Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Wojna Honor [War of Honor - pl]
Wojna Honor [War of Honor - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wojna Honor [War of Honor - pl]

Электронная книга - «Wojna Honor [War of Honor - pl]». Краткое содержание книги:

Nikt nie chciał tej wojny — ani Thomas Theisman, ani Królestwo Manticore, ani Imperium Andermańskie. A już na pewno nie Honor Harrington. Mimo to wybuchła, i to na kilku frontach równocześnie. Teraz zaś nie było już szans na ucieczkę w ciągnące się latami negocjacje pokojowe. Co gorsza, wszystko zaczęło wskazywać na to, że zwiększy się zarówno jej skala, jak i liczba uczestników. Tymczasem kolejna próba pozbycia się admirał Harrington spełzła na niczym za sprawą jej wiernych przyjaciół i nieprzeciętnych zdolności taktycznych.
1 ... 97 98 99 100 101 102 103 104 105 ... 224
Перейти на страницу:

— Do tego są one jeszcze bardziej zautomatyzowane niż te klasy Harrington. W razie konieczności Courvoisier może sprawnie walczyć, mając trzystuosobowa załogę.

— Trzystuosobowa? — wykrztusiła Goodrick.

— Trzystuosobowa — potwierdziła. — Z zasady załogi są większe, ale też kilkusetosobowe. Pozwoliło to na znaczne zredukowanie systemów podtrzymujących życie, co w połączeniu ze zmianami konstrukcyjnymi typowymi dla okrętów rakietowych umożliwiło uzbrojenie ich w sporo ciężkich graserów na każdej burcie. Mają co prawda tylko dwie trzecie dział klasycznych krążowników liniowych, ale każde jest takie jak montowane na okrętach klasy Harrington.

— I to jest prawdziwy powód, dla którego opracowano tę klasę okrętów — dodała Honor.

— Ich zadaniem jest równie skuteczne niszczenie klasycznych krążowników liniowych co klasycznych superdreadnoughtów przez superdreadnoughty rakietowe. Reszta to, można powiedzieć, dodatkowe zalety. Jeśli konstruktorzy andermańscy wyszli z tego samego założenia, to jednostki, które opisał kapitan Bachfish, są znacznie groźniejsze niż to, czego się dotąd spodziewaliśmy nawet przy najbardziej pesymistycznych założeniach.

— Też tak sobie pomyślałem — zgodził się Bachfish.

— A widział pan lub słyszał cokolwiek o rakietowych okrętach liniowych, sir? — spytał z lekka zaniepokojony komandor porucznik Reynolds.

Bachfish potrząsnął przecząco głową.

— Ani nie słyszałem ani nie widziałem niczego takiego, ale to nie gwarancja, że ich nie mają. Natomiast biorąc pod uwagę, że krążowniki liniowe buduje się znacznie szybciej niż okręty liniowe, może to po prostu znaczyć, że te ostatnie po prostu nie są jeszcze gotowe.

— I dlatego stale podgrzewają atmosferę, ale nie wykonują żadnych zdecydowanych ruchów… — dodał Cardones.

— Nie liczyłbym na to zbytnio, Rafę — przestrzegła go Honor. — Bo nawet jeśli tak jest, nie wiemy, jak dalece zaawansowany jest program ich budowy. A jeśli już dysponują nowymi okrętami, a my założymy, że nie…

— Rozumiem, milady — dokończył za nią Cardones. — Mimo wszystko uważam, że to interesująca możliwość.

— Bo taka jest — potwierdził Bachfish. — Ale jak powiedziała admirał Harrington, nie byłoby rozważnie na to liczyć.

— Zgadza się — dodała Truman.

Widać było, że intensywnie rozważa to, czego dowiedziała się od Bachfisha, i że gwałtownie maleją jej wątpliwości co do jego wiarygodności.

— Wraith i ja chcielibyśmy obejrzeć zapisy pańskich sensorów dotyczące tych nowych imperialnych kutrów — powiedziała w końcu.

— Nie dziwi mnie to — uśmiechnął się Bachfish. — Mnie też bardzo zaciekawiły odczyty dotyczące waszych kutrów. Jeszcze nie miałem okazji porównać dokładnie obu, bo na wasze natknąłem się dopiero w tym systemie, ale pierwsze wrażenie jest takie, że imperialne są wolniejsze i słabsze.

— Ale niczego przypominającego lotniskowiec pan nie widział? — upewniła się Truman.

— Nie. Ale na ich miejscu posiadanie lotniskowców trzymałbym w jeszcze większej tajemnicy niż fakt dysponowania rakietowymi krążownikami liniowymi. A to wcale nie byłoby takie trudne; sami wiecie, że szkolenie i zgrywanie załóg można przeprowadzić w jakimś odległym i zapomnianym przez wszystkich systemie.

— Prawdę mówiąc, aż za dobrze wiemy — uśmiechnęła się Truman.

Szybko jednak spoważniała i oświadczyła:

— Zgadzam się z Alistairem, Honor: też mi się to niepodoba. Zwłaszcza w połączeniu z analizami Zahna i raportami Ferrero. Skoro Imperium celowo pokazuje nam jedne nowe zabawki, a równocześnie starannie ukrywa istnienie innych, znacznie ciekawszych…

Nie dokończyła, bo nie musiała — Honor kiwnęła głową, gdyż dokładnie to samo przyszło jej do głowy. Zachowanie kapitana Hellbarde można było traktować jedynie jako celową prowokację, a to oznaczało, że ujawnienie nowych systemów broni i możliwości elektroniki nowej generacji miało na celu zastraszenie dowódcy stacji Sidemore. No bo skoro ujawnili takie niespodzianki, to co gorszego jeszcze mają — było to logiczne pytanie, które musiało przyjść do głowy każdemu oficerowi. Zgodnie zresztą ze wszystkimi meldunkami dokładnie tak samo postępowali w stosunku do Marynarki Konfederacji, czyli wobec niej mieli podobne zamiary. A skoro tego, co naprawdę przełomowe i niebezpieczne, nie chcieli ujawniać, nie wróżyło to dobrze na przyszłość.

Odetchnęła głęboko i rozejrzała się po obecnych oficerach. Niebieski uniform Bachfisha dziwnie tu nie pasował, w przeciwieństwie do osoby, która go nosiła. Obecność jej pierwszego dowódcy, gdy obejmie pierwsze w pełni samodzielne dowództwo dużej formacji, wydawała się jej bardzo stosowna. I była dziwnie przekonana, że on też tak uważa.

— Doskonale, panie i panowie — oznajmiła. — Dzięki kapitanowi Bachfishowi mamy znacznie więcej informacji o możliwych zagrożeniach, niż gdy tu się zjawiliśmy. Teraz chciałabym zaprogramować symulator flagowy i pobawić się w nowych realiach z paroma scenariuszami. Jeśli ma pan czas, kapitanie Bachfish, byłabym zaszczycona, gdyby wziął pan w tym udział. Pomijając przyjemność przebywania w pańskim towarzystwie, naprawdę chciałabym usłyszeć pana uwagi i przemyślenia na temat przebiegu symulacji.

— Cała przyjemność i zaszczyt będą po mojej stronie, księżno — odparł poważnie po chwili.

— Doskonale! — powtórzyła Honor z uśmiechem i wstała. — W takim razie bierzmy się do roboty.

I umieściła sobie Nimifcza na ramieniu.

ROZDZIAŁ XXIX

— Wayfarer tu LaFroye. Pinasa zbliża się od rufy i z dołu, powinna dotrzeć za dwanaście minut.

— Rozumiem, LaFroye. Można spytać, o co chodzi? Jason Ackenheil siedział wygodnie rozparty w swoim fotelu i z zadowoleniem obserwował oficera łącznościowego, porucznika Gowera, rozmawiającego z niejaką Gabrielą Kanjcevic, kapitanem i pierwszą po Bogu na solarnym frachtowcu Wayfarer. I uśmiechał się ze złośliwą satysfakcją. Mógł sobie na to pozwolić, jako że siedział poza zasięgiem kamery umieszczonej na stanowisku Gowera. Wayfarer nie należał do wielkich frachtowców — był jednostką przeznaczoną do szybkiego przewozu względnie małych ładunków i ściśle określonej liczby pasażerów, ale i tak był olbrzymem w porównaniu z jego okrętem. Tyle że jego jednostka była uzbrojona, a frachtowiec nie i dlatego jego kapitan była nadzwyczaj uprzejma. Poza tym uważała, że stać ją na to, gdyż jej statek zarejestrowany był w Lidze Solarnej, a żaden kapitan Royal Manticoran Navy pozostający przy zdrowych zmysłach nie ryzykowałby incydentu z Ligą. Bo taki incydent oznaczałby koniec jego kariery. Dlatego właśnie Kanjcevic była zaciekawiona i zupełnie nie przestraszona.

Co szybko powinno ulec zmianie… jeśli informacje, które otrzymał, okażą się prawdziwe.

A z paru powodów miał nadzieję, że tak właśnie będzie.

— Między nami mówiąc, w tym sektorze w ciągu ostatnich paru miesięcy gwałtownie wzrosła liczba zaginionych statków. Wywiad doszedł do wniosku, że piraci używają jednostki udającej frachtowiec, otrzymaliśmy więc rozkaz sprawdzenia wizualnego każdego napotkanego statku — wyjaśnił Gower. — Jak dotąd sprawdziliśmy jedenaście bez rezultatu. To zajmie ledwie kilka minut: pinasa zacumuje, nasi ludzie wejdą na pokład, sprawdzą, czy nie ukrywacie żadnego grasera, i odlecą. Ale jeślibyśmy tego nie sprawdzili…

Gower wzruszył wymownie ramionami.

A Kanjcevic uśmiechnęła się zadowolona.

1 ... 97 98 99 100 101 102 103 104 105 ... 224
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)