Dzieci Diuny [Children of Dune - pl]
- Автор: Херберт Фрэнк
- Серия: Diuna #3
- Год: 1992
- Язык: польский
- Год: Phantom Press
- ISBN: 83-7075-060-5
- Переводчик: Marek Mastalerz
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Dzieci Diuny [Children of Dune - pl]». Краткое содержание книги:
Od pewnego czasu w mieście Arrakin pojawia się starzec zwany Kaznodzieją i wygłasza dziwne przemowy do wciąż tłumnie przybywających na Diunę pielgrzymów. Kim jest? Czy tylko na wpół szalonym mistykiem, czy może kimś więcej?
Mówiący opuścił ramiona, położył dłoń na barku przewodnika i rozkazał:
— Zabierz mnie stąd.
Być może był to przypadkowy dobór słów: „On odtrąca ją, tak jak i was!” Może dźwięk głosu, którego wymowa z pewnością świadczyła o szkoleniu w sztukach Głosu Bene Gesserit, Głosu rozkazującego jedynie przy pomocy niuansów modulacji; a może nieodłączna mistyka miejsca, gdzie mieszkał, spacerował i skąd rządził Muad’Dib, sprawiły, że ktoś z dala, ze stopni, zawołał za odchodzącym Kaznodzieją tonem przejętym religijnym lękiem:
— Czy to Muad’Dib wrócił do nas?
Kaznodzieja zatrzymał się, sięgnął do sakwy pod burką i dobył stamtąd przedmiot, który rozpoznali tylko ci, którzy stali w pobliżu. Była to zmumifikowana przez pustynię ludzka ręka, jedna z tych, które od czasu do czasu ukazywały się na piasku i były powszechnie uważane za wiadomości od Szej-huluda. Dłoń uschnięta tak, że tworzyła zaciśniętą pięść, kończącą się białą kością porysowaną wiatrami burz piaskowych.
— Przynoszę Rękę Boga i to wszystko, co przynoszę! — krzyknął Kaznodzieja. — Mówię w imieniu Ręki Boga. Jestem Kaznodzieją.
Niektórzy pojęli to w ten sposób, że ręka należała do Muad’Diba, ale inni uczepili się zniewalającej osobowości i przerażającego głosu tego człowieka — i tak właśnie Arrakis poznała jego imię. A nie był to ostatni raz, kiedy go słyszano.
Stwierdza się powszechnie, mój drogi Georadzie, że w doświadczeniu działania przyprawy istnieje wielka i naturalna cnota. Być może jest to prawda, żywię jednakże dogłębne wątpliwości, czy każde użycie melanżu zawsze przynosi cnotę. Wydaje mi się, że pewne osoby nadużyły i zbezcześciły go, rzucając wyzwanie Bogu. Słowami Ekumenonu: zniekształciły one duszę. Zadowalają się powierzchownymi skutkami działania melanżu i wierzą, że w ten sposób osiągną łaskę. Szydzą ze swych przyjaciół, czynią wielką szkodę boskości i zazdrośnie wykoślawiają znaczenie tego bogatego daru, okaleczając go z pewnością na tyle, że nie jest w ludzkiej mocy to odwrócić. By być naprawdę sam na sam z cnotą przyprawy, nie kalając jej w jakikolwiek sposób, z pełnią przystojącej człowiekowi godności, należy pozwolić, aby nasze czyny i słowa zgadzały się. Gdy twe działania wywołują łańcuch złych konsekwencji, należy cię sądzić podług ich następstw, nie wedle twoich wyjaśnień. Tak właśnie winniśmy osądzać Muad’Diba.