Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Polka». Краткое содержание книги:

Prowokacyjny dziennik szcz??liwej mi?o?ci, najbardziej intymna z ksi??ek pisarki. Za spraw? jej talentu, ??cz?cego si?? wyrazu z wyrafinowaniem, osobiste wyznania nabieraj? warto?ci uniwersalnych. Polka zawiera, co w prozie Manueli Gretkowskiej najlepsze: celne obserwacje paradoks?w wsp??czesno?ci, b?yskotliwe eseje, zmys?owe relacje z podr??y oraz pe?ne ironii i poezji opisy codzienno?ci.
1 ... 108 109 110 111 112 113 114 115 116 ... 182
Перейти на страницу:

– A nie można wezwać? Co miesiąc jest u was karetka.

– Wiesz, nie pomyślałam…

– Ty rzeczywiście jesteś chora. Wracaj jak najszybciej, w Polsce nie da się żyć, tam się umiera.

– (Zatyka mnie z kataru i złości).

Kolacje wigilijne u nas mają nastrój Ostatniej Wieczerzy. Może widzimy się ostatni raz? W przyszłym roku dodatkowe puste nakrycie… nie dla wędrowca, który przyszedł, ale dla tego, który odejdzie.

Nocą, podrzucana kaszlem na skrzypiącym polowym łóżeczku, tęsknię za Pietuszką – moim „środowiskiem naturalnym”. Do ciszy naszego domu. Cisza jest chyba największym meblem, przy niej nie ma miejsca na ludzi.

Martwię się Mamą. Po dwóch zawałach i teraz Świętach ledwo się rusza. Z trudem oddycha. Parę miesięcy temu groził jej trzeci zawał (zawsze grozi), więc wysłali ją do szpitala na by – passy. Przetkali żyły, stwierdzając totalną miażdżycę. Lekarz powiedział:

– Ma pani świeczkę u Pana Boga.

Mama po zabiegu, jeszcze z rurą w gardle, nie mogła zapytać, co za świeczka. Zrozumiała to po swojemu, że czas umierać. Popłakała się. Przyszedł do jej pokoju drugi lekarz i też coś o świeczce. Mama otarła łzy.

– Przez tyle lat praktyki widzę trzeci raz podobny przypadek. Pani nie płacze, pani Gretkowska, ma pani chyba wielkie zasługi w niebie. Nie trzeba by – passów, urósł pani drugi, zastępczy obieg krwionośny. To dzięki niemu pani serce żyje.

Po czterdziestu latach małżeństwa Rodzicom wspólny obieg miłosny przerósł chyba we wspólny obieg sercowo – zdrowotny. Są najszczęśliwsi, kiedy dostają razem skierowanie do szpitala. Nie muszą się rozstawać. Zabierają ze sobą szlafroki, papcie, książki i szachy. Po powrocie idą do miejskiej biblioteki i to zdrowsze wspina się na drugie piętro po nowy zapas książek. Bardziej chorowite czeka na dole i się dotlenia.

25 XII

Biorę się do Herberta. Odpadam. Nic mi się nie podoba: ani książka, ani świat. Rodzina obchodzi mnie z daleka.

– Jesteś upierdliwa – stawiają diagnozę. – To normalne w ciąży i w chorobie.

Nie jestem upierdliwie niezdecydowana, marudząca. Wiem dokładnie, czego chcę, i to jest męczące dla innych.

Od Labiryntu nad morzem chciałabym mniej podręcznikowej martwoty, belferskiego przypominania znanych faktów. Herbert to nie Calasso, chociaż w Polsce za takiego uchodził. Jest poetą, więc zostaje w pamięci tylko kilka metafor, tyle, ile po dobrym tomiku wierszy. O etruskich grobowcach: „Mężczyzna oparty na łokciu, z uniesioną głową, okryty draperią, która odsłania jego tors, jakby wieczność była długą, gorącą nocą letnią”. O dopłynięciu do wyspy, wyłaniającej się szczytem górskim spoza mgły: „Tak zaczęła się dla mnie Kreta, od nieba, jak bóstwo”. I greckie domy latem: „…parujące bielą”.

1 ... 108 109 110 111 112 113 114 115 116 ... 182
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)