Kroki w nieznane. Almanach fantastyki. Tom 5
- Автор: Браун Эрик, Иган Грег
- Год: 2009
- Язык: польский
- Год: Wydawnictwo „Solaris”
- Переводчик: Jolanta Pers
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Kroki w nieznane. Almanach fantastyki. Tom 5». Краткое содержание книги:
Wszystkie córki i synowie Sinona Kreisha już nie żyją, Panie Wszystkiego, a jego zamek został zmieniony w rumowisko przez mściwą armię Ansaarów. Jednak mój pobyt w tym miejscu pozostanie na zawsze wyryty w mojej pamięci.
W tym miejscu nie czuło się obecności Ansaarów na Ziemi. Wydawało się, że Aneksja nigdy nie miała miejsca.
Po pewnym czasie dowiedziałam się, że powstanie w Nowym Haraar upadło. Przed świtem tej pierwszej nocy siły Ansaarów aresztowały prawie wszystkich spiskowców. Większość szybko opuściła ten świat. Wszędzie przeprowadzono okrutne akcje odwetowe. Część najwspanialszych ziemskich monumentów została zrównana z ziemią. Kilka naszych najbardziej produktywnych regionów zostało wypalonych. W świat poszła wiadomość, że wszelkie kolejne ataki na Ansaarów spotkają się z jeszcze gorszą zemstą. Tak więc stało się jasne, że dobrotliwe rządy Ansaarów były tylko przykrywką, że byliśmy dla nich niczym więcej niż niewolnikami, którzy za nieposłuszeństwo będą karani jak zwierzęta.
W zamku Sinona Kreisha mijał tydzień za tygodniem, wszystkie do siebie podobne. Moje życie było niezwykle spokojnie, ustabilizowane. Pewnego dnia zostałam zaprowadzona do prywatnego gabinetu Sinona Kreisha, szmaragdowego pęcherza na szczycie zamku. Sinon Kreish stał prosto i sztywno jak drzewo. Po raz pierwszy zostałam z nim sam na sam i była przerażona.
— Zdradzę ci wielki sekret, dziewczyno. Ujawnienie go Ansaarom będzie kosztować mnie życie. To ja jestem przywódcą ruchu oporu na Ziemi.
Spojrzałam na niego ze zdziwieniem.
— Rebeliantów?
— W pewien sposób. Mamy wspólny cel, odzyskanie niepodległości naszego świata, w związku z czym udzieliłem im pewnej pomocy. Ale bojownicy nie mieli wyczucia, rozsądku. Myśleli tylko o mordowaniu i niszczeniu. Co mogliśmy zyskać w ten sposób? Mordujemy dziesięciu Ansaarów, a oni zabijają dziesięć tysięcy ludzi. My palimy pięć budynków, a oni niszczą pięć prowincji. — Uśmiechnął się najzimniejszym i najgroźniejszym uśmiechem, jaki widziałam w życiu. — Rebelianci mylili się i zapłacili za pomyłkę życiem. Imperium jest silniejsze i mądrzejsze niż my, miało już do czynienia z buntami planet. Jak myślisz, ile zaanektowanych światów wywalczyło sobie niepodległość od Ansaarów?
Nie wiedziałam, więc nie odezwałam się.
— Zgadza się. — Sinon Kreish skinął głową. — Zero. Ani jeden, przez dziewięćdziesiąt tysięcy lat trwania Imperium. Powstania, tak. Wojny o niepodległość, tak. Ale żadna planeta nie uciekła nigdy spod kontroli Ansaarów.
— A więc już zawsze będziemy niewolnikami Ansaarów? — zapytałam.
— Być może. Nie możemy zmusić Ansaarów, aby nas uwolnili. Ale może pewnego dnia odzyskamy wolność w darze, rozumiesz? Nie przez opór, dziewczyno, ale przez dobrowolną i chętną współpracę.
Byłam zdziwiona. Dlaczego Imperium miałoby zrezygnować ze spokojnego i bogatego świata? Raczej chciałoby zatrzymać. Poza tym, w jaki sposób prowadzi się opór przez współpracę?
Powiedział, jak gdyby głośno myśląc:
— Traktuję Ansaarów jak wszystkie inne istoty, z którymi łączy mnie wspólny cel. Ansaarowie nie chcą nas zniszczyć. Chcą, abyśmy byli spokojnymi, łatwymi w zarządzaniu członkami Imperium. Ja również chcę uniknąć zniszczenia Ziemi. Mamy więc wspólny cel. W związku z tym układam się z nimi, rozumiesz? Nie wzniecam powstań. Nie zlecam morderstw i podpaleń.
Spojrzał na mnie z góry.
— Porozmawiajmy o szczegółach, dziecko. Dain Italu twierdzi, że mówisz płynnie w języku Ansaarów oraz badałaś ich zwyczaje i kulturę.
Skinęłam głową.
— Nadal muszę się jednak wiele nauczyć.
— A ja chcę ci dać możliwość nauki. Im więcej wiesz o Ansaarach, tym bardziej jesteś przydatna.
Zastanawiałam się: Przydatna? Dla kogo? I jak?
Sinon Kreish kontynuował.
— Niedawno rozmawiałem z moim przyjacielem Antimonem Felsertem, który jest, jak wiesz, najwyższym prokuratorem Ziemi.
Jego przyjacielem? Wprost zabrakło mi tchu.
— Najwyższy prokurator — powiedział — wpuści kilku młodych ludzi z Ziemi do Imperium, aby poznawali imperialną kulturę. Przekonałem go, że ludzkość potrzebuje odpowiedniej wiedzy na temat społeczności, do której dołącza, jeśli ma zostać zintegrowana z Imperium — uśmiechnął się. — Byliśmy tak bardzo odizolowani, tak oddaleni od centrów galaktycznego życia. Jednak jeśli nasi najbardziej inteligentni reprezentanci będą mogli podróżować i kształcić się, w końcu będą w stanie wytłumaczyć zwyczaje Ansaarów innym ludziom, a równocześnie pomóc Ansaarom w lepszym zrozumieniu nas.
Oniemiałam. Wszystko stało się tak nagle. Desperacko szukałam właściwych słów.
— Cóż… Tak… Myślę… To znaczy…
— Nie istnieje możliwość podróży do centralnych światów Imperium, tych zamieszkałych przez samych Ansaarów. Przestrzeń Imperialna jest zamknięta dla maula. Znasz znaczenie tego słowa, prawda?
— Tak. Barbarzyńca — odpowiedziałam, czerwieniąc się.
— Tak naprawdę znaczy to po prostu „istota, które nie jest w pełni cywilizowana”. Ale zgadza się, „barbarzyńca” to dobre określenie. W związku z tym nie będziesz mogła wlecieć w Przestrzeń Imperialną, ale to nadal pozostawia ogromną przestrzeń Terytoriów, gdzie mieszkają inne rasy o statusie wyższym niż maula, ale pozbawione pełnego obywatelstwa Imperium. Będziesz się tam mogła wiele nauczyć.
Tak wszystko zostało uzgodnione. Opuściłam zamek Sinona Kreisha i wróciłam do Nowego Haraar. Bardzo szybko zostałam wezwana przed oblicze Antimona Felserta, najwyższego prokuratora Ziemi.
Myślę jednak, że znowu nadszedł poranek, Panie. Mój czas się kończy i muszę przerwać swoją opowieść.
— Ten Felsert — powiedział Imperator. — To nazwisko brzmi znajomo.
— Jest poranek, Panie!
— Tak, tak, wiem. Felsert, Felsert…
— Został zamordowany przez terrorystów w ostatnim roku panowania twojego ojca. Sinon Kreish został oskarżony o morderstwo i skazany na śmierć razem z całą rodziną.
— Tak — powiedział Imperator, w połowie do siebie — Już pamiętam. Pierwszy najwyższy prokurator zamordowany od mniej więcej czterech tysięcy lat. Odwet objął całą planetę, prawda?
— Bardzo poważny odwet. Byłam wtedy na jednym ze światów Bessiral, ale wiem, że mój świat bardzo ucierpiał za tę śmierć. Byłam zszokowana tym morderstwem, Wasza Wysokość. Wydawało mi się bezcelowe.
— To prawda — powiedział Imperator, wyraźnie ociągając się z wyjściem.
Laylah powtórzyła:
— Czyż nie nastał poranek, Panie?
Odwrócił się i spojrzał na nią.
— Tak, zgadza się, jest poranek!
— A kat…
— Kat, kat, kat! Vipraint kata! Dlaczego tak ci się spieszy do śmierci?
— Wcale mi się nie spieszy, Wasza Wysokość. Ale prawo wymaga…
— Chcesz mnie uczyć prawa?
— Najmocniej przepraszam, Panie. Chciałam tylko przypomnieć…
— Tak, tak…
— Jednakże jeśli w swojej łaskawości, Wszechpotężny, pozwolisz tej biednej maula żyć jeszcze jeden dzień, będę dziękować wszystkim bogom wszystkich światów.
Imperator powiedział kwaśno:
— Poprosiłem cię o odpowiedź, dlaczego przybyłaś tutaj, chociaż wiedziałaś, że oznacza to twoją śmierć. A ty opowiedziałaś mi historię o Aneksji Ziemi. Pytałem o coś, co wyglądało na gwałt popełniony przez ansaarskiego żołnierza, a ty powiedziałaś mi, że Ansaar przyszedł prosić o twoją pomoc i stał się twoim przyjacielem i obrońcą. Prosiłem o szczegóły konspiracji, która kosztowała twojego ansaarskiego przyjaciela życie, a ty opowiedziałaś mi o wizycie w zamku bogatego człowieka, który został w końcu stracony za zdradę Imperium. Trzy noce minęły na opowieściach, dowiedziałem się wiele o tobie i twoich przeżyciach, ale nadal nie uzyskałem odpowiedzi na moje pierwsze pytanie. Co ja mam z tobą zrobić, Laylah Wallis? Co ja mam z tobą zrobić?