Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Księżniczka
Księżniczka - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Księżniczka

Электронная книга - «Księżniczka». Краткое содержание книги:

Wampir wytwarza wokół siebie specyficzną atmosferę. Coś subtelniejszego niż zapach, co łowca wampirów wyczuwa szóstym zmysłem, zmysłem polowania. Ten zmysł sprowadził do Krakowa aż dwóch łowców.

Monika polubiła szkołę. Wśród koleżanek wzbudza sympatię, ale szepczą, nazywają ją Księżniczką; jest taka od nich różna. Widać, że ze Stanisławą i Katarzyną łączy ją jakieś porozumienie.

Czy można otrzymać złoto innym sposobem niż przez alchemię, naukę doskonałych? Można. Cena jest jednak wysoka. Mistrz Sędziwój ją zna, zna tajemnicę Bractwa Drugiej Drogi. Czy będzie musiał rozstać się z ukochanym miastem?

A inspektor policji ma trudny orzech do zgryzienia. Martwy człowiek, przyszpilony do podłogi szpadą, ślady trucizn, rękawica… Jakby tego było mało, co i raz pojawiają się kolejne trupy, odcięte dłonie, połamane japońskie miecze ze sklepu z pamiątkami… I praktykant – mądrala, wymiotujący nawet na widok mumii.

Zadanie inspektora: jak połączyć to wszystko w sensowną historię?
1 ... 9 10 11 12 13 14 15 16 17 ... 45
Перейти на страницу:

– Interesujące – zauważyła jej kuzynka.

– To niegodne, niehonorowe i obrzydliwe – zgasiła ją alchemiczka. – Jak sadzisz, o co chodzi w naszych badaniach?

– Zdobycie złota?

– A po co zdobywać w takim trudzie coś, co przy odrobinie szczęścia można wykopać z ziemi?

– Długowieczność?

– To tylko miły dodatek. Tak naprawdę liczy się doskonalenie ducha i umysłu. Kamień filozoficzny nie jest celem samym w sobie. Jest efektem ubocznym, wynikającym z poznania praw rządzących materią… Tymczasem istnieją ludzie, dla których wiedza nie ma wartości, którzy nie zamierzają poświęcić lat, by trenować swą wolę. Pożądają tylko złota i znaleźli sposób, by je uzyskać. A przy tym nie posiedli tajemnicy, jak żyć setki lat, ani nie oczyścili swych dusz przez post, modlitwę i naukę… Mają złoto. Uzyskują je w nieograniczonych ilościach, ale nie osiągnęli stanu doskonałości…

– Czyli?

– Dlatego nienawidzą nas, alchemików, i zabijają, gdy tylko zdołają dopaść. Do każdego celu wiedzie wiele dróg. Nasza jest trudna i wyboista, a krocząc nią, uczymy się, że od osiągnięcia celu ważniejszy jest sposób jego zdobycia. Ich droga jest łatwa, ale jednocześnie wymaga poświęcenia swego człowieczeństwa.

– Krew młodych dziewic, zmieszana z oliwą, i rtęć – mruknęła Monika.

– Skąd wiesz?

– Słyszałam o tym jeszcze w Konstantynopolu…

Zatrzymały się na peronie. Uczennice, zamiast maszerować zwartą kolumną, nadciągnęły grupkami. Stasia westchnęła. Drażnią ją. Mają chaos w głowach i to, niestety, widać wyraźnie w ich codziennym zachowaniu.

– Wszystkie jesteście? No to pakujcie się do wagonu. – Jej oczy rzucały chłodne błyski.

Dziewczęta wyczuły, że jest zła, i potulnie wykonały polecenie.

* * *

Sklepik z artykułami i narzędziami jubilerskimi zaopatrzony jest znakomicie. Znajdują się w nim korale, perły, bez których w XII wieku nie mogła się obejść żadna apteka… Na ladzie leży stos tubek radzieckiej pasty diamentowej. Zatrzymał się i podniósł jedną z nich.

– Dziesięć złotych. – Sprzedawca beznamiętnie wyznaczył cenę.

Alchemik poznał w życiu wiele języków. Mowa Puszkina też nie jest mu obca. Przez chwilę studiował obłażącą etykietkę.

– Data przydatności minęła w 1987 roku – zauważył.

Właściciel sklepu uśmiechnął się lekko.

– Dlatego sprzedaję tak tanio. Faktycznie, olej lniany, na którym jest zrobiona, zjełczał i brzydko pachnie. Ale właściwości polerskich nie straciła.

– Istotnie – odparł Alchemik. – Diamenty są wieczne… Poproszę dziesięć tubek.

Zatrzymał się przed pancerną gablotką. Meteoryty. Powoli zaczyna się ich używać do robienia biżuterii. I bardzo dobrze. Szczerze powiedziawszy, nie spodziewał się takiego fartu.

– Pan to tylko sprzedaje, czy także skupuje?

Mężczyzna zlustrował klienta spokojnym spojrzeniem szarych oczu. Obcowanie z nieziemską materią uspokaja, pozwala zachować chłodny dystans do rzeczywistości. Od początku miesiąca nawiedziło go trzydziestu świrów, z których każdy twierdził, że znalazł meteoryt. Połowa z nich zadzwoniła wcześniej umówić się na spotkanie. Sprzedawca obejrzał osiemdziesiąt mniej lub bardziej interesujących okazów, jednak w tej powodzi kamienia nie było ani jednego okrucha meteorytu. Trzydziesty pierwszy klient był jednak inny niż jego poprzednicy. Miał w sobie coś, co przytłaczało.

– Proszę pokazać.

Mistrz wydobył z kieszeni zawiniątko, a z niego cztery czarne kamienie. Złożył je krawędziami cięcia, by znowu tworzyły jedną całość.

Właściciel sklepu uniósł ćwiartkę i obejrzał uważnie. Czarna, szklista skorupa obtopieniowa, którą pierwotnie pokryty był meteoryt, częściowo odpadła, odsłaniając jasnoszarą skałę. W niej, jak robaczki świętojańskie, połyskują maleńkie ziarenka żelazoniklu. Koło gablotki stoi elektroniczna waga, ale ciężar czuje się w ręce. Pół kilograma, może więcej…

– Jak sądzę, Pułtusk? – upewnił się sprzedawca.

– Znalazłem go na wysoczyźnie na północ od Narwi – wyjaśnił Alchemik.

– Nie stać mnie na zakup… – zaczął.

– Chciałbym zamienić na kawałek meteorytu żelaznego – odezwał się Mistrz.

Sprzedawca zniknął na chwilę na zapleczu. Wrócił, niosąc aluminiową walizeczkę.

– Oczywiście. – Z neseserka wyjął kilka sporych okazów.

Powierzchnię podtrawiono kwasem, by uwidocznić strukturę metalu. A jest ona niezwykła. Żelazonikiel w meteorytach występuje najczęściej w dwu odmianach: jako kamacyt i taenit. Krystalizując przez miliony lat w warunkach nieważkości, mieszają się, tworząc unikalną, niemożliwą do podrobienia siatkę.

– Proszę: białoruski pallasyt Brahin, afrykański oktaedryt drobnoziarnisty Gibeon, oktaedryty gruboziarniste Sikhote-Alin z rosyjskiego Dalekiego Wschodu, argentyński Campo del Cielo, a to nasz polski, Morasko – położył płytkę.

Alchemik oglądał kawałki w skupieniu. Meteoryt z Białorusi jest niewątpliwie najładniejszy. Szary metal przerośnięty zielonymi kryształami oliwinu i okruchami skały. Tylko co z tego, że ładny, jeśli do jego celów nieprzydatny? Polskie i rosyjskie też nie przypadły mu szczególnie do gustu. Metal, niekiedy upstrzony inkluzjami cohenitu, jednak mocno popękany, może się rozsypać w trakcie obróbki. Alchemik długo oglądał, aż wreszcie wybrał ładną, sporą płytkę Gibeona.

– Ta będzie odpowiednia – mruknął. – Biorę.

– Pan mnie źle zrozumiał. – Przez twarz sprzedawcy przemknął cień. – To wszystko dla pana za ten jeden. – Podrzucił w dłoni ćwiartkę, jedną z czterech przyniesionych przez Sędziwoja.

Mistrz spojrzał na niego zaskoczony.

– Mój jest drogi czy żelazne są tanie? – zapytał.

– Jeszcze na tym będę do przodu…

– Nie jestem kolekcjonerem. – Na twarzy Alchemika pojawił się lekki uśmiech. – Biorę tego, zostawiam mój. Reszty nie trzeba.

Sprzedawca wytrzeszczył oczy. Wariat? Nie, nie wyglądał…

– Oto moja wizytówka. – Wręczył klientowi kartonik. – Gdybym mógł kiedyś coś dla pana zrobić… Odwdzięczę się.

Michał zamyślił się na chwilę.

– Może kiedyś… – Wziął papierek i schował do portfela. – Umówmy się tak, że gdy będę potrzebował pańskiej pomocy, przyślę kogoś lub przyjdę sam. Znakiem, że chodzi o mnie, będzie sygnet z herbem Leliwa.

– Zapamiętam. – Uśmiechnął się człowiek za ladą.

Przed sklepem Mistrz obejrzał swój nabytek. Kawałek kosmicznego żelaza ważył niecały kilogram. To nawet więcej niż mu potrzeba…

* * *

Jak zdobyć pył diamentowy? Alchemik długo się nad tym zastanawiał. W dziesięciu tubkach pasty polerskiej jest go sporo, ale wymieszany ze zjełczałym olejem nie nadaje się do jego celów. A zatem…

Wycisnął zawartość tubek do miski i zalał płynem do mycia naczyń. Założywszy gumowe rękawiczki, z zapałem zaczął babrać się w tej brei. Wreszcie dolał wody do pełna. Dobra, a teraz odrobina techniki. Uruchomił wiertarkę z zamontowanym mieszadłem do farb. Rozpuszczenie prawie litra pasty zajęło mu parę godzin, ale cel wreszcie został osiągnięty. Olej wraz z pianą trafił do kanału. Na dnie miski osadziła się gruba na trzy milimetry warstewka jakby bardzo miałkiego piasku. Trzeba zlać wodę z resztkami detergentu, dodać nowej, zawartość miednicy wielokrotnie przepłukać, przemyć wodą destylowaną i osuszyć spirytusem.

Jednak efekt końcowy jest wart zachodu. Diamentowa mąka, proszek, pył właściwie… Idealny do jego celów. Co można zrobić z mielonymi diamentami? Cokolwiek. Można skleić je żywicą i uzyskać tarczę polerską, można szlifować tym brylanty, można czyścić precyzyjne wyroby z różnych szlachetnych metali. Ormiańskie kroniki Arakela z Tebryzu podają, że mielony diament może być użyty jako trucizna. Sędziwojowi nie chce się w to wierzyć. Co z tego, że krawędzie są ostre, jeśli w żołądku nie ma odpowiedniego tarcia… W każdym razie szkoda mu proszku na głupie eksperymenty.

* * *

Archaiczna waga szalkowa, zakurzona żarówka pod sufitem. Sklep ze stalą jest niewielki. Jego właściciel, stary ślusarz, wierzy tylko w metal. Żadnej elektroniki. Kasy fiskalnej też nie ma zamiaru sobie sprawić. Laszlo jest w kłopocie. Nie zna języka. Na półkach zalegają stosy teowników, kątowników i innych elementów, jednak to go nie interesuje. Za to sztaby i pręty – owszem. Przeszedł się wzdłuż stelaży. Na pytanie sprzedawcy odpowiedział po węgiersku. Włada również angielskim, ale jeden rzut oka na starego mówi mu, że nie ma sensu nawet próbować dogadać się w tym narzeczu… Jak zatem rozpoznać odpowiedni metal? Po kolorze i po dźwięku, jaki wydaje.

Kawałkiem płaskownika puknął po kolei w siedem grubych, stalowych walców. Dźwięk przedostatniego zadowolił go.

– Poproszę to – powiedział w swoim ojczystym języku, kładąc sztukę stali na wadze.

Właściciel sklepu tylko się uśmiechnął. Jeden ślusarz zawsze pozna drugiego, nawet, jeśli nie potrafią się porozumieć… Nieznajomy cudzoziemiec musi być wysokiej klasy ekspertem, skoro po dźwięku zdołał zidentyfikować najlepszą stal narzędziową. Właściwie to można udzielić mu i rabatu…

1 ... 9 10 11 12 13 14 15 16 17 ... 45
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)