Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Przejście - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Przejście

Электронная книга - «Przejście». Краткое содержание книги:

Jedna z rzadkich, niezapomnianych powieści, zarówno dramatycznych, jak i głęboko refleksyjnych oraz pełnych napięcia. Zdumiewająca mieszanka suspensu i nauki. Joanna Lander jest psychologiem prowadzącym badania nad śmiercią. Kiedy decyduje się na udział w projekcie polegającym na symulowaniu śmierci klinicznej, okazuje się, iż może rozwiązać największą tajemnicę życia, albo też stać się ofiarą nauki. Poddaje się jednak eksperymentowi młodego, błyskotliwego neurologa, zainteresowanego symulowaniem śmierci klinicznej za pomocą psychoaktywnego leku…
1 ... 10 11 12 13 14 15 16 17 18 ... 225
Перейти на страницу:

— Z powodu badania skanerem?

— Nie. Nie jest groźniejsze od zwykłej tomografii komputerowej. Można je nawet uznać za bezpieczniejsze, bo nie stosuje się substancji radioaktywnych. Doszło do rozległego zawału, zupełnie nie związanego z badaniem.

— Pacjent zmarł? — Joanna przypomniała sobie Grega Menottiego.

— Nie. Zespół reanimacyjny go uratował, zrobiono mu bypass i doszedł do siebie.

— Miał doświadczenia graniczne?

— Owszem. I w dodatku zrobiliśmy mu wtedy zdjęcia. — Z kieszeni fartucha wyciągnął zwinięty w harmonijkę papier. — To są obrazy zarejestrowane na trzy minuty przed przybyciem zespołu reanimacyjnego. Skaner cały czas pracował.

Przysunął się do Joanny i rozpostarł taśmę papieru. Widniały na niej czarne rysunki przekroju mózgu, takie same, jakie rejestrowano podczas tomografii komputerowej. Niektóre rejony mózgu zabarwiono na niebiesko, zielono i czerwono, lecz zdjęcia były wyraźniejsze niż tradycyjne. Wzdłuż kolejnych klatek znajdowały się rzędy zakodowanych informacji.

— Czerwień wskazuje na największą aktywność, a błękit — na najmniejszą — wyjaśnił Richard i wskazał na pomarańczowoczerwone plamy. — To jest płat skroniowy, a to… — pokazał palcem czerwoną plamkę — …hipokamp. — Wręczył Joannie papier. — Tak wyglądają doświadczenia graniczne.

Joanna z przejęciem wpatrywała się w pomarańczowe, żółte i zielone kleksy.

— A zatem one naprawdę istnieją.

— To zależy, co rozumiesz przez naprawdę. Widzisz te obszary, które nie wykazują żadnej aktywności? To jest kora wzrokowa, a tu i tam są obszary czuciowe, gdzie przetwarzają się informacje z otoczenia. Mózg nie otrzymuje żadnych danych z zewnątrz. Jedyne bodźce docierają z wnętrza mózgu, co oznacza złe wieści dla pana Mandrake’a. Gdyby pacjent faktycznie dostrzegał jasne światło lub anioła, kora wzrokowa tu i tu — wskazał — byłaby aktywna.

Joanna zapatrzyła się na ciemoniebieskie plamy.

— Co on widział? Ten, którego reanimowano?

— Pan O’Reirdon? Tunel, światło i kilka obrazów z dzieciństwa, jeden po drugim.

— Retrospekcja życia — mruknęła.

— Wydaje mi się, że te wizje są zobrazowane w tym miejscu. — Wskazał na żółtozielone plamy na kolejnych zdjęciach. — To przejawy przypadkowej aktywności synaps odpowiedzialnych za pamięć długotrwałą.

— Czy on widział lśniącą postać w bieli?

— Odczuł obecność nadnaturalnej istoty, która nakazała mu wracać, i wtedy znalazł się z powrotem na stole.

— W tym miejscu zakończyły się doświadczenia graniczne. — Wskazał zdjęcie pod koniec taśmy. — Widać zupełnie inny rozkład plam. Aktywność płatu skroniowego ulega gwałtownemu osłabieniu, a wzrasta w korze wzrokowej i słuchowej.

Joanna nie słuchała. Myślała o tym, że pacjenci zawsze opowiadają o udawaniu się na Tamtą Stronę i powrocie, jakby mówili o rzeczywistym miejscu. Wszystkie osoby po doświadczeniach granicznych wypowiadały się w taki sam sposób. Mówili: „A następnie wróciłem do karetki” albo: „Przeszłam przez tunel”, albo „Przez cały czas, kiedy tam przebywałem, czułem się spokojnie i bezpiecznie”. A Greg Menotti powiedział: „Za daleko dla niej”, jakby nie znajdował się już na oddziale nagłych wypadków, lecz gdzie indziej. Daleko. „Kraina, z której nie powraca żaden wędrowiec”* [William Shakespeare, Tragiczna historia Hamleta księcia Danii, przekład Maciej Słomczyński, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1978.], pisał o śmierci Szekspir.

— Największy poziom aktywności koncentruje się tutaj — ciągnął Richard. — Obok szczeliny Sylwiusza w przedniej części pląta skroniowego, co wskazuje na jego stymulację. Epileptycy, osoby z chorym płatem skroniowym twierdzą, że słyszą głosy, czują obecność boskich istot, euforię i aury.

— Pewna grupa moich pacjentów wspomniała o aurze otaczającej postaci w bieli — wtrąciła Joanna. — A także promieniujące od nich światło. Kilku z nich, wspominając o świetle, rozpostarło ręce, jakby pokazywało promienie — zademonstrowała.

— Właśnie tego typu informacji potrzebuję — oznajmił Richard. — Chciałbym, żebyś pracowała ze mną przy moich badaniach.

— Ale ja nie wiem, jak odczytywać skany.

— Nie musisz. To moja działka. Chciałbym tylko, żebyś mówiła mi właśnie to, co przed chwilą…

Drzwi otworzyły się z hukiem i po schodach zbiegła pielęgniarka. Joanna i Richard rzucili się na półpiętro, ale było za późno. Już ich zobaczyła.

— Och — odezwała się wyraźnie zaskoczona, a później zainteresowana. — Nie wiedziałam, że ktoś tu jest. — Posłała Richardowi uroczy uśmiech.

— Nie przejdzie pani tędy — wyjaśniła Joanna. — Schody są świeżo malowane.

— A państwo czekają, aż wyschną? — Podniosła brwi.

— No właśnie — potwierdził Richard.

— Czy pan Mandrake wciąż jest na górze? — zapytała Joanna. — Na korytarzu?

— Nie — odparła pielęgniarka, nadal uśmiechając się do Richarda.

— Na pewno? — dopytywała się Joanna.

— Na korytarzu stoi tylko wózek z kolacją.

— Z kolacją? O Boże, która godzina? — rzuciła okiem na zegarek. — Rany, już po szóstej.

Znowu podniesione brwi.

— Łatwo stracić poczucie czasu, co? No nic, życzę miłej zabawy — pożegnała się pielęgniarka, pomachała Richardowi i weszła po schodach na górę.

— Nie miałam pojęcia, że zrobiło się tak późno — wytłumaczyła Joanna, mnąc opakowanie od batonu i wciskając je do kieszeni. Wstała, zabrała butelkę po kawie i ogryzek.

Richard wskoczył dwa stopnie wyżej i odwrócił się, stając na drodze Joanny.

— Jeszcze nie możesz odejść. Nie wyraziłaś zgody na udział w badaniach.

— Przecież i tak przeprowadzam wywiad z każdym pacjentem po doświadczeniach granicznych. Mogę ci udostępnić moje notatki…

— Nie mówię o tych ludziach. Chcę, żebyś porozmawiała z moimi ochotnikami. Jesteś specjalistką, jak to ujęłaś, w oddzielaniu ziaren od plew. Chcę, żebyś właśnie to zrobiła: przeprowadziła wywiad z moimi pacjentami i wyselekcjonowała ich faktyczne doświadczenia, abym mógł określić, w jaki sposób wiążą się z ich skanami.

— Ich skanami? — zdumiała się Joanna. — Nie rozumiem. Bardzo rzadko reanimuje się ludzi w szpitalu, a nawet jeśli tak się zdarzy, miałbyś zaledwie cztery do sześciu minut na przewiezienie urządzenia na oddział nagłych wypadków i…

— Nic z tych rzeczy — zaprzeczył. — Nie rozumiesz. Ja nie czekam, aż ktoś się znajdzie w stanie śmierci klinicznej. Sam ją wywołuję.

Rozdział 4

„Najmocniej przepraszam, monsieur. Zrobiłam to niechcący”.

Maria Antonina po tym, jak przypadkowo nadepnęła katowi na nogę, wdrapując się na gilotynę

— Wywołujesz śmierć kliniczną? Tak jak w Linii życia? — wybuchnęła Joanna, a potem pomyślała, że niepotrzebnie to powiedziała. Znajdowała się z nim sama na klatce schodowej, a nie ulegało wątpliwości, że to wariat.

— Linia życia? — przeraził się Richard. — Chodzi ci o ten film, w którym zatrzymują ludziom pracę serca, a potem przywracają ich do życia przed obumarciem mózgu? No pewnie, że nie. Wywołuję to złe słowo. Powinienem był powiedzieć: symuluję.

1 ... 10 11 12 13 14 15 16 17 18 ... 225
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)