Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pamięć Światłości
Pamięć Światłości - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pamięć Światłości

Электронная книга - «Pamięć Światłości». Краткое содержание книги:

Pamięć Światłości
1 ... 11 12 13 14 15 16 17 18 19 ... 296
Перейти на страницу:

Kładł otwory pod szew na skórze podwójnym rzędem, pozwalając, aby praca go uspokajała. Dziurkacz, którego używał, dawał otwory w kształcie rombów – gdyby użył młotka, praca szłaby szybciej, ale teraz bardziej odpowiadała mu przyjemność kontaktu ręki z materiałem.

Wziął w dłoń radełko, wyznaczył nim położenie następnych otworów, a następnie wrócił do dziurkowania. Przy takim kształcie dziurkacza należało układać romby równolegle dłuższymi przekątnymi, gdyż kiedy skóra zostanie naciągnięta, otwory nie będą się dalej wydłużać. Zgrabnie położony ścieg pozwoli utrzymać siodło w dobrym stanie przez całe lata. Otwory powinny się znajdować dostatecznie blisko, żeby każdy szew wzmacniał następny, ale równocześnie dostatecznie daleko od siebie, żeby nie rozdzierały się wzajemnie. W związku z czym dobrze było je układać nieco ukośnie względem siebie, po obu stronach linii.

Wystarczyło tylko zadbać, aby te drobne szczegóły były wykonane właściwie i…

Palce mu się omsknęły i romb otworu wyszedł odwrotnie, niż powinien. Poza tym przy okazji rozdarła się skóra między dwoma otworami.

Zawiedziony, omalże nie cisnął przez pokój całą robotę. To już piąty raz dzisiaj!

„Światłości” – pomyślał, wbijając dłonie w blat. – „Co się stało z moją samokontrolą?”

Akurat na to pytanie mógł sobie łatwo odpowiedzieć. „Czarna Wieża, oto co się stało”. Czuł się jak wielonogi nachi, który utknął w kałuży po odpływie i teraz czekał rozpaczliwie na powrót morza, a równocześnie przyglądał się idącym plażą dzieciakom, które zbierały do koszy wszystko, co nadawało się do zjedzenia.

Kilka razy odetchnął głęboko, a następnie znowu wziął do ręki skórę. To będzie jego najgorsza robota od wielu lat, ale przysiągł sobie, że ją ukończy. Nieukończona robota to było coś prawie równie złe jak niedbałość o szczegóły.

– Ciekawe – mówiła Aes Sedai; na imię miała Pevara i na leżała do Czerwonych Ajah. Czuł jej spojrzenie na swoich plecach.

„Czerwona”. Cóż, wspólny cel łączy najbardziej nieprawdopodobnych podróżników, jak głosiło taireńskie powiedzenie. Choć może bardziej pasowałoby tu saldaeańskie przysłowie: „Gdy miecz spoczywa na gardle wroga, nie warto tracić czasu na rozpamiętywanie, jak miało się go na swoim”.

– Tak więc… – ciągnęła dalej Pevara – opowiadałeś mi o swoim życiu przed przybyciem do Czarnej Wieży.

– Jakoś sobie nie przypominam – odparł Androl, zaczynając nowy szew. – A co? Co chcesz wiedzieć?

– Po prostu jestem ciekawa. Na przykład, czy dotarłeś tu z własnej woli, chcąc poddać się próbom, czy też znalazł się któryś z oddziałów, jakie wysyłają na poszukiwania?

Mocno zaciągnął dratwę.

– Przybyłem z własnej woli, ale wydaje mi się, że Evin już ci to powiedział, kiedy wczoraj go o mnie wypytywałaś.

– Hm – mruknęła. – Wygląda na to, że ktoś śledzi moje poczynania.

Opuścił skórę, spojrzał na nią.

– Uczą was takich rzeczy?

– Jakich? – zapytała niewinnie.

– Odwracania kota ogonem w rozmowie. Siedzisz sobie i spokojnie oskarżasz mnie o szpiegowanie, podczas gdy to ty wypytywałaś o mnie moich przyjaciół.

– Lubię wiedzieć, z kim mam do czynienia.

– Chciałabyś się dowiedzieć, dlaczego ktoś mógłby z własnej woli przybyć do Czarnej Wieży. To proste: żeby nauczyć się przenosić Jedyną Moc.

Przez dłuższą chwilę milczała. Omalże mógł dostrzec, jak w myślach dobiera słowa, które nie będą w sprzeczności z Trzema Przysięgami. Rozmowy z Aes Sedai były niczym próby łapania zielonego węża ślizgającego się pośród zielonej trawy.

– Tak – powiedziała w końcu.

Zamrugał zaskoczony.

– Tak, chciałabym się dowiedzieć – wyjaśniła. – Jesteśmy sprzymierzeńcami, czy tego chcemy, czy nie. Dlatego chciałabym się dowiedzieć, z jakim człowiekiem poszłam do łóżka. – Zmierzyła go wzrokiem. – W metaforycznym sensie, rzecz jasna.

Znowu odetchnął głęboko, starając się za wszelką cenę zachować spokój. Nie cierpiał rozmów z Aes Sedai, podczas których słowa zdawały się tracić swój sens. Do tego dochodziły niebezpieczne noce, niemożliwość uporania się z tym siodłem…

Przede wszystkim należy zachować spokój. Żeby sczezł w Światłości!

– Powinniśmy zacząć ćwiczyć tworzenie kręgu – oznajmiła Pevara. – Przyda się… aczkolwiek może w niewielkim tylko stopniu… kiedy ludzie Taima po nas przyjdą.

Androl odpędził od siebie wszystkie niemiłe myśli na temat tej kobiety – miał dość innych zmartwień – i zmusił się, żeby myśleć rozsądnie.

– Krąg?

– Nie wiesz, co to jest?

– Obawiam się, że nie.

Zacisnęła usta.

– Czasami zapominam, w jakiej tkwicie ignorancji… – Urwała, jakby nagle zdała sobie sprawę, że powiedziała za dużo.

– Wszyscy ludzie tkwią w ignorancji, Aes Sedai – zauważył Androl. – Jej przedmiot może się zmieniać, ale natura rzeczy jest taka, że żaden człowiek nigdy nie będzie wiedział wszystkiego.

Wydawało się, że nie takiej odpowiedzi oczekiwała. Czuł na sobie jej baczny, twardy wzrok. Zdawał sobie sprawę z niechęci, z jaką odnosiła się do mężczyzn przenoszących Moc – ta niechęć była czymś zwykłym u większości ludzi, ale u niej chodziło o coś więcej. Poświęciła całe życie ściganiu mężczyzn w rodzaju Androla.

– Krąg – zaczęła Pevara – powstaje wówczas, gdy kobiety i mężczyźni łączą swe siły władania Mocą. Tworzy się go w szczególny sposób.

– Przypuszczam, że wobec tego M’Hael wie, o co chodzi.

– Mężczyźni potrzebują kobiet, żeby utworzyć krąg – wyjaśniła Pevara. – Po prawdzie, to… wyjąwszy szczególne przypadki… krąg łączy więcej kobiet niż mężczyzn. Można, na przykład, połączyć jedną kobietę z jednym mężczyzną, jedną kobietę z dwoma mężczyznami oraz dwie kobiety z jednym mężczyzną. Więc w naszej sytuacji największym kręgiem, jaki możemy stworzyć, jest ten drugi, obejmujący mnie i was dwóch. Niewiele, ale zawsze coś.

– Znajdę ci dwóch, z którymi będziesz mogła ćwiczyć – zapewnił ją Androl. – Wśród tych, którym ufam, Nalaam jest zapewne najsilniejszy. Emarin też potrafi przenieść solidną porcję Mocy, a nie osiągnął jeszcze chyba szczytu swoich możliwości. To samo odnosi się do Jonnetha.

– Oni są najsilniejsi? – zapytała Pevara. – Nie ty?

– Nie – przyznał, wracając do swojej roboty. Na zewnątrz znowu się rozpadało, przez szparę pod drzwiami chłód wciskał się do wnętrza. Jedna z lamp w pomieszczeniu dopalała się, filując i rzucając na ściany drżące cienie. Zapatrzył się na nią z niepokojem.

– Przyznam, że trudno mi w to uwierzyć, panie Androl – powiedziała. – Tamci odnoszą się do ciebie z wielkim szacunkiem.

– Wierz, w co sobie chcesz, Aes Sedai. Jestem najsłabszy ze wszystkich. Jestem, być może, najsłabszym mężczyzną w całej Czarnej Wieży.

Na te słowa zamilkła, a Androl podniósł się, żeby napełnić dogasającą lampę. Kiedy wrócił na swoje miejsce, rozległo się pukanie do drzwi, zwiastujące nadejście Emarina i Canlera. Różnili się od siebie tak, jak tylko ludzie mogą się różnić – wspólne mieli chyba tylko to, że obaj byli jednako zmoknięci. Jeden wysoki, grzeczny i opanowany, drugi irytujący i skłonny do plotek. Jakimś sposobem wszakże znaleźli coś, co ich łączyło i najwyraźniej dobrze się czuli w swoim towarzystwie.

– No i? – zapytał Androl.

– Może się udać – odparł Emarin, zdejmując nasiąknięty deszczem płaszcz i wieszając go na haczyku przy drzwiach. Pod nim miał ubranie haftowane na taireńską modłę. – Tylko przydałaby się porządna burza z ulewą. Warty są czujne.

1 ... 11 12 13 14 15 16 17 18 19 ... 296
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)