Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Żebracy nie mają wyboru [Beggars and Choosers - pl]
Żebracy nie mają wyboru [Beggars and Choosers - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Żebracy nie mają wyboru [Beggars and Choosers - pl]

Электронная книга - «Żebracy nie mają wyboru [Beggars and Choosers - pl]». Краткое содержание книги:

Żebracy nie mają wyboru to dalszy ciąg Hiszpańskich żebraków. Nancy Kress powraca do stworzonego przez siebie świata — do Stanów Zjednoczonych odmienionych przez powszechne stosowanie modyfikacji genetycznych. Genomodyfikowani utrzymują zwykłych ludzi w zamian za przyzwolenie na swoje rządy.

W zaciszu stworzonej przez siebie wyspy opracowują własny porządek świata, od czasu do czasu zadziwiając ludzkość wynalazkami. Ameryka, przytłoczona ciężarem wielomilionowej populacji bezczynnych trutni, wstrząsana nieodpowiedzialnymi eksperymentami genetyków i nanotechników, pogrąża się w chaosie i chyli ku upadkowi.
1 ... 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92
Перейти на страницу:

Nikt nie odezwał się do mnie ani słowem, kiedy wędrowałam z powrotem przez zakratowane, a potem przez automatyczne drzwi i biodetektory. Wcale mi to nie wadziło — nie musieli się odzywać. Wystarczy, że są — tu, na miejscu, w całej powadze urzędu, egzekwując prawa, podtrzymując ich istnienie. Mimo że techniki nie da się nadzorować, a może nawet pojąć. Liczy się tylko wysiłek, by ująć wszystkich ludzi w ramy prawa. Wysiłek, by prawo zrozumieć, a nie tylko ślepo go przestrzegać. Jedynie to mogłoby nas ocalić.

Być może.

Brama więzienia zamknęła się za mną z głuchym trzaskiem.

Na dworze padało. Kuśtykałam wśród ciemności i mżawki w stronę obozowych świateł z energii Y. Świeciły jasno, lecz że kostka nadal bolała, raz czy drugi omal się nie przewróciłam. Prawie wszyscy pochowali się już przed deszczem. Z jednego namiotu doszedł mnie lament kogoś, kto opłakiwał bliską osobę, zabitą w czasie ataku. Padało coraz mocniej.

Dochodziłam już prawie do namiotu, kiedy zobaczyłam ich biegnących mi naprzeciw — na czele Billy, na którego staro-młodej twarzy malowała się ulga. Potem Annie, której nie lubię i pewnie nigdy nie polubię. Lizzie, mknąc w podskokach jak młoda gazela, szybko minęła i wyprzedziła tych dwoje, płacząc i wykrzykując moje imię, szczęśliwa, że jestem, że chodzę, żywa, po tej Ziemi. To swoi.

I to wystarczy.

22. Dan Arlen: ANSG

MIRANDO… TAK MI PRZYKRO.

Wcale nie miałem zamiaru…

Ale drugi raz też bym próbował cię powstrzymać.

I nie spodziewam się, żebyś mnie zrozumiała.

1 ... 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)