Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Adwokat - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Adwokat

Электронная книга - «Adwokat». Краткое содержание книги:

Mickey Haller, tytułowy “Lincoln Lawyer”, to adwokat, którego biuro mieści się głównie na tylnym siedzeniu jednego z jego czterech samochodów marki Lincoln. Prawnik, który przemieszcza się między oddalonymi od siebie wydziałami sądu w Los Angeles, podejmuje się obrony klientów różnego pokroju. Są wśród nich pijani kierowcy, recydywiści, dilerzy narkotyków… Dla Hallera prawo jest rzadko kwestią winy i niewinności – to tylko negocjacje i manipulacja. Jedynie w wyjątkowych sytuacjach w grę wchodzi sprawiedliwość.
Playboy z Beverly Hills, aresztowany za zaatakowanie poznanej w barze kobiety, wybiera sobie na obrońcę Hallera i Mickey po raz pierwszy od wielu lat zdobywa zamożnego klienta, marzenie każdego adwokata. Początkowo Hallerowi sprawa wydaje się najprostszą, z jaką miał do czynienia w swojej karierze. Kiedy jednak bliska mu osoba zostaje zamordowana, Mickey odkrywa, że właśnie zetknął się ze złem w najczystszej postaci, złem czystym jak płomień. By ratować własne życie, musi zaufać instynktowi i użyć wszelkiej znanej mu taktyki.
The Lincoln Lawyer miał premierę w Stanach Zjednoczonych i w Kanadzie 3 października 2005r. Nieco później książka doczekała się edycji w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Australii oraz Nowej Zelandii.
1 ... 80 81 82 83 84 85 86 87 88 ... 93
Перейти на страницу:

– Czy dlatego, że policja była współwinna zorganizowania podstępu przeciw panu Bentleyowi?

Minton zgłosił sprzeciw.

– Jestem pewien, że pan Corliss nie ma pojęcia, co zdecydowało o braku zarzutów o krzywoprzysięstwo.

Fullbright podtrzymała sprzeciw, ale nic mnie to już nie obchodziło. Przesłuchanie doszło do takiego miejsca, że nic nie mogło mi przeszkodzić. Przeszedłem do kolejnego pytania.

– Czy jakiś prokurator lub funkcjonariusz policji prosił pana, żeby zbliżył się pan do pana Rouleta i nakłonił go do zwierzeń?

– Nie, chyba po prostu tak się szczęśliwie złożyło.

– Nie kazano panu nakłonić pana Rouleta do przyznania się do winy?

– Nie.

Przez dłuższą chwilę patrzyłem na niego z obrzydzeniem.

– Nie mam więcej pytań.

Pełnym godności krokiem wróciłem na miejsce i ze złością cisnąłem kasetę na stół.

– Panie Minton? – zwróciła się do prokuratora sędzia.

– Nie mam więcej pytań – odrzekł słabym głosem.

– Dobrze – powiedziała Fullbright. – Przysięgli udadzą się na wcześniejszy lunch. Chciałabym, aby wszyscy wrócili na salę punktualnie o trzynastej.

Uśmiechnęła się sztucznie do przysięgłych, czekając, aż opuszczą salę. Kiedy jednak zamknęły się za nimi drzwi, uśmiech zniknął.

– Chcę widzieć strony w moim gabinecie – oznajmiła. – Natychmiast.

Nie czekała na odpowiedź. Wstała z fotela tak raptownie, że jej czarna toga załopotała jak peleryna samej śmierci.

Rozdział 41

Zanim weszliśmy z Mintonem do jej gabinetu, sędzia Fullbright zdążyła już zapalić papierosa. Zaciągnęła się nim głęboko i od razu zgasiła papierosa o szklany przycisk do papieru, a niedopałek włożyła do zamykanej plastikowej torebki. Zamknęła ją, zwinęła i włożyła do torby. Nie zamierzała pozostawiać dowodów swojej niesubordynacji nikomu, nawet sprzątaczkom. Wydmuchała dym w stronę umieszczonego w suficie wywietrznika, po czym utkwiła wzrok w Mintonie. Widząc wyraz jej oczu, cieszyłem się, że nie jestem na jego miejscu.

– Do cholery, panie Minton, co pan zrobił z moim procesem?

– Wysoki…

– Zamknąć się i siadać. Obaj.

Spełniliśmy rozkaz. Sędzia opanowała się i pochyliła nad biurkiem. Wciąż patrzyła tylko na Mintona.

– Kto dołożył należytej staranności, żeby sprawdzić pańskiego świadka? – spytała spokojnie. – Kto go prześwietlił?

– Hm, to znaczy… przejrzeliśmy tylko jego sprawy z okręgu. Nie było żadnych sygnałów ostrzegawczych. Sprawdziłem nazwisko w komputerze, ale nie używałem jego inicjałów.

– Ile razy dotychczas w okręgu wykorzystano jego zeznania?

– W sądzie tylko raz. Ale udzielał informacji jeszcze w trzech sprawach, jakie udało mi się znaleźć. Nie było nic o Arizonie.

– Nikomu nie przyszło do głowy sprawdzić, czy nie występował gdzie indziej, ani użyć inicjałów?

– Chyba nie. Przekazał mi go pierwszy prowadzący sprawę prokurator. Pomyślałem po prostu, że wszystko zostało sprawdzone.

– Bzdura – odezwałem się.

Sędzia spojrzała na mnie. Mogłem siedzieć i spokojnie przyglądać się upadkowi Mintona, ale nie zamierzałem pozwolić, żeby pociągnął ze sobą w przepaść Maggie McPherson.

– Pierwszym prokuratorem była Maggie McPherson – powiedziałem. – Prowadziła sprawę raptem trzy godziny. Jest moją byłą żoną i kiedy tylko zobaczyła mnie na rozprawie wstępnej, wiedziała, że musi się wycofać. A ty dostałeś sprawę jeszcze tego samego dnia, Minton. Kiedy twoim zdaniem miała prześwietlić świadka, zwłaszcza że pojawił się dopiero po posiedzeniu wstępnym? Przekazała go dalej i tyle.

Minton otworzył usta, żeby coś powiedzieć, ale sędzia nie dopuściła go do głosu.

– Nieważne, kto powinien to zrobić. Nie zrobiono tego porządnie i dopuszczenie do zeznań tego człowieka było moim zdaniem rażącym naruszeniem zasad przez prokuraturę.

– Wysoki sądzie – odburknął Minton. – Nie zrobiłem…

– Proszę zostawić tłumaczenia dla swojego szefa. To jego będzie pan musiał przekonywać. Jaka była ostatnia propozycja złożona przez oskarżenie panu Rouletowi?

Minton zamarł, niezdolny wykrztusić słowa. Odpowiedziałem za niego.

– Zwykła napaść, sześć miesięcy w okręgowym.

Sędzia zdziwiona uniosła brwi.

– I nie przyjął pan jej?

Pokręciłem głową.

– Mój klient nie zgadza się na żaden wyrok skazujący. Oznaczałby dla niego ruinę. Wybiera ryzyko i werdykt przysięgłych.

– Chce pan unieważnienia procesu? – spytała.

Zaśmiałem się, potrząsając głową.

– Nie, nie chcę unieważnienia procesu. Prokuratura zyskałaby czas, żeby wszystko naprawić, a potem znów nas zaatakować.

– W takim razie czego pan chce?

– Czego chcę? Mile widziane byłoby zalecenie wydania wyroku.

Ostateczne oddalenie zarzutów. W przeciwnym razie czekamy do końca.

Sędzia skinęła głową, kładąc na biurku splecione dłonie.

– Zalecenie wyroku to niedorzeczność, wysoki sądzie – powiedział Minton, odzyskując głos. – Zresztą i tak proces się kończy.

Równie dobrze możemy poczekać na werdykt ławy. Przysięgłym się to po prostu należy. Przez jeden błąd oskarżenia nie ma powodu zrywać całego procesu.

– Niech się pan nie wygłupia, panie Minton – ucięła sędzia.

– Nie chodzi o to, co się należy przysięgłym. Moim zdaniem błąd, który pan popełnił, w zupełności wystarczy. Nie mam ochoty, żeby sprawa trafiła do mnie rykoszetem z sądu drugiej instancji, do czego z pewnością by doszło. Miałabym na głowie pańskie naruszenie zasad…

– Nie znałem przeszłości Corlissa! – kategorycznie oświadczył Minton. – Przysięgam na Boga, że nie znałem.

Po tych stanowczych słowach w gabinecie na chwilę zapadła cisza. Szybko ją jednak przerwałem.

– Tak samo jak nic nie wiedziałeś o nożu, Ted?

Fullbright spojrzała na Mintona, potem na mnie i znów na Mintona.

– Jakim nożu? – spytała.

Minton milczał.

– Powiedz.

Pokręcił głową.

– Nie wiem, o czym mówi – rzekł.

– Wobec tego niech pan mi powie – zwróciła się do mnie sędzia.

– Gdybym chciał czekać na wszystkie dowody aż do ujawnienia, równie dobrze mógłbym od razu dać sobie spokój – powiedziałem.

– Świadkowie znikają, zeznania się zmieniają – jeżeli człowiek siedzi i czeka, sprawę ma przegraną.

– Dobrze, ale co z nożem?

– Musiałem zacząć pracę nad sprawą. Poprosiłem więc swojego detektywa, żeby wykorzystał swoje kontakty i zdobył raporty. To uczciwe. Ale już na niego czyhali i podłożyli mu fałszywy raport z analizy broni, więc nic nie wiedziałem o inicjałach. Dowiedziałem się dopiero po formalnym ujawnieniu dowodów.

Sędzia zacisnęła wargi w wąską kreskę.

– To zrobiła policja, nie prokuratura – wtrącił pospiesznie Minton.

– Pół minuty temu twierdził pan, że nie wie, o co chodzi – powiedziała Fullbright. – I nagle pan sobie przypomniał. Nie obchodzi mnie, kto to zrobił. Chce pan powiedzieć, że naprawdę doszło do czegoś takiego?

Minton niechętnie skinął głową.

– Tak, wysoki sądzie, ale przysięgam…

– Wie pan, co z tego wynika? – przerwała mu sędzia. – Że od początku do końca tej sprawy prokuratura nie grała fair. Nieważne, kto co zrobił ani czy detektyw pana Hallera postąpił niewłaściwie.

Oskarżenie musi być wolne od takich podejrzeń. A dziś na sali rozpraw okazało się, że jest wręcz przeciwnie.

– Wysoki sądzie, to nie tak…

– Ani słowa więcej, panie Minton. Chyba już dość usłyszałam.

1 ... 80 81 82 83 84 85 86 87 88 ... 93
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)