Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Punkt widokowy
Punkt widokowy - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Punkt widokowy

Электронная книга - «Punkt widokowy». Краткое содержание книги:

W punkcie widokowym przy Mulholland Drive patrol policji znajduje zwłoki zastrzelonego mężczyzny. Ofiarą zabójstwa jest doktor Stanley Kent, mający dostęp do niebezpiecznych izotopów promieniotwórczych w większości szpitali w Los Angeles. Prowadząc swoje pierwsze od kilku miesięcy dochodzenie, Harry Bosch odkrywa, że tuż przed śmiercią lekarza skradziono dużą ilość radioaktywnego cezu, który w rękach terrorystów może się stać potężną bronią zagrażającą całemu miastu. W obawie przed zamachem do akcji wkraczają służby federalne. Detektyw nie zamierza rezygnować ze śledztwa, choć wyjaśnienie zagadki morderstwa utrudniają mu agenci FBI przekonani, że sprawa jest zbyt poważna, by mogła sobie z nią poradzić policja Los Andeles.
1 ... 8 9 10 11 12 13 14 15 16 ... 44
Перейти на страницу:

– Za dwadzieścia, dwadzieścia pięć minut. Pamiętam…

– Za późno. Musimy zaraz otworzyć sejf w laboratorium, żeby ustalić jego zawartość.

– Nie może go pan otworzyć bez zgody szpitala. Nie obchodzi mnie, kto…

– Panie Romo, mamy powody przypuszczać, że zawartość sejfu dostała się w ręce ludzi, którzy nie przejmują się interesem ani bezpieczeństwem Amerykanów. Musimy otworzyć sejf, żeby dokładnie wiedzieć, co tam jest i czego brakuje. Nie będziemy czekać dwadzieścia minut. Proszę posłuchać, wylegitymowałem się pańskiemu synowi, a w laboratorium jest ze mną zespół ochrony radiologicznej. Musimy działać, proszę pana. Jak mam otworzyć sejf?

W głośniku na parę chwil zapadła cisza. Wreszcie Richard Romo ustąpił.

– Ed, dzwonisz z dyżurki w laboratorium, tak?

– Tak.

– Dobra, otwórz biurko i wysuń dolną szufladę po lewej.

Ed Romo odsunął krzesło i przyjrzał się biurku. Górna szuflada z lewej strony była zaopatrzona w zamek, który najwidoczniej zwalniał blokadę wszystkich trzech szuflad. w- Którym kluczem? – zapytał Ed.

– Chwileczkę.

W głośniku rozległ się brzęk kluczy.

– Spróbuj czternaście czternaście.

Ed Romo zdjął z pasa pęk kluczy i odnalazł klucz oznaczony numerem 1414. Następnie wsunął go do zamka szuflady i przekręcił. Dolna szuflada została odblokowana.

– Gotowe.

– W szufladzie jest segregator. Otwórz go i znajdź kartkę z listami kodów do sejfu. Kombinacja zmienia się co tydzień.

Trzymając segregator, Romo zaczął go otwierać pod takim kątem, by nikt poza nim nie mógł widzieć jego zawartości. Brenner wyciągnął rękę i bezceremonialnie odebrał mu segregator. Położył go przed sobą na biurku, otworzył i zaczął przerzucać protokoły bezpieczeństwa.

– Gdzie to jest? – rzucił niecierpliwie do telefonu.

– Powinno być z tyłu. U góry jest wyraźnie zaznaczone, że to lista kodów do laboratorium gorącego. Ale jest mały haczyk. Trzeba użyć zeszłotygodniowego kodu. Kombinacja z tego tygodnia nie pasuje. Niech pan użyje kodu z zeszłego.

Brenner znalazł właściwą stronę i przesunął palec po kolumnie cyfr, natrafiając na kod z poprzedniego tygodnia.

– Dobra, mam. A jak otworzę drzwi samego sejfu?

Richard Romo poinformował go z samochodu:

– Jeszcze raz użyje pan karty magnetycznej i innego kodu. Ten akurat znam, bo się nie zmienia. Sześć sześć sześć.

– Oryginalnie.

Brenner wyciągnął rękę do Eda Romo.

– Niech mi pan da swoją kartę.

Romo spełnił polecenie, a Brenner podał magnetyczny klucz Reidowi.

– Idź, Kyle – rozkazał Brenner. – Wstukaj kod pięć sześć jeden osiem cztery, a resztę słyszałeś.

Reid odwrócił się i wskazał jednego z mężczyzn w skafandrach ochronnych.

– Będzie ciasno. Wejdę tylko z Millerem.

Dowódca i wybrany przez niego członek zespołu nałożyli osłony na twarz i za pomocą karty oraz cyfrowego kodu otworzyli sejf. Miller wziął monitor promieniowania i obaj weszli do pomieszczenia, zamykając za sobą drzwi.

– Wie pan, ludzie, którzy tu wchodzą, nigdy nie zakładają skafandrów kosmicznych – odezwał się Ed Romo.

– Cieszę się – odparł Brenner. – Dzisiaj mamy jednak trochę inną sytuację, nie sądzi pan? Nie wiadomo, co czyha na nas za tymi drzwiami.

– Tak tylko mówię – bronił się Romo.

– W takim razie bądź łaskaw nic nie mówić, synu. Daj nam robić, co do nas należy.

Obserwując obraz na monitorze, Bosch szybko zauważył lukę w systemie zabezpieczeń. Kamera była zamontowana u góry, ale gdy Reid pochylił się, by wstukać kod na klawiaturze sejfu z materiałami, zasłonił ją ciałem przed obiektywem kamery. Jeśli nawet Kent był obserwowany przez dyżurującego ochroniarza, kiedy wszedł do laboratorium o siódmej poprzedniego wieczoru, bez trudu mógł ukryć to, co stamtąd wynosił.

Niecałą minutę po otwarciu sejfu dwaj mężczyźni w ubraniach przeciwpromiennych wyszli zza stalowych drzwi. Brenner wstał. Agenci zdjęli maski, a Reid popatrzył na Brennera. Pokręcił głową.

– Sejf jest pusty – powiedział.

Brenner wyciągnął z kieszeni telefon. Zanim jednak wybrał numer, Reid podszedł do niego, podając mu kartkę papieru wyrwaną z kołonotatnika.

– Zostało tylko to – dodał.

Bosch ponad ramieniem Brennera spojrzał na kartkę. Nagryzmolono na niej długopisem wiadomość, którą trudno było odcyfrować. Brenner odczytał ją na głos.

– „Siedzą mnie. Jeżeli tego nie zrobię, zabiją moją żonę. Trzydzieści dwa źródła cezu. Niech mi Bóg wybaczy. Nie mam wyboru".

7

Bosch i agenci federalni milczeli. W laboratorium onkologicznym zapanowała niemal wyczuwalna atmosfera grozy. Właśnie potwierdzono podejrzenia, że Stanley Kent zabrał z sejfu w klinice św. Agaty trzydzieści dwa zasobniki cezu i najprawdopodobniej przekazał je nieznanym sprawcom, którzy potem wykonali na nim egzekucję w punkcie widokowym na Mulholland.

– Trzydzieści dwa pojemniki z cezem – powiedział Bosch. – Ile to może wyrządzić szkód?

Brenner posłał mu ponure spojrzenie.

– Trzeba będzie spytać naukowców, ale moim zdaniem zupełnie by wystarczyło – odrzekł. – Jeśli ktoś chce w ten sposób nadać wiadomość, może być pewien, że będzie czytelna dla wszystkich.

Nagle Bosch pomyślał o czymś, co zupełnie nie pasowało do ujawnionych właśnie faktów.

– Chwileczkę – powiedział. – Dawkomierze na rękach Stanleya Kenta pokazywały, że nie miał kontaktu z materiałem radioaktywnym. Jak to się mogło stać, że zabrał stąd cały cez i te obrączki nie zapaliły mu się jak lampki choinkowe?

Brenner lekceważąco pokręcił głową.

– Na pewno skorzystał ze świni.

– Z czego?

– Tak się nazywa urządzenie do transportu. Wygląda jak ołowiane wiadro do mopa na kółkach. Oczywiście szczelnie zamykane. Jest ciężkie i niskie – jak świnia. Dlatego nazwali je świnią.

– I mógł ot tak sobie wejść i wyjść z czymś takim?

Brenner pokazał leżącą na biurku podkładkę z listą.

– Transport źródeł izotopowych wykorzystywanych w terapii nowotworów z jednego szpitala do drugiego to całkiem normalna rzecz – powiedział. – Kent wpisał jedno źródło, ale zabrał wszystkie. To już nie była normalna rzecz, ale kto by otwierał świnię i sprawdzał?

Bosch przypomniał sobie wgłębienia w wykładzinie bagażnika porsche. Samochodem przewożono coś ciężkiego. Teraz już wiedział, co to było, i wiedział, że mają jeszcze jeden dowód potwierdzający najgorszy możliwy scenariusz.

Bosch pokręcił głową, a Brenner wziął to za niemy komentarz na temat zabezpieczenia laboratorium.

– Coś ci powiem – rzekł agent. – Zanim w zeszłym roku poprawiliśmy im system bezpieczeństwa, każdy w lekarskim kitlu mógł tu wejść i wyciągnąć z sejfu co mu się żywnie podobało. O żadnych zabezpieczeniach nie było mowy.

– Nie miałem na myśli systemu zabezpieczeń. Chciałem…

– Muszę zadzwonić – przerwał mu Brenner.

Odszedł na bok i wyciągnął telefon. Bosch także postanowił zadzwonić. Znalazł ustronny kąt i wybrał numer swojego partnera.

– To ja, Ignacio.

– Harry, mów mi Iggy. Co u ciebie?

– Nic dobrego. Kent opróżnił sejf. Cały cez zniknął.

– Żartujesz sobie? To ten materiał, z tego można zrobić brudną bombę?

– Ten. Chyba dał im tyle, że mogłoby wystarczyć. Jesteś jeszcze na miejscu?

– Tak. Słuchaj, mam dzieciaka, który być może jest świadkiem.

– Co to znaczy „być może"? Kto to jest, sąsiad?

1 ... 8 9 10 11 12 13 14 15 16 ... 44
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)