Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Детские стихи » Brzechwa dzieciom
Brzechwa dzieciom - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Brzechwa dzieciom

Электронная книга - «Brzechwa dzieciom». Краткое содержание книги:

Zbiór najpiękniejszych wierszy Jana Brzechwy.
1 ... 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12
Перейти на страницу:
Już wybory rozpoczęta – Któż zostanie prezydentem?
Lis spryciarzem był bezsprzecznie, Więc o głos poprosił grzecznie, Wszedł na pień i w słowach kilku Tak powiedział: – Zacny wilku, I wy, wszyscy tu zebrani, Tak przeze mnie szanowani, Albo mówiąc wprost – zwierzęta! Macie wybrać prezydenta. Czyż jest ktoś, kto nie pamięta Zasług lisa Witalisa? W pięciu tomach ich nie spisać! Otóż ja przed wielu laty, Gdym był młody i bogaty, W ciągu jednej tylko wiosny Zasadziłem tutaj sosny, Buki, dęby – niemal wszystko, By zwierzętom dać schronisko! Dla was szereg lat z zapałem Drób w kurnikach hodowałem, Dla was w chlewach tuczę wieprze, Byście mieli życie lepsze. Jestem waszym dobrodziejem, A sam nie śpię, a sam nie jem, Tylko myślę dniem i nocą, Jak zwierzętom przyjść z pomocą…
Mruknął niedźwiedź do sąsiada: – Co tu gadać – dobrze gada! Szepnął borsuk: – Jaka swada, Jaka dykcja i wymowa, To przynajmniej tęga głowa!
A tymczasem lis po chwili Ciągnął dalej: – Moi mili, Nie namawiam, ale radzę: Jeśli dziś otrzymam władzę, Daję słowo, że zasadzę W ciągu pięciu dni na piasku Drzewa mego wynalazku. Już nie szyszki, nie żołędzie, Ale rosnąć na nich będzie Schab wędzony i pieczony, Boczki, szynki, salcesony, Mortadela i serdelki, Mięs przeróżnych wybór wielki, Nawet prosię w galarecie, Jeśli tylko zapragniecie.
Wszystkim oczy aż zabłysły: – Lis niezgorsze ma pomysły, Niech zostanie prezydentem! – Czy przyjęte? – Tak! Przyjęte! Niedźwiedź objął go za szyję I zawołał: – Niech nam żyje! – Żyj nam, lisie Witalisie! – Powtórzyły za nim rysie, Kuny, tchórze i jelenie Oraz całe zgromadzenie.
Po wyborach zgodnie z prawem Lis od wilka wziął buławę I do domu cztery kozły Z wielką pompą go zawiozły.
Kiedy jechał leśną drogą, Wpierw widziano jego ogon, Co jak ruda chmura zwisa, A dopiero potem – lisa.
Już nazajutrz na polanie Zaczął lis urzędowanie. Kazał podać sobie korę, Wziął do garści pióro spore I ustawę za ustawą Jął wydawać z wielką wprawą:
– Zarządzamy, by zwierzęta Do użytku prezydenta Oddawały, prócz okupu, Czwartą część swojego łupu.
Żeby każdy ptak od maja Aż do maja wszystkie jaja Niósł dla lisa Witalisa, Który żółtka z nich wysysa. Żeby kury i kurczęta Same szły do prezydenta I prosiły, by na rożnie Raczył upiec je ostrożnie. Nie pamiętam już, niestety, Jakie prawa i dekrety Wydał jeszcze lis ponadto, Lecz zwierzęcy cały świat to, Pełen lęku i poddania, Wykonywał bez szemrania.
1 ... 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)