Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Przejście - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Przejście

Электронная книга - «Przejście». Краткое содержание книги:

Jedna z rzadkich, niezapomnianych powieści, zarówno dramatycznych, jak i głęboko refleksyjnych oraz pełnych napięcia. Zdumiewająca mieszanka suspensu i nauki. Joanna Lander jest psychologiem prowadzącym badania nad śmiercią. Kiedy decyduje się na udział w projekcie polegającym na symulowaniu śmierci klinicznej, okazuje się, iż może rozwiązać największą tajemnicę życia, albo też stać się ofiarą nauki. Poddaje się jednak eksperymentowi młodego, błyskotliwego neurologa, zainteresowanego symulowaniem śmierci klinicznej za pomocą psychoaktywnego leku…
1 ... 120 121 122 123 124 125 126 127 128 ... 225
Перейти на страницу:

— Panie Briarley! — krzyknęła, lecz nie było go na schodach. Kiedy się wychyliła, usiłując dojrzeć coś w ciemnościach, z lewej strony dobiegł ją dźwięk zatrzaskiwanych drzwi. Popędziła w tę stronę. Biegła długim, jasno oświetlonym korytarzem, wyłożonym czerwonym dywanem, widząc zamykające się drzwi.

— Panie Briarley! — zawołała, otwierając je. Korytarz za nimi rozszerzał się i zakręcał, dochodząc do kolejnych schodów. Na niższym pokładzie znowu rozległ się dźwięk zamykanych drzwi. Joanna zbiegła po schodach. Tuż obok nich znajdowało się niewielkie pomieszczenie, z reklamą w czerwono-białe pasy. Fryzjer. Obok, na rogu, znajdowało się okienko ze złotym napisem: „Intendent”. Poczta musiała być gdzieś w pobliżu.

Między salonem fryzjerskim i biurem intendenta znajdowały się drzwi. Nie widniał na nich żaden znak, ale kiedy Joanna położyła dłoń na klamce, otworzyły się bez oporu. Wewnątrz zauważyła plątaninę przewodów w czerwono-czarnej izolacji, rozpiętych na dużej drewnianej tablicy. Usłyszała dzwonienie: jak się przekonała, dobiegało ono ze słuchawek, leżących przed tablicą.

Joanna pomyślała, że ma przed sobą łącznicę pokładową, po czym pobiegła obok biura intendenta i wypadła za róg. To przejście okazało się zupełnie ciemne i Joanna nic nie widziała, zwłaszcza że długo przebywała w jasnym świetle lamp na schodach. Ostrożnie przeszła kilka kroków.

— Przecież to jest moje przejście — zdziwiła się głośno.

— Co powiedziała? — ostro spytał Richard.

— „Przejdźcie” — wyjaśniła Tish. — Wydaje mi się, że jest przytomna.

— To niemożliwe — stwierdził Richard, a Joanna poczuła, jak ktoś zdejmuje jej maskę.

Otworzyła oczy.

— Jestem — odezwała się — ale nie powiedziałam „przejdźcie”, tylko „przejście”. Weszłam do niego omyłkowo. Nie zdawałam sobie sprawy, że to moje przejście. — Usiłowała usiąść.

— To był jego drugi koniec. Byłam…

— Proszę leżeć nieruchomo — przykazała Tish, owijając taśmę ciśnieniomierza wokół ramienia Joanny. — Jeszcze nie zbadałam pani objawów czynności życiowych.

— Nie wchodziłabym do środka, gdybym wiedziała…

— Nieruchomo — podniosła głos Tish. Joanna posłuchała i zaczekała, aż Tish skończy badanie i przystąpi do zdejmowania elektrod oraz odłączenia kroplówki.

— Myśli pan, że to z powodu zmniejszenia dawki? — spytała Tish, odlepiając plaster przytrzymujący igłę kroplówki.

— Nie wiem — odparł Richard. — Dawkę ustaliłem znacznie powyżej poziomu progowego.

— Co się stało? — zainteresowała się Joanna, obracając się tak, aby widzieć Richarda.

— Ocknęłaś się przed czasem — wyjaśniła Tish. — Tak samo jak pani Troudtheim.

— Przed czasem? — zdumiała się Joanna. — Niemożliwe. Byłam… — Spojrzała na Tish. — Byłam tam bardzo długo.

Richard pomógł jej usiąść.

— Jak długo? — spytał.

— Trudno powiedzieć. — Joanna usiłowała zebrać myśli. Poszła na pokład łodziowy, rozmawiała z Gregiem Menottim, a potem z panem Briarleyem. Ile to wszystko mogło trwać? Wreszcie zeszli po głównych schodach…

— Ach, muszę ci coś powiedzieć — wykrzyknęła. — O tym, co widziałam. To z całą pewnością… to, o czym ostatnio rozmawialiśmy.

— Jak długo? — powtórzył, jakby jej nie słyszał.

— Przynajmniej godzinę.

— Godzinę? — osłupiała Tish.

— Pamiętasz, czy wydarzenia rozgrywały się w sposób ciągły? — indagował Richard. — A nie fragmentaryczny?

— Nie. Było tak samo jak zawsze. Wszystkie zdarzenia w jednej sekwencji.

— A co z rozciągnięciem czasu?

Pokręciła głową.

— Nie zauważyłam, żeby cokolwiek odbywało się szybciej lub wolniej niż w rzeczywistości. Wszystko rozgrywało się w czasie rzeczywistym. — Z tym, że najwyraźniej było inaczej. — Jak długo pozostawałam nieprzytomna?

— Osiem sekund — odparł Richard. — Jak dużo czasu spędziłaś tam w porównaniu z poprzednimi badaniami?

— Więcej — odparła bez wahania.

— A zatem twoje doświadczenia oraz przebieg sesji pana Sage’a potwierdzają, że nie istnieje bezpośredni związek między subiektywnym odczuciem upływu czasu a czasem rzeczywistym — zadecydował Richard, a Joanna nagle przypomniała sobie Lavoisiera. Jak długo naprawdę był przytomny? Ile czasu w jego odczuciu minęło między kolejnymi mrugnięciami oczyma?

— Czy to było pełne doświadczenie graniczne, czy też urwało się w połowie?

— Jedno i drugie — stwierdziła Joanna, żałując, że nie może wyjaśnić nic więcej, bo Tish jeszcze nie skończyła odczepiania elektrod. — Usiłowałam znaleźć pana Briarleya. Szedł do magazynu pocztowego, a ja starałam się go dogonić i weszłam do przejścia…

— Na pocztę? — odezwała się Tish. — Zdawało mi się, że miała pani widzieć niebo.

— …i dopiero w środku uświadomiłam sobie, że to jest to samo przejście, ale było już za późno. Z powrotem zjawiłam się w laboratorium.

— A zatem zakończenie było inne? — podchwycił Richard.

— Tak i nie. Wróciłam przez to samo przejście, lecz nastąpiło to w sposób bardziej nagły niż zwykle. Ocknęłam się gwałtowniej niż dotąd.

Richard podszedł do pulpitu i napisał coś szybko na klawiaturze, a potem wbił wzrok w ekran.

— Tak myślałem. Twój ostatni skan jest wierną kopią zdjęcia z sesji pani Troudtheim. — Znowu coś wystukał. — Chciałbym, żebyś jak najszybciej nagrała i spisała swoją relację.

— Oczywiście — zgodziła się Joanna. — Chciałabym jeszcze porozmawiać z tobą o tym, co widziałam.

Z roztargnieniem skinął głową, wpatrując się w skany. Joanna dała za wygraną i schowała się w przebieralni, gdzie wciągnęła bluzkę i żakiet, włożyła buty i wyszła. Richard wciąż coś pisał na komputerze. Tish zwijała przewody urządzeń monitorujących. Wszystko inne już odłożyła na miejsce. Joanna pomyślała, że zaczeka, aż pielęgniarka skończy i wtedy opowie Richardowi o głównych schodach. Postawiła krzesło w kącie laboratorium, usiadła i włączyła dyktafon.

Nie miała wątpliwości, że Richard oskarży ją o konfabulację rozmowy, którą odbyła z panem Briarleyem. Mimo to rozpoczęła relacjonowanie:

— Joanna Lander, sesja szósta, drugi marca. Usłyszałam hałas i znalazłam się w przejściu — powiedziała cicho od mikrofonu. Opisała swoje próby znalezienia głównych schodów, bezowocną rozmowę z Gregiem Menottim, wyjście na pokład z promenadą. — Przeszłam po pokładzie do miejsca, na które padało światło z baru… — Zawiesiła głos i zamyśliła się nad czymś.

Powiedziała, że przebywała na Titanicu przez godzinę, i z całą pewnością odniosła takie wrażenie, lecz w przeciągu godziny od zderzenia statek przechyliłby się znacznie. Możliwe, że jednak doszło do spowolnienia upływu czasu, choć niewykluczone, że to kolejna nieścisłość, która ma jakieś znaczenie.

Joanna uznała, że musi o tym poinformować Richarda, i podniosła wzrok na pulpit. Richard właśnie skończył drukować jakiś tekst.

— Joanno — odezwał się do niej. — Chciałbym pokazać te wydruki pani doktor Jamison, żeby powiedziała, co o tym myśli. — Wyszedł, zanim zdążyła wyłączyć magnetofon.

Gdy opuszczał pomieszczenie, właśnie wstawała z krzesła, więc opadła na nie zniechęcona i powróciła do nagrywania relacji. Opisała mężczyznę rozkładającego karty, bibliotekę, człowieka przy biurku.

— A kiedy spojrzałam w jego stronę, okazało się, że to pan Briarley, mój nauczyciel angielskiego w szkole średniej. W niczym nie przypominał pana Briarleya, którego spotkałam pięć dni temu. Pamiętał moje nazwisko i klasę, do której chodziłam, poza tym wyglądał na zdrowego i szczęśliwego…

1 ... 120 121 122 123 124 125 126 127 128 ... 225
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)