Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Романы для взрослых » Pięćdziesiąt twarzy Greya
Pięćdziesiąt twarzy Greya - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pięćdziesiąt twarzy Greya

Электронная книга - «Pięćdziesiąt twarzy Greya». Краткое содержание книги:

Pierwszy tom trylogii, która rozpętała na świecie prawdziwe szaleństwo! Ta bezpruderyjna love story zabarwiona perwersją to podróż przez świat głęboko skrywanych kobiecych fantazji erotycznych.
Hipnotyczna, uzależniająca, iskrząca erotyką powieść!
Studentka literatury Anastasia Steele ma w zastępstwie koleżanki przeprowadzić wywiad dla gazety studenckiej z rekinem biznesu Christianem Greyem. Ku zaskoczeniu Any, zamożny, błyskotliwy i zabójczo przystojny mężczyzna od pierwszych sekund spotkania jednocześnie ją onieśmiela i fascynuje… do tego stopnia, że dziewczyna desperacko pragnie poznać go bliżej. Okazja nadarza się bardzo szybko – już nazajutrz Grey zjawia się w sklepie, w którym Ana dorywczo pracuje, i… proponuje jej kolejne spotkanie.
Młoda, niedoświadczona dziewczyna jest zszokowana erotyczną propozycją, którą składa jej ten ekscytujący mężczyzna. Opętany potrzebą sprawowania nad wszystkim kontroli, pragnie jej na własnych warunkach. Z lękiem, wahając się, Anastasia przystaje na jego perwersyjną umowę. Gdy rozpoczyna się śmiały, pełen namiętności romans, dziewczyna powoli odkrywa nie tylko sekrety Greya, lecz także drzemiące w niej samej mroczne instynkty…
„Pięćdziesiąt twarzy Greya” to powieść otwierająca trylogię, która w samych Stanach Zjednoczonych w ciągu trzech pierwszych miesięcy sprzedała się w nakładzie 15 milionów egzemplarzy! Seria od dłuższego czasu niepodzielnie panuje na prestiżowej liście bestsellerów e-bookowych magazynu „The New York Times” (zajmuje miejsca: pierwsze, drugie i trzecie)!
1 ... 11 12 13 14 15 16 17 18 19 ... 114
Перейти на страницу:

– Jose, nic mi nie jest. Trzymam się. – Dość słabo próbuję go odepchnąć.

– Ana, proszę – szepcze i przyciąga mnie bliżej siebie.

– Jose, co ty wyrabiasz?

– Wiesz, że cię lubię, Ana, proszę. – Jedną ręką obejmuje w pasie, a drugą ujmuje brodę. Jasny gwint… on mnie zamierza pocałować.

– Nie, Jose, przestań, nie. – Odpycham go, ale jego umięśnione ciało jest silniejsze. Palce wsunął w moje włosy i teraz unieruchamia mi głowę.

– Proszę, Ana, carina – szepcze w moje usta. Oddech ma ciepły i zbyt słodki: od margarity i piwa. Delikatnie całuje moją brodę, kierując się ku kącikowi ust. Ogarnia mnie panika. Czuję się pijana i pozbawiona kontroli nad sytuacją. Mam wrażenie, że się duszę.

– Jose, nie – błagam. Nie chcę tego. Jesteś moim przyjacielem i zaraz chyba zwymiotuję.

– Wydaje mi się, że pani powiedziała „nie”. – W ciemnościach odzywa się cichy głos. Święty Barnabo! Christian Grey, to on. Skąd się tu wziął? Jose mnie puszcza.

– Grey – rzuca zwięźle. Zerkam niespokojnie na Christiana. Patrzy spode łba na Jose i widać, że jest wściekły. Cholera. Żołądek podchodzi mi do gardła i zginam się we dwoje. Moje ciało nie jest dłużej w stanie tolerować alkoholu i spektakularnie wymiotuję na ulicę.

– Dios mio, Ana! – Jose odskakuje ze wstrętem.

Grey chwyta moje włosy i odsuwa je z linii ognia.

Delikatnie prowadzi mnie w stronę wysokiego klombu na skraju parkingu. Z uczuciem ulgi dostrzegam, że panuje tam względna ciemność.

– Jeśli masz jeszcze wymiotować, zrób to tutaj. Przytrzymam cię.

Jedną ręką obejmuje moje ramiona, a drugą przytrzymuje włosy. Niezdarnie próbuję go odepchnąć, ale znowu wymiotuję… i znowu. Kurczę, ile to jeszcze będzie trwać? Nawet kiedy żołądek mam już pusty, targają mną paskudne torsje. W duchu zarzekam się, że już nigdy nie tknę alkoholu. To wszystko jest po prostu zbyt potworne. W końcu torsje mijają.

Opieram się dłońmi o otaczający klomb murek i ledwie się trzymam na nogach – takie wymioty są strasznie wyczerpujące. Grey puszcza mnie i podaje chusteczkę. Tylko on mógłby mieć przy sobie świeżo wypraną, lnianą chusteczkę z monogramem. CTG. Nie wiedziałam, że można je jeszcze kupić. Wycieram usta, zastanawiając się, co znaczy „T”. Nie jestem w stanie na niego spojrzeć, tak strasznie mi wstyd. Chcę, aby połknęły mnie azalie na klombie. Chcę znaleźć się gdziekolwiek, wszędzie, byle nie tutaj.

Jose stoi w pobliżu wejścia do baru i nas obserwuje. Jęczę i chowam twarz w dłoniach. To musi być najgorsza chwila w moim życiu. Nadal kręci mi się w głowie, kiedy próbuję sobie przypomnieć gorszą. Może odrzucenie Christiana. Ale to teraz jest znacznie bardziej upokarzające. Zbieram się na odwagę i zerkam na niego. Spogląda na mnie z niezdradzającym niczego wyrazem twarzy. Odwracam się i patrzę na Jose, który wydaje się mocno zawstydzony i – podobnie jak ja – onieśmielony przez Greya. Piorunuję go wzrokiem. Mam parę słów do powiedzenia temu mojemu tak zwanemu przyjacielowi, ale żadne z nich nie nadaje się do powtórzenia w obecności pana prezesa Christiana Greya. Ana, kogo ty próbujesz oszukać, przecież dopiero co widział, jak puszczasz pawia na miejscową florę. Trudno to nazwać wytwornym zachowaniem.

– Ja… eee… zobaczymy się w środku – mamrocze Jose i znika za drzwiami, ale oboje go ignorujemy.

Zostaję sam na sam z Greyem. Kuźwa do kwadratu. Co powinnam powiedzieć? Przeprosić za tamten telefon?

– Przepraszam – bąkam, wpatrując się w chusteczkę, którą obracam w dłoniach. Materiał jest taki delikatny.

– Za co przepraszasz, Anastasio?

A więc, cholera, domaga się swego.

– Przede wszystkim za telefon, za wymiotowanie. Och, lista się ciągnie bez końca. – Czuję, że zaczynam się rumienić. Błagam, błagam, czy mogę natychmiast umrzeć?

– Wszyscy coś takiego przeżyliśmy, być może nie aż tak dramatycznie jak ty – mówi cierpko. – Trzeba znać swoje granice, Anastasio. Ja sam jestem zwolennikiem przesuwania granic, ale to akurat jest naprawdę nie do przyjęcia. Czy masz w zwyczaju tak właśnie się zachowywać?

W głowie mi się kręci od alkoholu i irytacji. A co to ma, do cholery, z nim wspólnego? Ja go tutaj nie zapraszałam. Wygląda to tak, jakby mężczyzna w średnim wieku ganił niesforne dziecko. Po trochu mam ochotę oświadczyć mu, że jeśli każdego wieczoru chcę się tak upić, to moja decyzja i jemu nic do tego – ale brakuje mi odwagi. Nie teraz, kiedy wymiotowałam na jego oczach. Czemu on nadal tu stoi?

– Nie – odpowiadam ze skruchą. – Jeszcze nigdy nie byłam pijana i nie zamierzam tego powtórzyć.

Nie rozumiem, co on tu robi. Zaczyna mi się robić słabo. Dostrzega to i chwyta mnie, chroniąc przed upadkiem. Trzyma mnie w ramionach, tuląc do piersi niczym małe dziecko.

– Zawiozę cię do domu – oznajmia.

– Muszę powiedzieć Kate. – Święty Barnabo, znowu w jego ramionach.

– Mój brat może jej powiedzieć.

– Co takiego?

– Mój brat Elliot rozmawia właśnie z panną Kavanagh.

– Och? – Nie rozumiem.

– Był ze mną, kiedy zadzwoniłaś.

– W Seattle? – Mam w głowie mętlik.

– Nie, mieszkam w Heathmanie.

Nadal? Dlaczego?

– Jak mnie znalazłeś?

– Namierzyłem twój telefon, Anastasio.

No a jakżeby inaczej. Jak to w ogóle możliwe? I czy to jest legalne? „Prześladowca” – szepcze do mnie podświadomość przez opary tequili, które nadal okupują mi mózg. Ale, jako że to on, nie przeszkadza mi to.

– Masz jakiś żakiet czy torebkę?

– Eee… tak, jedno i drugie. Christianie, proszę, muszę powiedzieć Kate. Będzie się martwić.

Zaciska usta w cienką linię i ciężko wzdycha.

– Skoro musisz.

Puszcza mnie, a potem bierze za rękę i prowadzi do baru. Czuję się słaba, nadal pijana, zażenowana, wykończona, upokorzona i – dziwna sprawa – niesamowicie podekscytowana. Grey trzyma mnie za rękę – dezorientujący wachlarz emocji. Przynajmniej tydzień zajmie mi ich rozpracowanie.

W środku jest głośno, tłoczno i włączono muzykę, więc na parkiecie zdążył się już zgromadzić spory tłum. Kate nie ma przy naszym stoliku, Jose także gdzieś zniknął. Osamotniony Levi ma żałosną minę.

– Gdzie Kate? – pytam go, próbując przekrzyczeć hałas. W głowie czuję dudnienie dopasowujące się rytmem do basów.

– Tańczy – odkrzykuje Levi.

Widać, że jest zły. Mierzy Christiana podejrzliwym wzrokiem. Wkładam czarną marynarkę i przeciągam przez głowę pasek torebki.

– Jest na parkiecie. – Dotykam ramienia Christiana i krzyczę mu to do ucha, muskając nosem jego włosy, czując czysty, świeży zapach. Ojej. Te wszystkie zakazane, nieznajome uczucia, którym odmawiałam wydostania się na powierzchnię, gonią teraz w amoku po moim wymęczonym ciele. Oblewam się rumieńcem, a gdzieś w głębi moje mięśnie rozkosznie się zaciskają.

Wywraca oczami, bierze mnie znowu za rękę i prowadzi do baru. Natychmiast zostaje obsłużony, pan Kontroler Grey nie musi czekać. Czy jemu wszystko przychodzi tak łatwo? Nie słyszę, co zamawia. Po chwili wręcza mi dużą szklankę wody z lodem.

– Pij!

Poruszające się światła obracają się w rytm muzyki, oblewając dziwną kolorową poświatą wnętrze lokalu i jego klientelę. Są na przemian zielone, niebieskie, białe i demonicznie czerwone. Grey przygląda mi się uważnie. Biorę niepewny łyk.

– Do dna! – woła do mnie.

Jest taki apodyktyczny. Przeczesuje palcami swoje niesforne włosy. Wygląda na sfrustrowanego i zagniewanego. Ma jakiś problem? Nie licząc niemądrej pijanej dziewczyny, która dzwoni do niego w środku nocy i której jego zdaniem potrzebny jest ratunek. No i okazuje się, że rzeczywiście, trzeba ją uratować przed zalotami przyjaciela. A potem patrzeć, jak puszcza pawia za pawiem. „Och, Ana… czy ty to kiedykolwiek przebijesz?” Moja podświadomość cmoka i piorunuje mnie wzrokiem. Chwieję się lekko i on kładzie mi dłoń na ramieniu. Robię, co mi każe, i wypijam całą wodę. Robi mi się niedobrze. Grey bierze ode mnie szklankę i stawia ją na barze. Mętnie zauważam, w co jest ubrany: luźną koszulę z białego lnu, dżinsy, czarne conversy i ciemną marynarkę w prążki. Kołnierzyk koszuli jest rozpięty i widać kilka włosków. W swoim przymuleniu stwierdzam, że wygląda bardzo apetycznie.

1 ... 11 12 13 14 15 16 17 18 19 ... 114
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)