Gniazdo Światów
- Автор: Huberath Marek S.
- Язык: польский
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Gniazdo Światów». Краткое содержание книги:
„Gniazdo światów” jest powieścią krakowskiego fizyka, pracownika Uniwersytetu Jagiellońskiego, dwukrotnego laureata Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla. Książka ta nie należy całkowicie do żadnego nurtu obecnego w literaturze współczesnej. Znajdują się w niej wątki charakterystyczne dla kilku nurtów, ale przede wszystkim tworzy ona własną kategorię literacką. Nawet fantastyczna przynależność „Gniazda światów” budzi wątpliwości, gdyż przekracza ono granice science fiction. Można je zaliczyć do bardzo popularnego od pewnego czasu autotematycznego nurtu książek o książkach, ale to niewiele powie o tej powieści. Jest to na pewno również „proza filozoficzna”, a także rzecz metaliteracka. Najlepiej jednak charakteryzuje tę książkę określenie wymyślone specjalnie dla tej powieści przez innego pisarza fantastę, Jacka Dukaja, który nazwał „Gniazdo światów” kryminałem ontologicznym. „Śledztwo” prowadzone w tej książce jest bowiem specyficzne i dotyczy bardzo specjalnej sprawy – istnienia wszechświata.
„Gniazdo światów” to nie jedna książka, lecz pięć książek zamkniętych jedna w drugiej na podobieństwo powieści szkatułkowej. Bohaterowie, o których czytamy, posiadają swój egzemplarz „Gniazda światów”, a w nim są inni bohaterowie, czytający swoje wersje tej książki. W każdym kolejnym świecie jest coraz więcej wersji „Gniazda światów”. Porównując ze sobą światy ze swojej wersji powieści jeden z bohaterów odkrywa tajemnicę rzeczywistości. Można powiedzieć, że autor tworzy ontologię dzieła literackiego. W „Gnieździe światów” bohaterowie żyją szybciej, gdy czytamy powieść, a ich życie zwalnia, gdy przerywamy lekturę. Niezwykłe jest to, że postacie z naszej wersji książki zaczynają sobie zdawać sprawę, że są bohaterami powieści. Trzy z nich określa się nawet jako alter ego autora pierwszej wersji (czyli tej, którą my czytamy). W pewnym momencie bohater zwraca się wprost do czytelnika i prosi go o coś, przez co czytelnik staje się aktywnym uczestnikiem świata przedstawionego, zostaje wciągnięty w dzieło literackie, tracąc bezpieczną pozycję biernego obserwatora. Huberath pokazuje nam, jak bardzo się mylimy myśląc, że jako czytelnicy nic nie wnosimy do lektury. Czytanie to, wbrew pozorom, działanie, aktywny proces zmiany treści dzieła. Książka czytana wielokrotnie zmienia swą treść, odkrywamy w niej coraz to nowe szczegóły, inaczej interpretujemy przedstawione wydarzenia. „Gniazdo światów” to gra, zagadka, wymuszająca rozwiązanie jej nie tylko przez bohaterów, lecz także przez czytelnika. Przy okazji stawiania czoła problemowi i docierania do prawdy Huberath pokazuje, jak problem fizyczny, który rozwiązać można przy pomocy równań matematycznych, przeistacza się w metafizyczny. A problemy metafizyczne dotykają żywo każdego człowieka. Autor okazuje także optymizm epistemologiczny twierdząc, że możliwe jest poznanie prawdy o rzeczywistości.
Powieść ta słusznie określana jest jako jedno z najwybitniejszych dokonań polskiej fantastyki. Jako że nie mieści się ona w głównym nurcie literatury współczesnej, została zepchnięta do getta fantastyki, chociaż wyraźnie się z niego wyłamuje. Jest ona nowatorską, oryginalną i odważną, a co najważniejsze, udaną próbą wstrząśnięcia czytelnikiem oraz nawiązania z nim kontaktu, przez zatarcie granicy między czytelnikiem, bohaterami a autorem. Potrzeba wielkiego kunsztu literackiego, by napisać rzecz potrafiącą wywołać katharsis i realnie przenieść czytelnika w świat wykreowany przez autora.
Jest to znakomita, wciągająca i trzymająca w napięciu lektura, od której trudno się oderwać. Otwiera ona przed czytelnikiem fascynujące perspektywy interpretacyjne, zmuszając go zarazem do refleksji na tematy zaliczane do filozoficznych (problem istnienia świata realnego, kwestia poznania prawdy czy poznania w ogóle, tematy związane ze światem przedstawionym dzieła literackiego etc.). Te wycieczki w tematy filozoficzne są główną atrakcją i walorem powieści, to one nadają jej wagę i przyciągają uwagę.
83.
Przecisnęła się z szoferki do skrzyni mieszkalnej. Hobeth spała pod szarym kocem. Na półce stały Gniazda światów, wszystkie osiem istniejących wersji; kompletne, ze wszystkimi stronami, niektóre w okładkach. Obie uwielbiały czytanie sprawiające, że w książce toczyło się życie. Lubiły relacjonować sobie nawzajem akcję tej samej książki, wyławiać fakty, które ujawniły się tylko jednej z nich. Poznawanie obcych mikroświatów było dla dwóch samotnych staruszek przygodą ciekawszą niż wędrówka po zanieczyszczonych przez przemysł Krainach. Z własnego życia pozostały fotografie, którymi wykleiły ściany mieszkalnego pudełka.
Nastawiła wodę na kuchence gazowej i zaparzyła dwie kawy. Jej samej kawa niezbyt służyła, ale Hobeth przepadała za nią i znęcona zapachem zrezygnuje z drzemki. Nieustannie kłóciły się ze sobą. Ale do dobrej kłótni potrzebna była obudzona Hobeth, bo przecież na śpiącej osobie trudno odreagować wspomnienie rogatek Schhian.
Gdy znakomita woń kawy wypełniła całe pomieszczenie, Hobeth poruszyła nozdrzami i otworzyła oczy. Miała szarosiwe włosy zaplecione w warkocz, zwinięty w kok. Warkocz mizerny, nie jak za młodu. Ozza miała jeszcze rzadsze włosy.
Hobeth mruknęła coś, podparła się na łokciach i usiadła na posłaniu.
– Dlaczego nie jedziemy? – zapytała, zamiast ucieszyć się, że czeka na nią ulubiony napój.
Zirytowało to Ozzę:
– Nos ci odleciał, siwy potworze?
– Dlaczego nie jedziemy?
Ozza wiedziała, że póki Hobeth nie usłyszy odpowiedzi właśnie na to pytanie, nie zainteresuje się czymkolwiek innym. Niektóre myśli opanowywały ją z siłą natręctwa. Ozza celowo nie odpowiadała. Starannie mieszała kawę, aby grubo mielone ziarna opadły na dno fajansowego kubka.
– Bardzo wieje? – nie ustawała Hobeth.
– Co z twym nosem, potworo? Leży pod stołem czy masz go na swoim miejscu? Ruszże tym kinolem.
– Uspokój się, Ozza. Ty sobie nie wyobrażaj!
– No, no… – Ozza pokiwała suchym palcem. – Bo on na ciebie patrzy – powiedziała, wskazując palcem na zdjęcie.
– On na ciebie też patrzy.
Ozza rzuciła szybkie spojrzenie w kierunku zdjęcia.
– Niech sobie patrzy – wzruszyła ramionami.
Podstawowa różnica wieku pomiędzy siostrami wynosiła aż trzysta cztery dni, co wykluczało wspólne wędrowanie, ale w czasie jednych przenosin, Ozza nadrobiła dokładnie tę różnicę czasów, wypadła jej bowiem droga, która zajęła aż trzysta sześć dni, oczywiście zaliczona w poczet pobytu w następnej Krainie, podróż Hobeth trwała zaś jedynie dwa i dlatego pozostało im obu do spędzenia tyle samo dni. Skorzystały z tej szansy i odtąd nie rozstały się.
Trzystusześciodniowej drogi z Lalz do Tahl Ozza omal nie przypłaciła życiem. Zwykle zaopatruje się ludzi w żelazne racje na trzysta dni. Ozza dotarła do Tahl po sześciodniowej głodówce, pijąc brudną wodę, używaną wcześniej do mycia. Odtąd obsesyjnie bała się pragnienia. Swoją ciężarówkę zaopatrzyły w zbiornik wody, wystarczający na przeżycie czterystu dni.
Ozza rozsiadła się na kanapie z książką. Hobeth dokładnie oglądała zęby przed lustrem, a potem zaczęła dłubać w nich szpilką. Prawie wszystkie były jeszcze własne, może zachowała je dzięki tej przesadnej trosce. Ozza odnalazła zagiętą kartkę, gdzie wczoraj przerwała czytanie. Papier był pożółkły, kartki pozaginane, rogi zaokrąglone od wielokrotnego czytania. Czytała tę książkę od młodości, ale nie przebyła nawet pierwszych pięćdziesięciu stron. Treść i akcja rozwijały się autonomicznie, w miarę wnikania w sens przybywało faktów, zdarzeń, opisy nabierały barw.
Ciekawy świat gra się w jej wnętrzu… – pomyślała z dumą.
Jej pedantyczna natura wykluczała pobieżne kartkowanie tekstu. Dlatego ludzie w wykreowanym świecie wiedli życie intensywne, pełne przygód. Swą dokładnością obdarzała wszystkie światy zagnieżdżone, czytając cyklicznie wszystkie osiem książek. Nie myliła wątków ani bohaterów, byli przecież całkowicie jej tworami, więcej niż jej dziećmi.