Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Przejście - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Przejście

Электронная книга - «Przejście». Краткое содержание книги:

Jedna z rzadkich, niezapomnianych powieści, zarówno dramatycznych, jak i głęboko refleksyjnych oraz pełnych napięcia. Zdumiewająca mieszanka suspensu i nauki. Joanna Lander jest psychologiem prowadzącym badania nad śmiercią. Kiedy decyduje się na udział w projekcie polegającym na symulowaniu śmierci klinicznej, okazuje się, iż może rozwiązać największą tajemnicę życia, albo też stać się ofiarą nauki. Poddaje się jednak eksperymentowi młodego, błyskotliwego neurologa, zainteresowanego symulowaniem śmierci klinicznej za pomocą psychoaktywnego leku…
1 ... 141 142 143 144 145 146 147 148 149 ... 225
Перейти на страницу:

Na końcu korytarza zadzwoniła winda. Przeszło jej przez głowę, że to na pewno Richard albo pan Mandrake. Pośpiesznie namacała w kieszeni klucze i je wyciągnęła. Dobiegł ją odgłos rozsuwanych drzwi windy. Wsunęła klucz do zamka, obróciła go i położyła dłoń na klamce.

— Joanna! — zawołała Vielle. W takiej sytuacji nie pozostało jej nic innego, jak tylko odwrócić się, uśmiechnąć i mieć nadzieję, że pielęgniarka chciała tylko omówić szczegóły najbliższego wieczoru smakołyków.

Nic podobnego.

— Dobrze się czujesz? — spytała Vielle. Na jej twarzy pojawił się taki sam zatroskany wyraz, jaki zawsze przybierała na swoim oddziale. — Coś się stało? Widziałam, jak odjeżdżałaś spod szpitala taksówką. Zawołałam cię, ale zdaje się, że mnie nie usłyszałaś. Dokąd pojechałaś?

Joanna rozejrzała się niespokojnie po korytarzu. Nie powinny rozmawiać w tym miejscu.

— Do Kit. — Otworzyła drzwi i schroniła się w gabinecie.

— Taksówką? — Vielle weszła za nią do środka. — Zepsuł ci się samochód? Mogłaś pożyczyć mój.

— Pan Mandrake mnie ścigał. — Joanna spróbowała się uśmiechnąć. — Zaczaił się przy wejściu na parking.

Vielle najwyraźniej przyjęła to wytłumaczenie.

— Dlaczego pojechałaś do Kit?

— Po książkę — wytłumaczyła, choć przecież nie miała jej przy sobie.

— Zaniepokoiłam się, że nie włożyłaś płaszcza.

— Już ci mówiłam, pan Mandrake deptał mi po piętach. Nie mogłam nawet wrócić do gabinetu po torebkę. On bez przerwy wokół mnie węszy. Jeszcze trochę i będziemy musiały urządzać nasze wieczory smakołyków w specjalnie przygotowanych kryjówkach. — Spróbowała zmienić temat. — Właśnie, kiedy się spotykamy w tym tygodniu?

Nic z tego.

— Na pewno nic ci nie jest? Od dwóch tygodni sprawiasz wrażenie rozkojarzonej.

— Bo jestem rozkojarzona. Moja najlepsza przyjaciółka wciąż pracuje na oddziale nagłych wypadków, chociaż naćpany szaleniec omal nie odstrzelił jej ręki. — Wskazała na zabandażowane ramię Vielle. — Jak ci poszło dzisiaj? Jakieś nowe próby zabójstwa?

— Już dobrze, dobrze. — Vielle podniosła ręce w geście kapitulacji. — Może jutro? Chodzi mi o wieczór smakołyków. Ty powiesz Richardowi, a ja zadzwonię do Kit.

A wtedy Kit i Vielle wymienią się spostrzeżeniami, zaczną wypytywać, dlaczego tak szybko wyszłam i co powiedział Briarley.

— Nie mogę — stwierdziła Joanna. — Jestem zawalona relacjami, które muszę przepisać. — Siadła przy biurku i włączyła komputer na potwierdzenie swoich słów. — Nie ma szans, abym w tym tygodniu wróciła do domu przed dziesiątą. Może w sobotę?

— Wyśmienicie. Powiem Harveyowi Żywemu Trupowi, że jestem zajęta. Wiedziałaś, że w kostnicach wstrzykuje się trupom mastykę w policzki, żeby wyglądały zdrowiej?

— A zatem sobota? — Joanna wyciągnęła kasetę i wsunęła ją do dyktafonu.

— I w ten sposób pozwalam ci się przepracowywać. — Vielle ponownie przybrała zatroskany wyraz twarzy. — Chciałam się tylko upewnić, że nic ci nie jest. — Wychodząc, odwróciła się jeszcze na progu. — Wiem, że ta dithetamina powinna być całkowicie nieszkodliwa, ale wszystkie substancje chemiczne mają skutki uboczne, nawet aspiryna. Powiedziałaś Richardowi o tym, co cię trapi, cokolwiek to jest?

Nie mogę powiedzieć Richardowi. Nie mogę powiedzieć nikomu, nawet tobie. Zwłaszcza tobie. Codziennie stykasz się z umierającymi ludźmi. Jak mogłabyś znieść świadomość, że wiesz, co się z nimi później dzieje?

Spojrzała pogodnie na Vielle.

— Nic mnie nie trapi, poza tym, że nie wiem, jak mi się uda spisać te wszystkie nagrania.

— Wobec tego lepiej bierz się do roboty. — Vielle odwzajemniła uśmiech. — Po prostu się o ciebie martwię.

— Wiem. Vielle… — zaczęła, kiedy pielęgniarka znalazła się już na korytarzu.

Vielle odwróciła się gwałtownie i szybko przymknęła za sobą drzwi.

— Pan Mandrake właśnie wysiadł z windy — szepnęła. — Zarygluj drzwi i wygaś światła. — Błyskawicznie wyszła na korytarz, zamykając drzwi.

Joanna rzuciła się do wyłącznika światła, a następnie do zamka.

— Nie ma jej tutaj — usłyszała głos Vielle. — Właśnie zostawiałam jej wiadomość.

— Wie pani, kiedy wróci? — spytał pan Mandrake.

— Nie mam pojęcia.

— Mam jej coś niezwykle ważnego do zakomunikowania, a ona nigdy nie odpowiada na wiadomości na pager — stwierdził z przyganą. — Wspomniała pani coś o wiadomości? To dobry pomysł, sam też zostawię notatkę.

Rozległo się szuranie, jakby Vielle usiłowała nie dopuścić pana Mandrake do drzwi, a potem ktoś nacisnął klamkę.

— Musiałam niechcący zatrzasnąć blokadę, kiedy wychodziłam — oświadczyła Vielle. — Strasznie mi przykro. — Po chwili jej głos dobiegł z głębi korytarza: — Powtórzę jej, że chciał się pan z nią widzieć. — Zadźwięczała winda.

Joanna stała przy drzwiach, nasłuchując pana Mandrake’a i obawiając się włączyć światło. Zastanawiała się, czy wciąż tam się czai, lecz po chwili zdecydowała się wrócić za biurko. Usiadła i zamyśliła się, co robić dalej.

Będę musiała zrezygnować z uczestnictwa w badaniach. Wymyślę wymówkę, powiem Richardowi, że jestem zbyt zajęta, a projekt uniemożliwia mi normalną pracę. A jak zrezygnuję, to co? Wrócę do przeprowadzania wywiadów z ludźmi, którzy przeszli śmierć kliniczną? Jak mogę kontynuować badania z wiedzą, którą dysponuję? Jak mogę rozmawiać z Maisie, która pewnie umrze, zanim się doczeka nowego serca? Albo z Kit, której narzeczony poszedł na dno wraz z Titanikiem, a wujek jest uwięziony na jego pokładzie i wystrzeliwuje rakiety, których nikt nie widzi? Nie mogę. Będę musiała porzucić szpital, poszukać sobie innego miejsca, uciec. Jak Ismay, wślizgujący się ukradkiem do łodzi ratunkowej, pozwalający utonąć kobietom i dzieciom. „Parszywy tchórz”, stwierdziła z pogardą Maisie, a ona z całą pewnością wiedziała, czym jest odwaga. Od dawna zaglądała śmierci w oczy i nigdy nie usiłowała uciec.

Tylko dlatego, że nie mogła, stwierdziła Joanna, lecz to nie była prawda. Wystarczyło spojrzeć na pana Mandrake’a i panią Davenport. I na matkę Maisie. I Amelię.

Joanna uświadomiła sobie, że właśnie dlatego Amelia zrezygnowała z dalszych sesji. Dotąd tylko częściowo wierzyła w jej opowieść o przejmowaniu się ocenami, lecz zakładała, że brak zainteresowania kolejnymi eksperymentami wynikał z obojętności Richarda. W rzeczywistości było inaczej. Amelia rozpoznała śmierć, jęknęła: „O nie, o nie, o nie” i zrezygnowała z badań.

Ale Amelia miała tylko dwadzieścia dwa lata. Była ochotniczką, a nie osobą współodpowiedzialną za przebieg badań. Nie zgłosiła się po to, aby dowiedzieć się, czym są doświadczenia graniczne, a kiedy poznała prawdę o nich, ogarnęła ją panika, straciła zimną krew, schroniła się na najbliższej łodzi ratunkowej. „Tam, skąd pochodzę, powiesilibyśmy cię na najbliższej sośnie”, mruknęła Joanna.

Gdyby nawet została, gdyby powiedziała o wszystkim Richardowi, co by osiągnęła? Nie uwierzyłby jej. Uznałby, że zmieniła się w Bridey Murphy. Poinformowałby ją, że cierpi na złudzenia powstające w płacie skroniowym.

Bardzo dobrze. W takim razie musi mu udowodnić, że ma rację. Podeszła do drzwi, uderzając kolanem w szafkę. Zapaliła światło. Zbierz dowody. Zdobądź informacje z zewnątrz. Zacznij od Amelii Tanaki.

1 ... 141 142 143 144 145 146 147 148 149 ... 225
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)