Boża maszyneria [The Engines of God - pl]
- Автор: Макдевит Джек
- Год: 1997
- Язык: польский
- Год: Pr
- ISBN: 83-7180-650-7
- Переводчик: Kinga Dobrowolska
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Boża maszyneria [The Engines of God - pl]». Краткое содержание книги:
Nikt nie zauważył wejścia Truscott, dopóki się nie odezwała.
— To teraz już wiemy, jakim cudem ocalał Wink.
Towarzyszył jej mizerny mężczyzna w mundurze, którego przedstawiła jako kapitana Morrisa. Miał oczy koloru wody, czarne włosy przycięte krótko, wedle wojskowych wymogów. Przyjął do wiadomości ich nazwiska i wymienił z każdym uścisk dłoni, a wszystko to z irytującym przeświadczeniem o własnej ważności.
Podchodzili teraz do grupki anten.
— Historyczna chwila — oświadczyła Truscott. — Po raz pierwszy zbliżamy się do wytworu zaawansowanej techniki obcych. Spróbujemy dokonać analizy, określić dokładniej, na co właściwie patrzymy. Co ty na to, Frank? Czy masz ze sobą jakiegoś eksperta, który mógłby udzielić nam kilku wyjaśnień?
Carson spojrzał po twarzach swoich towarzyszy, ale nie zauważył w nich jakiejkolwiek zachęty.
— Cierpimy na niedobór ekspertów — stwierdził.
Perth przesuwał się gładko nad nieokreśloną niebieskoczarną przestrzenią. Światła statku igrały po jej powierzchni, wywołując rozmazane żółtawe błyski. Statek mógł równie dobrze przelatywać teraz nad wypolerowaną marmurową podłogą.
— Skąd czerpie energię? — zapytała Janet. — Ze Słońca?
— Prawdopodobnie — odpowiedział George.
Truscott popatrzyła na Carsona.
— Chcesz próbkę?
— Tak — odpowiedziała jej Maggie.
Carson potwierdził skinieniem głowy.
— Tylko starajcie się niczego nie uszkodzić.
Kapitan okazał mu swoją irytację.
— Już my się tym zajmiemy — oświadczył chłodno. Powiedział coś do mikrofonu, posłuchał chwilę i zrobił zdziwioną minę. — Melanie, nie możemy znaleźć miejsca zderzenia.
— A szukaliśmy go? — zdziwił się Carson.
Morris potwierdził.
— Odtworzyliśmy wasz kurs od tyłu, jako ćwiczenie nawigacyjne dla moich młodszych oficerów. W całym rejonie zderzenia nie ma dziury na tyle wielkiej, żeby mogła pomieścić statek kosmiczny.
— Pańscy młodsi oficerowie oblali — rzucił Carson.
Morris uśmiechnął się z wyższością.
— Moi młodsi oficerowie są wystarczająco dobrzy. I sprawdziliśmy dane liczbowe. Nie może być mowy o pomyłce. — Przeniósł spojrzenie na Hutch. — Jak rozumiem, nie zmieniała pani kursu.
— Zgadza się — odparła. — Ale mieliśmy kilka uszkodzeń. Musiałam wyprostować lot, bo koziołkowaliśmy, więc jest możliwe, że kiedy zakończyłam manewr, dopalacze nie wyłączyły się jednocześnie. Wszystko mogło spowodować zmianę kierunku lotu.
Morris potrząsnął głową naprawdę zdziwiony.
— W rejonie zderzenia jest jedna dziura. Ale tak mała, że nie pomieściłaby nawet wahadłowca, nie mówiąc już o Winku.
— To dość szczególne — powiedziała Truscott.
— Nic więcej tam nie ma — zakończył kapitan.
— A może byśmy się temu przyjrzeli? — podsunęła Hutch. — To znaczy tej dziurze, którą udało się znaleźć.
Na miejscu zobaczyli wyraźne ślady przebicia, krawędzie otworu zostały wyszarpnięte do góry. Unosili się nad dziurą w swoich pasach Flickingera i spoglądali w dół, na widoczne po drugiej stronie gwiazdy.
— W najszerszym miejscu ma niecałe siedem metrów — poinformowała ich młoda kobieta o nazwisku Creighton, oficer z centrum dyspozycyjnego.
— No cóż, my z całą pewnością nie mogliśmy tędy przejść — orzekła Hutch. — Musi gdzieś być jeszcze jedna.
— Nie — usłyszeli głos Morrisa z mostku. — Nie ma innej dziury. Szukaliśmy jej wszędzie.
— Musi być — upierał się Carson.
Powierzchnia uszkodzenia odbijała światła ich latarek.
— To dziwne. — George wsunął dłoń w otwór. Przełożył ją na drugą stronę i wyciągnął z powrotem. I jeszcze raz przełożył ją na drugą stronę. — Przy przesuwaniu czuję tu jakiś opór.
Janet, pochłonięta badaniem błoniastego materiału, z którego zbudowano Miskę, skierowała w dziurę promień swojej lampy.
— On ma rację — zdumiała się. — Tu są jakieś nitki, jak cienki materiał albo coś w tym rodzaju…
— Włókna — podpowiedziała Maggie.
Z ARCHIWUM
— Słucham, pani dyrektor?
— Macie już coś na temat tej próbki?
— Dopiero co zaczęliśmy.
— A czego zdążyliście się już dowiedzieć?
— Jest organiczna.
— To pewne?
— Tak. Za parę godzin będę w stanie podać więcej szczegółów. Ale to przypomina pajęczą sieć.