Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Demony dobrego Dextera [Darkly Dreaming Dexter - pl]
Demony dobrego Dextera [Darkly Dreaming Dexter - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Demony dobrego Dextera [Darkly Dreaming Dexter - pl]

Электронная книга - «Demony dobrego Dextera [Darkly Dreaming Dexter - pl]». Краткое содержание книги:

Dexter Morgan to za dnia wzorowy pracownik policyjnego laboratorium, a nocami kat, który wymierza swoją sprawiedliwość. Dwoistość jego natury jest tak zaskakująca, że nie jesteśmy już pewni, czy ten przykładny obywatel i wyrafinowany morderca to jedna osoba…
1 ... 9 10 11 12 13 14 15 16 17 ... 56
Перейти на страницу:

— Dexter! — rzuciła z uśmiechem Rita. — Będziesz już spał, synku. A teraz dobranoc. Bądźcie grzeczni. — Wzięła mnie pod rękę i poprowadziła do drzwi. — Chryste — wymamrotała. — Oni jedzą ci z ręki.

Film był niespecjalny. Nie chciało mi się rzygać, ale zanim wstąpiliśmy na strzemiennego do małej knajpki w South Beach, zdążyłem o nim zapomnieć. South Beach było pomysłem Rity. Mimo że mieszkała w Miami niemal przez całe życie, wciąż uważała, że dzielnica ta jest oazą luksusu. Może dla tych na łyżworolkach. A może myślała, że każde miejsce pełne nieokrzesanych typów musi być wspaniałe.

Tak czy inaczej, dwadzieścia minut czekaliśmy na stolik i kolejne dwadzieścia na kelnera. Ale mnie to nie przeszkadzało. Lubię obserwować odpicowanych idiotów, którzy ukradkiem na siebie zerkają. To świetna zabawa.

Potem poszliśmy na spacer Ocean Boulevard, prowadząc bezsensowną rozmowę; jest to sztuka, w której przoduję. To był naprawdę uroczy wieczór. Tylko ten nadgryziony księżyc. Kiedy zabawiałem księdza Donovana, był pełniejszy i jaśniejszy.

Potem, po naszej typowej randce, musiałem odwieźć Rite do domu — mieszkała w południowej części Miami — i gdy przejeżdżaliśmy przez skrzyżowanie w jednej z mniej ciekawych okolic Coconut Grove, moją uwagę przykuło czerwone światło migające w bocznej uliczce. Żółta taśma ostrzegawcza, kilka pospiesznie zaparkowanych radiowozów — jak nic miejsce przestępstwa.

To znowu on, pomyślałem i zanim zrozumiałem, o co mi właściwie chodzi, zawróciłem i skręciłem w tamtą stronę.

— Gdzie my jedziemy? — spytała rozsądnie Rita.

— Chciałbym coś sprawdzić i spytać, czy mnie nie potrzebują.

— Nie masz pagera?

Posłałem jej mój najlepszy piątkowy uśmiech.

— Rzecz w tym, że oni nie zawsze wiedzą, że mnie potrzebują. Niewykluczone, że przystanąłbym tam tak czy inaczej, choćby po to, żeby pochwalić się Ritą. Ostatecznie cały sens przebrania polega na tym, że się je nosi. Ale tak naprawdę ten cichy, nieustępliwy głos, który trajkotał mi w głowie, kazałby mi stanąć tam bez względu na wszystko. To znowu on. Musiałem zobaczyć, co knuł. Zostawiłem Rite w samochodzie i szybko podszedłem bliżej.

Tak jest, znowu coś spsocił, łobuziak jeden. Na ziemi leżała identyczna sterta worków z częściami ciała. Angel-Bez-Skojarzeń pochylał się nad nią niemal w takiej samej pozycji, w jakiej zostawiłem go na parkingu za motelem Cacique.

— Hijo de puta — mruknął na mój widok.

— Chyba nie ja.

— Wszyscy narzekają, że muszą pracować w piątek wieczorem, a ty przyjeżdżasz tu z flamą. W dodatku nie masz tu nic do roboty.

— Ten sam facet, ten sam styl?

— Tak. — Angel rozchylił worek długopisem. — Suchutkie jak pieprz. Ani kropli krwi.

Zakręciło mi się w głowie. Nachyliłem się, żeby popatrzeć. Rzeczywiście, poćwiartowane członki były zdumiewająco czyste i dokładnie osuszone. Miały niebieskawy odcień i zdawało się, że zastygły w doskonale wychwyconym momencie. Cudowne.

— Tym razem jest mała różnica — ciągnął Angel. — Cztery cięcia. — Wskazał je długopisem. — To było bardzo gwałtowne, jakby go poniosło. To tutaj zrobił już spokojniej. Potem ciął tu i tu, pośrodku. Hę?

— Pięknie — powiedziałem.

— Spójrz na to. — Odsunął na bok pozbawioną krwi część leżącą na wierzchu. Spod spodu wyjrzała kolejna, biała i błyszcząca. Precyzyjnie zdjęta warstwa ciała, odsłonięta kość…

— Po co to zrobił? — spytał cicho Angel. Wypuściłem powietrze.

— Eksperymentuje — odparłem. — Szuka właściwej drogi. Gapiłem się na ten czyściutki, dokładnie osuszony fragment ciała, dopóki nie zdałem sobie sprawy, że Angel-Bez-Skojarzeń patrzy na mnie i milczy.

— Jak dziecko, które bawi się jedzeniem. — Tak to opisałem Ricie, wróciwszy do samochodu.

— Boże — westchnęła. — To straszne.

— Odpowiedniejszym słowem byłoby chyba: „ohydne”.

— Jak możesz z tego żartować? Pokrzepiłem ją uśmiechem.

— Jeśli pracuje się tam, gdzie ja, można do tego przywyknąć. Żartujemy, żeby ukryć ból.

— Mam nadzieję, że już wkrótce złapią tego maniaka. Pomyślałem o tych starannie poukładanych członkach, o różnorodnych cięciach, o cudownym braku krwi.

— Oj, chyba nie.

— Dlaczego?

— Na pewno nie wkrótce. Jest niezwykle przebiegły, a policjantkę, która prowadzi śledztwo w tej sprawie, bardziej niż rozwiązanie zagadki interesuje politykowanie i wewnętrzne rozgrywki.

Spojrzała na mnie, żeby sprawdzić, czy nie żartuję. A potem zamilkła i milczała tak, dopóki nie skręciliśmy na U. S. l i nie dojechaliśmy do południowego Miami.

— Nie mogłabym przywyknąć do… Sama nie wiem. Do ciemnej strony życia? Do życia prawdziwego? Nie potrafiłabym patrzeć na to tak jak ty.

Zaskoczyła mnie. Korzystając z tego, że milczy, myślałem o pięknie poukładanych częściach ciała, które zostały w bocznej uliczce. Niczym orzeł wypatrujący kawałka mięsa, które mógłby rozszarpać, moje wygłodniałe myśli krążyły łakomie wokół czyściutkich, starannie poćwiartowanych członków. Jej uwaga była tak nieoczekiwana, że przez chwilę nie byłem w stanie nawet się zająknąć.

— To znaczy? — powiedziałem wreszcie. Zmarszczyła czoło.

— Nie wiem, nie jestem pewna. Po prostu… Myślimy, że wszystko jest w pewien sposób poukładane. Że jest tak, jak powinno być. I nagle okazuje się, że nie, że kryje się pod tym coś innego, coś… Nie wiem. Coś mroczniejszego? Może bardziej ludzkiego. Tak, bardziej ludzkiego. Policjant chce schwytać mordercę, bo czy nie po to są policjanci? Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, żeby morderstwo mogło posłużyć do jakichś rozgrywek, że jest w tym coś politycznego.

— Właściwie wszystko — odparłem. Skręciłem i zwolniłem przed jej zadbanym, nierzucającym się w oczy domem.

— Ale ty… — Zdawało się, że nie zauważyła, gdzie jesteśmy, że mnie nie słuchała. — Tu chodzi i o ciebie. Większość z nas nie przemyślałaby tego tak dogłębnie.

— Nie jestem aż tak głęboki, Rito. — Zaparkowałem.

— Bo wszystko ma chyba dwa oblicza, to udawane i to prawdziwe. Ty już o tym wiesz i traktujesz to jak jakąś grę.

Nie miałem pojęcia, co próbowała mi powiedzieć. Szczerze mówiąc, już dawno przestałem jej słuchać i ponownie odpłynąłem myślą ku temu nowemu morderstwu, ku starannie sprawionym i oporządzonym zwłokom, ku zaimprowizowanym naprędce cięciom, ku temu nieskazitelnie czystemu, całkowicie pozbawionemu krwi ciału…

— Dexter. — Rita położyła mi rękę na ramieniu. I wtedy ją pocałowałem.

Nie wiem, które z nas było bardziej zaskoczone. Na pewno tego nie zaplanowałem, na pewno o tym nie myślałem. I na pewno nie skłonił mnie do tego zapach jej perfum. Mimo to zmiażdżyłem jej usta w długim pocałunku.

Odepchnęła mnie.

— Nie — powiedziała. — Ja… nie, Dexter, nie.

— Dobrze, w porządku — odrzekłem wciąż zaszokowany.

— Chyba nie chcę… Nie jestem jeszcze gotowa. Niech cię szlag. — Rozpięła pas, otworzyła drzwiczki i wbiegła do domu.

Kurczę, pomyślałem. Co ja, do licha, zrobiłem?

Wiedziałem, że powinienem się nad tym zastanowić, że powinienem być nawet rozczarowany i zawiedziony, że po półtora roku intensywnej pracy zepsułem tak dobrą przykrywkę.

Ale mogłem myśleć tylko o tym starannie poćwiartowanym ciele.

„Ani kropli krwi”.

Ani jednej, nawet najmniejszej.

7

1 ... 9 10 11 12 13 14 15 16 17 ... 56
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)