Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Jesienne Ognie
Jesienne Ognie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Jesienne Ognie

Электронная книга - «Jesienne Ognie». Краткое содержание книги:

Jestem Księżniczką. Zabiję, jeśli trzeba zabić. Ułaskawię, jeśli przekonasz, że warto.
Jestem obca. Zrodzona z ognia i opadających liści. W moich żyłach płynie złota krew. Moje ciało spowite płomieniem. Unicestwiam, spalam, morduję. Mam swoje powody. Tak zdecydowałam. Dobrze wiedząc w co się pakuję.
Usiądź. Opowiem Ci historię Jesiennych Ogni. O nienawiści szaleńczej i namiętnej, o rzezi, co pogrzebała niewinnych i o dziewczynie, której ręce umazane ojcowską krwią.
Rzuć wyzwanie wszystkim prawom. Posłuchaj historii, w której zdarzyć się może wszystko – zabójca zostać ofiarą, a ofiara katem. Historii, w której nawet Tkaczka nie wie, jakie nici splotą się w jej kunsztownej tkaninie.
1 ... 4 5 6 7 8 9 10 11 12 ... 91
Перейти на страницу:

– To jest ona! – Machnął ręką niezadowolony Neka. – A co, może myślisz, że w ludzkich krainach jest jeszcze jakaś druga Księżniczka-podrzutek? Tyś już całkiem zgłupiał, panie Strzelec.

– No to czemu żeś jej nic nie powiedział? Dlaczego ją puściłeś samą, panie Wróżbita?

– Bo widziałem kawałek jej losu. Ona będzie potrzebowała pomocy, ale nie teraz. Przyjdziemy do niej, jak sobie przypomni, kim była, przypomni sobie świat, w którym feyry były rozumne.

– A ilu ludzi przez ten czas feyry załatwią? O tym to już nie pomyślałeś, co?

– Cicho byś był, panie Bard, i tak mi się rzygać chce! Nie utrudniaj, lepiej zaśpiewałbyś co… No, rzygać mi się chce. Jak pomyślę, cośmy z tą dziewczyną zrobili… jak myślę o tym, co jeszcze zrobimy…

– A proszę cię bardzo – nieoczekiwanie potulnie zgodził się bard. – Już się robi…

Gdy u początku drogi człowiek stanie,

Nikt mu tej kwestii rozwiązać nie spieszy:

Kto z jego życia bardziej się ucieszy

Światło czy ciemność? – oto jest pytanie.

Mroku i światła, i prawa i lewa

Niełatwo będzie rozdzielić na dwoje.

Kto świat swój tworzy, musi wziąć oboje:

Dnia pragnie – ciemność dokoła rozsiewa.

Czy warto światła szukać tak zawzięcie

Choć tak się bliskim i miłym wydaje,

Pasję szukania na czas odkładając,

Światło i ciemność zrównać jednym cięciem.

Źle, kiedy świat na dwoje dzielić zaczniesz,

Wszak światła nie ma bez miękkiego cienia,

Nie warto, światła szukając promienia,

Ciemności krajać sukno delikatne.

Zło nie w ciemności śpi, lecz w sercach ludzi,

Ta prawda z czasem widoczna się staje

I jedno starań wartym się wydaje,

Co z dawnych pieśni wezwanie obudzi.

Rozsiewać miłość, światła nie oddzielać

Bo wraz z ciemnością służy chwale Boga

I dalej dążyć, choć niełatwa droga,

Wypełniać życiem wolę Zbawiciela [6].

* * *

O pierwotnym planie, by iść na skróty do wołogrodzkiego traktu, musiałam zapomnieć. Podróżować po ruchliwej drodze przy świetle dziennym z feyrem u boku – to nie był dobry pomysł. Wiedziałam, że nie powinnam brać psa ze sobą, ale jakoś tak nie bardzo mogłam się z nim rozstać. Jakbym już się oswoiła z myślą, że zaczęłam nowe życie i już nigdy nie będę sama.

Przypomniałam sobie, że według mapy wołogrodzki trakt idzie tu wielkim łukiem, omijając Burzliwą Puszczę, i jeśli pójdę na przełaj, zarośniętymi ścieżkami, zaoszczędzę trzy dni. Dobra. Idziemy na Kostriaki – miasto-twierdzę, stojące na samym skraju lasów – a za Kostriakami już będę się trzymać ludzkiej drogi. Z pieskiem coś się do tego czasu zrobi. Zaraz, chwila, a może on umie stawać się niewidzialny? Jak by to sprawdzić?

Na noc zostaliśmy pod gołym niebem. Rozpaliwszy niewielkie ognisko, przejrzałam zapasy. Najwyraźniej oberżysta po cichu podrzucił mi to i owo „na drogę”. W każdym razie nie przypominam sobie, żebym miała ze sobą tyle żarcia. No trudno, nie chciało mi się gotować. Wyciągnąwszy z tobołka zwinięty koc, rozścieliłam go przy ognisku. Za kolację miałam pajdę pachnącego chleba i butelkę kwiatowego wina. Poniewczasie dotarło do mnie, że nie mam pojęcia, czym nakarmię swojego niespodzianego towarzysza podróży. Było nie uciekać od myśliwych…

Feyr leżał tuż obok, z łbem ułożonym między łapami, i uważnie śledził mój każdy ruch.

– I co ty jesz? – westchnęłam. – Dobra, dobra, nic nie mów, wiem dobrze… Tylko wiesz, ludziny to tu się na milę wokół nie znajdzie. Będziesz się musiał poodchudzać.

– Za pozwoleniem waszej książęcej mości, nie pogniewałbym się za jakieś inne mięso. A w ogóle ludziny nie jadam, nie uchodzi jeść istot rozumnych, kto jak kto, ale wasza książęca mość dobrze o tym wie.

Co? Kto to powiedział?!

Zamknęłam oczy i potrząsnęłam głową. Niemożliwe. Mam omamy. Niższe nie są istotami rozumnymi! Nie mogą rozmawiać… po rusińsku!

– Wasza książęca mość… – odezwał się niepewnie ten sam głos. – Co wam jest?

– Co mi jest?

Ostrożnie otworzyłam oczy. Pies siedział przede mną z głową przekrzywioną w bok i przyglądał mi się badawczo.

– Chyba zwariowałam. Wydaje mi się, że feyr mówi.

– A nie powinienem, Księżniczko? – spytał zdziwiony pies i podrapał się zadnią łapą za uchem. – Oczywiście, jeśli wasza książęca mość rozkaże, będę milczał. Bardzo przepraszam, tylko przez zapomnienie pozwoliłem sobie odezwać się niepytany. Ze wstydem przyznaję, że nie wiem, skąd się wziąłem w krainie śmiertelnych. Może wy raczycie uchylić mi rąbka tajemnicy?

Nie, nie… To mi się śni. On? Prosi? Mnie? Mam mu coś wyjaśnić? Co to za numery? Co on tu robi?

– Tego, czego właśnie zapomniałeś na granicy, to ci nie przypomnę – uśmiechnęłam się paskudnie – w każdym razie, jak cię spotkałam, to właśnie dojadałeś rękę mojego znajomego czarodzieja.

Pies warknął gniewnie.

– To nie było śmieszne, Księżniczko! Ja, Przodownik Jesiennej Sfory, miałbym na kogoś napadać? Żeby mi sam Łowiec [7] kazał, w życiu bym nie zaatakował człowieka! Tego się nie robi!

Ze zdumienia całkiem zapomniałam, że jestem na niego zła.

– No co jeszcze powiesz? Może zaraz usłyszę, że feyry nie wojowały z ludźmi przez ostatnie osiemnaście lat? Znalazł się żartowniś!

– Feyry? Z ludźmi? Jak to… no nie… Jakże to… Jeszcze wczoraj… przysiągłbym, że jeszcze wczoraj… – wreszcie stracił rezon. – Ja nie wiem, Księżniczko, o czym wy mówicie. To jakiś koszmar! Przecież wczoraj nie było żadnej wojny. Nieporozumienia, owszem, ludzie spalili Lisa, syna Łowca, bo myśleli, że jest czarnoksiężnikiem. Ale to… to było wczoraj, a przedwczoraj panował pokój!

Machnął łapą. W powietrzu pozostał świetlisty ślad. Gdy tylko zauważył, że jest zjawą, podniósł łapę do pyska, wysunął i wciągnął pazury, potrząsnął łbem.

– To jakaś bzdura! Dlaczego ja tak wyglądam? Łowiec już od wieków nie wzywał nas do walki! Ja nie mam prawa pozbywać się ciała w krainie śmiertelnych!

Zerwał się na równe łapy, jego widmowym ciałem wstrząsnęły konwulsje. Najpierw zmaterializowały się kły, błękitna poświata wokół psa stopniowo znikała, ustępując miejsca krótkiej rudej sierści. W minutę później stał przede mną jak najbardziej materialny pies – żylasty, krótkowłosy, z kosmatym ogonem, wspaniałą grzywą na karku i mądrymi złocistymi oczami.

– Czekaj, jesteś pewien, że nie pamiętasz wojny? – spytałam z niedowierzaniem. – Jesteś pewien, że nigdy nie atakowałeś ludzi?

Gdyby nie był psem, toby chyba wzruszył ramionami. Zebrało babie się na gadanie głupot…

– A co pamiętasz? – spytałam już całkiem łagodnie. Odłożyłam jedzenie na bok i podciągnęłam kolana pod brodę. Ogień rzucał błyski na skórę feyra, złocąc szorstką sierść. Kiedyś uważałam wszystkie feyry za monstra, dziwadła, ale teraz byłam tym psem szczerze zachwycona.

вернуться

[6] Kontrasty Olga Bezmirna. [przypis autorki]

вернуться

[7] Łowiec – słowo egzystujące jedynie w gwarze myśliwskiej, uznaliśmy je za najlepszy odpowiednik rosyjskiego gwarowego „jegier”. [przyp. tłum. i red.]

~ 8 ~ Предыдущая страница Следующая страница var width = window.innerWidth || document.documentElement.clientWidth || document.body.clientWidth; if (width > 768) { (function(w, d, n, s, t) { w[n] = w[n] || []; w[n].push(function() { Ya.Context.AdvManager.render({ blockId: "R-A-430869-4", renderTo: "yandex_rtb_R-A-430869-4", async: true }); }); t = d.getElementsByTagName("script")[0]; s = d.createElement("script"); s.type = "text/javascript"; s.src = "//an.yandex.ru/system/context.js"; s.async = true; t.parentNode.insertBefore(s, t); })(this, this.document, "yandexContextAsyncCallbacks"); } var width = window.innerWidth || document.documentElement.clientWidth || document.body.clientWidth; if (width
1 ... 4 5 6 7 8 9 10 11 12 ... 91
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)