Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Meduza: Tygrys w opałach [Medusa: A Tiger by the Tail - pl]
Meduza: Tygrys w opałach [Medusa: A Tiger by the Tail - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Meduza: Tygrys w opałach [Medusa: A Tiger by the Tail - pl]

Электронная книга - «Meduza: Tygrys w opałach [Medusa: A Tiger by the Tail - pl]». Краткое содержание книги:

Umysły czterech kryminalistów zastąpiony umysłem najlepszego agenta Konfederacji. Agenci wysłani na Lilith, Cerbera i Charona odnieśli sukces. Wyrafinowany plan Konfederacji zaczął przynosić efekty.
Tarin Bul wylądował na Meduzie.
Na tej mroźnej planecie szybko dołączył do miejscowych konspiratorów, którzy zamierzali obalić znienawidzonego Lorda Talanta Ypsira; cel buntowników doskonale mu odpowiadał. Jednak połączenie, jakie stanowili obcy i tajna moc Ypsira, okazała się ponad jego siły.
Do akcji wkroczył Agent Bez Imienia, nadzorujący wszystkich czterech wysłaninników. Był zmuszony wykazać się swoimi nadzwyczajnymi umiejętnościami, gdyż wszystko sprzysięgło się przeciw niemu.
W czwartej ostatniej księdze ekscytującej tetralogii Jack Chalker doprowadza do dramatycznego zakończenia epicką konfrontację pomiędzy potężną Konfederacją a małymi — ale równie potężnymi — światami Rombu Wardena.
1 ... 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94
Перейти на страницу:

— Tarcze obronne trzymają dobrze — odezwał się Morah, nie adresując tych słów do nikogo konkretnego. — Nie jesteśmy jednak w stanie zniszczyć wszystkich sond, jeśli mamy jednocześnie ratować bazy Momratha i dawać osłonę trzem pozostałym planetom. — Odwrócił się do obrazów przekazywanych przez kamery i wyciągnął ramię. — Popatrzcie tam! Widzicie niebo w pobliżu tej równiny?

Wszyscy skierowali wzrok na ekran i zauważyli jakieś wyraźne pasy na normalnie nieskazitelnym granatowym niebie, pasy pozostawiające czerwonawobiały ślad. Było ich coraz więcej i więcej, aż wreszcie wypełniły sobą niebo, kiedy moduły atakujące po wejściu w atmosferę rozdzielały się, a każdy z nich rozszczepiał się następnie na setkę równie zabójczych, co one same, broni ofensywnych.

Obrazy ukazywały potężne eksplozje i ogromne, puchnące jak balony, kopuły trzaskającej energii. Jedna z kamer została rozbita, ale natychmiast zastąpiła ją inna. Najwyraźniej umieszczono ich tyle na całej powierzchni planety, by byli teraz w stanie uzyskać co najmniej jedno dobre ujęcie powierzchni.

Obraz całego dysku pokazywał tysiące maleńkich błysków światła na całej powierzchni globu, tak jakby był on pokryty okienkami, w których zabłysło teraz światło, a przecież każde z tych okienek reprezentowało zabójczą broń energetyczną o potężnej sile niszczenia.

Zerknął na ekran pokazujący sytuację ogólną i ku swemu zdziwieniu ujrzał jakieś nowe formacje, w nowym kolorze — żółtym — zbliżające się do systemu ze wszystkich kierunków dobrze skoordynowanym kręgiem. Na podstawie kodów wyświetlanych na ekranie nie można było stwierdzić, jakie mają rozmiary i konstrukcję, ale było ich niewątpliwie diabelnie dużo, przynajmniej tyle samo, co jednostek wchodzących w skład Grupy Specjalnej.

— Altavar szykuje się do ataku — powiedział do obecnych, zajętych ciągle obserwacją bezlitosnego bombardowania Meduzy.

Morah zerknął na jego ekran.

— Tak. Ułatwili nam zadanie, dając nam ten tydzień. Pozwoliło nam to wyliczyć ich prawdopodobny sposób ataku i rozmieścić własne siły w taki sposób, żeby mogły wychodzić z hiperprzestrzeni w ściśle określonych punktach. Zetrą się one jednak tylko z dwiema mniejszymi, rezerwowymi grupami bojowymi; zadaniem sił głównych jest dopilnować, aby siły nieprzyjacielskie zajęte były swoim pierwotnym celem.

— Ale przecież mając takie siły, mogliby bronić całego tego cholernego systemu! — niemal wrzeszczał w furii. — Celowo rzucają Meduzę na pożarcie! Dlaczego? Dlaczego? Cóż ja takiego przeoczyłem?

Flota Altavaru podzieliła się na trzy grupy, z których dwie utworzyły ofensywny szyk kulisty wokół każdej z rezerwowych formacji, podczas gdy siły główne skierowały się na pozycję w pobliżu Momratha.

Z ich taktyki wynikało, że Altavar dysponował statkami mniejszymi od krążowników Konfederacji, być może znacznie mniejszymi, ale o wiele szybszymi i o większej zdolności manewrowania przy szybkościach podświetlnych. Poruszały się tak szybko i z taką precyzją tworząc ten swój szyk kulisty i zbliżając się do jednostek Konfederacji, że nie dały tym drugim szansy oderwania się od nich i rozproszenia. Nie mogąc więc zastosować tych manewrów, krążowniki ustawiły się w klasycznej formacji defensywnej i rozpoczęły natychmiastowy kontratak. Furia i zaangażowanie w tym starciu były takie, że ekran pokrył się orgią kolorów, zarówno białych, jak i żółtych, i urządzenie sterujące tablicą sytuacyjną zrezygnowało z pokazywania aktualnej sytuacji.

W pewnym sensie była to romantyczna wizja wojny, bezpośrednie starcie jednostek bojowych, tak jak przed wiekami; on jednak wiedział, że prawda jest inna. Tablica sytuacyjna obejmowała obraz ogromnej przestrzeni i tamte statki prawdopodobnie nie widzą się wzajemnie, chyba że na podobnych tablicach, tyle że o wiele bardziej szczegółowych i dotyczących mniejszego wycinka przestrzeni. Zapewne też stawką nie było tu zbyt wiele ludzkich istnień. Tak naprawdę nie walczył tu człowiek przeciwko człowiekowi, czy nawet statek przeciw statkowi; było to starcie komputera z komputerem, technologii z technologią i minęło sporo czasu, nim się wyjaśniło, kto może zwyciężyć w tej bitwie. Statki Altavaru, mniejsze, szybsze, zwrotniejsze i trudniejsze do trafienia, wspomagane przez komputery, których programy opierały się nie na teoriach problemu, ale na konkretnych sytuacjach bojowych z przeszłości, miały pewną przewagę, zakładając naturalnie, że siła ognia była zasadniczo taka sama.

Siły główne znajdujące się pomiędzy Orfeuszem i Edypem po przeanalizowaniu starć na obrzeżach przegrupowały się, ale nie uczyniły żadnego ruchu, by zbliżyć się i zetrzeć bezpośrednio z siłami Altavaru, które najwyraźniej nie dążyły w tej chwili do starcia, ale raczej tworzyły ogromny i potężny perymetr defensywny wewnątrz samego Rombu. Grupa Specjalna wystrzeliła w obrońców pewną liczbę śmiertelnie groźnych modułów, ale zostały one bez trudu zneutralizowane. Wyglądało na to, że Meduza pozostaje w dalszym ciągu punktem, na którym skoncentrowana jest uwaga wszystkich.

Jednak teraz, kiedy obydwie rezerwowe grupy bojowe zaczęły ukazywać zapalające się i gasnące jasnożółte kręgi, co oznaczało, że Altavar złamał ich kręgosłup, naczelny dowódca nie zamierzał już dłużej kontynuować metodycznej demonstracji siły wobec praktycznie bezludnej planety. Optował za ostatecznym zlikwidowaniem Meduzy i jeśli zajdzie taka konieczność, za starciem się z siłami głównymi Altavaru i to jeszcze zanim tamte dwie nieprzyjacielskie grupy dokończą swego dzieła, przegrupują się i dołączą do formacji defensywnej.

Agent odczuwał autentyczny podziw dla dowódcy, kimkolwiek był, za rozsądek i odwagę, które nie pozwoliły mu na rozdzielenie sił, by przyjść z pomocą rezerwom, co osłabiłoby przecież obydwie powstałe w ten sposób grupy. Admirał ten doskonale rozumiał, że główne siły obcych miały za zadanie osłonę pozostałych trzech planet i w miarę możliwości — Momratha, i nie mogły sobie pozwolić na odkrycie tych celów przez zaangażowanie się w starcie z głównymi siłami Konfederacji. Siły te mogły bowiem zaatakować Altavaryjczyków dopiero po zakończeniu akcji związanej z Meduzą.

Tylko dwie spośród zainstalowanych na powierzchni Meduzy kamer jeszcze działały i jedna z nich znajdowała się na północy, gdzie specjalna broń energetyczna topiła z łatwością podbiegunowe lody. Po raz pierwszy od bardzo dawna, być może od ukształtowania się obecnej powierzchni planety, jej większość pokryta była oceanem i to oceanem w temperaturze wrzenia.

— Salwa numer siedem. To powinno wystarczyć! — zawołał ktoś z obecnych i w tym samym momencie ostatnia kamera z powierzchni planety przestała przesyłać obraz.

Widział ich w cytadeli, tych dumnych i nierozsądnych dzikich, modlących się do swego boga, podczas gdy potworny żar i energia uderzyły w nich. Przynajmniej nie trwało to długo. Przynajmniej tyle…

W następnym momencie specjalne głowice wybuchły jednocześnie wokół całego globu Meduzy, a ich żar był tak wielki, że zapalił samą atmosferę i spowodował stopienie skorupy planety. Z oceanów i lodów uniosły się ogromne kłęby pary, a cały glob zmieniał powoli swą barwę z białej na matowoszkarłatną, kiedy to magma spod powierzchni Meduzy uwolniła się i wydostała na zewnątrz…

Widok był makabryczny i fascynujący zarazem. Nie mógł oderwać od niego wzroku.

— Już za chwilę… — odezwał się Morah z oczekiwaniem w głosie, po czym dodał: — O tam! Zaczyna się!

Patrzył w napięciu w obraz, teraz już krwistoczerwony, i przez moment nie zobaczył niczego, czego się wcześniej nie mógł spodziewać. Nagle zmarszczył brwi i przetarł oczy, obraz bowiem zaczął zdecydowanie tracić jakość, stając się nieostry i zniekształcony. Meduza przestała mieć kształt dysku, a przybrała postać rozlanej plamy barwy czerwonawobrązowej, rozciągającej się we wszystkich kierunkach. Wydawała się niepomiernie rosnąć, aż zyskała rozmiary dwukrotnie większe od pierwotnych. Poskrobał się po brodzie i mruknął:

1 ... 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)