Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Zaginiona Ewangelia
Zaginiona Ewangelia - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Zaginiona Ewangelia

Электронная книга - «Zaginiona Ewangelia». Краткое содержание книги:

Ponad pięćset stron pochłonęłam w trzy dosłownie wieczory. Na okładce napisane jest że jest to thriller a'la kod da Vinci Dana Browna a moim zdaniem to Kod powinien być nazwany powieścią a'la Zaginiona Ewangelia. Po pierwsze dlatego ze powieść Wallace powstała początkiem lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Nie ma w niej w porównaniu z Kodem żadnych technicznych super-urządzeń ratujących głownego bohatera z każdej opresji. W Zaginionej ewangelii nie ma nawet telefonów komórkowych a bohaterowie używają jedynie pagerów. Musze powiedzieć że powieść mi sie podobała, choć przyznam że bardzo długo sie rozkręca. Trzeba przebrnąć przez około 200 stron a potem to już nie wiadomo jak szybko ksiązka sie kończy. Bałam sie troche zakończenia bo niestety często sie zdarza że powieść jest swietna ale zakończenie rozczarowuje. U Wallace zakończenie nie jest banalne i zaskoczyło mnie w takim pozytywnym sensie. Z miłą chęcią sięgnę po kolejną powieść tegoz autora…
1 ... 129 130 131 132 133 134 135 136 137 ... 153
Перейти на страницу:

– Maria – mruknął Giulio, cmokając w powietrzu jej uniesioną dłoń.

– Signóre Giulio – odparła, wyraźnie zadowolona z niespodzianki.

Rozmawiali przez chwilę po włosku, a potem Giulio wypchnął przed siebie Randalla.

– Mario, to mój przyjaciel z Ameryki, pan Randall – przedstawił go. – Bądź dla niego miła. – Wyszczerzył się do Randalla. – Będzie dla pana dobra. Niech pan usiądzie. Arrivederci.

Włoch odszedł, a Randall zajął krzesło obok dziewczyny. Wciąż nieco skrępowany, rozejrzał się, czy inni goście nie przypatrują mu się znacząco. Ale nikt nie zwracał na niego uwagi.

Maria przysunęła się, a wzgórki jej półnagich piersi zakołysały się prowokacyjnie. Założyła nogę na nogę i zapytała:

– Mi fa piacere di vederla. Da dove vierte?

– Niestety, nie mówię po włosku – wyjaśnił Randall.

– Proszę wybaczyć – odparła dziewczyna. – Powiedziałam, że cieszę się z naszego spotkania, i zapytałam, gdzie pan mieszka.

– Jestem z Nowego Jorku. Mnie też jest miło cię poznać, Mario.

– Giulio powiedział, że jest pan przyjacielem naszego Duca Minimo. – Uśmiechnęła się szeroko. – Czy to prawda?

– Tak, znamy się bardzo dobrze.

– To miły staruszek. Chciał się ożenić z moją najlepszą przyjaciółką, Gravina, ale nie było go na to stać. Trudno.

– Może niedługo będzie miał pieniądze – stwierdził Randall.

– Ojej, naprawdę? Oby tak było. Powiem Gravinie. – Spojrzała mu w oczy. – Podobam ci się? Myślisz, że jestem ładna?

– Jesteś bardzo ładna, Mario.

– Bene. Chcesz się teraz pokochać? Zrobię wszystko. Normalnie, po francusku, jak chcesz. Będziesz zadowolony. Tylko dwadzieścia tysięcy lirów. Chcesz pójść teraz z Marią?

– Posłuchaj, Mario, widzę, że Giulio ci nie powiedział, ale… mam do ciebie ważniejszą sprawę.

– Ważniejszą od miłości? – Zamrugała zdumiona, jakby widziała przed sobą szaleńca.

– W tej chwili tak. Mario, czy wiesz, gdzie mieszka Lebrun… wasz Duca Minimo?

Obrzuciła go czujnym spojrzeniem.

– Dlaczego pytasz?

– Miałem jego adres i zgubiłem go. Mieliśmy się spotkać godzinę temu, ale on nie przyszedł. Giulio powiedział, że może zechcesz mi pomóc.

– I po to tylko do mnie przyszedłeś?

– To dla mnie bardzo ważne.

– Może dla ciebie. Ale nie dla mnie. Przykro mi. Znam jego adres, ale nie mogę ci go dać. Obiecałyśmy mu z Gravina, że nikomu nie zdradzimy tego adresu. Ja dotrzymuję obietnic. To może teraz znajdziesz czas, żeby się pokochać z Marią? Randall wyciągnął z kieszeni marynarki portfel.

– Powiedziałaś, że bierzesz dwadzieścia tysięcy, tak? A może za tę sumę uszczęśliwisz mnie inaczej?

Zaczął wyciągać z portfela banknoty, ale dziewczyna rozejrzała się nerwowo.

– Nie tutaj, proszę – szepnęła.

– Przepraszam. – Randall schował portfel, lecz trzymał zwinięte banknoty w zamkniętej dłoni. – Chcę ci zapłacić – powiedział. – Nic nie musisz robić, tylko mi pokaż, gdzie on mieszka. Ja chcę mu pomóc, Mario.

Dziewczyna zerknęła na pieniądze, a potem rzuciła Randallowi przebiegłe spojrzenie.

– Przysięgłam nie mówić. Ale ty chcesz mu pomóc. Żeby był bogaty?

– Tak – potwierdził Randall, właściwie zgodnie z prawdą.

– Skoro tak, sama cię tam zaprowadzę. To niedaleko.

– Dziękuję, Mario. – Randall odetchnął z ulgą.

Zapłacił za jej drinka i przeszli na drugą stronę, pod hotel. Maria pokazała w głąb szerokiej ulicy, krzyżującej się z Via Veneto.

– Via Boncampagni – oznajmiła. – On mieszka przy tej ulicy, ze trzy przecznice stąd. Możemy pójść pieszo.

Wsunęła rękę pod ramię Randalla. Idąc, podśpiewywała sobie, ale na pierwszym skrzyżowaniu przystanęła, wyciągając ku niemu otwartą dłoń.

– Zapłać mi teraz – zażądała.

Randall wręczył jej zwitek banknotów, Maria przeliczyła je i zadowolona schowała do torebki.

– Teraz możemy iść dalej – oświadczyła. Kiedy mijali trzecią przecznicę, Randall zapytał:

– Skąd właściwie wiesz, gdzie mieszka Duca Minimo?

– Powiem ci – odparła – ale nie powtarzaj mu tego. To bardzo dumny człowiek, ale czasami, kiedy Gravina albo ja nie możemy znaleźć wolnego pokoju w hotelu, Duca pozwala nam przychodzić z klientami do swojego mieszkania. Płacimy mu za to połowę naszego zysku, ale nie szkodzi. To dobry człowiek i dorabia sobie w ten sposób do czynszu.

– A ile to wynosi?

– Za pokój z małą kuchnią i łazienką, pięćdziesiąt tysięcy lirów miesięcznie.

– To jakieś osiemdziesiąt dolarów. I stać go na to?

– On mówi, że mieszka tam od bardzo dawna. Od czasów gdy był jeszcze bogaty.

– Kiedy to było?

– Jakieś cztery czy pięć lat temu.

To się zgadza, pomyślał Randall. Pięć lat temu profesor Monti przekazał mu pieniądze.

– To tutaj – wskazała Maria.

Stanęli przed sześciopiętrową kamienicą o nieokreślonym wieku. Jej kamienną fasadę pokrywał ciemny nalot.

– Tutaj cię zostawię. – Dziewczyna wyciągnęła do niego rękę. – Muszę wracać do pracy.

– Dziękuję, Mario. – Randall uścisnął jej dłoń. – Ale gdzie ja mam właściwie iść?

– Wejdź do środka, po lewej jest winda i schody. Ale najpierw musisz się zobaczyć z dozorcą domu, powiedz mu, że przyszedłeś do znajomego. Musisz wyjść na podwórze, zobaczysz okna z kwiatami, tam właśnie mieszka dozorca z żoną. Zapukaj i oni cię zaprowadzą. Buona fortuna. – Miała już odejść, ale dodała jeszcze: – Panie Randall, niech mu pan nie mówi, że to Maria pana przyprowadziła, dobrze?

– Nie powiem, Mario, obiecuję.

Patrzył, jak odchodzi w stronę Via Veneto, kołysząc krągłymi biodrami i wywijając białą torebką. W końcu odwrócił się ku wejściu do budynku.

Gdy wyszedł na podwórze, zobaczył po lewej otwarte okno, a w nim młodego mężczyznę o ciemnej karnacji Sycylijczyka, który podlewał kwiaty na parapecie.

– Dzień dobry – powiedział Randall. – Mówi pan po angielsku?

– Si. Troszeczkę – odparł mężczyzna.

– Czy to pan jest dozorcą?

– Tak. Czego pan sobie życzy?

– Przyszedłem odwiedzić przyjaciela. Mam prośbę…

– Chwileczkę. – Dozorca zniknął z okna i po chwili wyszedł na podwórze. Był niewysoki, krępy, w niebieskiej roboczej koszuli i dżinsach. Stanął przed Randallem podparty pod boki.

– Do kogo pan przyszedł? – zapytał.

– Mieszka tu mój przyjaciel. – Randall żałował, że nie zapytał Marii, pod jakim nazwiskiem występuje tutaj Lebrun. Pewnie pod włoskim, uznał.?- Signor Enrico Toti.

– Toti? Nie, nie ma tu takiego.

– Nazywają go także Duca Minimo…

– Duca…? – Dozorca pokręcił głową. – Nikogo takiego nie znam.

W takim razie Lebrun, zdecydował Randall.

– Właściwie on jest Francuzem – powiedział. – Najczęściej przedstawia się jako Robert Lebrun.

– Mieszka tu Francuz, ma na imię Robert – odrzekł dozorca, mierząc go spojrzeniem – ale nie nazywa się Lebrun, tylko Laforgue. Czy chodzi panu o Roberta Laforgue'a?

– Tak! – wykrzyknął Randall. – Zawsze przekręcam jego nazwisko. Chcę się zobaczyć z Robertem Laforgiem.

Dozorca przyglądał mu się jakoś dziwnie.

– Czy jest pan jego krewnym? – zapytał w końcu.

– Nie, ale jestem bliskim przyjacielem – odparł Randall. – Signor mnie oczekuje. Mamy omówić ważne interesy.

– To niemożliwe – stwierdził Włoch. – Pan Laforgue miał wczoraj wypadek przed Stazione Ostiense. Potrącił go samochód, a kierowca uciekł. Pan Laforgue zginął na miejscu. Wyrazy współczucia, signor, ale pański przyjaciel nie żyje.

1 ... 129 130 131 132 133 134 135 136 137 ... 153
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)