Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Trzeci Bliźniak
Trzeci Bliźniak - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Trzeci Bliźniak

Электронная книга - «Trzeci Bliźniak». Краткое содержание книги:

Jeannie Ferrami, psycholog prowadząca na Jones Falls University badania naukowe w dziedzinie genetyki, dokonuje zaskakującego odkrycia. Przeglądając bazy danych, natrafia na parę jednojajowych bliżniaków, urodzonych w odstępie kilku tygodni przez dwie różne matki. Jeden z nich jest odsiadującym wyrok mordercą i sadystą, drugi Steven Logan, sprawia wrażenie wzorowego obywatela. Nieoczekiwanie Steven zostaje oskarżony o brutalny gwałt, zeznania ofiary nie pozostawiają wątpliwości, że to on jest sprawcą przestępstwa. Przekonana o niewinności Stevena Jeannie podjmuje wysiłki, by rozwiązać zagadkę i oczyścić go z zarzutów. Poszukiwania naprowadzają ją na ślad tajnych eksperymentów medycznych z okresu zimnej wojny. W eksperymenty zamieszane są bardzo wpływowe osoby, a nawet jej sponsor na uniwersytecie. Gra toczy się o wysoką stawkę: miliony dolarów i ambicje prawicowych polityków, którzy pragną przywrócić integralność rasową Ameryki. Czy Jeannie uda się odnaleźć trzeciego bliźniaka – klucz do wyjaśnienia tajemnicy – zanim padnie sama ofiarą zabójcy?
1 ... 81 82 83 84 85 86 87 88 89 ... 113
Перейти на страницу:

Przed domem nie było nikogo i nigdzie nie zobaczyła jego starego datsuna. Weszła na górę i schowała jedzenie do lodówki. Wyjęła jajka z kartonu, rozpakowała piwo, napełniła ekspres i znowu nie miała nic do roboty.

Uświadomiła sobie, że zachowuje się zupełnie nietypowo. Nigdy nie troszczyła się o to, że mężczyzna może być głodny. Normalnie, nawet z Willem Templem, było dla niej oczywiste, że jeśli zgłodniał, przygotuje sobie coś do jedzenia, jeśli lodówka jest pusta, pójdzie do sklepu, a jeśli sklep jest zamknięty, pojedzie na stację benzynową. Teraz zmieniała się w kapłankę domowego ogniska. Chociaż znała Steve'a dopiero od paru dni, wywarł na nią większy wpływ niż inni mężczyźni…

Odgłos dzwonka zabrzmiał niczym eksplozja.

Jeannie zerwała się z kanapy z bijącym mocno sercem.

– Tak? – powiedziała do domofonu.

– Jeannie? To ja, Steve.

Nacisnęła guzik otwierający drzwi i przez kilka chwil stała bez ruchu, czując się bardzo głupio. Zachowywała się jak nastolatka. Patrzyła, jak Steve wchodzi po schodach, ubrany w szary podkoszulek i luźne niebieskie dżinsy. Na jego twarzy widać było ból i rozczarowanie ostatnich dwudziestu czterech godzin. Objęła go ramionami i przytuliła do siebie. Jego silne ciało wydawało się spięte i znużone.

Weszli razem do salonu. Steve usiadł na sofie, a ona włączyła ekspres. Czuła się z nim bardzo blisko związana. Nie robili zwyczajnych rzeczy: nie chodzili do restauracji albo do kina, tak jak działo się to w przypadku wcześniejszych znajomości Jeannie. Zamiast tego wspierali się w walce, rozwiązywali razem zagadki i cierpieli prześladowania ze strony działających z ukrycia wrogów. To szybko scementowało ich przyjaźń.

– Chcesz kawy?

Potrząsnął głową.

– Wolałbym potrzymać się za ręce.

Usiadła obok niego na kanapie i wzięła go za rękę. Pochylił się ku niej, a ona pocałowała go w usta. Był to ich pierwszy prawdziwy pocałunek. Jeannie ścisnęła mocno jego dłoń i rozchyliła wargi. Smak jego ust przypominał drzewny dym. Przez chwilę usiłowała sobie przypomnieć, czy na pewno myła zęby, i jej pasja osłabła; a potem przypomniała sobie, że owszem, myła, i ponownie oddała mu się bez żadnych zastrzeżeń. Steve dotykał jej piersi przez miękką wełnę swetra; miał zaskakująco delikatne ręce. Jeannie robiła to samo, masując jego pierś otwartymi dłońmi.

Wszystko potoczyło się bardzo szybko.

Steve odsunął się i popatrzył na nią, jakby chciał, żeby jej rysy na zawsze wryły mu się w pamięć. Opuszkami palców dotykał delikatnie jej brwi, jej kości policzkowych, nosa i warg, kręcąc przy tym lekko głową, jakby nie potrafił uwierzyć w to, co widzi.

W jego spojrzeniu ujrzała głębokie pragnienie. Ten mężczyzna pożądał jej z całego serca. To ją podnieciło. Namiętność porwała ją niczym nagły wiatr z południa, gorący i burzowy. Między nogami czuła miękkość, której nie zaznała od półtora roku. Chciała wszystkiego od razu: jego ciała na swoim ciele, jego języka w swoich ustach, jego rąk dotykających ją wszędzie.

Przyciągnęła go do siebie i ponownie pocałowała, tym razem otwierając szeroko usta. Odchyliła się do tyłu i przez dłuższą chwilę Steve leżał na niej miażdżąc jej piersi swoim ciężarem. W końcu odsunęła go zdyszana.

– Chodźmy do sypialni – szepnęła.

Wyślizgnęła się spod niego i ruszyła przodem, ściągając sweter i rzucając go na podłogę. Steve wszedł za nią do sypialni i zamknął drzwi piętą. Widząc, że Jeannie się rozbiera, ściągnął z siebie jednym szybkim ruchem podkoszulek.

Wszyscy to robią, pomyślała; wszyscy zamykają drzwi piętą.

Steve zdjął buty, rozpiął pasek i ściągnął dżinsy. Miał piękne ciało: szerokie ramiona, muskularną klatkę piersiową i wąskie biodra w białych szortach.

Ale którym z nich był?

Kiedy do niej podszedł, dała dwa kroki do tyłu.

„Może cię znowu odwiedzić”, powiedział facet, który do niej dzwonił.

Steve zmarszczył brwi.

– Co się stało?

Poczuła nagle, że się boi.

– Nie możemy tego zrobić – szepnęła.

Steve wziął głęboki oddech i wypuścił z płuc powietrze.

– Nie mów – mruknął, odwracając wzrok. – Nie mów.

Skrzyżowała ręce na piersiach.

– Nie wiem, kim jesteś.

Nagle zrozumiał.

– O mój Boże. – Usiadł tyłem do niej na łóżku i opuścił ramiona. Lecz jego przygnębienie mogło być udawane. – Myślisz, że jestem tym facetem, którego spotkałaś w Filadelfii.

– Myślałam, że to Steve.

– Ale dlaczego miałby się pode mnie podszywać?

– To nieważne.

– Nie robiłby tego w nadziei, że mu się uda cię przelecieć. Mój sobowtór ma szczególne podejście do kobiet. Gdyby chciał się z tobą przespać, przytknąłby ci nóż do twarzy, podarł pończochy albo podpalił dom.

– Miałam telefon – powiedziała drżącym głosem Jeannie. – Anonimowy. „Chłopak, którego spotkałaś w Filadelfii, miał cię zabić – informował facet. – Poniosło go i schrzanił robotę. Ale może cię znowu odwiedzić”. Dlatego musisz teraz wyjść.,

Podniosła z podłogi sweter i szybko go włożyła, ale nie poczuła się przez to ani trochę bardziej bezpieczna.

W jego spojrzeniu widać było współczucie.

– Biedactwo – powiedział. – Nieźle cię nastraszyli. Przykro mi.

Wstał i zaczął wciągać dżinsy.

Nagle poczuła, że na pewno się myli. Klon z Filadelfii, gwałciciel, nigdy nie zacząłby się ubierać w takiej sytuacji. Rzuciłby ją na łóżko, zdarł ubranie i próbował wziąć siłą. Ten chłopak był inny. To był Steve. Poczuła prawie nieodparte pragnienie, żeby rzucić mu się w ramiona i pokochać.

– Steve…

– To ja – odparł z uśmiechem.

A może dlatego właśnie udawał? Może w momencie kiedy zyska jej zaufanie i znajdą się oboje nadzy w łóżku, zmieni się i okaże swoją prawdziwą naturę, naturę człowieka, który lubi oglądać kobietę zastraszoną i cierpiącą? Zadrżała z lęku.

To nie miało sensu.

– Lepiej, żebyś poszedł – szepnęła, unikając jego oczu.

– Możesz mnie przepytać – oznajmił.

– Dobrze. Kiedy po raz pierwszy spotkałam Steve'a?

– Na korcie tenisowym.

Odpowiedź była prawidłowa.

– Ale tego dnia na uniwersytecie był zarówno Steve, jak i gwałciciel.

– Zapytaj o coś innego.

– Ile bułek z cynamonem zjadł Steve w piątek rano?

Uśmiechnął się.

– Przyznaję ze wstydem, że osiem.

Jeannie potrząsnęła z rozpaczą głową.

– To mieszkanie może być na podsłuchu. Przeszukali mój gabinet i przeczytali moją elektroniczną pocztę, więc równie dobrze mogą nas teraz podsłuchiwać. To nic nie da. Nie znam tak dobrze Stevena Logana, a to, co o nim wiem, inni też mogą wiedzieć.

– Chyba masz rację – odparł.

Włożył z powrotem podkoszulek, a potem usiadł na łóżku i wsunął buty. Jeannie przeszła do salonu, nie chcąc stać w sypialni i patrzeć, jak się ubiera. Czy popełniała straszliwy błąd? Czy też było to najmądrzejsze posunięcie, jakie zrobiła w swoim życiu? Czuła dotkliwy ból między nogami: tak bardzo chciała się z nim kochać. A jednak myśl, że mogłaby się znaleźć w łóżku z kimś pokroju Wayne'a Stattnera, przyprawiała ją o dreszcz zgrozy.

Steve wszedł ubrany do salonu. Spojrzała mu w oczy, szukając czegoś, co rozwiałoby jej wątpliwości, ale nie znalazła niczego. Nie wiem, kim jesteś, po prostu nie wiem!

Czytał w jej myślach.

– To nie ma sensu – stwierdził. – Trzeba mieć do siebie zaufanie. Jeśli go zabraknie, to klops. Co za niefart – mruknął, dając wyraz gnębiącemu go rozżaleniu. – Co za cholerny niefart!

1 ... 81 82 83 84 85 86 87 88 89 ... 113
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)