Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Taniec ze smokami
Taniec ze smokami - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Taniec ze smokami

Электронная книга - «Taniec ze smokami». Краткое содержание книги:

Taniec ze smokami
1 ... 132 133 134 135 136 137 138 139 140 ... 335
Перейти на страницу:

W zatoce stały też statki z Meereen, okręty wojenne i handlowe galery, których kapitanowie wypłynęli na morze, gdy zastęp Dany oblegał miasto, a teraz wróciły, by wzmocnić floty z Qarthu, Tolos i Nowego Ghis.

Rady jej admirała okazały się całkowicie bezużyteczne.

– Pokaż im swoje smoki – mówił Groleo. – Niech Yunkijczycy poczują smak ognia, a handel natychmiast ruszy znowu.

– Te statki nas duszą, a mój admirał potrafi tylko gadać o smokach – oburzyła się Dany. – Jesteś moi admirałem czy nie?

– Admirałem bez okrętów.

– To zbuduj je.

– Okrętów nie buduje się z cegieł. Handlarze niewolników spalili wszystkie lasy w promieniu sześćdziesięciu mil od miasta.

– Więc sprowadź drewno z odległości sześćdziesięciu pięciu mil. Dam ci wozy, robotników, muły, wszystko, czego będziesz potrzebował.

– Jestem żeglarzem, nie cieślą okrętowym. Kazano mi dostarczyć Waszą Miłość do Pentos, ale ty skierowałaś nas tutaj i rozebrałaś mojego „Saduleona”, bo potrzebowałaś gwoździ i kawałków drewna. Nigdy już nie zobaczę takiego statku. Być może nigdy też nie ujrzę domu ani starej żony. To nie ja odmówiłem przyjęcia statków, które ofiarował ci Daxos. Nie mogę walczyć z Qartheńczykami, jeśli mam tylko łodzie rybackie.

Jego gorycz zatrwożyła ją tak bardzo, że Dany zadała sobie pytanie, czy posiwiały Pentoshijczyk może być jednym z trzech zapowiedzianych przez proroctwo zdrajców.

Nie. To tylko stary człowiek, który jest daleko od domu i serce trawi mu tęsknota.

– Musi być coś, co możemy zrobić.

– Tak jest. Powiedziałem ci co. Te statki zbudowano z lin, smoły i płótna żaglowego.

Z qohorickiej sośniny i drewna tekowego z Sothoros, ze starej dębiny z Wielkiego Norvos, z drewna cisów, jesionów i świerków. Smoki...

– Nie chcę już słyszeć ani słowa o smokach. Zostaw mnie. Idź pomodlić się do swych pentoshijskich bogów o sztorm, który zatopi naszych wrogów.

– Żaden marynarz nie modli się o sztormy, Wasza Miłość.

– Zmęczyłam się słuchaniem o tym, czego nie zrobisz. Idź.

Ser Barristan został na miejscu.

– Nasze zapasy na razie są wystarczające – przypomniał jej. – A Wasza Miłość zasadziła fasolę i winogrona, a także zasiała pszenicę. Twoi Dothrakowie nękają posiadłości na wzgórzach i uwalniają z kajdan tamtejszych niewolników. Oni również zajmują się uprawą ziemi i będą przywozić swoje plony na targowiska w Meereen.

Zdobyłaś też przyjaźń Lhazaru.

Daario ją dla mnie zdobył, ale co mi ona właściwie da?

– Przyjaźń Owczarzy. Gdyby tylko owce miały ostre zęby.

– Z pewnością skłoniłoby to wilki do większej ostrożności.

Parsknęła śmiechem.

– Jak wiedzie się twym sierotom, ser?

– Dobrze, Wasza Miłość – odparł z uśmiechem stary rycerz. – Miło, że o to pytasz. –

Chłopcy byli jego dumą. – Czterech czy pięciu ma zadatki na rycerzy. Może nawet cały tuzin.

– Jeden by wystarczył, jeśli będzie tak wierny jak ty. – Może nadejść dzień, gdy będzie potrzebowała jak najwięcej rycerzy. – Czy mogliby stanąć dla mnie w szranki? Z przyjemnością bym to zobaczyła.

Viserys opowiadał jej o turniejach w Siedmiu Królestwach, których był świadkiem, ale Dany nigdy nie widziała pojedynku na kopie.

– Nie są jeszcze gotowi, Wasza Miłość. Gdy tylko zdobędą potrzebne umiejętności, z chęcią ci je zademonstrują.

– Mam nadzieję, że ten dzień nadejdzie szybko. – Miała ochotę pocałować swego dobrego rycerza w policzek, ale nagle w łukowatym wejściu stanęła mała skryba. –

Słucham, Missandei?

– Wasza Miłość, Skahaz czeka, aż go przyjmiesz.

– Przyślij go na górę.

Golonemu Łbu towarzyszyły dwie jego Mosiężne Bestie. Jeden mężczyzna nosił maskę jastrzębia, drugi zaś szakala. Spod metalu wyglądały tylko ich oczy.

– Wasza Promienność, wieczorem widziano, jak Hizdahr wchodził do piramidy Zhaków. Opuścił ją dopiero dobrze po zmierzchu.

– Ile piramid już odwiedził? – zapytała Dany.

– Jedenaście.

– A ile czasu minęło od ostatniego morderstwa?

– Dwadzieścia sześć dni.

W oczach Golonego Łba gorzała furia. To on wpadł na pomysł, by kazać Mosiężnym Bestiom śledzić narzeczonego Dany i rejestrować wszystkie jego ruchy.

– Jak dotąd Hizdahr dotrzymuje obietnicy.

– Jak to robi? Synowie Harpii schowali noże, ale dlaczego? Dlatego, że szlachetny Hizdahr miło ich poprosił? Mówię ci, Wasza Miłość, on jest jednym z nich. Dlatego go słuchają. Może nawet jest Harpią.

– Jeśli Harpia rzeczywiście istnieje.

Skahaz był przekonany, że gdzieś w Meereen kryje się szlachetnie urodzony wódz Synów Harpii, tajny komendant dowodzący armią cieni. Dany w to nie wierzyła.

Mosiężne Bestie ujęły dziesiątki Synów Harpii, a ci, którzy przeżyli pojmanie, po poddaniu ostremu przesłuchaniu podawali imiona... jej zdaniem zbyt wiele imion. Miło by było uznać, że wszystkie te zabójstwa były dziełem jednego nieprzyjaciela, którego można złapać i zabić, Dany podejrzewała jednak, że prawda wygląda inaczej. Imię moich nieprzyjaciół jest legion.

– Hizdahr zo Loraq to elokwentny mężczyzna i ma wielu przyjaciół. Jest też bogaty.

Być może kupił dla nas pokój za złoto albo przekonał innych szlachetnie urodzonych, że nasz ślub leży w ich interesie.

– Jeśli nawet nie jest Harpią, z pewnością ją zna. Z łatwością mogę dojść do prawdy.

Pozwól mi poddać Hizdahra przesłuchaniu, a przyniosę ci jego zeznania.

– Nie – sprzeciwiła się Dany. – Nie ufam takim zeznaniom. Przyniosłeś mi ich zbyt wiele i wszystkie są bezwartościowe.

– Wasza Promienność...

– Powiedziałam „nie”.

Golony Łeb skrzywił się z niezadowoleniem, co nadało jego brzydkiej gębie jeszcze paskudniejszy wygląd.

– To błąd. Wielki Pan Hizdahr oszukuje Waszą Czcigodność. Pragniesz dzielić łoże z wężem?

To z Daariem pragnę dzielić łoże, ale odesłałam go dla ciebie i twoich ludzi.

– Możecie kontynuować obserwację Hizdahra zo Loraqa, ale nie może mu się stać żadna krzywda. Zrozumiano?

– Nie jestem głuchy, Wasza Wspaniałość. Będę posłuszny. – Skahaz wydobył z rękawa zwój. – Wasza Czcigodność powinna się temu przyjrzeć. To lista meereeńskich statków uczestniczących w blokadzie, razem z ich kapitanami. To wszystko Wielcy Panowie.

Dany przeczytała zwój. Wymieniono w nim wszystkie rodziny władające Meereen:

Hazkarów, Merreqów, Quazzarów, Zhaków, Rhazdarów, Ghazeenów, Pahli, a nawet Reznaków i Loraqów.

– I co mam zrobić z tą listą?

– Wszyscy wymienieni na niej mężczyźni mają w mieście rodziny. Synów i braci, żony i córki, matki i ojców. Pozwól moim Mosiężnym Bestiom ich aresztować. W zamian za ich życie odzyskasz statki.

– Jeśli wyślę Mosiężne Bestie do piramid, będzie to oznaczało otwartą wojnę w mieście. Muszę zaufać Hizdahrowi. Muszę mieć nadzieję na pokój.

Dany trzymała pergamin nad świecą i patrzyła, jak nazwiska nikną w ogniu. Skahaz spoglądał na nią spode łba.

Potem ser Barristan powiedział Dany, że jej brat Rhaegar byłby z niej dumny.

Przypomniała sobie słowa, które usłyszała od Joraha w Astaporze: Rhaegar walczył dzielnie, Rhaegar walczył szlachetnie, Rhaegar walczył honorowo. I Rhaegar zginął.

1 ... 132 133 134 135 136 137 138 139 140 ... 335
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)