Diabelska Alternatywa
- Автор: Форсайт Фредерик
- Язык: польский
- Жанр: Политические детективы
Электронная книга - «Diabelska Alternatywa». Краткое содержание книги:
Andrew Drake po raz pierwszy rozmawiał z premierem Holandii, Janem Graylingiem, nie korzystając z pośrednika. Później, po skrupulatnej analizie nagranych taśm, angielscy eksperci lingwiści stwierdzą, że głos ten musi należeć do człowieka pochodzącego z okolic Bradford w Anglii – ale wtedy nie będzie to już miało żadnego znaczenia.
– Oto szczegółowe warunki przyjęcia Miszkina i Łazariewa w Izraelu – mówił Drake. – Najdalej w godzinę po starcie samolotu z Berlina muszą otrzymać gwarancję premiera Golena, że te warunki będą przestrzegane. Jeśli nie będą, postąpię tak, jak gdyby moi przyjaciele w ogóle nie zostali uwolnieni. Warunek pierwszy: obaj zostaną przeprowadzeni z samolotu pieszo przed tarasem widokowym głównego budynku portu lotniczego imienia Ben Guriona. Po drugie: taras ten będzie całkowicie otwarty dla publiczności. Żadnej kontroli dokumentów, żadnego filmowania ludzi na tarasie przez służbę bezpieczeństwa. Po trzecie: jeśli zrobicie jakiś szwindel z więźniami, jeśli na przykład podstawicie na ich miejsce podobnych aktorów, dowiem się o tym w ciągu paru godzin. Po czwarte: na trzy godziny przed przybyciem samolotu do Izraela tamtejsze radio poda publicznie porę przylotu i ogłosi, że wszyscy chętni mogą oglądać scenę powitania bezpośrednio na lotnisku. Ten komunikat ma być ogłoszony w czterech językach: hebrajskim, angielskim, francuskim i niemieckim. To wszystko.
– Panie Swoboda! – Grayling próbował zatrzymać rozmówcę przy mikrofonie. – Zanotowaliśmy wszystkie pańskie życzenia i natychmiast przekażemy je rządowi Izraela. Jestem pewien, że nie będzie żadnych sprzeciwów z ich strony. Ale proszę się jeszcze nie wyłączać. Mam dla pana ważną wiadomość od Brytyjczyków z Berlina.
– Słucham – zgodził się Drake.
– Technicy RAF, którzy przygotowują samolot dla pańskich przyjaciół na lotnisku Gatow, wykryli w czasie próby silników poważny defekt układu elektrycznego. Niech mi pan wierzy, to naprawdę nie jest żaden podstęp. Oni robią wszystko, żeby jak najszybciej doprowadzić maszynę do porządku. Ale może nastąpić opóźnienie odlotu o dwie godziny.
– Jeśli to jest trik, zapłaci za to przede wszystkim pański kraj. To na waszych plażach wyląduje sto tysięcy ton ropy.
– To nie jest żaden trik – powtórzył Grayling z naciskiem. – Przecież pan wie, że w każdym samolocie zdarza się od czasu do czasu jakiś defekt. Pech chciał, że zdarzyło się to właśnie teraz w tej maszynie. Ale naprawią to, może już nawet naprawili. Jeszcze trochę cierpliwości, panie Swoboda.
Drake namyślał się przez chwilę.
– Dobrze, ale za to muszę mieć cztery niezależne potwierdzenia startu od reporterów czterech rozgłośni: Głosu Ameryki, Deutsche Welle, BBC i RFI z Paryża. Wszystko po angielsku, najdalej pięć minut po starcie samolotu.
W odpowiedzi Graylinga dał się wyczuć ton ulgi:
– Natychmiast poproszę dowódcę bazy RAF w Gatow, aby pozwolił reporterom tych czterech stacji obserwować przygotowania do startu i sam start.
– Musi na to pozwolić – powiedział Drake. – A jeśli chodzi o termin, daję wam dodatkowo trzy godziny. Te sto tysięcy ton ropy zaczniemy wypompowywać do morza w południe.
Połączenie urwało się z suchym trzaskiem.
W niedzielę rano premier Beniamin Goleń był, jak zwykle, w swoim urzędzie w Jerozolimie. Szabas już się skończył – zaczął się normalny dzień pracy. W Europie Zachodniej była dopiero ósma, tutaj już dziesiąta.
Zaledwie holenderski premier odłożył słuchawkę po rozmowie ze Swobodą, a już agenci izraelskiego wywiadu Mossad, czuwający w małym mieszkaniu w centrum Rotterdamu, zaczęli przekazywać najnowsze wieści z “Freyi” wprost do Jerozolimy. Przez ponad godzinę okupowali specjalne połączenie dyplomatyczne. Zapis tych raportów i rozmów przyniósł Golenowi jego osobisty doradca do spraw bezpieczeństwa. Premier czytał pospiesznie.
– O co mu właściwie chodzi? – spytał.
– Zabezpiecza się przed ewentualnym oszustwem. Bo to nie byłoby takie trudne podstawić dwóch podobnych ludzi zamiast Miszkina i Łazariewa.
– A więc ktoś tutaj, w Izraelu, ma stwierdzić ich tożsamość?
– Tak, ktoś, kto będzie na tarasie widokowym. Najwyraźniej mają i tutaj jakiegoś wspólnika, który zna tych ludzi z widzenia. A bardzo możliwe, że również oni, Miszkin i Łazariew, potrafią tego człowieka rozpoznać.
– I co potem?
– Potem on przekaże zapewne przez rozgłośnie radiowe sygnał, który dla tamtych na “Freyi” będzie oznaczał, że ich przyjaciele rzeczywiście dotarli bezpiecznie do Izraela. Jeśli ten sygnał się nie pojawi, uznają, że zostali oszukani, i zrobią swoje.
– Więc mówi pan, że musi tu być jeszcze jeden? Tu, w Izraelu? Nie podoba mi się to! – zirytował się premier. – Rozumiem, że musimy się zabawić w gościnność i tolerancję wobec tamtych dwóch, ale nikogo więcej nie będę tolerował. Należy poddać cały taras widokowy dyskretnej obserwacji. Jeśli stwierdzicie, że ktoś z tarasu porozumiewa się z więźniami, śledzić go. Pozwólcie mu jeszcze spokojnie przekazać sygnał, potem aresztujcie.
Na “Freyi” ten poranek ciągnął się śmiertelnie wolno. Drake co piętnaście minut przebiegał całą skalę swojego odbiornika, zatrzymując się zwłaszcza na angielskich komunikatach Głosu Ameryki i serwisu światowego BBC. Ich treść była jednak ciągle taka sama: naprawa zepsutego silnika Belfra przedłuża się.
Krótko po dziewiątej wpuszczono na teren bazy Gatow czterech korespondentów, którzy zgodnie z wolą Drake'a mieli być świadkami startu. Pod eskortą żandarmów zaprowadzono ich do kasyna oficerskiego, tam poczęstowano kawą i ciastkami. Mieli stąd bezpośrednie połączenie telefoniczne ze swoimi berlińskimi agencjami, które utrzymywały teraz stałą łączność z głównymi rozgłośniami czterech krajów.
“Cutlass”, “Sabre” i “Scimitar”, ukryte w cieniu krążownika “Argyll”, spokojnie kołysały się na kotwicach. Na pokładzie pierwszego major Fallon zarządził odprawę dla swoich dwunastu komandosów z SBS.
– Musimy liczyć się z tym – powiedział – że władze wypuszczą tych łobuzów z Berlina. Za godzinę lub dwie wystartują, za następne cztery albo pięć będą w Izraelu. Jeśli tak, to nasze tutejsze ptaszki będą próbowały ulotnić się z “Freyi” wieczorem albo w nocy. Na razie nie wiadomo, w którą stronę popłyną, ale pewnie do Holandii. Mają z tamtej strony zupełnie puste morze. Eksperci z Marynarki Królewskiej oceniają, że ten mały oscylator nie może mieć większego zasięgu niż trzy mile. Jak tamci będą już trzy mile od tankowca, saperzy z marynarki popłyną na “Freyę”, żeby rozbroić ładunki. A my wtedy dobierzemy się do tych drani. Tylko od razu zapamiętajcie sobie wszyscy, że Swoboda jest mój! Zrozumiano?
Zgodnym potakiwaniom towarzyszyło parę groźnych uśmiechów. Działanie było dla nich sensem życia. Tymczasem już trzy dni trzymano ich na uwięzi. Jeszcze bardziej zaostrzyło to ich łowieckie apetyty.
– Ich kuter jest znacznie wolniejszy od naszych łodzi – ciągnął Fallon. – Co prawda będą mieli osiem mil przewagi, ale obliczyłem, że i tak dopadniemy ich na cztery mile przed brzegiem. Nimrod i “Argyll” podadzą nam dokładne namiary. Jak będziemy już blisko, włączymy wszystkie reflektory. I wykończymy ich. Dostałem wiadomość z Londynu, że nikt nie chce ich mieć żywych. Nie pytajcie, dlaczego. Może po prostu za dużo wiedzą i lepiej, żeby milczeli. My mamy swoje zadanie… i wykonamy je.
Pięć mil od Fallona komandor Mikę Manning także niecierpliwie liczył upływające minuty. On również słuchał radia, czekając na pomyślną wiadomość z Berlina. Właśnie z radia, po nocy spędzonej w bezsennym oczekiwaniu na straszny rozkaz, usłyszał wiadomość, która całkowicie go zaskoczyła i obudziła nową nadzieję. Całkiem nieoczekiwanie rząd Stanów Zjednoczonych wycofał się z zajmowanego przedtem stanowiska. Nie było już żadnych obiekcji w kwestii uwolnienia tych dwóch z Moabitu; a skoro można ich uwolnić, to nie ma już sensu i potrzeby niszczyć “Freyi”. Ogarnęło go uczucie ulgi; wielkiej ulgi, że morderczy rozkaz jest już nieważny – chyba że… Chyba że znów zdarzy się coś złego. A więc dopóki ci dwaj ukraińscy Żydzi nie postawią stopy na lotnisku Ben Guriona w Izraelu, dopóty komandor Mikę Manning nie zazna prawdziwego spokoju. Nie będzie miał bowiem pewności, czy rozkaz, którego wykonanie zmieniłoby “Freyę” w stos pogrzebowy, stał się rzeczywiście i bezpowrotnie nieaktualny.