Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Intruz». Краткое содержание книги:

Przyszłość. Nasz świat opanował niewidzialny wróg. Najeźdźcy przejęli ludzkie ciała oraz umysły i wiodą w nich na pozór niezmienione życie. W ciele Melanie jednej z ostatnich dzikich istot ludzkich zostaje umieszczona dusza o imieniu Wagabunda. Wertuje ona myśli Melanie w poszukiwaniu śladów prowadzących do reszty rebeliantów. Tymczasem Melanie podsuwa jej coraz to nowe wspomnienia ukochanego mężczyzny, Jareda, który ukrywa się na pustyni. Wagabunda nie potrafi oddzielić swoich uczuć od pragnień ciała i zaczyna tęsknić za mężczyzną, którego miała pomóc schwytać. Wkrótce Wagabunda i Melanie stają się mimowolnymi sojuszniczkami i wyruszają na poszukiwanie człowieka, bez którego nie mogą żyć.
1 ... 110 111 112 113 114 115 116 117 118 ... 151
Перейти на страницу:

– Doktorze, masz ostry nóż?

– Skalpel. Mam otworzyć ranę?

– Tak, muszę ją oczyścić.

– Myślałem o tym… żeby ją osuszyć, ale ból…

– Nic nie poczuje.

– Popatrz na jego twarz – szepnął Ian, nachyliwszy się koło mnie.

Nie była już czerwona, miała naturalny, zdrowy odcień. Na brwiach wciąż błyszczały krople potu, ale wiedziałam, że to jedynie pozostałość. Doktor i ja dotknęliśmy jednocześnie jego czoła.

Działa! Działa! Zarówno Mel, jak i mnie ogarnęła fala euforii.

– Niesamowite – wyszeptał Doktor.

– Gorączka spadła, ale noga może być ciągle zainfekowana. Pomóż mi z raną, Doktorze.

– Sharon, czy możesz mi podać… – zaczął z roztargnieniem, podnosząc wzrok. – Och. Kyle, mógłbyś mi podać tę torbę, która leży przy twojej nodze?

Przesunęłam się w dół łóżka, tak by klęczeć na wysokości czerwonej, spuchniętej rany. Ian poświecił na nią latarką. Doktor i ja zaczęliśmy jednocześnie grzebać w naszych torbach. On wyciągnął srebrny skalpel, na którego widok przebiegł mnie po plecach zimny dreszcz. Otrząsnęłam się i przygotowałam pojemnik Czystego Serca.

– Nic nie poczuje? – zawahał się Doktor.

– Hej – zachrypiał Jamie. Rozglądał się szeroko otwartymi oczami po pokoju, aż w końcu natrafił na moje spojrzenie. – Hej, Wanda. Co się dzieje? Skąd tu tyle ludzi?

Rozdział 46

Krąg

Jamie zaczął się podnosić.

– Nie tak szybko, brzdącu. Jak się czujesz? – Ian zbliżył się do chłopca, złapał go za ramiona i położył z powrotem na materacu.

– Hmm… bardzo dobrze. Co wy tu wszyscy robicie? Nie pamiętam…

– Jesteś chory. Nie ruszaj się, nie skończyliśmy cię leczyć.

– Mogę się napić wody?

– Jasne. Masz.

Doktor wpatrywał się w Jamiego z niedowierzaniem w oczach. Radość tak ściskała mi gardło, że prawie nie mogłam mówić.

– To Bezból – wydusiłam. – Czyni cuda.

– Dlaczego Jared trzyma Sharon za szyję? – zapytał Jamie szeptem.

Sharon ma zły humor – odszepnął głośno Ian, niczym aktor w teatrze.

– Nie ruszaj się, Jamie – ostrzegł Doktor. – Musimy ci… przemyć skaleczenie. Dobrze?

– Dobrze – odparł Jamie stłumionym głosikiem, spoglądając nieufnie na skalpel w jego dłoni.

– Powiedz, jeśli coś poczujesz – poinstruował go Doktor.

– Jeżeli zaboli – poprawiłam.

Doktor wprawnym ruchem przeciągnął skalpel po chorej skórze. Oboje spojrzeliśmy na Jamiego. Wpatrywał się w sufit.

– Dziwne uczucie – powiedział. – Ale nie boli.

Doktor kiwnął głową i wykonał kolejne nacięcie, w poprzek pierwszego. Z rany popłynęła czerwona krew oraz żółta wydzielina.

Gdy tylko Doktor zabrał dłoń, spryskałam dokładnie oba nacięcia Czystą Raną. Tam, gdzie lek wszedł w kontakt z wydzieliną, niezdrowa żółć zdawała się cicho skwierczeć. Po chwili zaczęła się cofać. Prawie jak piana zmywana wodą. Znikała. Z boku słyszałam przyspieszony oddech Doktora.

– Niewiarygodne.

Na wszelki wypadek spryskałam wszystko jeszcze raz. Niezdrowe zaczerwienienie zdążyło już całkiem zniknąć ze skóry. Została tylko naturalna czerwień ludzkiej krwi.

– Dobra, teraz Zdrowe Ciało – szepnęłam. Odnalazłam właściwe opakowanie i przechyliłam je nad rozciętą skórą, pokrywając nacięcie lśniącą warstwą przezroczystego płynu. Pod jego wpływem krwawienie natychmiast ustawało. Zużyłam połowę buteleczki, choć zapewne wystarczyłoby dwukrotnie mniej.

– Okej. Doktorze, ściśnij brzegi rany.

Doktor stał oniemiały, choć miał szeroko otwarte usta. Wykonał polecenie, używając obu rąk. Jamie roześmiał się.

– Łaskocze.

Doktor wytrzeszczył oczy.

Posmarowałam nacięcia Zrostem i patrzyłam z głęboką satysfakcją, jak ich brzegi zrastają się i różowieją.

– Mogę zobaczyć? – zapytał Jamie.

– Pozwól mu usiąść, Ian. Już prawie skończyliśmy.

Jamie podniósł się na łokciach z błyskiem zaciekawienia w oczach. Spocone, brudne włosy splatały mu się w kołtun. Wyglądały teraz dziwnie w sąsiedztwie zdrowej, rumianej skóry.

– A teraz nałożę trochę tego – objaśniałam, posypując ranę opalizującym proszkiem – i blizna prawie zupełnie zniknie. Tak jak ta. – Pokazałam mu swoje lewe przedramię.

Jamie zaśmiał się.

– Ale przecież blizny podobają się dziewczynom. Skąd ty to wszystko wzięłaś, Wanda? To prawie jak czary.

– Jared zabrał mnie na wyprawę.

– Serio? Ale bosko.

Doktor dotknął resztek połyskliwego proszku na mojej dłoni i przystawił palec do nosa.

– Szkoda, że jej nie widziałeś – powiedział Jared. – Była niesamowita.

Zaskoczyło mnie, że jego glos rozległ się tuż za moimi plecami. Rozejrzałam się odruchowo w poszukiwaniu Sharon, ale mignęła mi tylko w drzwiach jej jaskrawa fryzura. Maggie zniknęła w ślad za nią. To takie smutne, pomyślałam. I przerażające. Nosić w sobie tyle nienawiści, by nie potrafić się nawet ucieszyć z powrotu dziecka do zdrowia… Jak można upaść tak nisko?

– Weszła normalnie do szpitala, podeszła do recepcji i poprosiła o pomoc, tak po prostu. A kiedy na chwilę spuścili ją z oka, zwinęła im tyle lekarstw, że starczą nam na ho ho. – Jared opowiadał historię barwnym tonem. Jamie słuchał z przyjemnością, szeroko się uśmiechając, – Potem wyszła jak gdyby nigdy nic, a wyjeżdżając z parkingu jeszcze pomachała robalowi z recepcji. – To powiedziawszy, roześmiał się.

Ja bym tego dla nich nie mogła zrobić, odezwała się Melanie, nagle sposępniała. Mają z ciebie więcej pożytku, niż mieliby ze mnie.

Przestań, odparłam. To nie był czas na smutki i zazdrości. Należało się tylko cieszyć. Nie mogłabym im pomóc, gdybyś mnie tu nie przyprowadziła. Uratowałyśmy go razem.

Jamie patrzył na mnie wielkimi oczami.

– To naprawdę nie było aż takie emocjonujące – powiedziałam. Wziął mnie za rękę, a ja ścisnęłam mu dłoń. Czułam w sercu miłość i wdzięczność. – To było naprawdę łatwe. W końcu sama jestem robalem.

– Nie chciałem… – zaczął mnie przepraszać Jared.

Machnęłam ręką, uśmiechając się.

– Jak się wytłumaczyłaś z blizny na twarzy? – zapytał Doktor. – Nie dziwiło ich, że…

– No tak, oczywiście musiałam mieć świeże obrażenia. Zrobiłam, co tylko mogłam, żeby nie wzbudzać najmniejszych podejrzeń. Powiedziałam, że przewróciłam się z nożem w ręku. – Trąciłam Jamiego łokciem. To się może zdarzyć każdemu.

Czułam się wspaniale. Wszystko dookoła zdawało się promienieć – tkaniny, twarze, nawet ściany. Ludzie zgromadzeni w pokoju i na korytarzu zaczęli między sobą szeptać i zadawać pytania, ale ich głosy zaledwie brzęczały mi cicho w uszach – jak wybrzmiewające echo dzwonu. Drżenie powietrza. Realny wydawał się jedynie krąg osób, które kocham. Jamie, Jared, Ian, Jeb. Nawet Doktor był częścią tej cudownej chwili.

– Świeże obrażenia? – zapytał Ian neutralnym tonem.

Spostrzegłam ze zdumieniem, że ma rozgniewany wzrok.

– Nie było innego wyjścia. Musiałam jakoś ukryć bliznę. I dowiedzieć się, jak wyleczyć Jamiego.

Jared podniósł mój lewy nadgarstek i powiódł delikatnie palcem różowym śladzie na przedramieniu.

– To było straszne – powiedział nagle poważnym głosem. – Prawie sobie oderżnęła dłoń. Myślałem, że ją straci.

Jamie otworzył szeroko oczy z przerażenia.

– Skaleczyłaś się?

Ścisnęłam mu dłoń.

1 ... 110 111 112 113 114 115 116 117 118 ... 151
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)