Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Tylko ciebie chcę». Краткое содержание книги:

Po dwóch latach spędzonych w Nowym Jorku Step wraca do Rzymu. Wiele się tu zmieniło. Chłopak zaczyna pracę w telewizji, poznaje nowych ludzi, wśród nich żywiołową Gin. Przeszłość nie daje mu spokoju, ale teraźniejszość nie zostawia zbyt wiele czasu na jej rozpamiętywanie. Czy warto dążyć do wskrzeszenia dawnej miłości? Kontynuacja przeboju wydawniczego Trzy metry nad niebem. Pełna realizmu, śmiała powieść o miłości, seksie, dojrzewaniu, przyjaźni, namiętności i marzeniach – do grona znajomych postaci – Stepa, Babi, Palliny – dołączają nowi, równie barwni, zakręceni i nieprzewidywalni bohaterowie
1 ... 89 90 91 92 93 94 95 96 97 ... 125
Перейти на страницу:

– Tak, owszem…

– No, najwyraźniej rozstałeś się już ze swoją nieśmiertelną, szpanerską kurtką, w której wyglądałeś, jakbyś od zawsze był na bakier z prawem i gwizdał na to.

– Ale o co chodzi… – Przyglądam się swojej ciemnoniebieskiej marynarce, którą włożyłem sobie na luzie do pary dżinsów i swetra z golfem. – A co, źle mi w tym?

– No nie. Nie do wiary. Step, który szuka potwierdzenia! Ajajaj, jest aż tak kiepsko…

– Człowiek się zmienia. Dostosowujemy się, robimy się elastyczniejsi, słuchamy innych…

– Więc jest aż tak fatalnie. Najwyraźniej już po same uszy tkwisz w leju!

– Wciąż to samo? Ale o co w ogóle chodzi z tym lejem?

– Mój ojciec porównuje życie społeczne do leja, który znajduje się w pozycji pionowej. Na początku, kiedy jest się na samej górze, w jego szerokiej części, można sobie krążyć, jak się chce, swobodnie, beztrosko, bez specjalnych obowiązków, nie będąc zmuszonym do poważnych przemyśleń, ale w miarę jak człowiek schodzi coraz głębiej w dół, to dociera do jego najwęższej części, wówczas nie można się już wycofać, ściany się zwężają, trzeba płynąć dalej, nie ma odwrotu, inni jeszcze napierają, trzeba trzymać się swojego miejsca w szeregu i o nie dbać!

– O matko. Co za koszmar! A wszystko tylko dlatego, że zmieniłem kurtkę? To dopiero będzie, jak mnie zobaczysz jutro.

– A bo co?

– Jutro mam program, lecimy na żywo, strój obowiązkowy: garnitur i krawat!

– Nie. Nie mogę w to uwierzyć, jutro tu jestem. Kto by przegapił taką okazję. Step w marynarce i pod krawatem! Przyjdę choćby nawet sam Boy George i George Michael zjawili się u mnie w domu, dali koncert, a potem jeszcze obydwaj naraz postanowili pójść ze mną do łóżka!

– Wszystko co chcesz, Pallina. Ale możesz mi wyjaśnić, skąd to porównanie? Jaki jest związek pomiędzy dwoma osławionymi w świecie muzycznym gejami a tym, że mam się pokazać w garniturze i pod krawatem. Gdybyś chociaż powiedziała cokolwiek, co by nie było aż tak od czapy.

– A tam, sama nie wiem. To prawda. Ten związek może się wydawać naciągany, muszę to jeszcze przemyśleć. Ale skoro już o tym mowa, to akurat w twoim przypadku… chyba jest wszystko po staremu, prawda? '

Bo mówią, że w środowisku telewizyjnym, tuż za tym związanym z modą jest najwyższy odsetek…

Przez chwilę myślę o naszym spotkaniu na tarasie tamtego wieczora. Ale to raptem tylko jeden moment. Śmieję się. Już mi przeszło. Śmieję się, i to jeszcze jak.

– Nie. Nie. Możesz być spokojna. A już zwłaszcza możesz uspokoić swoje przyjaciółki!

– Zarozumialec!

Lekko mnie popycha. Kto wie, czy i ona aby nie wróciła myślami do tamtej nocy.

– A powiedz mi no tylko, co takiego właściwie robisz w tym programie?

– To, czego się nauczyłem w Stanach. Zajmuję się logo, grafiką komputerową, czołówką i napisami, które pojawiają się na początku programu, tekstem, który widać na pasku z wynikami i kasą, którą można wygrać. Wiesz, te napisy umieszczane poniżej twarzy prowadzącego. No, właśnie, to ja się zajmuję dokładnie takimi historiami.

– Masz pojęcie… telewizja! A więc i tancerki, hostessy, superlaski, zabójcze piękności, jakich tylko dusza zapragnie i panny, które dają, bo na tym polega ich praca. A kiedy się rozmyślisz, no nie, wyobrażam sobie, że tam akurat można się dowartościować…

– No, nie aż tak. Ale powiedzmy, że to niewątpliwa zaleta tej pracy. Dokładnie w tej samej chwili przechodzi obok jedna z tancerek. Akurat… ta najseksowniejsza.

– Cześć, Stefano.

– Cześć.

– Do zobaczenia w środku.

– Jasne.

Oddala się cała uśmiechnięta, piękna i pewna siebie, sprężystym krokiem, spokojnie, świadoma zainteresowania, które wzbudza, okazywanego jej w sposób mniej lub bardziej subtelny, świadoma myśli i to najrozmaitszych, które chodzą po głowie tym wszystkim, którzy podziwiają jej kształty, gdy tymczasem ona zostawia ich za plecami.

– O to chodzi, masz łeb na karku.

Pallina jest w rewelacyjnej formie, ma fantastyczny refleks i niczego nie przepuści.

– A na dodatek jeszcze to… „Stefano”?! Po raz pierwszy słyszę, żeby ktoś zwracał się do ciebie per Stefano. O Boże, to ty do tego wszystkiego jesteś tu incognito.

– Wiesz, jak to jest. Step świadczy o dużej zażyłości.

I dokładnie w tym samym momencie słyszę, jak ktoś mnie woła. – Step!

Odwracam się. To Gin. Nadchodzi uśmiechnięta i rozpromieniona, śliczna w swojej nieukrywanej żywiołowości. Pallina unosi brew. – Tak, to prawda! Step świadczy o dużej zażyłości!

Gin podchodzi i szybko całuje mnie w usta. I staje obok, jakby chciała zakomunikować: jestem gotowa, by poznać tę twoją przyjaciółkę… Bo to przecież przyjaciółka, nieprawdaż? Ach, te kobiety.

– Mhm, tak, sorry, poznaj moją przyjaciółkę Pallinę. Pallina to jest Ginevra.

– Cześć. – Gin od razu wyciąga do niej rękę. – Możesz na mnie mówić Gin.

– Ja z kolei zarówno dla przyjaciół, jak i nie, jestem Pallina.

Przez chwile mierzą się wzrokiem od stóp do głów, robią to bardzo szybko. I zaraz, właściwie trudno powiedzieć, jak to się dzieje czy dlaczego, ale na szczęście dochodzą do wniosku, że wzbudzają w sobie nawzajem sympatię. Wybuchają śmiechem.

– Step – mówi Gin – to ja idę. Tylko się nie spóźnij, bo już i tak cię szukali.

– Okay, dzięki, zaraz będę.

– Cześć, Pallina – żegna się z nią uśmiechnięta i odchodzi. – Cieszę się, że cię poznałam.

Przez chwilę stoimy tak w milczeniu i patrzymy na nią, jak się oddala. Po chwili Pallina zagaja, ciekawa:

– Czy to aktorka?

– Nie. Jej rola jest całkiem prosta, jest hostessą w programie.

– To znaczy?

– Przynosi koperty.

– Szkoda, taki talent, a się marnuje.

– Co przez to rozumiesz?

Pallina zaczyna mówić falsetem:

– Cieszę się, że cię poznałam.

– Słuchaj, a nuż rzeczywiście Gin uznała, że jesteś fajna.

– Widzisz, świadczyłoby to o tym, że jest naprawdę doskonałą aktorką! Ciebie też nabrała.

– Strasznie jesteś uprzedzona.

– To wy, faceci, jesteście aż nadto niefrasobliwi. Sam się przekonasz, czy rzeczywiście nie mam racji. Kiedy znów się z nią zobaczysz?

– Niedługo.

– O, właśnie, zobaczysz, albo nie będzie się odzywała i się naburmuszy, albo zarzuci cię pytaniami. „A co to za jedna ta Pallina? Co robi? Od kiedy się znacie?”. Możesz się zacząć martwić zwłaszcza wtedy, kiedy cię zapyta:,,A co, może byliście razem?”.

– Dlaczego?

– Bo to będzie świadczyło o tym, że jest nie tylko ciekawa… ale też zakochana.

I Pallina zostawia mnie ot tak, odchodząc jak to ona, od zawsze tak samo, w podskokach.

Przyłącza się do swojej śmiesznej przyjaciółki, której nie znam, i znika, jak to ona. Po raz kolejny zostaję sam i czuję się po prostu zaniepokojony.

Niedługo potem jestem na miejscu, w Teatro delie Vittorie. Witam się z Tonym, ochroniarzem stojącym przy wejściu, i rozglądam się wokół, szukam jej.

– Trzymaj. – Rzucam mu paczkę. Tony chwyta ją w locie, niczym czołowy quarterback w amerykańskiej drużynie. Gdyby nie postura i fakt, że zazwyczaj ci zawodnicy są czarni, to właściwie cała reszta się zgadza.

– Ej, dzięki Step. Pamiętałeś.

Patrzy uszczęśliwiony na swoją paczkę fajków MS.

– Ile ci wiszę?

– Daj spokój, w razie czego, jeśli skończą mi się moje, to mnie poczęstujesz swoimi.

Dwóch hipokrytów. Ja w życiu bym nie zapalił MS-a, nawet gdybym wyjarał własne, wszystkie co do jednego, a już to widzę, jak on może nie wiedzieć, ile go kosztuje paczka, skoro z tego, co widzę, wypala prawie dwie na dzień. No, tak czy siak, cieszę się, że mogę mu je zafundować. W gruncie rzeczy go lubię.

1 ... 89 90 91 92 93 94 95 96 97 ... 125
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)