Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Katarzyna Tom 5». Краткое содержание книги:

Katarzyna, niezmiennie darząca swego męża wielkim uczuciem, wyrusza z pielgrzymami w długą i pełną trudów drogę do Composteli, by tam go odnaleźć. Po drodze zyskuje zarówno wiernych przyjaciół i towarzyszy podróży, jak i wrogów. Walcząc z przeciwnościami losu, zbójeckimi bandami, zdradą, oszustwem, uwięzieniem, pożarem i przede wszystkim - brakiem nadziei, piękna i odważna Katarzyna nie ustaje w drodze do celu, jakim jest spokojne i szczęśliwe życie w Montsalvy u boku ukochanego.
1 ... 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83
Перейти на страницу:

Podniósł ją z ziemi, posadził na koniu przed sobą i otoczył ramionami. Katarzyna ukryła twarz na jego piersi i gorzko załkała.

– Czy to już koniec? – spytał.

Nie mogąc odpowiedzieć, skinęła głową.

– Płacz, płacz, moja droga! To był wyjątkowy człowiek!

Grupa Mansoura torowała sobie drogę do statków stojących przy nabrzeżu wśród handlarzy ryb i mięczaków, jarzyn, owoców i przypraw, którzy siedzieli na ziemi przy koszach wypełnionych po brzegi towarem. Oprócz łodzi rybackich w porcie stało kilka wielkich statków handlowych, dwie barbarzyńskie galery i dwa imponujących rozmiarów statki wojenne z wiosłami. Mansour wskazał na nie ręką.

– Oto moje statki!

Montsalvy uśmiechnął się w duchu. Domyślił się bowiem, że oprócz zysków ciągnionych z dóbr w tajemniczym Maghrebie Mansour-ben-Zegris trudnił się piractwem. Myśl o oddaniu się w ręce jakiegoś barbarzyńskiego kapitana, który na pełnym morzu mógł zmienić kierunek na Aleksandrię lub Trypolis i wystawić Marię i Katarzynę na targu niewolników, napełniła go poważnymi wątpliwościami. Bliska śmierć Waltera wiele zmieniała. Czy zdoła – tylko z pomocą Jossego – przeciwstawić się całej załodze i obronić kobiety? Abu wróci do Grenady i muzułmanin nie wystąpi w obronie chrześcijanina przeciwko chciwości barbarzyńców.

Ogarnięty tymi ponurymi przeczuciami, Arnold mocniej przycisnął Katarzynę do piersi, lecz ta nie zareagowała na jego uścisk. Szeroko rozwartymi oczami wpatrywała się bowiem w miejsce, gdzie wpływał do portu jakiś statek, zastanawiając się, czy ją wzrok nie myli.

Statek ten nie przypominał stojących w porcie. Zamiast trójkątnych, wąskich jak ostrze lancy żagli, ten miał jeden wielki kwadratowy żagiel w niebiesko-czerwone pasy. Był szeroki i przysadzisty z wysoko ustawioną, rzeźbioną rufą. Jednak to nie kształt statku przykuł uwagę Katarzyny, lecz łopoczące nad bocianim gniazdem proporce. Na jednym z nich, srebrno-złotym, widać było trzy czarne muszle świętego Jakuba i trzy czerwone serca. Znała dobrze te znaki sygnalizacyjne.

– Jakub Serce! – krzyknęła. – Ten statek należy do niego! Arnold także patrzył na zbliżający się piękny statek, podziwiając największą flagę powiewającą majestatycznie na wietrze.

– Lilie Andegawenii, szlak Sycylii, pale Aragonii i krzyże Jeruzalem! – krzyknął oniemiały. – Królowa Yolanda!... Ten statek wiezie z pewnością ambasadora.

Serca małżonków wypełniła bezgraniczna radość. Ten statek oznaczał ojczyznę, przyjaźń, lojalność i szlachetność... Na nim czuliby się już jak w domu.

– Myślę – powiedział Arnold do Mansoura – że nie będzie nam już potrzebny twój statek. Tamten należy do przyjaciela i wiezie na pewno ambasadora mojego kraju.

– Kupca! – zauważył Mansour z pogardą, dodając: – Ale dobrze uzbrojonego!

W istocie, nawet z daleka widać było otwarte w stronę nabrzeża paszcze sześciu wielkich katapult. „Magdalena”, bo tak nazywał się statek, nie miała jednak zamiaru przybijać do nabrzeża. Pośrodku portu zarzuciła kotwicę i spuściła na wodę barkę, w której znajdowało się trzech mężczyzn, jeden w turbanie i dwóch w haftowanych kapturach. Poruszając energicznie wiosłami, szybko dotarli do brzegu. Ponieważ jeden z nich wydał się Katarzynie znajomy, więc nie zważając na Arnolda, ześlizgnęła się z konia i pomagając sobie łokciami, przebrnęła przez tłum ciekawskich. Prawie wpadła na Jakuba Serce, kiedy ten wyskakiwał z barki na ląd...

Jakub nie poznał jej zrazu i chciał odepchnąć tę zakurzoną muzułmankę, która się do niego przyczepiła, lecz przyjrzawszy się dokładniej jej twarzy, zbladł jak chusta.

– Katarzyna?! – krzyknął zdziwiony. – To niemożliwe! Czy to naprawdę pani?

– Ależ tak, przyjacielu! To ja i jakżem szczęśliwa z tego spotkania! Chyba niebiosa cię tutaj zesłały! To niemożliwe... To jakiś cud...

Sama już nie wiedziała, co mówi, ogarnięta radością nie do wysłowienia. Arnold tymczasem popędził konia i także znalazł się przy barce.

– I pan Arnold jest tutaj! – krzyknął oszołomiony mistrz Jakub. – Co za szczęście spotkać was, zaledwie dotknąłem ziemi! A czy wiecie, serdeńka, że w tych okolicznościach moja misja jest skończona?

– Jakże to?

– A tak, że przybyłem tu, aby was odnaleźć. Czy nie zauważyliście królewskiego herbu na statku? Jestem ambasadorem księżnej-królowej i przybyłem żądać od kalifa Grenady wydania pana de Montsalvy i jego małżonki... W zamian za wydanie jednego z jego najlepszych kapitanów, schwytanego o wybrzeży Prowansji. Coś w rodzaju wymiany.

– Ryzykowałeś własnym życiem! – krzyknęła Katarzyna.

– Niewiele – uśmiechnął się Jakub Serce. – Mój statek jest potężny, a ludzie w tyra kraju szanują ambasadorów i interesują się wymianą handlową. Zawsze dochodzę do porozumienia z dziećmi Allacha, od kiedy włóczę się po Morzu Śródziemnym.

Radość trojga przyjaciół nie miała końca. Śmiali się i mówili wszyscy naraz, zapominając o bożym świecie. Pytania padały jedno za drugim, nie czekając na odpowiedź, gdyż wszyscy chcieli natychmiast wszystko wiedzieć.

Arnold i Jakub poklepywali się przy tym po plecach. Pierwsza otrząsnęła się Katarzyna, widząc jak zza zasłon lektyki ukazuje się zaniepokojona twarz małego medyka. Poczuła wyrzuty sumienia, że na chwilę zapomniała o umierającym przyjacielu, i skierowawszy błagalne spojrzenie na Jakuba Serce, chwyciła go za ramię, wyrywając go prawie z objęć Arnolda.

– Jakubie! Zabierz nas stąd jak najszybciej! Natychmiast!

W kilku słowach opowiedziała mu smutną historię Waltera i opalona twarz przyjaciela spochmurniała.

– Biedny Walter! – powiedział zasmucony. – Nigdy bym nie uwierzył... Natychmiast przeniesiemy go na pokład, żeby oddał ostatnie tchnienie na ojczystej ziemi!

I odwracając się w stronę towarzyszących mu ludzi, z których jeden, mały człowieczek o żywych oczkach, był sekretarzem, jeśli sądzić po trzymanym przez niego pulpicie do pisania i po zwoju pergaminu, drugi zaś, w turbanie na głowie, spokojnie i nieruchomo stał z tyłu, skierował słowa do tego ostatniego: – Panie Ibrahimie, jesteś w swoim kraju i jesteś wolny, ponieważ ja odnalazłem swoich przyjaciół.

– Dziękuję za kurtuazję, panie... Wiedziałem, że nie muszę się niczego obawiać z twojej strony. Nieczęsto zdarza się więźniowi przebywać w takim więzieniu jak twój statek. Dlatego płynąłem z tobą bez strachu.

– Miałem twoje słowo, panie, że nie uciekniesz, i to mi wystarczyło!

– odparł Jakub. – Żegnaj, Ibrahimie!

Więzień, skłoniwszy się głęboko, zniknął w tłumie. Tymczasem marynarze Jakuba wynieśli ciało umierającego z lektyki i umieścili je w barce. Abu usiadł obok niego i powiedział: – Zostanę przy nim do końca, Kiedy ruszacie w morze?

– Pojutrze – odparł Jakub Serce. – Muszę załadować jedwabie, meble inkrustowane, przyprawy, wyprawione skóry, garnki i zwoje pergaminu...

Katarzyna uświadomiła sobie, że Jakub co prawda przybył po nich jako przyjaciel, lecz ta podróż – przedsięwzięta z przyjaźni – musiała mu się jednak zwrócić...

Kiedy barka z umierającym ruszyła w stronę statku, Katarzyna zbliżyła się do Jakuba i spytała: – W jaki sposób dowiedziałeś się, przyjacielu, że tutaj jesteśmy?

– To długa historia, lecz odpowiem w dwóch słowach: wszystko stało się dzięki starej hrabinie de Châteauviliain. Ponoć opuściliście ją w samym sercu gór, zostawiając w jej rękach giermka pana Arnolda. Dama ta pociągnęła go ostro za język, po czym szybko wróciła do Angers do księżnej pani i opowiedziała jej całą historię. A królowa Yolanda wezwała mnie i razem zorganizowaliśmy moją wyprawę.

1 ... 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)