Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Zaraza». Краткое содержание книги:

Sprawiając dobre uczynki, szlachetni ludzie nie myślą o wdzięczności.
Anna de Leon z pewnością nie oczekiwała, że Morvan Fitzwaryn, którego przyjęła w czasie zarazy do swego zamku i opiekowała się nim, dopóki nie wyzdrowiał, będzie chciał się odwdzięczyć, uwodząc ją.
Dzielnej, przyzwyczajonej do wydawania rozkazów dziewczynie opieranie się temu przystojnemu mężczyźnie przychodzi coraz trudniej, a, niestety, jeśli chce pokonać dawnego wroga, będzie zdana na pomoc Morvana. Tylko czy wróg poza murami zamku jest bardziej niebezpieczny od sojusznika w twierdzy?
1 ... 13 14 15 16 17 18 19 20 21 ... 73
Перейти на страницу:

– Co robisz? – spytał.

Morvan jeszcze nigdy nie widział Anny w sukni, stąd jego dociekliwość.

– Przyzwyczajam się do kobiecych strojów. – Wzięła do ręki welon i złożyła go starannie. – To naprawdę strasznie pracochłonne.

– Większość dam ma służące do pomocy. – Morvan zaczął pomagać dziewczynie w składaniu delikatnych szat.

– Mogę się o to zatroszczyć. Ale po przejściu zarazy została tylko jedna dobrze wyszkoloną pokojówka i oddałam ją Catherine. Nigdy nie chciałam mieć osobistych służących. Człowiek nie może zostać sam. Zawsze są przy nim. – Wstała i wrzuciła welony do szuflady, z której je wcześniej wyjęła.

– A dlaczego postanowiłaś zacząć się przyzwyczajać do kobiecych strojów?

Anna kucnęła i zaczęła szperać w szufladzie w poszukiwaniu srebrnego łańcucha matki.

– Myślę, że już niedługo znów zacznę nosić suknie. Poruszanie się w tych zwojach tkanin wymaga pewnej wprawy, którą utraciłam.

Morvan podszedł bliżej i stanął tuż obok niej. Jego noga dotykała niemal ramienia dziewczyny.

– A reszta? Włosy, biżuteria?

Wstała i stanęła z nim twarzą w twarz.

– Wierzę, że Bóg nas nie opuści i wygramy walkę z Gurwantem. Ale muszę być przygotowana do negocjowania z nim warunków kapitulacji, gdyby zaszła taka konieczność. Wydaje mi się, że gdyby do tego przyszło, mogłabym więcej uzyskać, gdybym się tak ubrała.

Morvan cofnął się o krok i uważnie przyjrzał się Annie.

– Podejrzewam, że już postanowiłaś, jakie postawisz warunki kapitulacji. Gdyby zaszła taka konieczność.

Dziewczyna oblizała wargi i poczuła, że znów się rumieni. Naprawdę w kobiecym stroju czuła się bardzo nieswojo. Nie miała wprawy w byciu kobietą i żadne suknie ani welony świata nie były w stanie tego ukryć. Ale Gurwant chciał ziemi, a nie jej. Suknie miały świadczyć o ustępstwie, by go nie antagonizować.

– O jakie warunki chcesz poprosić?

– Poproszę, żeby wszyscy rycerze, twoi ludzie oraz Catherine i Josce mogli wyjść z zamku i bezpiecznie opuścić nasze dobra. Poproszę też o ochronę moich ludzi i miasta przed rabunkiem.

– A dla siebie? Jakie warunki chcesz wynegocjować dla siebie?

– Dla siebie nie poproszę o nic. Zresztą Gurwant nie honorowałby żadnych zobowiązań, nawet gdyby się zgodził na moje Trunki. – Podeszła do paleniska. Czym innym było rozważanie wszystkiego w samotności, a czym innym mówienie o tym głośno. Teraz wydawało się to bardziej realne, bardziej prawdopodobne.

– Postanowiłaś więc się poddać. Oczywiście, gdyby okazało się to konieczne.

– Kto tu mówi o poddaniu się? – Anna spojrzała na Morvana przez ramię. – Z mojego balkonu do skał na dole jest bardzo daleka droga, Natychmiast znalazł się tuż za nią, położył jej ręce na ramieniu i odwrócił ją twarzą do siebie.

– Chyba nie mówisz poważnie! Nie możesz przecież planować rzucenia się z balkonu w przepaść!

Anna uświadomiła sobie, że popełniła błąd, mówiąc mu o tym. Żadna siła nie zdoła zmusić obrońców do opuszczenia zamku, jeśli będą sądzić, że ona zamierza zrobić coś podobnego.

– Rzucić się w przepaść? Nie, myślałam raczej, żeby zepchnąć tam Gurwanta.

Morvan uważał najwyraźniej, że w zaistniałej sytuacji morderstwo jest zdecydowanie lepszym wyjściem niż samobójstwo, bo opuścił ręce.

– Podejrzewam, że rano przeciwnicy nie będą już mieli tak znacznej przewagi liczebnej – rzekł. – Rozmawiałem wczoraj w kręgu z niemieckim rycerzem i wspomniałem mu, że ostatnio mieliśmy w zamku zarazę. Byłbym zdziwiony, gdyby w nocy co najmniej dziesięciu z nich nie wymknęło się z obozu. Niewątpliwie to dzielni rycerze, ale z epidemią nie da się walczyć za pomocą miecza.

Był mądry. Pewnie najmądrzejszy z łudzi, jakich Anna w życiu spotkała. I taki przystojny. Zawsze zdawała sobie z tego sprawę, ale dziś wieczór w jakiś szczególny sposób zwracała uwagę na piękne rysy twarzy i szczupłe, silne ciało, które znała o wiele lepiej, niż przystoi dziewicy. Może sprawił to strój. Może ubrana w kobiece fatałaszki zaczynała myśleć jak głupiutka kobietka.

– To znakomita wiadomość. – Anna z odrazą spojrzała na spódnicę. – W tej sytuacji jeszcze nie ma potrzeby przyzwyczajać się do noszenia sukni.

– Nie, twoja przezorność nie jest pozbawiona sensu. Tylko w niewłaściwy sposób do niej podchodzisz. Jeśli już przyjdzie do tego, że będziesz zmuszona podjąć negocjacje z Gurwantem, powinnaś być inaczej ubrana.

– W zbroję? W kaftan i rajtuzy? Dlaczego nie w sukni, którą mam na sobie?

– Kobieta nie powinna negocjować z mężczyzną ubrana jak zakonnica. Czy to suknia przywieziona z klasztoru? Za bardzo przypomina habit i przynajmniej od dwudziestu lat jest niemodna. Teraz na suknie zużywa się zdecydowanie mniej materiału. Pokażę ci. – Podszedł do Anny i odgarnął do tyłu fałdy po obu bokach, aż szata nabrała linii, opływającej kibić dziewczyny. – Służące na pewno będą umiały skroić taki fason.

Spojrzała w dół na siebie. Teraz zarys piersi i bioder stał się wyraźnie widoczny.

– Rozumiem, moje szaty mają być podobne do sukien Catherine.

– Jej suknie także są zbyt sute w stosunku do fasonu, o którym mówię.

– Skąd tyle wiesz o kobiecych strojach?

Morvan cofnął się o krok i przyjrzał się efektowi, który udało mu się osiągnąć.

– Przecież żyłem na dworze, gdzie tego typu sprawy są najważniejszym tematem rozmów. A poza tym moja siostra wyszła za kupca bławatnego.

Stał bardzo blisko Anny, dotykał jej bioder. Ogarnęło ją jakieś żenujące podniecenie. Zesztywniała, żeby powstrzymać drżenie. Zdradził ją jednak lekki rumieniec i wiedziała, że Morvan to zauważył.

Ukryła zakłopotanie, okazując żywe zainteresowanie krojem sukni.

– Już rozumiem, co masz na myśli. Muszę przerobić tę suknię. Tak na wszelki wypadek. – Wyjęła mu materiał z rąk i zrobiła ruch, jakby chciała odejść.

Nie pozwolił jej. Zdecydowanym ruchem przesunął lewą rękę na plecy dziewczyny i zatrzymał ją w miejscu. Spojrzał jej w oczy. Zobaczyła w głębi ciemnych oczu Morvana płomień i gwałtownie złapała oddech.

On tymczasem szybkim ruchem zdjął jej z głowy welon. Dziewczyna odprowadziła wzrokiem miękko opadający na podłogę woal, a Morvan zaczął wyciągać jej spinki z włosów. Oswobodzone loki rozsypały się na ramiona.

– I jeszcze jedno: kiedy kobieta zamierza negocjować z mężczyzną, nie powinna ukrywać swej urody. – Palce Morvana przesunęły się wzdłuż głowy dziewczyny w poszukiwaniu ostatnich spinek. – Naszą męską słabością jest to, że im bardziej jesteśmy zachwyceni, tym bardziej stajemy się hojni. – Pochwycił gęstwinę loków i podniósł je do nosa, by poczuć ich zapach. – Kiedy je ścięłaś? W klasztorze czy w czasie choroby?

– W klasztorze – szepnęła tak cicho, że niemal nie słyszała własnych słów.

– Są piękne. Już nigdy ich nie ścinaj.

Chciała mu wyjaśnić, że w klasztorze zawsze obcina się włosy. Ale nie była w stanie wydobyć z siebie głosu, bo Morvan znów na nią patrzył. Jego oczy, w których znów tańczyły iskierki, szukały jej wzroku. Klasztor nagle oddalił się o tysiące kilometrów, a termin powrotu doń przesunął się w jakąś niezwykle odległą przyszłość.

Morvan był wyraźnie rozbawiony, kiedy mówił z nią o strojach, teraz jednak uśmiech zniknął z jego twarzy, która stała się niemal surowa, a czarne oczy płonęły w niej niesamowitym ogniem. Anna wiedziała, że powinna go odepchnąć, ale nie mogła się na to zdobyć. Męska ręka na jej plecach zdawała się parzyć; ożywione aż do bólu ciało dziewczyny czekało na coś, co ma nastąpić. Wydawało jej się, że stoją tak już od niepamiętnych czasów, ni to złączeni, ni to rozdzieleni.

1 ... 13 14 15 16 17 18 19 20 21 ... 73
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)