Wojna wspomaganych [The Uplift War - pl]
- Автор: Брин Дэвид
- Год: 1994
- Язык: польский
- Год: Zysk i S-ka
- ISBN: 83-86211-55-5
- Переводчик: Michal Jakuszewski
- Жанр: Космическая фантастика
Электронная книга - «Wojna wspomaganych [The Uplift War - pl]». Краткое содержание книги:
Suzeren postanowił im wybaczyć.
— Niemniej wasza decyzja jest zrozumiała — otrzymuje sankcję. Dotrzymamy warunków waszego parolu.
Technicy zatańczyli z ulgi. Gdy wrócą do domu, nie spotka ich poniżenie, ani nic gorszego. Władze nie wyprą się ich uroczyście złożonego słowa. Będzie ono jednak kosztowne. Ci uczeni muszą natychmiast opuścić układ planetarny Garthu i nie można ich będzie zastąpić przez co najmniej rok. Ponadto trzeba będzie wypuścić na wolność równą liczbę ludzi!
Nagle suzeren wpadł na pomysł. Przyniósł mu on trzepot tego niezwykłego uczucia — rozbawienia. Tak jest, rozkaże zwolnić szesnastu ludzi, ale górskie szympansy nie połączą się na nowo ze swymi nie bezpiecznymi panami. Zwolnieni ludzie zostaną odesłani na Ziemię!
Z pewnością spełni to wymogi poprawności parolu. Co prawdę będzie to drogie, dalece jednak tańsze niż wypuszczenie podobnych stworzeń na główny kontynent Garthu!
Myśl, że neoszympansy mogły osiągnąć rzecz, o której zameldowali wracający z gór, przyprawiała o oszołomienie. Jak to możliwe? Protopodopieczni, których obserwowali w mieście i w dolinie, nie sprawiali bynajmniej wrażenia zdolnych do takiej finezji.
Czy to możliwe, by nadal kryli się tam ludzie?
Ta myśl budziła lęk. Suzeren nie mógł sobie wyobrazić, w jak sposób mogłoby do tego dojść. Zgodnie ze spisem ludności liczba brakujących ludzi była zresztą zbyt mała, by mogła mieć znaczenie. W myśl twierdzeń statystyki wszyscy oni powinni po prostu być martwi.
Rzecz jasna, trzeba będzie zintensyfikować naloty gazowe. Nowy Suzeren Kosztów i Rozwagi będzie się skarżył, gdyż ten program okazał się bardzo drogi. Teraz jednak Suzeren Poprawności stanie bez zastrzeżeń po stronie armii.
Poczuł wewnątrz słabe poruszenie, lekkie ukłucie. Czy była to wczesna oznaka zmiany stanu seksualnego? Nie powinna się ona jeszcze zacząć. Sytuacja była na razie nie ustalona, a walka o dominację między trójką partnerów nie rozstrzygnięta. Pierzenie musi zaczekać, dopóki nie spełni się wymogów poprawności, dopóki nie zostanie osiągnięty consensus tak, by stało się jasne, kto jest najsilniejszy!
Suzeren wyćwierkał modlitwę do utraconych Przodków. Pozostali natychmiast zanucili w odpowiedzi.
Gdyby tylko istniał jakiś sposób, by się upewnić, na którą stronę przechyla się szala bitew, tam, w galaktycznym wirze! Czy odnaleziono już statek delfinów? Czy floty jakiegoś sojuszu zbliżają się w tej chwili do wracających Starożytnych, by wywołać koniec wszechrzeczy?
Czy czas Zmiany już się rozpoczął?
Gdyby kapłan był pewien, że Prawo Galaktyczne rzeczywiście załamało się poza możliwość naprawy, uznałby, że jest władny zignorować trudny do przełknięcia parol i implikowane przez niego uznanie rozumności neoszympansów.
Były jednak, rzecz jasna, pewne sprawy, które przynosiły mu pocieszenie. Nawet jeśli ludzie będą im służyć przewodnictwem, te prawie zwierzęta nigdy nie odgadną właściwych sposobów na wykorzystanie faktu tego uznania. Tak to już było z gatunkami dzikusów. Ignorowały one subtelności starożytnej kultury galaktycznej, pchały się naprzód, stosując bezpośrednią taktykę, i niemal zawsze ginęły.
— Pocieszenie — zaćwierkał suzeren. — Tak jest, pocieszenie i zwycięstwo.
Istniała jeszcze jedna sprawa, którą trzeba było się zająć — potencjalnie najważniejsza ze wszystkich. Kapłan ponownie zwrócił się do dowódcy ekspedycji.
— Ostatnim z warunków waszego zwolnienia było zobowiązanie się — przyrzeczenie — zaprzysiężenie, że nigdy już nie odwiedzicie tego miejsca.
Uczeni zatańczyli na znak potwierdzenia. Wstęp na ten mały skrawek powierzchni Garthu był dla Gubru zabroniony, dopóki gwiazdy nie pospadają z nieboskłonu lub dopóki zasady nie ulegną zmianie.
— A przed atakiem znaleźliście — odkryliście — odnaleźliście ślady tajemniczej działalności — manipulacji genetycznych — sekretnego Wspomagania?
To również znajdowało się w ich raporcie. Suzeren wypytywał ich dokładnie o wszelkie szczegóły. Mieli czas na jedynie powierzchowne badania, wskazówki jednak były nieodparte. Wnioski zdumiewające.
Tam, w górach, szympansy ukrywały przedrozumny gatunek! Przed inwazją oni oraz ich ludzcy opiekunowie byli zaangażowani we Wspomaganie nowej podopiecznej rasy!
Tak jest! — zatańczył suzeren. Dane wydobyte z tymbrimskiego kopca nie były kłamstwem! W jakiś sposób, jakimś cudem, ten zniszczony katastrofą świat urodził skarb! A teraz, mimo że Gubru panowali nad powierzchnią oraz niebem. Ziemianie nadal ukrywali przed nimi swe odkrycie!
Nic dziwnego, że planetarną Filię Biblioteki ogołocono z wszystkich danych dotyczących Wspomagania! Próbowano ukryć dowody.
Teraz jednak — radował się suzeren — wiemy już o tym cudzie.
— Możecie odejść — oddalić się — odlecieć na swych statkach do domu — zezwolił uczonym o niechlujnym wyglądzie. Następnie zwrócił się do swych przybocznych Kwackoo, zgromadzonych pod grzędą.
— Skontaktujcie się z Suzerenem Wiązki i Szponu — rozkazał z niezwykłą dla niego zwięzłością. — Powiedzcie mojemu partnerowi, że pragnę niezwłocznie odbyć naradę.
Jeden z puszystych czworonogów pokłonił się natychmiast i popędził wezwać dowódcę sił zbrojnych.
Suzeren Poprawności zastygł nieruchomo na grzędzie. Obyczaj zakazywał mu postawienia stopy na gruncie, dopóki nie zostaną zakończone ceremonie ochrony.
Od czasu do czasu przestępował z nogi na nogę. Oparł dziób o pierś pogrążony głęboko w myślach.
CZĘŚĆ CZWARTA
ZDRAJCY