Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Chromosom 6
Chromosom 6 - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Chromosom 6

Электронная книга - «Chromosom 6». Краткое содержание книги:

Z kostnicy znikaja zwłoki Carla Franconiego, znanej postaci świata przestępczego. Kilka dni później trafiają one, mocno okaleczone, na stół autopsyjny Jacka Stapletona. Poszukiwania odpowiedzi na nasuwajace się pytania prowadzą aż do Gwinei Równikowej…
1 ... 80 81 82 83 84 85 86 87 88 ... 115
Перейти на страницу:

– Co trzyma w ręku? – zapytała zlękniona Candace. – To wygląda jak młotek.

– Bo tak jest – potwierdził Kevin. – To normalny stolarski młotek. Na pewno to jedno z narzędzi wykradzionych robotnikom w czasie budowania mostu.

– Popatrzcie, jak go trzyma, tak samo jak my – zwróciła uwagę Melanie. – Nie ma wątpliwości, kciuk jest przeciwstawny.

– Powinniśmy szybko stąd iść – Candace niemal krzyknęła przez łzy. – Oboje zapewnialiście, że to łagodne i płochliwe zwierzęta. Ten w ogóle taki nie jest.

– Nie biegnij – upomniał ją Kevin, cały czas przyglądając się uważnie wielkiemu samcowi.

– Wy możecie zostać, jak chcecie, ale ja wracam do łodzi – rzuciła zdesperowana pielęgniarka.

– Idziemy wszyscy, lecz powoli – stwierdził Kevin.

Pomimo ostrzeżeń, Candace odwróciła się na pięcie i rzuciła się do ucieczki. Ale zdążyła zrobić tylko kilka kroków i zatrzymała się z krzykiem. Kevin i Melanie błyskawicznie odwrócili się w jej stronę. Obojgu zaparło dech w piersiach, kiedy zorientowali się, co zatrzymało Candace. Z lasu po cichu wyszło ze dwadzieścia bonobo, otoczyło ich łukiem i faktycznie uniemożliwiło odwrót ze ślepej ścieżki prowadzącej do kępy drzew. Candace cofała się wolno, aż zderzyła się z Melanie.

Przez minutę nikt nie powiedział słowa i nie ruszył się, małpy również.

Wtedy bonobo numer jeden powtórzył "Atah!" W odpowiedzi zwierzęta zaczęły natychmiast zacieśniać krąg wokół ludzi.

Candace jęknęła, kiedy przylgnęli do siebie plecami, tworząc ciasny trójkąt. Koło zaczęło zamieniać się w pętlę. Nagle bonobo zbliżyły się tak, że mogli teraz poczuć ich zapach. Był silny i dziki. Twarze zwierząt były skupione, ale nie wyrażały żadnych emocji. Jedynie oczy im płonęły.

Zatrzymały się na wyciągnięcie ręki od trójki przyjaciół. Wzrokiem mierzyły ludzi z góry do dołu. Niektóre trzymały w garści kamienie podobne do tego, który zabił bonobo numer sześćdziesiąt.

Kevin, Melanie i Candace nie ruszali się, sparaliżowani strachem. Wszystkie małpy wyglądały na równie silne jak bonobo numer jeden.

Numer pierwszy pozostawał poza kręgiem. Ciągle ściskał w dłoni młotek, ale nie trzymał go już nad głową. Podszedł i obchodząc dookoła całą grupę, przyglądał się otoczonym ludziom. Wtem wydał serię dźwięków, którym towarzyszyły gesty rąk. Kilka małp odpowiedziało mu. Nagle jedna z nich wyciągnęła rękę w stronę Candace. Ta jęknęła ze strachu.

– Nie ruszaj się – zdołał wykrztusić Kevin. – To, że do tej pory nas nie zraniły, to dobry znak.

Candace przełknęła z trudem, gdy palce bonobo przeczesywały jej włosy. Wydawał się oczarowany ich jasnym kolorem. Zmobilizowała wszystkie siły, aby nie krzyknąć albo nie próbować salwować się ucieczką.

Kolejne zwierzę zaczęło wydawać dźwięki i gestykulować. W pewnym momencie pokazało na swój bok. Kevin zauważył długą bliznę pooperacyjną.

– To ten, którego nerka została przeszczepiona biznesmenowi z Dallas – powiedział z obawą w głosie. – Zobaczcie, jak na nas pokazuje. Zdaje się, że kojarzy nas z wyłapywaniem bonobo.

– To nie zapowiada się dobrze – szepnęła Melanie.

Kolejne zwierzę pochyliło się i jakby na próbę dotknęło słabo owłosionego przedramienia Kevina, a potem lokalizatora, który trzymał w dłoni. Kevina zdziwiło, że nie próbowało mu go zabrać.

Osobnik stojący naprzeciwko Melanie schwycił w kciuk i palec wskazujący jej bluzkę, tak jakby sprawdzał fakturę materiału. Następnie palcem środkowym dotknął laptopa, za pomocą którego Melanie namierzała zwierzęta.

– Jesteśmy dla nich czymś tajemniczym – powiedział Kevin z wyczuwalnym wahaniem w głosie – i wyraźnie budzącym szacunek. Chyba nie zamierzają wyrządzić nam krzywdy. Może biorą nas za bogów.

– Jak moglibyśmy potwierdzić te domysły? – spytała Melanie.

– Spróbuję coś im dać – oświadczył Kevin. Zastanowił się, co ma przy sobie, i w końcu jego wybór padł na zegarek ręczny. Poruszając się bardzo powoli, włożył lokalizator pod rękę, a z nadgarstka zsunął zegarek. Trzymając go za bransoletkę, wyciągnął rękę w stronę stojącego naprzeciwko bonobo.

Zwierzę przechyliło głowę, popatrzyło na zegarek i zabrało go. Natychmiast gdy prezent znalazł się w ręku bonobo, numer jeden zawołał: "Ot!" Zwierzę z zegarkiem bez zwłoki oddało zdobycz. Bonobo przyjrzał się zegarkowi i wsunął go sobie na przedramię.

– O Boże! – Kevin wydał z siebie stłumiony okrzyk. – Mój duplikat nosi na ręce mój zegarek. To jakiś koszmar.

Bonobo numer jeden podziwiał przez moment zegarek. Nagle uniósł dłoń, złączył kciuk z palcem wskazującym, robiąc kółko, i krzyknął: "Randa!"

Jedna z małp natychmiast ruszyła biegiem i zniknęła na chwilę w lesie. Kiedy wróciła, miała ze sobą kawał liny.

– Sznur? – zapytał Kevin z drżeniem w głosie. – Cóż teraz?

– Skąd wzięły linę? – zastanowiła się Melanie.

– Pewnie ukradły razem z narzędziami.

– Co zamierzają zrobić? – Candace była wyraźnie zdenerwowana.

Bonobo podszedł prosto do Kevina i owinął sznur wokół jego pasa. Kevin patrzył z mieszaniną strachu i podziwu, jak zwierzę zawiązywało gruby węzeł i następnie zaciskało go ciasno wokół bioder Kevina.

– Nie brońcie się – polecił koleżankom. – Myślę, że wszystko będzie w porządku tak długo, jak długo ich nie zdenerwujemy ani nie zranimy.

– Ale ja nie chcę, żeby mnie wiązały – zaprotestowała Candace.

– Dopóki jesteśmy cali, wszystko jest w porządku. – Melanie starała się uspokoić przyjaciółkę.

Bonobo obwiązał Candace i Melanie w podobny sposób. Gdy skończył, odstąpił na krok, ciągle trzymając długi koniec liny.

– Najwyraźniej pragną nas zatrzymać na jakiś czas – Kevin starał się rozjaśnić nieco sytuację.

– Nie wściekaj się, jeśli nie będę się śmiała – odparła Melanie.

– Przynajmniej nie denerwuje ich nasza rozmowa – zauważył.

– To dziwne, ale zdaje się nawet wzbudzać ich ciekawość – powiedziała.

Rzeczywiście, ilekroć ktoś z nich się odzywał, najbliższa małpa przechylała głowę, nadsłuchując z zainteresowaniem.

Bonobo numer jeden rozwarł i złączył palce i zakreślił łuk ręką, odsuwając ją od piersi. Wykonując ten gest, zawołał: "Arak".

W tej samej chwili zwierzęta ruszyły, także i bonobo trzymające linę. Kevin, Melanie i Candace również zostali zmuszeni do marszu.

– To był ten sam gest, który widziałam u bonobo w sali operacyjnej – stwierdziła Candace.

– W takim razie musi to oznaczać "idź" albo "ruszaj" lub "odejdź" – uznał Kevin. – To niewiarygodne. One mówią!

Wyszli spod kępy drzew, przeszli przez łąkę, wkroczyli na ścieżkę i ruszyli prosto. W czasie drogi bonobo pozostawały milczące, ale czujne.

– Zdaje się, że to nie Siegfried utrzymuje te szlaki, ale bonobo – zauważyła Melanie.

Ścieżka skręcała na południe i wkrótce mknęła w dżungli. Nawet w lesie droga była oczyszczona i dobrze ubita.

– Dokąd one nas prowadzą? – Candace denerwowała się coraz bardziej.

– Zgaduję, że do jaskiń – domyślił się Kevin.

– To śmieszne. Prowadzą nas jak psy na smyczy. Jeśli wywołujemy na nich tak wielkie wrażenie, może powinniśmy zaoponować – powiedziała Melanie.

– Nie sądzę. Moim zdaniem powinniśmy robić wszystko, żeby nie wyprowadzać ich z równowagi.

– Candace, co sądzisz? – zapytała Melanie.

– Jestem zbyt przerażona, żeby myśleć. Chcę się tylko dostać z powrotem do łódki.

Zwierzę trzymające sznur odwróciło się i szarpnęło za niego. Pociągnięcie niemal zwaliło z nóg całą trójkę. Bonobo pomachał dłonią w dół i zawołał "Hana".

1 ... 80 81 82 83 84 85 86 87 88 ... 115
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)