Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Żelazna rada [Iron Council - pl]
Żelazna rada [Iron Council - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Żelazna rada [Iron Council - pl]

Электронная книга - «Żelazna rada [Iron Council - pl]». Краткое содержание книги:

Nadszedł czas buntów i rewolucji, konfliktów i intryg. Nowe Crobuzon jest rozszarpywane od zewnątrz i od wewnątrz. Wojna z nieodgadnionym państwem-miastem Tesh i zamieszki w kraju popychają kipiącą życiem metropolię na skraj katastrofy. Pośród tej zawieruchy tajemnicza, zamaskowana postać wywołuje dziwny bunt, a zdrada i przemoc wybuchają w nieoczekiwanych miejscach. Grupa zdesperowanych uciekinierów z miasta przemierza dziwne i obce kontynenty w poszukiwaniu zaginionej nadziei, nieśmiertelnej legendy. W crobuzońskiej, krwawej godzinie największego zagrożenia ludzie szepczą do siebie: To jest czas Żelaznej Rady.
1 ... 94 95 96 97 98 99 100 101 102 ... 128
Перейти на страницу:

— Nie ma pracy, nie ma płacy, więc ludzie głodują. Jest wojna i dawni milicjanci opowiadają, jak to naprawdę wygląda na froncie. Są ataki terrorystyczne Tesh. Nie czujemy się bezpieczni i miasto nas nie chroni. I słyszeliśmy, że ktoś pojechał znaleźć Żelazną Radę.

Mina Judasza zdradzała, jak bardzo jest poruszony.

— Są ataki terrorystyczne Tesh? — zdziwił się Cutter.

Mężczyzna skinął głową.

— Tak. Zjawy. Władza mówi, że dogada się z Tesh, zawrze pokój, ale jest coraz gorzej i nikt nie wie, czy rząd robi to, co mówi. Demonstranci poszli pod Parlament i zażądali ochrony dla ludności, ale wśród tłumu byli tacy, którzy domagali się czegoś więcej i rozdawali ulotki. Chyba z Plenum. Ale w odpowiedzi przyleciały meduzy i znikalce i milicja na nas spadła. Ktoś zaczął krzyczeć, że z przodu są łapowżercy. I rozpętało się piekło. Nie byłem przy tym, ale ludzie mi opowiadali. Na ulicach było pełno trupów. Ludzie zmusili milicję do ucieczki i w całym mieście stanęły barykady. Przyszedł czas, żebyśmy sami zaczęli się rządzić. Nie potrzebowaliśmy milicji. Nie wpuszczaliśmy jej. A potem się dowiedzieliśmy, że burmistrzyni nie żyje.

Delegaci ze wszystkich dzielnic utworzyli kolektyw, zapanowało podniecenie i panika, kiedy ludzie zdali sobie sprawę, że nie ma już loterii wyborczej, że każdy z nich ma cząstkę władzy. Po kilku dniach antyparlament ograniczył tę prymitywną demokrację, ale dlatego — przysięgali na wszystkie świętości — że Kolektyw musiał toczyć wojnę na dwa fronty. Większość jego członków opowiadała się za negocjacjami z Tesh. Było im wszystko jedno, kto co będzie kontrolował na południowych morzach.

* * *

— Dlaczego jesteście tutaj? — spytali Radni.

Crobuzończycy spuścili na chwilę głowy, po czym odpowiedzieli, że wygnała ich krwawość walk, że uciekinierów jest wielu. Maszerowali całymi tygodniami, próbując znaleźć Żelazną Radę.

„Nie byli ani plenarystami, ani kolektywistami — pomyślał Cutter — tylko ludźmi, którzy nie z własnej woli wpadli w wir walk między dysydenckim miastem w mieście a władzami Nowego Crobuzon. Zapakowali dobytek na wózki i uciekli. Żelaznej Rady kazała im szukać nie strategiczna czy polityczna wizja, tylko coś na kształt pobożności”. Cutter gardził nimi, ale Judasz był przeszczęśliwy.

— Dokonało się, dokonało się! — powiedział Judasz wzruszonym głosem. — Powstanie, drugi Rokosz, to nasze dzieło! Wynik tego, co zrobiliśmy. To Żelazna Rada…była tu inspiracją. Kiedy usłyszeli, że wracamy…

Ann-Hari patrzyła na niego szeroko otwartymi oczami. W zmierzchającym świetle zdawał się otoczony aureolą i mówił tak, jakby recytował wiersz.

— Przed laty zrzuciliśmy kajdany i ten pociąg, Żelazna Rada, jest symbolem naszego wyzwolenia. Jego droga zapisała się na kartach historii. A teraz dzięki nam obywatele Nowego Crobuzon zrzucili z siebie ciemiężycielskie jarzmo.

Wyglądał przepięknie, niby jakaś nadprzyrodzona istota, ale Cutter wiedział, że Judasz się myli. „To nie jest nasze dzieło, Judaszu. Zrobiliby to również bez Rady”.

— Teraz jedziemy do miasta i przyłączamy się do nich. Nie jesteśmy daleko od gotowych torów. Jabberze, bogowie, przyjedziemy do przeobrażonego miasta i będziemy częścią tej odnowy. Przywozimy ze sobą ważny towar. Przywozimy ze sobą historię!

„I tak, i nie, Judaszu. Owszem, przywozimy, ale oni już mają swoją historię”.

Cutter wyruszył kiedyś w drogę nie ze względu na Żelazną Radę, lecz ze względu na Judasza. Ten wyrzut sumienia do tej pory go dręczył. „Nie jestem tutaj dla historii” — pomyślał. Niewysokie wierzchołki gór patrzyły na niego wyniośle. Vodyanoi z Żelaznej Rady pływali w zimnej rzece, a pociąg toczył się powoli przed siebie. „Jestem tutaj dla ciebie”.

* * *

— Milicja nas nie zaatakuje — ciągnął Judasz. — Wiedzą, że wracamy, ale próbują stłumić bunt i nie mają kogo rzucić przeciwko nam. Kiedy przyjedziemy, będą nowe władze. My będziemy… codą powstania. Rzeczpospolita Crobuzońska.

— Sytuacja jest ciężka — powiedział jeden z uchodźców niepewnym tonem. — Kolektyw jest pod ostrzałem. Parlament ostro kontratakuje…

— Och, och, och! — Nikt nie widział autora tych słów. — O nie! Co to jest? — głos należał do Qurabina. Cutter szukał fałdy w powietrzu, zobaczył krótkie rozedrganie. — Co to jest? — Pielgrzymi-uchodźcy rozglądali się dokoła przerażeni. — Mówiliście, że Tesh przysyła do miasta zjawy. Jakiego rodzaju? I co to jest to? — Poplamiona skóra jednego z przybyszów wydęła się od pociągnięcia Qurabina. Właścicielka jęknęła, sądząc, że to duch. Cutter warknął na nią, żeby się uspokoiła. — Co to za znak? — spytał.

Struchlała ze zgrozy popatrzyła na skomplikowany zawijas zdobiący jej torbę.

— To? To jest symbol wolności. Spirala wolności. Można ją spotkać w całym mieście.

— Och, och, och!

— O co chodzi, Qurabin?

— Na czym polegają te ataki Tesh?

Głos cenobity brzmiał spokojniej, ale nadal był przyspieszony.

Cutter i Elsie zesztywnieli, mina Ann-Hari zdradzała zaniepokojenie. Judasz zapadł się w sobie, bo było dla niego oczywiste, że dzieje się coś złego.

— Nie, nie, to… Przypominam to sobie. Muszę… Zapytam…

Bezcielesny głos załamał się. Wrażenie wsysania, kolory. Qurabin pytał o coś Moment Tajemnic. Wszyscy milczeli. Uchodźcy kulili się ze strachu.

— W jaki sposób atakuje Tesh? — znowu głos Qurabina, wzmocniony. — Mówiliście coś o zjawieńcach? Czy to są widma, które wyglądają jak wyprane z kolorów? Nicości w kształcie naturalnych bytów — zwierząt, roślin, dłoni i tak dalej? I znajdujący się w pobliżu ludzie nagle upadają i umierają? Wychodzą znikąd, z nieświatła, prawda? I wciąż się pojawiają, tak?

— Czemu o to wszystko pytasz? Qurabin, na litość Jabbera…

— Jabbera? — głos mnicha był podszyty nutką histerii i jego źródło zmieniało położenie. — Jabber nic tu nie pomoże. Najgorsze jeszcze przed wami. A wy myśleliście, że to są symbole wolności! Spirala. Och! — Cutter szarpnął się do tyłu… głos rozbrzmiewał tuż przy jego uchu. Cutter poczuł na sobie oddech Qurabina. — Pamiętajcie, że jestem z Tesh. Znam się na tym. Upiory, które pojawiają się w waszym mieście, to nie są ataki, tylko fale. Zwiastuny wydarzenia, które jeszcze nie nastąpiło. Coś nadchodzi, zostało wrzucone do czasu jak do wody i zrobiło fale. Tam, gdzie dopłyną, te krople są jak robaki wczepiające się w substancję rzeczywistości. Coś wkrótce nadejdzie, a te spirale, te zawijasy są tego zapowiedzią. Ktoś krąży po Nowym Crobuzon. To jest magia ambasadorska. A te fantomy to drobiazg. Tesh ma poważniejsze plany. Zniszczą wasze miasto. Te spirale są znakiem hekatombisty.

* * *

Qurabin musiał kilkakrotnie tłumaczyć stan rzeczy.

— Osobnik, kto zostawił ten znak, włada wieloma taumaturgiami. Z których ta jest ostatnia. To jest wypełnienie się prawa. Ta siła zawładnie waszym miastem i zetrze je z powierzchni ziemi. Ni mniej, ni więcej.

— To są spirale wolności — upierał się jeden z uchodźców, ale Cutter lekkim szturchnięciem nakłonił go, by zamilkł.

— Mówią, że Tesh z nimi negocjuje? Nie, nie, nie. Jeśli są prowadzone jakieś rokowania, to tylko dla odwrócenia uwagi. Zaczęła się ostatnia faza ich planu. Nadchodzi koniec. Nowe Crobuzon nie będzie toczyło wojen. Już nigdy.

1 ... 94 95 96 97 98 99 100 101 102 ... 128
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)