Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Wojna Honor [War of Honor - pl]
Wojna Honor [War of Honor - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wojna Honor [War of Honor - pl]

Электронная книга - «Wojna Honor [War of Honor - pl]». Краткое содержание книги:

Nikt nie chciał tej wojny — ani Thomas Theisman, ani Królestwo Manticore, ani Imperium Andermańskie. A już na pewno nie Honor Harrington. Mimo to wybuchła, i to na kilku frontach równocześnie. Teraz zaś nie było już szans na ucieczkę w ciągnące się latami negocjacje pokojowe. Co gorsza, wszystko zaczęło wskazywać na to, że zwiększy się zarówno jej skala, jak i liczba uczestników. Tymczasem kolejna próba pozbycia się admirał Harrington spełzła na niczym za sprawą jej wiernych przyjaciół i nieprzeciętnych zdolności taktycznych.
1 ... 105 106 107 108 109 110 111 112 113 ... 224
Перейти на страницу:

Janacek uśmiechnął się.

— Wystarczy zerwać rozmowy pokojowe, a można to zrobić w każdej chwili. Albo uznać, że zrobiła to Republika — wyjaśnił.

— Jak? — zainteresowała się Descroix.

— Jak to zgrabnie ujęłaś, destabilizując istniejącą sytuację potajmną budową nowej floty. Takie zwiększanie potencjału militarnego, zwłaszcza w czasie, gdy my redukujemy swój w imię zmniejszenia napięcia i ułatwienia zawarcia pokoju, jest wrogim działaniem. W tych warunkach mamy wszelkie prawo podjąć stosowne kroki, by je zneutralizować.

New Kiev przyglądała mu się z szokiem graniczącym wręcz z przerażeniem. Descroix i High Ridge zaś z uznaniem i uśmiechami szerszymi niż jego własny. Żadna z tych reakcji go nie zdziwiła.

Janacek zaś spojrzał na New Kiev i powiedział najspokojniej, jak potrafił:

— Nie proponuję, byśmy coś podobnego zrobili. Po prostu pokazuję, że jeśli nas do tego zmuszą, mamy taką możliwość. Gdybym uważał, że sytuacja tego wymaga, domagałbym się zgody na atak bez żadnego uprzedzenia w stylu zrywania negocjacji. Tak się składa, że nie sądzę, by w tej chwili takie rozwiązanie było konieczne, bo sytuacja nie jest aż tak krytyczna. Ale jak słusznie zauważył Michael, naszym obowiązkiem jest rozważenie wszystkich możliwych dróg postępowania, czy się nam prywatnie podobają czy nie.

— Edward ma rację, Mariso — dodał High Ridge tak samo spokojnym i rozsądnym tonem. — Nikt nie kwestionuje naszej odpowiedzialności za zachowanie właściwych zasad dyplomatycznych, a możesz mi wierzyć, że nie mam ochoty przejść do historii jako pierwszy minister Gwiezdnego Królestwa Manticore, który złamał międzyplanetarne prawo czy międzyplanetarną umowę. To, o czym Edward mówił, nie łamie takich praw czy umów, choć oczywiście nie byłoby miłym rozwiązaniem. Niestety w określonych sytuacjach konieczność militarna staje się ważniejsza od dyplomatycznej.

Widać było, że New Kiev ma ochotę na sprzeciw, ale rozejrzała się po twarzach obecnych i zawahała się. A zaraz potem ochota na sprzeciw zniknęła — widać było, że na zgodę nie potrafi się zdobyć, ale na samotny protest ochotę ma jeszcze mniejszą. Przynajmniej dopóki kwestia pozostaje hipotetyczna.

— Doskonale — podsumował High Ridge. — Edward i Reginald zajmą się projektem niezbędnych poprawek w budżecie. Chcę dostać wariant minimalny i maksymalny tak szybko, jak to tylko będzie możliwe.

— Szacunkowe projekty najprawdopodobniej będę w stanie dostarczyć ci jutro wieczorem. I jak długo nie zweryfikujemy oświadczenia Theismana, szacunkowymi zostaną.

— Rozumiem — High Ridge zastanowił się chwilę i dodał: — A reszta zajmie się przygotowaniem opinii publicznej. Mamy dwanaście do osiemnastu godzin, nim ta informacja trafi do mediów. W tym czasie trzeba zwołać posiedzenie całego rządu i przygotować oficjalne stanowisko i komunikat. Utrzymany w tonie poważnym i uspokajającym. Elaine, przygotuj notę dla Republiki, a ty, Mariso, siądź z Clarence’em do oficjalnego komunikatu rządowego.

New Kiev zdawała się wahać przez moment, ale skinęła głową i obserwujący ją spod oka High Ridge odetchnął z ulgą. Oficjalna odpowiedzialność za komunikat zmniejszała szanse późniejszego wyłamania się New Kiev ze stanowiska rządu przedstawionego w tymże komunikacie.

— W takim razie proponowałbym abyśmy zabrali się do pracy — dodał spokojnie.

ROZDZIAŁ XXXI

— Jak nam wyszło czasowo, milady? — spytał uśmiechnięty Alfredo Yu. — Starałem się nie przeszkodzić w śniadaniu. Znajdowali się w kabinie Honor, do której przyprowadził go Cardones, a James MacGuiness zajęty był podawaniem napojów.

— Właśnie skończyłyśmy z Mercedes deser — poinformowała go z podobnym uśmiechem Honor.

I spojrzała na Brigham z radosnymi błyskami w oczach. Podobne miał siedzący na oparciu fotela Nimitz, zajęty kosmetyką wąsów.

— Nasze przybycie stanowiło, jak mniemam, przyjemną niespodziankę? — spytał Yu, spoglądając na Mercedes, która nim została szefem sztabu, dowodziła eskadrą liniową w Protector’s Own.

— Po tym, jak wyszliśmy ze zbiorowego szoku grożącego zawałami dzięki czyjemu poczuciu humoru to i owszem. — Brigham potrząsnęła głową. — Nadal nie mogę uwierzyć, że żadne z was nie uprzedziło mnie o tym!

— Nie byłoby to do końca uczciwe, skoro nie powiedziałam nikomu innemu, nieprawdaż? — spytała Honor.

I parsknęła śmiechem na widok miny i spojrzenia, jakie dostała w odpowiedzi.

— A istniał jakiś konkretny powód poza, jak to uprzejmie określiliśmy, „poczuciem humoru”, dla którego pani tego nie zrobiła? — spytała po chwili Brigham. — Chodzi mi o sztab, nie o wszystkich.

— Sądzę, że nie — przyznała Honor. — Ale skoro ludzie Alfredo dowiedzieli się, dokąd lecą, dopiero gdy dotarli do Konfederacji, wydało mi się… nie wiem… niestosowne, żeby was uprzedzać. Poza tym zdecydowaliśmy z Alfredo, że niespodziewane ćwiczenia, o których nie będziecie wiedzieli, że są ćwiczeniami, na pewno nam nie zaszkodzą.

I uśmiechnęła się niewinnie.

— To tłumaczenie można przyjąć tylko przy naprawdę dużej dozie dobrej woli — ocenił cierpko Cardones, po czym dodał, zwracając się do Yu: — Tak na wszelki wypadek: jesteśmy zachwyceni waszym przybyciem, sir.

— Kapitan Cardones mówi świętą prawdę, sir — podchwyciła Jaruwalski. — Dzięki wam podwoiła się liczba lotniskowców i superdreadnoughtów rakietowych.

— I nikt o tym nie wie — stwierdziła z satysfakcją Brigham. — Przynajmniej jeszcze nie.

— Ten kij ma dwa końce — uprzedziła Andrea. — Jeśli Imperium zdecyduje się na działanie na większą skalę, obecność okrętów admirała Yu będzie dla nich niemiłą niespodzianką. Ale jak długo o nich nie wiedzą, nie porzucą tego pomysłu w przekonaniu, że będą mieli do czynienia tylko z nami.

— Bez obaw, wieść rozniesie się piorunem — uspokoiła je Honor, odbierając od MacGuinessa kufel Old Tillmana. — Sieć JPDP, czyli „Jedna Pani Drugiej Pani”, istniejąca w Konfederacji jest jedyną szybszą od światła formą powszechnej łączności, jaką dotąd spotkałam. I w tym wypadku wcale mnie to nie martwi. Widzisz, Andrea, to nie Imperium było powodem tak ścisłego zachowania tajemnicy co do celu lotu jednostek admirała Yu.

— Operacja graysońska? — spytała Brigham.

Honor kiwnęła głową.

— I nie tylko — dodała. — Tyle że to nie ma prawa wyjść poza „rodzinę”.

Jaruwalski, Brigham i Cardones kiwnęli głowami prawie równocześnie.

— Mogę spytać, jak długo Protector’s Own pozostaną? — Jaruwalski spojrzała najpierw na Honor, potem na Yu.

— Dopóki patronka Harrington nie rozkaże nam wracać do domu — odparł z naciskiem Yu.

Na twarzy Jaruwalski pojawił się przelotny wyraz zaskoczenia i Yu potrząsnął głową.

— Przepraszam, ale moje rozkazy otrzymane od admirała Matthewsa i Protektora były… raczej kategoryczne w tej kwestii.

— Doceniam to, Alfredo, ale nie wiem, w jaki sposób mogłabym uzasadnić zatrzymywanie was w nieskończoność — przyznała Honor.

— Nie musi pani niczego uzasadniać, milady — wyjaśnił spokojnie Yu. — Naszym oficjalnym zadaniem jest udowodnienie zdolności do operowania w odcięciu od baz zaopatrzeniowych, dlatego mamy transportowce i jednostki warsztatowe. W tej chwili dysponujemy wszystkim, co może być nam potrzebne w ciągu minimum najbliższych pięciu miesięcy standardowych. Admirał Matthews oznajmił, że nie spodziewa się mnie zobaczyć, dopóki w zbiornikach nie będzie widać dna, a w magazynach podłogi.

— To bardzo uprzejme z jego strony, ale… — zaczęła Honor i umilkła, gdyż Yu grzecznie, ale zdecydowanie wszedł jej w słowo.

1 ... 105 106 107 108 109 110 111 112 113 ... 224
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)