Bursztynowa Luneta
- Автор: Пулман Филип
- Серия: Mroczne Materie #3
- Язык: польский
- Переводчик: Danuta Gorska
- Жанр: Фэнтези
Электронная книга - «Bursztynowa Luneta». Краткое содержание книги:
Аннотация
Bursztynowa Luneta– To obóz więzienny – oznajmił Balthamos. -Autorytet tak ustanowił w dawnych wiekach. Dlaczego chcesz wiedzieć? Zobaczysz w swoim czasie.
– Mój ojciec niedawno umarł, dlatego chcę wiedzieć. Powiedziałby mi wszystko, co odkrył, gdyby go nie zabito. Mówisz, że to świat... czyli świat jak ten, inny wszechświat?
Balthamos spojrzał na Barucha, który wzruszył ramionami.
– A co się dzieje w świecie zmarłych? – nie ustępował Will.
– Trudno powiedzieć – odparł Baruch. – Wszystko tam jest tajemnicą. Nawet Kościoły nie wiedzą; mówią swoim wiernym, że pójdą do nieba, ale to kłamstwo. Gdyby ludzie naprawdę wiedzieli...
– A duch mojego ojca tam odszedł.
– Niewątpliwie, podobnie jak niezliczone miliony, które zmarły wcześniej.
Will poczuł, że wyobraźnia go zawodzi.
– A dlaczego nie poszliście prosto do Lorda Asriela ze swoim sekretem, czymkolwiek jest, zamiast mnie szukać?
– Nie byliśmy pewni – wyjaśnił Balthamos – czy nam uwierzy, chyba, że pokażemy mu dowód swoich dobrych zamiarów. Dwa anioły niskiej rangi wobec wszystkich potęg, z jakimi ma do czynienia... dlaczego miałby traktować nas poważnie? Ale gdybyśmy pokazali mu nóż i jego właściciela, mógłby nas wysłuchać. Nóż to potężna broń i Lord Asriel chciałby cię mieć po swojej stronie.
– No, bardzo mi przykro – powiedział Will – ale dla mnie to mało przekonujące. Jeśli jesteście pewni swojego sekretu, nie potrzebujecie dodatkowego pretekstu, żeby spotkać się z Lordem Asrielem.
– Jest inny powód – wyjaśnił Baruch. – Wiedzieliśmy, że Metatron będzie nas ścigał, więc musieliśmy dopilnować, żeby nóż nie wpadł w jego ręce. Gdybyśmy cię przekonali, żeby najpierw pójść do Lorda Asriela, to przynajmniej...
– O nie, nic z tych rzeczy – oświadczył Will. – Wy mi utrudniacie znalezienie Lyry zamiast pomagać. Ona jest najważniejsza, a wy całkiem o niej zapominacie. Ale ja nie. Czemu nie pójdziecie do Lorda Asriela i nie zostawicie mnie samego? Zmuście go, żeby was wysłuchał. Możecie do niego dolecieć znacznie szybciej, niż ja dotrę na piechotę, a ja tak czy owak najpierw znajdę Lyrę. Więc odejdźcie. Zostawcie mnie. Idźcie sobie.
– Ale ty mnie potrzebujesz – przypomniał sztywno Balthamos – bo mogę udawać twą dajmonę, a w świecie Lyry bez tego będziesz się wyróżniał.
Will był zbyt rozgniewany, żeby odpowiedzieć. Wstał i odszedł dwadzieścia kroków po miękkim, głębokim piasku, a potem przystanął, zmożony upałem i wilgocią.
Odwrócił się i zobaczył dwa anioły pogrążone w poufnej rozmowie. Potem podeszły do niego, pokorne i zakłopotane, ale również dumne.
Baruch powiedział:
– Przepraszamy. Polecę sam do Lorda Asriela, przekażę mu nasze informacje i poproszę go, żeby przysłał ci pomoc do odszukania córki. Lot zajmie mi dwa dni, jeśli nie zabłądzę.
– A ja zostanę z tobą, Willu – powiedział Balthamos.
– Dziękuję – mruknął Will.
Dwa anioły uściskały się serdecznie. Potem Baruch objął Willa i ucałował w oba policzki. Pocałunek był lekki i chłodny, jak dłonie Balthamosa.
– Jeśli wyruszymy tam, gdzie jest Lyra, znajdziesz nas? – zapytał Will.
– Nigdy nie zgubię Balthamosa – odparł Baruch i cofnął się o krok.
Potem skoczył w powietrze, poszybował w niebo i znikł wśród rozproszonych gwiazd. Balthamos odprowadzał go wzrokiem z rozpaczliwą tęsknotą.
– Przenocujemy tutaj czy ruszamy dalej? – zapytał wreszcie, odwracając się do Willa.
– Przenocujemy tutaj – odpowiedział Will.
– Więc śpij, a ja stanę na warcie. Traktowałem cię szorstko i nie miałem racji. Dźwigasz wielki ciężar, a ja powinienem ci pomagać, zamiast cię besztać. Odtąd postaram się zachowywać uprzejmiej.
Will położył się więc na ciepłym piasku, a gdzieś w pobliżu anioł pełnił straż; ale niewielka to była pociecha.
– Wyciągnę nas stąd, Roger, obiecuję. I Will przyjdzie, na pewno!
Nie rozumiał. Rozłożył blade ręce i pokręcił głową.
– Nie wiem, kto to jest, i on tutaj nie przyjdzie – odparł – a jeśli przyjdzie, to mnie nie pozna.
– On przyjdzie do mnie – powiedziała – i razem z Willem... Och, Roger, nie wiem jak, ale przysięgam, że pomożemy. I nie zapominaj, że inni są po naszej stronie. Jest Serafina i Iorek, i...
3. Ścierwniki