Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Романы для взрослых » Pięćdziesiąt twarzy Greya
Pięćdziesiąt twarzy Greya - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pięćdziesiąt twarzy Greya

Электронная книга - «Pięćdziesiąt twarzy Greya». Краткое содержание книги:

Pierwszy tom trylogii, która rozpętała na świecie prawdziwe szaleństwo! Ta bezpruderyjna love story zabarwiona perwersją to podróż przez świat głęboko skrywanych kobiecych fantazji erotycznych.
Hipnotyczna, uzależniająca, iskrząca erotyką powieść!
Studentka literatury Anastasia Steele ma w zastępstwie koleżanki przeprowadzić wywiad dla gazety studenckiej z rekinem biznesu Christianem Greyem. Ku zaskoczeniu Any, zamożny, błyskotliwy i zabójczo przystojny mężczyzna od pierwszych sekund spotkania jednocześnie ją onieśmiela i fascynuje… do tego stopnia, że dziewczyna desperacko pragnie poznać go bliżej. Okazja nadarza się bardzo szybko – już nazajutrz Grey zjawia się w sklepie, w którym Ana dorywczo pracuje, i… proponuje jej kolejne spotkanie.
Młoda, niedoświadczona dziewczyna jest zszokowana erotyczną propozycją, którą składa jej ten ekscytujący mężczyzna. Opętany potrzebą sprawowania nad wszystkim kontroli, pragnie jej na własnych warunkach. Z lękiem, wahając się, Anastasia przystaje na jego perwersyjną umowę. Gdy rozpoczyna się śmiały, pełen namiętności romans, dziewczyna powoli odkrywa nie tylko sekrety Greya, lecz także drzemiące w niej samej mroczne instynkty…
„Pięćdziesiąt twarzy Greya” to powieść otwierająca trylogię, która w samych Stanach Zjednoczonych w ciągu trzech pierwszych miesięcy sprzedała się w nakładzie 15 milionów egzemplarzy! Seria od dłuższego czasu niepodzielnie panuje na prestiżowej liście bestsellerów e-bookowych magazynu „The New York Times” (zajmuje miejsca: pierwsze, drugie i trzecie)!
1 ... 9 10 11 12 13 14 15 16 17 ... 114
Перейти на страницу:

Nigdy dotąd nie poznałam, jak smakuje odrzucenie. Zgoda, to mnie wybierano zawsze jako ostatnią podczas gry w kosza albo siatkę, ale to akurat rozumiałam: bieganie i jednoczesne odbijanie czy rzucanie piłki to nie dla mnie. Na boisku jestem zdecydowanie kulą u nogi.

Jednak w kategoriach romantycznych nie zaznałam dotąd porażki. Od zawsze brak mi pewności siebie; jestem zbyt blada, zbyt chuda, zbyt niechlujna, zbyt niezgrabna – lista moich wad nie ma końca. Zawsze więc to ja odtrącałam potencjalnych adoratorów. Był na uczelni chłopak, któremu się podobałam, ale nikt nigdy nie wzbudził we mnie zainteresowania – nikt z wyjątkiem cholernego Christiana Greya. Może powinnam być milsza dla chłopców pokroju Paula Claytona i Jose Rodrigueza. Ale jestem przekonana, że żaden z nich nie szlochał w żadnym ciemnym zakątku. Może muszę się po prostu wypłakać.

„Przestań! Przestań! Przestań!” – krzyczy moja podświadomość. Ręce ma skrzyżowane na piersiach i z frustracją tupie jedną stopą. „Wsiadaj do samochodu, jedź do domu, bierz się za naukę. Zapomnij o nim… Natychmiast! I przestań się nad sobą użalać”.

Oddycham głęboko, a potem wstaję. Weź się w garść, Steele. Ruszam w stronę samochodu Kate, ocierając po drodze łzy z twarzy. Nie będę już o nim myśleć. Potraktuję ten incydent jako nauczkę i skoncentruję się na egzaminach.

Kate siedzi przy stole, pochylona nad laptopem. Powitalny uśmiech gaśnie, kiedy dostrzega moją twarz.

– Ana, co się stało?

O nie, tylko nie inkwizycja Katherine Kavanagh. Kręcę głową, dając tym gestem do zrozumienia, aby mi odpuściła, ale równie dobrze mogłabym mieszkać z głuchoniemym ślepcem.

– Płakałaś. – Czasem ma wyjątkowy dar ubierania w słowa tego, co cholernie oczywiste. – Co ci zrobił ten drań? – warczy, a jej mina… o kurczę, jest naprawdę groźna.

– Nic, Kate. – I w tym cały problem. Myśl ta wywołuje na mojej twarzy cierpki uśmiech.

– W takim razie czemu płakałaś? Ty nigdy nie płaczesz. – Głos jej łagodnieje. Wstaje, a jej spojrzenie pełne jest troski. Mocno mnie przytula. Muszę coś powiedzieć, aby dała mi spokój.

– Mało brakowało, a przejechałby mnie rowerzysta. – To w sumie niewiele, ale od razu odwraca jej uwagę od… niego.

– Jezu, Ana, wszystko w porządku? Jesteś ranna? – Odsuwa mnie na odległość ramienia i szybko lustruje od stóp do głów.

– Nie. Christian mnie uratował – szepczę. – Ale bardzo się zdenerwowałam.

– Nic dziwnego. Jak tam kawa? Wiem, że jej nie znosisz.

– Zamówiłam herbatę. Było w porządku, w zasadzie nie ma o czym opowiadać. Nie wiem, dlaczego mnie zaprosił.

– Podobasz mu się.

– Już nie. Więcej się z nim nie spotkam. – Tak, udaje mi się wypowiedzieć to spokojnie i rzeczowo.

– Och?

Dupa blada. Zaintrygowałam ją tym. Udaję się do kuchni, aby nie widziała mojej twarzy.

– Tak, to przecież nie moja liga, Kate – dodaję cierpko.

– Co masz na myśli?

– Och, Kate, to oczywiste. – Odwracam się na pięcie i staję z nią twarzą w twarz, gdyż zdążyła już się pojawić w drzwiach kuchni.

– Dla mnie nie – oświadcza. – Okej, ma więcej kasy niż ty, no ale w sumie ma jej więcej od większości Amerykanów!

– Kate, on jest… – Wzruszam ramionami.

– Ana! Na litość boską, ile razy mam ci to powtarzać? Ślicznotka z ciebie – przerywa mi. O nie. Zaraz zacznie tę swoją tyradę.

– Kate, proszę cię. Muszę się uczyć.

Marszczy brwi.

– Chcesz zobaczyć artykuł? Jest gotowy. Jose zrobił naprawdę świetne zdjęcia.

Czy naprawdę potrzebuję wizualnego przypomnienia pięknego Christiana „Nie-chcę-cię” Greya?

– Jasne. – Wyczarowuję uśmiech i podchodzę do laptopa. No i oto on, czarno-biały, wpatruje się we mnie i uznaje mnie za wybrakowaną.

Udaję, że czytam artykuł, a tymczasem patrzę mu prosto w oczy, szukając w tym zdjęciu jakiejś wskazówki odnośnie do tego, dlaczego to podobno nie mężczyzna dla mnie. I nagle robi się to oczywiste. Jest zbyt olśniewająco przystojny. Krańcowo różnimy się od siebie; pochodzimy z dwóch różnych światów. Jestem Ikarem, który znalazł się zbyt blisko słońca i w rezultacie spłonął. Jego słowa mają sens. To nie mężczyzna dla mnie. To właśnie miał na myśli i teraz łatwiej jest mi zaakceptować jego odrzucenie… prawie. Jakoś dam radę z tym żyć. Rozumiem.

– Bardzo dobry artykuł, Kate. A teraz idę się uczyć.

W duchu składam sobie przyrzeczenie, że od teraz nie będę o nim myśleć, a potem wyjmuję notatki i biorę się za czytanie.

Dopiero kiedy leżę w łóżku i próbuję zasnąć, pozwalam myślom pomknąć ku temu dziwacznemu przedpołudniu. Ciągle przypomina mi się ten jego tekst: „Nie bawię się w dziewczyny” i wkurzam się na siebie, że nie przyswoiłam tej informacji prędzej, kiedy znajdowałam się w jego ramionach i każdą komórką błagałam, aby mnie pocałował. Przecież to wtedy powiedział. Nie chciał mnie jako swojej dziewczyny. Przekręcam się na bok. A może on żyje w celibacie? Zamykam oczy i zaczyna mi pracować wyobraźnia. Może on czeka. „Nie na ciebie” – prycha zaspana podświadomość, po czym przypuszcza atak na moje sny.

Tej nocy śnię o szarych oczach, liściastych wzorkach na mleku i biegam po ciemnych pomieszczeniach, rozjaśnianych jedynie upiornym światłem jarzeniówek, i nie wiem, czy biegnę ku czemuś, czy przed czymś uciekam…

Odkładam długopis. Skończyłam. Ostatni egzamin dobiegł kresu. Na mojej twarzy pojawia się uśmiech zadowolenia. To chyba pierwszy uśmiech w tym tygodniu. Jest piątek i wieczorem będziemy świętować, ostro świętować. Możliwe, że nawet się upiję! Jeszcze nigdy nie byłam pijana. Zerkam w drugi koniec sali gimnastycznej na Kate, która zawzięcie pisze. Zostało pięć minut. No i nadszedł koniec mojej uczelnianej kariery. Już nigdy nie będę musiała siedzieć wśród niespokojnych, osamotnionych studentów. W myślach robię pełne gracji gwiazdy, doskonale wiedząc, że tylko tam jest to możliwe. Kate kończy pisać i odkłada długopis. Patrzy w moją stronę. Ona także się uśmiecha.

Wracamy jej autem do mieszkania, nie rozmawiając po drodze o ostatnim egzaminie. Kate bardziej przejmuje się tym, w co się ubrać dzisiejszego wieczoru.

Szukam w torebce kluczy.

– Ana, przesyłka dla ciebie. – Kate stoi na schodkach przed drzwiami, trzymając w ręce paczkę owiniętą w brązowy papier.

Dziwne. Niczego ostatnio nie zamawiałam z Amazona. Kate wręcza mi paczkę i bierze ode mnie klucze, aby otworzyć drzwi. Przesyłkę zaadresowano do panny Anastasii Steele. Brak adresu nadawcy. Może to od mamy albo Raya.

– Pewnie od rodziców.

– Otwórz! – Kate cała w skowronkach idzie prosto do kuchni po naszego „szampana na koniec egzaminów”.

Rozrywam papier i moim oczom ukazuje się obite skórą pudełko. W środku znajdują się trzy pozornie identyczne książki w idealnym stanie, obite starym materiałem, oraz arkusik białego papieru. Po jednej stronie napisano odręcznie następujący tekst:

Rozpoznaję cytat z Tessy. Cóż za ironia – dopiero co przez trzy godziny pisałam pracę na temat powieści Thomasa Hardy’ego. A może to wcale nie ironia… może to coś rozmyślnego. Oglądam książki, trzy tomy Tessy d’Urberville. Otwieram pierwszą z góry. A tam staroświecką czcionką napisano:

A niech mnie, to pierwsze wydanie. Muszą być warte majątek. I od razu wiem, kto je przysłał. Kate zerka mi ponad ramieniem na książki. Bierze do ręki kartkę.

– Pierwsze wydanie – szepczę.

– Nie. – Kate otwiera szeroko oczy z niedowierzaniem. – Grey?

Kiwam głową.

– Nikt inny nie przychodzi mi na myśl.

1 ... 9 10 11 12 13 14 15 16 17 ... 114
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)