Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Wojna Honor [War of Honor - pl]
Wojna Honor [War of Honor - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wojna Honor [War of Honor - pl]

Электронная книга - «Wojna Honor [War of Honor - pl]». Краткое содержание книги:

Nikt nie chciał tej wojny — ani Thomas Theisman, ani Królestwo Manticore, ani Imperium Andermańskie. A już na pewno nie Honor Harrington. Mimo to wybuchła, i to na kilku frontach równocześnie. Teraz zaś nie było już szans na ucieczkę w ciągnące się latami negocjacje pokojowe. Co gorsza, wszystko zaczęło wskazywać na to, że zwiększy się zarówno jej skala, jak i liczba uczestników. Tymczasem kolejna próba pozbycia się admirał Harrington spełzła na niczym za sprawą jej wiernych przyjaciół i nieprzeciętnych zdolności taktycznych.
1 ... 99 100 101 102 103 104 105 106 107 ... 224
Перейти на страницу:
* * *

— To było pyszne! — westchnęła z uczuciem Mercedes Brigham, odsuwając talerz ze smętnymi pozostałościami po jajkach na bekonie.

Na mniejszym talerzu została skórka po arbuzie i dwa winogrona, które jakimś cudem ocalały z masakry kiści.

Honor, która jak zwykle zjadła obfitsze śniadanie, sięgnęła po dzbanek i nalała sobie drugi kubek kakao.

— Cieszę się, że ci smakowało — uśmiechnęła się, widząc MacGuinessa wyłaniającego się z kuchni z filiżanką świeżo zaparzonej herbaty, którą Mercedes przedkładała nad kawę. — Tyle że to nie mnie powinnaś prawić z tego powodu komplementy.

— Wiem. I nie prawiłam: po prostu stwierdziłam fakt. Ten, kto na komplementy zasłużył, był nieobecny — odparła z godnością Mercedes i dodała: — Mac, to było pyszne.

— Dziękuję, komodor Brigham — skwitował MacGuiness ze śmiertelną powagą. — Jeszcze jajeczko?

— Niestety, należę do tej pokrzywdzonej przez los większości, która ma ograniczoną pojemność żołądka — wyznała Mercedes. — W przeciwieństwie do niektórych jednostek posiadających tam czarną dziurę.

— Nie dramatyzuj — skarciła ją Honor. — Do obiadu zwolni ci się miejsce.

— Ja myślę! Zawsze tak było, a teraz wiem na dodatek, że znów spotka mnie coś miłego — i uśmiechnęła się promiennie do MacGuinessa.

— Dołożę starań, by pani nie zawieść — obiecał i już miał coś dodać, gdy rozległ się melodyjny brzęczyk interkomu.

Mac skrzywił się z irytacją, jak zawsze gdy ktoś przeszkadzał Honor przy posiłku, podszedł do umieszczonego na ścianie pudełka i nacisnął przycisk odbiorcy.

— Kabina admiralska, MacGuiness, słucham — powiedział średnio uprzejmie.

— Oficer wachtowy, porucznik Ernest Talbot — dobiegło z szacunkiem z głośnika. — Przepraszam, że przeszkadzam w śniadaniu, ale właśnie otrzymaliśmy informację, że ochrona perymetru stacji wykryła niezidentyfikowany ślad wyjścia z nadprzestrzeni, w skład którego wchodzi ponad dwadzieścia dużych źródeł napędu.

MacGuiness uniósł brwi, lecz nim zdążył odwrócić się ku Honor, ta już była przy nim i pochylała się w stronę mikrofonu wmontowanego w urządzenie.

— Tu admirał, poruczniku Talbot. Zakładam, że wezwanie do identyfikacji zostało już nadane?

— Oczywiście, milady. Przy użyciu nadajnika grawitacyjnego dokładnie siedem minut czterdzieści pięć sekund temu. Odpowiedzi nie otrzymaliśmy.

— Rozumiem… — mruknęła, w ostatnim momencie powstrzymując się od komentarza, że gdyby odpowiedź nadeszła, przybysze nie pozostaliby niezidentyfikowani.

Podkomendni, którzy ryzykowali, że wyjdą na durniów, byle mieć pewność, że dowódca posiada wszystkie istotne informacje, winni być hołubieni, nie wyśmiewani.

— Cóż, może mają zwolniony refleks… Proszę wysłać żądanie identyfikacji drogą radiową, a także przekazać kapitanowi Cardonesowi pozdrowienia ode mnie i poprosić go, by ogłosił alarm bojowy dla wszystkich jednostek.

— Aye, aye, ma’am!

Honor zakończyła rozmowę i zmarszczyła brwi. Wszystkie jednostki Royal Manticoran Navy i flot sojuszniczych wyposażone były w nadajniki i odbiorniki grawitacyjne. Skoro odpowiedzi na wysłane tą drogą pytanie nie było, wskazywało to, iż nowo przybyli nie należą do Sojuszu…

Cztery sekundy później pomieszczenie wypełnił przenikliwy dźwięk alarmu bojowego.

* * *

Admirał Eskadry Zielonej Francis Jurgensen poczuł, że nie tylko żołądek, ale cały brzuch zmienia mu się w lodowatą bryłę, gdy przeczytał kolejny raport. Przez kilkanaście sekund jego umysł odmawiał współpracy — Jurgensen mógł jedynie siedzieć i gapić się w ekran.

A potem wpadł w panikę.

Przeczytał całość, ponieważ sparaliżowało go niedowierzanie. Tekst był krótki, podobnie jak dołączony doń oficjalny komunikat prasowy. I żaden nie miał prawa być prawdą!

Usiłował to sobie wmówić, ale bezskutecznie.

Szok ustąpił na tyle, by Jurgensen otrzeźwiał. Zerwał się z fotela tak energicznie, że zaskoczyłoby to każdego, kto go znał. Zawsze bowiem uważał, by zachowywać się spokojnie i pewnie trochę flegmatycznie, choć sporo go to momentami kosztowało. Przez moment stał sprężony do skoku, mając ochotę uciec przed treścią raportu i jej konsekwencjami. Wreszcie się opanował. Nie miał dokąd uciekać.

Oblizał nerwowo usta i podszedł do okna wychodzącego na panoramę Landing. Zmierzchało i światła pozycyjne rozmaitych pojazdów, których zawsze w powietrzu było pełno, wyglądały niczym sznury różnobarwnych klejnotów. Z jakiegoś powodu ten uspokajający obrazek tylko pogorszył jego samopoczucie.

Jego umysł w końcu przebudził się, zaczął szarpać niczym przyzwyczajona do akwarium ryba, która nagle znalazła się w za ciasnym słoiku i obija się o przezroczyste ściany, próbując znaleźć wyjście. Którego nie było.

Jurgensen zdał sobie sprawę, że próba zignorowania informacji nie ma sensu, bo nie był to meldunek agentu-ralny czy nie pasująca do jego wizji analiza. Takowe można było skasować albo źle zarchiwizować i problem przestawał istnieć. To był po prostu komentarz do oświadczenia i samo oświadczenie wygłoszone na konferencji prasowej przez Thomasa Theismana. Kurier wynajęty przez szefa delegatury w Nouveau Paris, ledwie ten poznał treść oświadczenia, zdołał pokonać trasę do systemu Manticore w rekordowym czasie, ale oznaczało to jedynie, że o kilka godzin wyprzedził jednostkę pocztową. Jeśli nie zamelduje o wszystkim Pierwszemu Lordowi Admiralicji, a w konsekwencji całemu rządowi teraz, tylko pogorszy swoją sytuację, bo jutro przeczytają o tym w prasie i usłyszą w wiadomościach.

Aż nim wstrząsnęło na samą myśl. I skutecznie wyeliminowało odruchową pokusę, silniejszą niż zwykle, by zgubić ten raport, tak jak gubił okazjonalnie inne niewygodne. Tym razem było gorzej: ten był katastrofalny, nie tylko niewygodny.

Nie mógł go zgubić ani udać, że nie istnieje, ale miał kilka godzin, nim będzie zmuszony podzielić się tymi informacjami z szefem i jego politycznymi panami. Zyskał czas na rozpoczęcie instalowania dupochronu, choć naturalnie nie będzie tak skuteczny, jak powinien być.

Pobudzony do działania umysł wszedł na normalne tory i zaczął analizować rozmaite warianty zminimalizowania konsekwencji. Najgosze było to, że tak zdecydowanie zapewniał Janaceka, żi Republika nie ma i nie może mieć nowoczesnych okrętóv. To będzie kłuło w oczy w każdej sytuacji, a to był jedynie wierzchołek góry lodowej, czyli totalnej klapy podległego mu wywiadu. To akurat Janacek zamaskuje, chroniąc samego siebie, ale sprawa była gorsza: nie dość, że bez jego wiedzy zbudowano tyle okrętów liniowych, to na dodatek nie miał bladego pojęcia, w co je wyposażono i uzbrojono. I żaden z jego podwładnych też nie.

Analizował sytuacę i posiadane strzępy informacji pod każdym kątem, jaki nu przyszedł do głowy, a przyjść powinny wszystkie, bo w tym akurat był naprawdę dobry.

Niestety za każdyn razem wychodziło mu, że nawet w najlepszym przypadku będzie to… niemiłe.

* * *

Wszyscy pozostali członkowie sztabu byli już obecni na pomoście flagowyn, gdy zjawili się tam Honor z Nimitzem i Mercedes, już w skafandrach próżniowych. Honor przywitała ich sknieniem głowy i natychmiast skupiła uwagę na Andrei Jaruwalski.

— Nadal brak odpowiedzi? — spytała.

— Nadal, milady. Lecą w głąb systemu ze stałym przyspieszeniem czterysta g i według analizy komputerowej zespół składa się z dwidziestu dwóch superdreadnoughtów lub dreadnoughtów, ośmiu krążowników liniowych lub naprawdę dużych ciężkich krążowników, piętnastu do dwudziestu dużych niszczycieli lub lekkich krążowników i czterech transportowców.

1 ... 99 100 101 102 103 104 105 106 107 ... 224
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)