Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Gniazdo Szerszeni
Gniazdo Szerszeni - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Gniazdo Szerszeni

Электронная книга - «Gniazdo Szerszeni». Краткое содержание книги:

Wymagająca i stanowcza Judy Hammer jest szefową policji w Charlotte, rozwijającym się centrum bankowo-przemysłowym w Karolinie Północnej. Nie wszyscy akceptują fakt, że kobieta zajmuje stanowisko tradycyjnie przeznaczone dla mężczyzn. Burmistrz Search wolałby zamiast niej ugodowego funkcjonariusza, którym łatwiej byłoby manipulować. Judy musi się zmagać nie tylko z przestępcami, lecz również z uległymi wobec lokalnych notabli władzami miasta, napastliwą prasą i nielojalnymi pracownikami. Pojawiają się także kłopoty rodzinne. Ale wszystkie problemy muszą odejść na dalszy plan, gdy nieuchwytny psychopata, nazywany przez dziennikarzy Czarną Wdową, zaczyna mordować przyjeżdżających do miasta biznesmenów.
1 ... 87 88 89 90 91 92 93 94 95 ... 99
Перейти на страницу:

– Człowieku, żyjesz jak pod kloszem. Wygląda na to, że muszę cię trochę wyedukować.

– Nie sądzę. – Brazil miał ochotę wrócić do domu i położyć się do łóżka. – Nie czuję się najlepiej, Tommy.

Axel przekonywał go, że posiłek dobrze mu zrobi, i w pewnym sensie miał rację. Andy poczuł się lepiej, gdy zwymiotował w toalecie. Zamówił mrożoną herbatę, czekając, aż jego wewnętrzny stan całkiem się wyklaruje.

– Muszę już iść – oświadczył Axelowi, który wyraźnie zmarkotniał.

– Jeszcze nie – zaprotestował Tommy, jakby to od niego zależało.

– Ależ tak. Wychodzę – nalegał Brazil.

– Nie mieliśmy okazji pogadać.

– O czym?

– Wiesz dobrze.

– Mam zgadywać?

Andy zaczynał się niecierpliwić, cały czas krążył myślami wokół Dilworth.

– Przecież wiesz – powtórzył Axel, patrząc mu głęboko w oczy.

– Chcę, abyśmy byli przyjaciółmi, to wszystko – przekonywał go Brazil.

– Ja chcę dokładnie tego samego. – Nie mógł zaprzeczyć. – Chcę, abyśmy się dobrze poznali, a wtedy z pewnością zostaniemy przyjaciółmi.

Andy natychmiast wyczuł podtekst.

– Ty chciałbyś się ze mną zaprzyjaźnić znacznie bardziej, niż mogę ci na to pozwolić. I chcesz to zrobić już teraz. Niezależnie od tego, co mówisz, wiem, o co ci chodzi, Tommy. Nie jesteś ze mną szczery. Jeśli powiedziałbym ci teraz, że chcę iść z tobą do domu, przystałbyś na to natychmiast. – Pstryknął palcami.

– I co w tym złego? – Axelowi bardzo się ten pomysł spodobał i zastanawiał się, czy rzeczywiście byłoby to możliwe.

Widzisz. Na tym właśnie polega nieporozumienie. Tu nie chodzi o przyjaźń, tylko o pójście do łóżka – oświecił go Andy. – Nie jestem kawałem mięsa, nie nadaję się też na faceta na jedną noc.

– A kto mówił o jednej nocy? Jestem długodystansowcem – zapewnił go krytyk.

Brazil już wcześniej zauważył dwóch muskularnych i wytatuowanych kolesiów, ubranych w przybrudzone ogrodniczki, którzy popijali budweisera i najwyraźniej podsłuchiwali ich rozmowę. To nie wróżyło niczego dobrego, lecz Axel był tak przejęty nagabywaniem Andy’ego, że nie zwrócił uwagi na ich serdelkowate paluchy, bębniące po blacie stołu, ani wykałaczki w ponurych gębach, ani też porozumiewawcze spojrzenia, jakie sobie przesyłali, planując już w myślach, co zrobią z tymi dwoma pedałami, gdy tylko znajdą się na ciemnym parkingu.

– Andy, czuję do ciebie coś bardzo głębokiego – zapewniał go Axel. – Mówiąc prawdę, jestem w tobie zakochany. – Odsunął się na krześle do tyłu i dramatycznym gestem wyrzucił w górę ręce. – Tak. Wreszcie to powiedziałem. Możesz mnie nienawidzić, jeśli chcesz, i unikać mnie.

– Uch! – powiedział Rizzo, ten z tatuażem przedstawiającym kobietę o wielkim biuście, która nazywała się Tiny.

– Muszę zaczerpnąć świeżego powietrza – zgodził się jego kumpel, Buzz Shifflet.

– Tommy, sądzę, że powinniśmy wykazać się inteligencją i wyjść stąd najszybciej, jak to możliwe – spokojnie, ale stanowczo zasugerował Brazil. – Popełniłem błąd i przepraszam za to, w porządku? Nie powinienem tu przychodzić i nie powinniśmy się tu spotkać. To wina mojego złego nastroju, który chciałem sobie odbić na tobie. Teraz musimy się stąd ewakuować albo już po nas.

– A więc nienawidzisz mnie. – Axel był załamany i chciał pokazać, jak bardzo został zraniony.

– Poczekaj na mnie przy stoliku. – Brazil wstał. – Przyprowadzę samochód pod drzwi, a ty szybko do niego wskoczysz. Kapujesz?

Znowu pomyślał o Virginii West i poprzednia złość wróciła.

Rozejrzał się po sali, jakby lada moment spodziewał się strzelaniny i był na nią przygotowany, chociaż znał swoje słabe strony. Towarzystwo było dość prymitywne, wszyscy pili piwo, jedli smażone ryby z keczupem i sosami. Kmiotki wyraźnie interesowały się nimi dwoma. Axel zrozumiał wreszcie, dlaczego Andy chciał pójść po samochód.

– To ja w tym czasie ureguluję rachunek – powiedział. – Jesteś moim gościem.

Brazil podejrzewał, że dwaj potężnie zbudowani faceci w ogrodniczkach wyszli na słabo oświetlony parking i zaczaili się tam na parę pedałów. O ile nie przejmował się specjalnie faktem, że błędnie ocenili jego i wybory, jakich dokonywał w życiu, to bynajmniej nie był zainteresowany, aby dostać od nich wycisk. Chwilę się zastanawiał, a potem odszukał kelnerkę, która w sali z barem wypisywała kredą na tablicy dania na kolejny dzień, paląc przy tym papierosa.

– Proszę pani – zwrócił się do niej. – Czy mogłaby mi pani pomóc? Mam pewien problem.

Dziewczyna spojrzała na niego sceptycznie i z wyraźną niechęcią. Co wieczór słyszała podobne słowa od facetów, którzy wypili zbyt dużą ilość piwa. Problem był zawsze taki sam i dość prosty do rozwiązania, gdyby tylko zdecydowała się pójść z nimi na jakieś dziesięć minut na tyły restauracji i ściągnąć spodnie.

– Jaki? – Nie przerywała pisania, ignorując palanta.

– Potrzebna mi szpilka – powiedział.

– Co? – Spojrzała na niego. – Chodzi panu o spinkę?

– Nie, proszę pani. Szpilkę albo igłę i coś, czym mogę ją wysterylizować.

– Po co to panu? – Zmarszczyła brwi i otworzyła grubą plastikową kosmetyczkę.

– Drzazga.

– Aha! – Zrozumiała wreszcie. – Mnie też się to zdarza. Pełno tu tego. Proszę, kochany.

Znalazła mały zestaw do szycia w przezroczystym, plastikowym pudełeczku, wzięty z hotelu, do którego zaprosił ją pewien bogaty facet. Wyjęła jedną igłę i podała gościowi razem z buteleczką zmywacza do paznokci. Brazil zanurzył igłę w acetonie i wyszedł z knajpy. Był pewien, że osiłki czekają gdzieś w pobliżu. Rzeczywiście, gdy tylko go zobaczyli, ruszyli w jego kierunku. Andy błyskawicznie nakłuł igłą najpierw lewy palec wskazujący, potem prawy i na koniec kciuk. Wycisnął tyle krwi, ile się tylko dało i rozsmarował ją sobie po twarzy, a potem zasłonił się dłońmi i zaczął udawać, że się zatacza.

– Och, Boże – mamrotał, potykając się na schodach. – Chryste. – Oparł się o balustradę przed wejściem do restauracji, jęcząc i zakrywając pomazaną krwią twarz.

– Cholera. – Rizzo podszedł bliżej, kompletnie zaskoczony. – Co, do kurwy nędzy, ci się stało?

– Mój kuzyn tam został – powiedział słabym głosem Brazil.

– Masz na myśli tę ciotę, z którą siedziałeś? – zapytał Shifflet.

Andy pokiwał głową.

– Tak, chłopie. Ten skurczysyn ma AIDS i pochlapał mnie swoją krwią. Rozumiesz? Och, Boże. – Zataczając się, zszedł stopień niżej. Shifflet i Rizzo odsunęli się z drogi. – Dostała mi się do oczu i do ust! Wiecie, co to znaczy! Gdzie tu jest najbliższy szpital? Muszę się dostać do szpitala! Możecie mnie tam zawieźć, proszę?

Zachwiał się i niemal na nich upadł. Shifflet i Rizzo, nie oglądając się do tyłu, uciekli na parking i wskoczyli do swojego nissana o potężnych oponach, które bez trudu miażdżyły kamienie.

25

Następnego wieczoru, w poniedziałek, Blair Mauney III także zjadł smaczny posiłek w Queen City. Bankier był na kolacji w Morton’s of Chicago, gdzie zwykle zaglądał, gdy interesy wzywały go do Charlotte. Lokal, steak house z witrażowymi szybami w oknach, znajdował się obok Carillona, naprzeciwko kościoła prezbiteriańskiego, w którym również były witraże, tylko starsze i bardziej okazałe. Wyglądały pięknie zwłaszcza o zmroku, gdy Mauney poczuł się samotny i w nastroju do szukania towarzystwa.

Blair nie potrzebował pomocy ze strony młodej jeszcze kelnerki, jeżdżącej po sali z wózkiem, na którym leżało surowe mięso i żywy homar poruszający związanymi szczypcami. Zawsze zamawiał średnio wysmażoną pręgę wołową po nowojorsku, pieczone kartofle polane masłem oraz czerwoną cebulę i sałatkę z pomidorów ze słynnym dresingiem z pleśniowym serem, specjalność lokalu. To wszystko z dużą ilością Jack Blacka z lodem. Następnego dnia był umówiony na śniadanie z Cahoonem, przewodniczącym korporacyjnej sekcji polityki do spraw ryzyka i przewodniczącym sekcji kredytów korporacyjnych oraz przewodniczącym US-Bank South i kilkoma innymi prezesami. To stały zestaw. Spotkają się przy zabawnym stole w zabawnym biurze Cahoona na Górze Olimp. Do Mauneya nie dotarty ostatnio żadne informacje o kryzysie, nie słyszał również nic o sukcesach banku, więc spotkanie będzie zapewne podobne do poprzednich i oczekiwał go bez emocji.

1 ... 87 88 89 90 91 92 93 94 95 ... 99
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)