Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Valentine Pontifex [pl]
Valentine Pontifex [pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Valentine Pontifex [pl]

Электронная книга - «Valentine Pontifex [pl]». Краткое содержание книги:

Gigantyczną planetę Majipoor o średnicy dziesięciokrotnie większej niż Ziemia zasiedlili w odległej przeszłości koloniści z naszej planety, znajdując na niej miejsce wśród rasy tubylczej, którą nazwali Metamorfami, jako że potrafią oni zmieniać wygląd. W wyniku przegranej wojny z ludźmi, Zmiennokształtni zostają zmuszeni do zamieszkania w rezerwatach. Na Majipoor przybywają tymczasem inne rasy: maleńcy Vroonowie, czteroręcy Skandarzy i dwugłowi Su-Suherisi. Niektóre z tych istot posiadają umiejętności parazmysłowe umożliwiające uprawianie magii.
Spokój snów Lorda Valentine'a, władcy olbrzymiego świata Majipoor, zakłócają mroczne koszmary, które niebawem stają się rzeczywistością. Majipoor staje wobec groźby kolejnej wojny z Metamorfami, którzy chcą wypędzić ze swojej planety najeźdźców. Zaprowadzony przez Koronala ład może runąć. Aby ocalić swój świat, Koronal zrzeka się władzy na rzecz młodego następcy Hissune'a.
1 ... 84 85 86 87 88 89 90 91 92 ... 104
Перейти на страницу:

— Dekret nie skazuje na śmierć nikogo — wyjaśnił Hornkast. — Nie daje nikomu żadnych instrukcji. Jest po prostu listem kondolencyjnym Koronala Lorda Valentine'a, wyrazem żalu z powodu śmierci jego ojca i ojca nas wszystkich, wielkiego Pontifexa Tyeverasa.

— Ach! Valentine okazał się sprytniejszy, niż sądziłem — zachichotał Dilifon. — Jego ręce pozostają czyste.

— I zawsze były — stwierdziła Narrameer. — Powiedz mi, Hornkaście, kto ma zostać nowym Koronalem?

— Wybrano Hissune'a, syna Elsinome.

— Młodego księcia pochodzącego z Labiryntu?

— Właśnie jego.

— Zdumiewające. Będzie więc także nowa Pani?

— Elsinome — oznajmił Hornkast.

— Przecież to rewolucja! — krzyknął Shinaam. — Jednym ruchem dłoni Valentine przewrócił Górę do góry nogami. Aż trudno uwierzyć! Lord Hissune! To nieprawdopodobne. Jak to przyjęli książęta Góry?

— Moim zdaniem nie mieli wielkiego wyboru — rzekł Hornkast. — Nie powinniśmy się jednak przejmować reakcją książąt. Mamy do spełnienia pewne obowiązki. To nasz ostatni dzień u władzy.

— I dzięki Bogini — westchnął Dilifon. Ghayrog spojrzał na niego ponuro.

— Mówisz tylko za siebie!

— Może. A może także za Pontifexa Tyeverasa.

— Który najwyraźniej znów zaczął mówić za siebie, prawda? — powiedział Hornkast. Spojrzał na trzymany w rękach dokument. — Istnieje kilka problemów, na które chciałbym zwrócić waszą uwagę. Na przykład: moim ludziom nie udało się do tej pory odnaleźć wiarogodnego opisu procedury oznajmienia o śmierci starego Pontifexa i wstąpieniu na tron nowego. Tyle czasu minęło od poprzedniej takiej zmiany!

— Najprawdopodobniej nikt żywy jej nie pamięta — doszedł do wniosku Dilifon. — Z wyjątkiem samego Pontifexa Tyeverasa.

— Który w tej sprawie nie udzieli nam chyba żadnej pomocy. W tej chwili przeszukujemy archiwa, szukając opisu uroczystości towarzyszących śmierci Ossiera i wstąpieniu na tron samego Tyeverasa. Jeśli go nie znajdziemy, będziemy musieli wymyślić własną ceremonię.

Siedząca z zamkniętymi oczami Narrameer odezwała się pełnym namysłu, głuchym głosem:

— Zapomniałeś o czymś. Istnieje człowiek, który był przy Tyeverasie w chwili, gdy wstępował on na tron.

Hornkast spojrzał na nią, zdumiony. Była stara, o tym wiedzieli wszyscy, lecz nikt nie zdawał sobie sprawy, jak stara; wiedziano tylko, że pełniła przy Pontifeksie funkcję tłumaczki snów od samego początku, jak daleko sięgano pamięcią. Lecz jeśli rzeczywiście pamiętała czasy rządów Tyeverasa jako Koronala… przekraczało to granicę wyobraźni; poczuł dreszcz, choć uważał, że w jego wieku nic nie zdoła go już zdziwić.

— Więc pamiętasz? — spytał.

— Jak przez mgłę. Oznajmia się to najpierw na Dziedzińcu Kolumn, potem na Dziedzińcu Kuł, potem na Placu Masek, potem w Sali Wiatrów i na Dziedzińcu Piramid, a wreszcie przy Paszczy Ostrzy. Kiedy nowy Pontifex przybędzie do Labiryntu, musi wkroczyć przez Paszczę Ostrzy i przebyć wszystkie poziomy pieszo. To dobrze pamiętam — z niezwyciężoną energią Tyeveras kroczy wśród tłumów wykrzykujących jego imię; szedł tak szybko, że nikt nie mógł za nim nadążyć, i nie zatrzymał się, póki nie doszedł na najniższy poziom. Ciekawe, czy Pontifex Valentine wykaże się podobną żywotnością?

— I tu mamy kolejną dziwną sprawę — odezwał się Hornkast. — Pontifex Valentine nie zamierza natychmiast zamieszkać w Labiryncie.

— Co? — wykrztusił Dilifon.

— W tej chwili przebywa na Wyspie, z poprzednią Panią, Koronalem i nową Panią. Poinformował mnie, że ma zamiar udać się na Zimroel, by objąć kontrolę nad zbuntowanymi prowincjami. Spodziewa się, że zadanie to może pochłonąć wiele czasu, i prosi, by wstrzymać się z ceremonią wstąpienia na tron.

— Na jak długo? — zainteresował się Shinaam.

— Tego nie pisze, ale kto wie, jak długo trwać będzie ten kryzys? A póki się nie skończy, Valentine zamierza pozostać na widoku.

— W takim wypadku — zauważyła Narrameer — możemy się spodziewać, że kryzys nie skończy się za życia Valentine'a.

Hornkast spojrzał na nią z uśmiechem.

— Doskonale go rozumiesz. Nie znosi Labiryntu i moim zdaniem wykorzysta każdy pretekst, by uniknąć zamieszkania w nim.

Diłifon powoli potrząsnął głową.

— Lecz jak to możliwe? Pontifex musi mieszkać w Labiryncie. Tak nakazuje tradycja. Przez dziesięć tysięcy lat nie zdarzyło się, by tu nie zamieszkał!

— Ale Pontifexem nigdy nie był Valentine. Sądzę, że za jego rządów może zajść wiele zmian — jeśli tylko świat ocaleje z wojny, którą wypowiedzieli mu Zmiennokształtni. Powiem wam jedno: niewiele mnie obchodzi, czy zamieszka w Labiryncie, czy na Suvraelu, czy na Górze Zamkowej. Mój czas minął, jak i twój, mój dobry Dilifonie, i twój, Shinaamie, a być może nawet twój, pani. Zmiany, które mogą zajść teraz, już mnie nie interesują.

— Przecież Pontifex musi zamieszkać w Labiryncie — powtórzył Dilifon. — Jakim cudem Koronal ma objąć rządy, jeśli Pontifexa będą mogli oglądać obywatele świata?

— Być może taki właśnie jest plan Valentine'a — zauważył Shinaam. — Objął urząd Pontifexa, bo nie mógł już dłużej czekać, lecz pozostając na świecie, gra de facto rolę Koronala, a Lord Hissune pozostaje pod jego pełną kontrolą. Na Panią, nie spodziewałem się po nim takiej zręczności!

— Ja także — oznajmił Dilifon. Hornkast tylko wzruszył ramionami.

— Nie mamy pojęcia, jaki przyświeca mu cel. Wiemy tylko, że póki trwa wojna, Valentine nie zamieszka w Labiryncie. A kiedy przybędzie, będzie mu towarzyszył jego dwór; w chwili formalnego przejęcia tronu wszyscy zostaniemy zwolnieni z zajmowanych do tej pory stanowisk. — Rozejrzał się po sali. — Chciałbym, byście uświadomili sobie, że mówiliśmy tu o Valentinie jako o Pontifeksie, podczas gdy w rzeczywistości nie zasiadł on jeszcze na tronie. Naszym ostatnim obowiązkiem jest przeprowadzenie sukcesji.

— Naszym? — spytał ponuro Shinaam.

— Chcesz uniknąć odpowiedzialności? Więc dobrze, odejdź, starcze, a my wykonamy swoje zadanie bez ciebie. Musimy teraz udać się do sali tronowej i do końca postępować tak, jak nakazują zwyczaje. Dilifon? Narrameer?

— Pójdę z wami — oznajmił Shinaam równie ponuro.

Hornkast szedł pierwszy — powolna parada, procesja starców. Musieli zatrzymywać się kilkakrotnie, gdyż Dilifon, wspierający się na ramionach dwóch potężnych doradców, przystawał, by zaczerpnąć oddechu. W końcu dotarli jednak przed wielkie, prowadzące do sali tronowej wrota. Po raz ostatni Hornkast wsunął dłoń w rękawicę, dotknął sensorycznego zamka; tego gestu nie miał powtórzyć już nigdy.

Przed oplataną przewodami kulą systemu podtrzymywania życia, w której tkwił Tyeveras, stał Sepulthrove.

— Bardzo to dziwne — powiedział. — Po tak długim milczeniu przemówił znowu. Posłuchajcie, znów zaczyna.

Z kuli błękitnego światła dobiegło gulgotanie i gwizdy — głos Tyeverasa — a potem, czysto i wyraźnie jak niegdyś, doszły wypowiedziane przez niego słowa: “Już. Wstań. Idź”.

— Powtarza to, co mówił ostatnio — zauważył Sepulthrove.

— Życie. Ból. Śmierć!

— Sądzę, że wie — stwierdził Hornkast. — Musi wiedzieć. Sepulthrove zmarszczył brwi.

— O czym wiedzieć? Hornkast pokazał mu edykt.

— Lord Valentine wyraża żal z powodu śmierci wielkiego władcy Majipooru.

— Rozumiem. — Jastrzębia twarz lekarza poczerwieniała od napływającej do niej krwi. — W końcu musimy to uczynić.

1 ... 84 85 86 87 88 89 90 91 92 ... 104
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)