Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Uczeń Alvin [Prentice Alvin - pl]
Uczeń Alvin [Prentice Alvin - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Uczeń Alvin [Prentice Alvin - pl]

Электронная книга - «Uczeń Alvin [Prentice Alvin - pl]». Краткое содержание книги:

Alvin powraca do miejsca swych narodzin, aby podjąć naukę u kowala. Nie wszystko dobrze się układa w Hatrack River. Alvin wie, że musi nauczyć się wykorzystywać magiczne umiejętności, którymi został obdarzony. Niszczyciel czeka tylko na okazję, aby go zabić. Ale jest tam też ktoś, kto czuwa nad Alvinem z daleka — Żagiew
1 ... 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87
Перейти на страницу:

— Naprawdę mogę tu mieszkać? — upewnił się Arthur Stuart. — Cal nie bardzo mnie lubi.

— Cal ma własne kłopoty — odparł Measure. — Ale lubi cię, na pewno.

— Dlaczego Al nie przywiózł do domu czegoś pożytecznego, na przykład konia? — powiedział Arthur Stuart. — Ty jesz jak koń, a założę się, że nie pociągniesz nawet dwukółki.

Measure i Delphi wybuchnęli śmiechem. Wiedzieli, że Arthur Stuart słowo w słowo powtarza wypowiedź Cala. Robił to często i ludzie podziwiali jego absolutną pamięć. Ale Alvin posmutniał. Wiedział, że ledwie kilka miesięcy temu chłopiec przemówiłby głosem Cala i nawet mama musiałaby spojrzeć, żeby rozpoznać, kto się odezwał.

— Czy Alvin też będzie tu mieszkał? — zapytał Arthur Stuart.

— Tak właśnie myśleliśmy. Dlaczego się do nas nie przeprowadzisz, Alvinie? Na razie mógłbyś spać w dużym pokoju. A kiedy skończymy letnie prace, wzięlibyśmy się za starą chatę. Wciąż jest w dobrym stanie, przecież wyprowadziliśmy się z niej dopiero dwa lata temu. Wtedy mógłbyś być samodzielny. Jesteś chyba za duży, żeby sypiać w domu taty i jadać przy maminym stole.

Alvin nigdy by się tego nie spodziewał: nagle miał oczy pełne łez. Może z czystej radości, bo ktoś zauważył, że nie jest już tym samym dawnym Alvinem Millerem Juniorem. A może dlatego, że Measure troszczył się o niego jak dawniej. W każdym razie dopiero w tej chwili naprawdę poczuł, że wrócił do domu.

— Pewnie, przeprowadzę się, jeśli mnie przyjmiecie — powiedział.

— Nie musisz płakać z tego powodu — zauważyła Delphi. — Mam już trójkę dzieciaków, które płaczą, kiedy tylko sobie o tym przypomną. Nie chcę wycierać ci oczu i nosa, jak małej Keturah.

— Przynajmniej nie nosi pieluch — mruknął Measure.

On i Delphi zaśmiali się tak głośno, jakby w życiu nie słyszeli lepszego żartu. Ale naprawdę śmiali się, bo Alvin tak się rozczulił.

Więc Alvin z Arthurem Stuartem przeprowadzili się, a Alvin na nowo poznał swego ukochanego brata. Wszystko to, co podziwiał w nim dawniej, dostrzegał nadal u dorosłego Measure'a. Pojawiło się też kilka nowych cech. Łagodność, jaką okazywał dzieciom, nawet kiedy musiał sprawić im lanie albo upomnieć surowo. To, jak doglądał swojej ziemi i obejścia, dostrzegał wszystko, co należało zrobić, a potem to robił, tak że nigdy drzwi nie skrzypiały przez dwa dni z rzędu, nigdy żadne zwierzę nie chodziło głodne od rana do wieczora.

A przede wszystkim Alvin widział, jak Measure postępuje z Delphi. Nie była dziewczyną wyjątkowej urody, ale też nie była szczególnie brzydka. Mocno zbudowana i silna, śmiała się głośno jak osioł. Jednak Measure wodził za nią oczami, jakby była najpiękniejsza na świecie. Podnosiła głowę, a on przyglądał jej się z rozmarzonym uśmiechem. Wtedy uśmiechała się także, czerwieniła albo odwracała głowę i przez chwilkę poruszała się z większą gracją, jakby tańczyła albo próbowała pofrunąć. Alvin zastanawiał się wtedy, czy on sam potrafiłby patrzeć na pannę Larner tak, żeby z radości chciała wzlecieć w powietrze.

Czasami leżał bezsennie wśród nocy, wyczuwając subtelne drżenia domu. Wiedział, skąd dochodzi to ciche trzeszczenie. W takich chwilach wspominał twarz kobiety imieniem Margaret, która przez tyle miesięcy ukrywała się w pannie Larner. Wyobrażał sobie tę twarz tuż przy swojej, rozchylone wargi i ciche krzyki rozkoszy, jak te, które wydawała Delphi. A potem znów widział jej twarz wykrzywioną bólem i żalem. W takich chwilach serce go bolało i pragnął wrócić do niej, wziąć ją w ramiona i zabrać gdzieś, gdzie mógłby ją uleczyć, wziąć na siebie cierpienie.

A ponieważ Alvin zamieszkał w domu Measure'a, przestał się pilnować i jego twarz zaczęła zdradzać szarpiące nim uczucia. Zdarzyło się więc, że kiedy Measure i Delphi wymienili takie spojrzenia, jakimi zwykle się nawzajem obrzucali, Measure przypadkiem zerknął na Alvina. Delphi tymczasem wyszła już z pokoju, a dzieci dawno leżały w łóżkach, Measure mógł zatem swobodnie wyciągnąć rękę i położyć bratu dłoń na kolanie.

— Kim ona jest? — zapytał.

— Kto? — zmieszał się Alvin.

— Ta, którą tak kochasz, że samo wspomnienie dech ci odbiera. Alvin wahał się przez chwilę, raczej z przyzwyczajenia. Ale w końcu otworzyło się ujście i zwierzył się bratu ze wszystkiego. Zaczął od panny Larner i od tego, że naprawdę była nią Margaret, ta sama dziewczyna-żagiew, o której opowiadał Bajarz i która z daleka czuwała nad Alvinem. Ale historia o miłości prowadziła do opowieści o tym, czego Margaret go nauczyła. Zanim Alvin skończył, zbliżał się świt. Delphi zasnęła, wsparta o ramię Measure'a — wróciła wcześniej do pokoju, ale nie wytrzymała długo. To dobrze, bo przecież troje dzieci i Arthur Stuart zażądają śniadania, niezależnie od tego, jak późno poszła spać. Za to Measure słuchał uważnie. Oczy błyszczały mu, gdy Alvin mówił o pieśni Drozda, o żywym pługu ze złota, o sobie w ogniu paleniska kuźni i Arthurze Stuarcie w wodach Hio. A za tym błyskiem czaiła się głęboka pełna smutku zaduma nad zabójstwem, które popełnił Alvin, choćby i było zasłużone, nad śmiercią Peg Guester, a nawet nad śmiercią pewnej zbiegłej niewolnicy całe życie Arthura Stuarta temu.

— Muszę jakoś znaleźć ludzi, którym potrafię pokazać, jak być Stwórcami — mówił Alvin. — A nie wiem nawet, czy ktokolwiek bez mojego daru może się tego nauczyć, ani ile powinien się nauczyć, ani nawet czy w ogóle zechce się uczyć.

— Myślę — rzekł Measure — że przede wszystkim powinni kochać marzenie o twoim Kryształowym Mieście. I to zanim jeszcze zaczną się uczyć, jak pomagać przy jego budowie. Jeśli rozejdzie się plotka, że jest Stwórca, który chce uczyć Tworzenia, zbiegnie się wielu takich, co z twoją mocą chcieliby rządzić innymi. Ale Kryształowe Miasto… Pomyśl tylko, Alvinie! To jakby żyć wewnątrz tej trąby powietrznej, która przed laty pochwyciła ciebie i Proroka.

— Czy zechcesz się uczyć, Measure? — zapytał Alvin.

— Zrobię wszystko co można, żeby się nauczyć. Ale najpierw składam ci uczciwą obietnicę, że tego, co mi pokażesz, użyję tylko do budowy Kryształowego Miasta. A gdyby się okazało, że w żaden sposób nie zostanę Stwórcą, i tak pomogę ci, jak potrafię. O cokolwiek mnie poprosisz, Alvinie, uczynię to: zabiorę rodzinę na kraniec świata, oddam wszystko, co posiadam, zginę, jeśli zajdzie potrzeba… Wszystko, by sprawdziła się wizja, którą pokazał ci Tenska-Tawa.

Alvin ujął go za ręce i trzymał długo. Potem Measure pochylił się i ucałował go jak brat brata, jak przyjaciel przyjaciela. Ten ruch zbudził Delphi. Nie słyszała wszystkiego, ale odgadła, że dzieje się coś ważnego. Uśmiechnęła się sennie, wstała i pozwoliła, żeby Measure odprowadził ją do łóżka na te ostatnie godziny nocy.

Tak rozpoczęła się dla Alvina prawdziwa praca. Przez całe lato Measure był jego uczniem i jego nauczycielem. Alvin uczył go Tworzenia, zaś Measure uczył ojcostwa, uczuć rodzinnych, męstwa. Tyle że Alvin nie całkiem zdawał sobie sprawę z tego, czego się uczy, natomiast Measure z ciężkim trudem zdobywał każde nowe zrozumienie, każdy strzęp sztuki Tworzenia. Rozumiał jednak coraz więcej, choć opanował zaledwie niewielką część wiedzy. Po wielu próbach i porażkach Alvin zaczął pojmować, w jaki sposób nauczać „widzenia” bez oczu i „dotyku” bez rąk.

Teraz, kiedy czasem leżał bezsennie, rzadziej tęsknił za przeszłością, raczej starał się wyobrazić sobie przyszłość. Gdzieś tam było miejsce, w którym wzniesie Kryształowe Miasto. I byli ludzie, których musi znaleźć, nauczyć ich kochać tę wizję i pokazać, jak zmienić ją w rzeczywistość. Gdzieś tam rozciąga się pole, które miał orać jego złoty pług. Gdzieś była kobieta, którą mógłby kochać i żyć u jej boku aż do śmierci.

1 ... 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)