Pod Naporem Uczuć
- Автор: Смолл Бертрис
- Язык: польский
- Жанр: Исторические любовные романы
Электронная книга - «Pod Naporem Uczuć». Краткое содержание книги:
Głęboko westchnął.
Usłyszawszy to, Fortune, która siedziała na trawie koło niego, odwróciła się.
– Co się stało, wujku Rory? – zapytała. – To najsmutniejsze westchnienie, jakie kiedykolwiek słyszałam. Nie bądź smutny. – Oparła mu głowę na ramieniu i ujęła w ręce jego dłoń. Zaskoczyło go jej współczucie. Poczuł łzy napływające do oczu i szybko zamrugał.
– Och, dziewczyno, my, Irlandczycy, często znienacka popadamy w ponury nastrój. – Lekko uścisnął elegancką rączkę. – Wszystko w porządku. A teraz, jeśli jesteś gotowa, powinniśmy ruszać dalej. – Wstał i pociągnął ją za sobą. – Byłaś takim maleńkim dzieckiem, Fortune Mary Lindley, a wyrosłaś na wspaniałą damę.
– Ciekawa jestem, skąd się biorą te napady ponurego nastroju, wujku Rory. Też je miewam. To muszą być moje irlandzkie korzenie. Jak na dziewczynę, która miała ojca Anglika i której matka jest na wpół Angielką, na wpół Hinduską, chyba odziedziczyłam wiele po mojej irlandzkiej prababce – roześmiała się.
Jechali teraz wolniej. Powóz toczył się przed nimi. Popołudnie było pogodne, a słońce grzało im plecy. W końcu wspięli się na szczyt wzgórza. Przed nimi rozciągała się błękitna tafla wody, która, jak Rory wyjaśnił Fortune, a Jasmine swojemu mężowi, nazywała się Lough Erne. Górna i dolna odnoga oddzielała obszar znany jako Fermanagh, a potem przechodziła w rzekę Erne, mającą swe ujście do Zatoki Donegal w Ballyshannon.
Rory wskazywał palcem, mówiąc jednocześnie:
– Tam, przed nami, znajduje się Maguire's Ford, a nad jeziorem stoi zamek Erne Rock, który, mam nadzieję, zechcesz uczynić swoim domem, Fortune.
– Spójrz na te łąki, skarbie – zwróciła się Jasmine do córki. – Widzisz nasze konie? Popatrz, owce! Widzę, że stado zarodowe, które przysłaliśmy z Glenkirk, ma się dobrze, Rory.
– Owszem, milady – odpowiedział. Zjechali ze wzgórza i dotarli do wioski. Przed nimi biegła grupka małych chłopców, wołając do mieszkańców po irlandzku i po angielsku:
– Jadą! Jadą! – Ludzie zaczęli się wyłaniać ze swoich domostw, nadchodzili z pól i stawali wzdłuż drogi, żeby zobaczyć właścicielkę Maguire's Ford, która powracała po dwudziestu latach. Wypatrzywszy znajomą twarz, Jasmine zatrzymała konia.
– Bride Duffy! – Zsunęła się z końskiego grzbietu i uściskała swoją dawną przyjaciółkę.
– Cal mille failte! Witam serdecznie – rzekła Bride Duffy, a jej szczera twarz zmarszczyła się w szerokim uśmiechu. – Witaj z powrotem w Maguire's Ford, milady Jasmine! Obie kobiety uścisnęły się ponownie, po czym Jasmine wypchnęła do przodu Fortune:
– A to jest twoja chrzestna córka, Bride Duffy. Przywitaj się, Fortune. Fortune dygnęła przed wieśniaczką o czerwonych policzkach.
– Jak się pani miewa, pani Duffy? – odezwała się i spojrzała prosto w oczy drugiej kobiecie. – Cieszę się, że w końcu panią poznałam.
– Niech ci Bóg błogosławi, milady – odpowiedziała Bride. – Jestem szczęśliwa, mogąc cię znów spotkać, bo kiedy widziałam cię po raz ostatni, byłaś małym niemowlęciem w pieluchach. – Zawahała się przez chwilę, po czym uścisnęła dziewczynę. – A teraz wróciłaś tutaj, gdzie po raz pierwszy ujrzałaś światło tego surowego świata, żeby, jak powiadają, wyjść za mąż.
– Tylko jeśli mi się spodoba – pospiesznie zastrzegła się Fortune. Bride Duffy zachichotała.
– Zupełnie jak twoja matka.
– Obie moje córki mają własny rozum – powiedziała Jasmine. – Chodź, Bride, poznaj mojego męża, Jamesa. – Pociągnęła przyjaciółkę w stronę, gdzie stał książę, i przedstawiła ich sobie. Dopiero po pewnym czasie Rory'emu udało się odciągnąć Fortune i małżonków Lesliech, żeby mogli zobaczyć zamek. Powóz, wiozący Adalego i Rohanę, znajdował się już daleko z przodu. Zamek Erne Rock stał na cyplu, otoczonym z trzech stron wodą. Miał prawie trzysta lat. Aby dotrzeć do zamkowych wrót, trzeba było pokonać wzmocniony ogromnymi głazami most zwodzony ponad bagnami, będącymi w gruncie rzeczy fragmentem jeziora. Po podniesieniu zwodzonego mostu Erne Rock stawał się niepokonaną, choć niewielką fortecą.
Przeprowadzili konie przez most i wjechali przez bramę na dziedziniec, gdzie zostali powitani przez paru chłopców stajennych, którzy wzięli od nich wierzchowce. Fortune rozejrzała się, oceniając swoje dobra. Dojrzała stajnie i domek strażnika. Dziedziniec wykładany był niezbyt dużymi, płaskimi kamieniami. Idąc w ślady matki, pokonała kilka schodów. U ich podnóża znajdował się klomb, na którym rósł krzew czerwonych róż. Fortune ujęła jeden z kwiatów w dłoń i powąchała go. Potem podążyła pospiesznie za Jasmine.
Wewnątrz zamek Erne Rock był ciepłym i przytulnym miejscem. Posadzkę na parterze wykonano z kamienia, na piętrze zaś królował pięknie wypolerowany parkiet. Tego majowego popołudnia w obu kominkach, znajdujących się w głównej sali zamkowej, buzował ogień. Fortune zauważyła, że samo pomieszczenie nie było zbyt duże, nie większe niż główna komnata w Glenkirk. Na jednej ścianie wisiał gobelin, przedstawiający Świętego Patryka wyprowadzającego węże z Irlandii. Meble wykonane były z błyszczącego, złocistego drewna dębowego. Na parterze mieściła się też bogato wyposażona biblioteka oraz pokój, w którym Rory prowadził rachunki posiadłości. Kuchnie znajdowały się pod główną salą. Na drugiej kondygnacji zamku usytuowane były sypialnie, każda ze swoim kominkiem.
Jasmine otworzyła drzwi prowadzące do przestronnej sypialni i cofnęła się, żeby córka mogła zajrzeć do środka.
– Tutaj się urodziłaś – rzekła cicho. – Siostra madam Skye, Eibhlin, zakonnica i lekarka, pomogła ci przyjść na świat. Byłaś najprzekorniejszym z moich dzieci, odwrócona w złą stronę. Założyłam się z mamą, że jesteś chłopcem.
– Byłaś rozczarowana? – zapytała Fortune, która nigdy wcześniej nie słyszała tej historii.
– Nie – odrzekła Jasmine. – Jak mogłabym być rozczarowana? Byłaś wspaniałą maleńką dziewczynką, ze znamieniem swojego dziadka nad wargą, z lewej strony buzi. Ale o wiele ważniejsze było to, że stanowiłaś ostatni podarunek twojego ojca dla mnie, Fortune. Tak bardzo go kochałam. Ty, India i Henry byliście wszystkim, co mi pozostało po Rowanie Lindleyu, jeśli nie liczyć słodkich wspomnień. To był najwspanialszy dar, jaki kiedykolwiek otrzymałam.
– Co się stało z moją cioteczną babką Eibhlin? Czy jeszcze żyje? Czy moglibyśmy ją odwiedzić? – zainteresowała się Fortune.
Jasmine uśmiechnęła się. – Nie, skarbie. Eibhlin O'Malley, niech spoczywa w spokoju, zmarła niespełna dwa lata po twoich narodzinach. – Otarła łzy, które napłynęły jej do oczu, bowiem wspomnienie Eibhlin przywołało myśli o babce. Jasmine spostrzegła, że Irlandia wpływa na nią przygnębiająco. Otrząsnęła się szybko i powiedziała:
– Ten pokój, należący do właściciela domu, będzie teraz twój, kochanie.
– Nie jestem jeszcze panią na zamku Erne Rock, mamo – odpowiedziała Fortune. – Zajmij ten pokój z tatą. Wolę ten z widokiem na jezioro. Jeśli wezmę za męża Williama Deversa, to po ślubie przeniosę się do głównej sypialni, ale nie teraz.