno nie było tak zatwardziałe, aby nie pożałowała swoich grzechów w obliczu tego, co ją oczekiwało.

— Jestem pewna — odparła twardo Vielle. — Nie powiedziała ani słowa.

— A zatem nie ma już nadziei. — Siostra Joanny potarła oczy. — Jest w piekle.

— Joanna?! — wykrzyknęła wzburzona Vielle. — Jak pani śmie…

— To nie ja ją potępiłam, tylko Bóg. Czyż nie jest napisane: „A synowie królestwa zostaną wyrzuceni na zewnątrz — w ciemność; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”?

— Proszę się stąd wynosić — rozkazała Vielle.

Siostra Joanny spojrzała na Richarda, jakby oczekując jego wsparcia. Zastanawiał się, jak to możliwe, że kiedykolwiek pomylił ją z Joanną.

— Będę się modliła za was oboje — zapowiedziała i wyszła.

— Niech się pani nie waży tego robić! — wrzasnęła za nią Vielle, a jeden z policjantów przy drzwiach podniósł czujnie wzrok. — Jest pani arogancką, wredną, świętoszkowatą…

— Co powiedziała Joanna? — wtrącił się Richard.

Vielle się odwróciła i spojrzała na niego. Powoli się uspokajała.

— Posłuchaj, Richard…

— Powiedziała coś, prawda? Co takiego?

— Nie mogę uwierzyć, że przyszła tutaj opowiadać takie brednie. Co za suka. Powiem ci, kogo Bóg wyrzuca na zewnątrz, w ciemność. Takie dwulicowe niby-chrześcijanki jak ona!

— Co powiedziała Joanna?

— Joanna powiedziała, że nie utrzymywała bliskich kontaktów z siostrą. — Vielle wróciła do recepcji. — Właściwie były od siebie oddalone o wiele lat świetlnych. — Wzięła do ręki wykres. — Jak to możliwe, że cudowna, kochana, wrażliwa Joanna miała taką siostrę…

Richard złapał ją za rękę.

— Co powiedziała?

— Posłuchaj, muszę wracać do pacjentów. Mam strasznie dużo roboty.

— Właśnie dlatego przyszłaś do mnie do laboratorium, tak? Powiedziałaś, że jakiś facet po zawale stwierdził: „Za daleko dla niej”, i że myślałaś o tym, co się działo podczas ostatnich chwil jej życia. To dlatego, że Joanna powiedziała coś ważnego, prawda? — Potrząsnął jej ręką. — Co powiedziała?

Policjant przy drzwiach ruszył w ich stronę z dłonią opartą na pistolecie.

— Richard…

— To ważne. Mów.

— Powiedziała: „Powtórz Richardowi…” — Umilkła, spoglądając na wykres.

Richard czekał, bojąc się odezwać.

Wpatrywała się bezmyślnie w wykres, aby po chwili podnieść głowę. Wyglądała tak, jak Tish w laboratorium.

— „Powtórz Richardowi, że to jest…” — Przełknęła ślinę. — „SOS. SOS”.

Rozdział 43

„Na litość boską, zaopiekujcie się naszymi ludźmi…”

Ostatni wpis w dzienniku Roberta Falcona Scotta, znaleziony przy jego ciele na Antarktyce

— Przesłałaś pani Joannie wiadomość na pager? — spytała matkę Maisie.

— Tak — potwierdziła pani Nellis, starannie porządkując rzeczy na stoliku przy łóżku córki. — Napijesz się soku? A może zjesz loda na patyku?

— Kiedy ją zawiadomiłaś? Wczoraj?

— Pewnie jest bardzo zajęta. Chcesz galaretkę?

— Mówiła, że przyjdzie w czwartek, a nie zjawiła się ani w czwartek, ani wczoraj — upierała się Maisie. — Jesteś pewna, że siostra Barbara zawiadomiła ją przez pager?

— Jestem pewna — potwierdziła matka, zdejmując wieczko dzbanka na wodę i zaglądając do środka. — Zgadnij, kto przyjdzie jutro po południu? Siostra Barbara powiedziała, że ciebie i inne dzieci na piętrze odwiedzi klaun!

— Taki jak Emmett Kelly? — Maisie podniosła głowę.

— Emmett Kelly? — zdumiała się matka. — Zaraz, zaraz, skąd wiesz, kim był Emmett Kelly?

— Widziałam go na jednej z moich kaset. Tych z filmami Disneya. Nie pamiętam której. Jakiejś o cyrku.

— Ten klaun będzie robił sztuczki magiczne. Fantastycznie, prawda?

— Doktor Lander opowiedziała mi o klaunie, który wyciągał z kieszeni chustkę przywiązaną do jeszcze jednej i jeszcze jednej, i jeszcze jednej — stwierdziła Maisie. — Może była tak zajęta, że zapomniała, i trzeba do niej zadzwonić.

— Skoro jest zajęta, nie powinniśmy jej zawracać głowy. Zobacz, przyniosłam ci nowe taśmy wideo. Najlepsze lato i Nie wierzcie bliźniaczkom. Którą chcesz obejrzeć?

— Zawsze przychodzi, kiedy się ze mną umówi. Nawet jeśli jest bardzo zajęta. Może zachorowała. Siostra Amy miała grypę.

— Powinnaś myśleć o przyjemnych rzeczach, a nie martwić się bez powodu. — Pani Nellis wsunęła Najlepsze lato do odtwarzacza. — Pamiętaj, co powiedział doktor Murrow. Musisz się przygotować na przyjęcie nowego serca. — Włączyła telewizor, wzięła do ręki dzbanek i zaniosła go do umywalki. — Innymi słowy, nie wolno ci się przejmować. — Wylała wodę razem z grzechoczącym lodem, podeszła do drzwi i się odwróciła. — Zaraz wracam. Pójdę po lód.

— Spytaj, czy ktoś ją zawiadomił przez pager. Powiedz, że znalazłam informacje, o które mnie prosiła.

Matka zatrzymała się na progu.

— Jakie informacje?

— Takie różne, o których rozmawiałyśmy, kiedy wpadła mnie odwiedzić.

— To bardzo miło, że personel szpitala cię odwiedza, ale musisz pamiętać, że wszyscy tutaj pracują, i to jest najważniejsze.

Ale ta sprawa dotyczy jej pracy, chciała odpowiedzieć Maisie, lecz ugryzła się w język. Mało brakowało, a jej matka zaczęłaby się dopytywać, o co Joanna ją prosiła.

— Spytaj, czy ją zawiadomiono — zażądała w zamian, a kiedy matka wróciła z dzbankiem i puszką soku, spytała: — I co, spytałaś?

— Popatrz, sok ananasowy — oznajmiła radośnie pani Nellis i postawiła puszkę na stoliku. — Pielęgniarki powiedziały, że znalazła nową pracę i musiała się przeprowadzić. Chcesz słomkę?

— Dokąd się przeniosła?

— Nie wiem. — Matka Maisie odpakowała rurkę.

— Zobaczyłaby się ze mną, gdyby się miała przeprowadzić.

— Pewnie nie miała czasu. Pielęgniarki twierdzą, że musiała od razu rozpocząć nową pracę. — Wręczyła córce sok. — Powiedziały też, że chciała, aby pożegnały się z tobą w jej imieniu. Życzyła ci samych przyjemnych myśli i kazała słuchać poleceń doktora Murrowa. — Włączyła telewizor. — A teraz wypoczywaj i obejrzyj swój film. To o takiej dziewczynce, która zdrowieje. Zupełnie jak ty. — Podała Maisie pilota. — Wrócę, kiedy podadzą kolację — zapowiedziała, pocałowała ją na do widzenia i poszła.

Po chwili Maisie wyskoczyła z łóżka, podbiegła na palcach do drzwi i wyjrzała na korytarz. Matka stała w pokoju pielęgniarek, rozmawiając z Barbarą i jeszcze jedną siostrą. Wróciła do łóżka, usiadła na jego krawędzi tak, aby móc się natychmiast schować pod kocem, gdyby ktoś szedł, i obejrzała pierwszą część Najlepszego lata.

Bohaterka filmu poruszała się na wózku inwalidzkim. Włosy miała przewiązane ogromną kokardą, a kolana przykryte kocem. Wyglądała okropnie smutno.

— Nigdy nie wydobrzejesz, jeśli będziesz tak wyglądać — oznajmił lekarz dziewczynki. — Trzeba się uśmiechać, żeby zdrowieć.

1 ... 166 167 168 169 170 171 172 173 174 ... 225
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)