Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Wiedźmikołaj [Hogfather - pl]
Wiedźmikołaj [Hogfather - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wiedźmikołaj [Hogfather - pl]

Электронная книга - «Wiedźmikołaj [Hogfather - pl]». Краткое содержание книги:

Zapadła noc przed Nocą Strzeżenia Wiedźm.
I jest zbyt spokojnie.
Jest też śnieg, latają rudziki i gile, stoją ubrane drzewka, ale daje się wyraźnie zauważyć brak grubego osobnika, który przynosi zabawki...
Susan musi go odnaleźć przed świtem. Inaczej nie wzejdzie słońce. Niestety, do pomocy ma tylko kruka z apetytem na gałki oczne, Śmierć Szczurów i o boga kaca. Co gorsza, ktoś wsuwa się jednak przez komin. Tym razem niesie worek zamiast kosy, ale jest w nim coś nieprzyjemnie znajomego…
HO. HO. HO.
To prawda, co mówią: „Lepiej uważaj…”
1 ... 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77
Перейти на страницу:

Po kilku minutach oddalili się, popychając zadowolonego Arnolda otoczonego pospiesznie zapakowanymi darami.

— Ludzie są tacy mili — stwierdził Kaczkoman.

— Tysiącletnia wskazówka i krewetki.

Arnold zaczął badać jałmużnę, podczas gdy reszta sterowała jego wózkiem po topniejącym śniegu pomiędzy zaspami.

— Smakuje… jakoś znajomo — oświadczył.

— Znajomo jak co?

— Jak błoto i stare buty.

— Do licha! To przecież aliganckie żarcie!

— Tak, tak. — Arnold żuł przez chwilę. — Myślicie, żeśmy się nagle zrobili aliganccy?

— Nie wiem. Aligancki jesteś, Ron?

— Demoniszcze…

— No. Dla mnie to brzmi aligancko.

Płatki śniegu zaczęły delikatnie osiadać na rzece Ankh.

— Mimo wszystko… Szczęśliwego Nowego Roku, Arnoldzie.

— Szczęśliwego Nowego Roku, Kaczkomanie. I twojej kaczce też.

— Jakiej kaczce?

— Szczęśliwego Nowego Roku, Henry.

— Szczęśliwego Nowego Roku, Ron.

— Demoniszcza!

— I niech bóg błogosławi każdego z nas — dodał Arnold Boczny.

Zakryła ich zasłona padającego śniegu.

— Który bóg?

— Nie wiem. A którego byś chciał?

— Kaczkomanie…

— Tak, Henry?

— Pamiętasz tego karnego woła, coś o nim mówił?

— Tak, Henry?

— Czemu niby on był karny? Kopnął kogoś na polu czy jak?

— Hm… On był karmny. Zresztą to tylko takie powiedzenie, Henry.

— Nie prawdziwy wół?

— Nie tak zupełnie. Chodziło mi o to, że…

A potem był już tylko śnieg.

Po chwili zaczął topnieć w promieniach słońca.

1 ... 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)