Faraon
- Автор: Прус Болеслав
- Язык: польский
- Жанр: Историческая проза
Электронная книга - «Faraon». Краткое содержание книги:
Wówczas przybiegł do rozjuszonego zwierzęcia człowiek z mieczem. Ale włóczniarze potracili głowy i nie wspierali go należycie, więc byk powalił go i zaczął ścigać innych.
Stała się rzecz niesłychana dotychczas w cyrkach: na arenie leżało pięciu ludzi, inni źle broniąc się uciekali przed zwierzęciem, a publiczność ryczała z gniewu lub ze strachu.
Wtem wszystko ucichło, widzowie powstali i wychylili się ze swych miejsc, przerażony Hiram zbladł i rozkrzyżował ręce… Na arenę, z lóż dostojników, wyskoczyli dwaj: książę Ramzes z dobytym mieczem i Sargon z krótką siekierką. Byk ze spuszczonym łbem i zadartym ogonem biegł wkoło areny wzniecając tuman kurzu. Pędził prosto na księcia, lecz jakby odepchnięty przez majestat królewskiego dziecięcia, wyminął Ramzesa, rzucił się na Sargona i — padł na miejscu. Zręczny a olbrzymio silny Asyryjczyk powalił go jednym uderzeniem toporka między oczy.
Publiczność zawyła z radości i poczęła sypać kwiaty na Sargona i jego ofiarę. Ramzes tymczasem stał z wydobytym mieczem ździwiony i rozgniewany, patrząc, jak Kama wydzierała swoim sąsiadom kwiaty i rzucała je na Asyryjczyka.
Sargon obojętnie przyjmował objawy publicznego zachwytu. Trącił nogą byka, aby przekonać się, czy jeszcze żyje, a potem zbliżył się na parę kroków do księcia i coś przemówiwszy w swoim języku ukłonił się z godnością wielkiego pana.
Ramzesowi przed oczyma przesunęła się krwawa mgła: chętnie wbiłby miecz w piersi temu zwycięzcy. Ale opanował się, chwilę pomyślał i zdjąwszy ze swej szyi złoty łańcuch podał go Sargonowi.
Asyryjczyk znowu skłonił się, pocałował łańcuch i włożył go sobie na szyję. A książę, z sinawymi rumieńcami na policzkach, skierował się do furtki, którą wchodzili na arenę aktorowie, i wśród okrzyków publiczności, głęboko upokorzony, opuścił cyrk.
ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY
Był już miesiąca Tot (koniec czerwca, początek lipca). W mieście Pi-Bast i jego okolicach zaczął zmniejszać się napływ ludności z powodu gorąca. Ale na dworze Ramzesa wciąż jeszcze bawiono się i rozpowiadano o wypadkach w cyrku Dworzanie wychwalali odwagę księcia, niezręczni podziwiali siłę Sargona, kapłani z poważnymi minami szeptali, że jednak następca tronu nie powinien był mięszać się do walki z bykami. Od tego bowiem są inni ludzie, płatni i bynajmniej nie cieszący się publicznym szacunkiem.
Ramzes albo nie słyszał tych rozmaitych zdań, albo nie zwracał na nie uwagi. W jego pamięci z widowiska utrwaliły się dwa epizody: Asyryjczyk wydarł mu zwycięstwo nad bykiem i — umizgał się do Kamy, która bardzo życzliwie przyjmowała jego. zaloty!
Ponieważ nie wypadało mu sprowadzać do siebie fenickiej kapłanki, więc pewnego dnia wysłał do niej list, w którym donosił, że chce ją zobaczyć, i pytał: kiedy go przyjmie? Przez tego samego posłańca Kama odpowiedziała, że będzie czekać na niego dziś wieczorem.
Ledwie ukazały się gwiazdy, książę w największej tajemnicy, według swego przekonania, wysunął się z pałacu i poszedł.
Ogród świątyni Astoreth był prawie pusty, szczególniej w okolicach otaczających dom kapłanki. Dom był cichy i paliło się w nim zaledwie parę światełek.
Kiedy książę nieśmiało zapukał, kapłanka otworzyła mu sama. W ciemnym przysionku ucałowała mu ręce szepcząc, że umarłaby, gdyby wtedy, w cyrku, rozjuszone zwierzę zrobiło mu jaką krzywdę.
— Ale teraz musisz być spokojna — odparł z gniewem następca — skoro ocalił mnie twój kochanek…
Kiedy weszli do komnaty oświetlonej, książę spostrzegł, że Kama płacze.
— Cóż to znaczy? — zapytał.
— Odwróciło się ode mnie serce pana mego — rzekła. — A może i słusznie…
Następca gorzko roześmiał się.
— Więc już jesteś jego kochanką czy dopiero masz nią zostać ty, święta dziewico?…
— Kochanką?… nigdy!.. Ale mogę zostać żoną tego strasznego człowieka.
Ramzes zerwał się z siedzenia.
— Śpię?… — zawołał — czy Set rzucił na mnie przekleństwo?… Ty, kapłanka, która pilnujesz ognia przy ołtarzu Astoreth i pod grozą śmierci musisz być dziewicą, ty wychodzisz za mąż?… Zaprawdę, fenickie kłamstwo gorsze jest, aniżeli opowiadają o nim ludzie!..
— Posłuchaj mnie, panie — rzekła ocierając łzy — i potęp, jeżeli zasłużyłam. Sargon chce mnie pojąć za żonę, za swoją pierwszą żonę. Według naszych ustaw, kapłanka w bardzo wyjątkowych wypadkach może zostać żoną, ale tylko mężczyzny pochodzącego ze krwi królewskiej. Sargon zaś jest powinowatym króla Assara…
— I ty wyjdziesz za niego?
— Jeżeli najwyższa rada kapłanów tyryjskich rozkaże mi, co pocznę?… — odparła, znowu zalewając się łzami.
— A cóż tą radę może obchodzić Sargon? — spytał książę.
— Podobno obchodzi ją bardzo wiele — mówiła z westchnieniem. — Fenicję mają podobno zabrać Asyryjczycy, a Sargon ma zostać jej satrapą…
— Tyś oszalała!.. — zawołał książę.
— Mówię, co wiem. Już w naszej świątyni po raz drugi zaczynają się modły o odwrócenie nieszczęścia od Fenicji… Pierwszy raz odprawiliśmy je, nimeś ty przyjechał do nas, panie…
— Dlaczego znowu teraz?…
— Bo podobno w tych dniach przybył do Egiptu chaldejski kapłan Istubar z listami, w których król Assar mianuje Sargona swoim posłem i pełnomocnikiem do zawarcia traktatu z wami o zabór Fenicji.
— Ależ ja… — przerwał książę.
Chciał powiedzieć: „nic nie wiem”, lecz wstrzymał się. Zaczął się śmiać i odparł:
— Kamo, przysięgam ci na cześć mego ojca, że dopóki ja żyję, Asyria nie zabierze Fenicji.
Czy to dość?
— O panie!.. panie!.. — zawołała, upadając mu do nóg.
— Więc chyba teraz nie zostaniesz żoną tego gbura?
— Och!.. — otrząsnęła się. — Czy możesz o to pytać?
— I będziesz moją… — szepnął książę.
— Zatem chcesz mojej śmierci?… — odparła przerażona.
— Ha! jeżeli tego chcesz, jestem gotowa.
— Chcę, ażebyś żyła… — szeptał roznamiętniony. — Żyła należąc do mnie…
— To być nie może…
— A najwyższa rada kapłanów tyryjskich?…
— Może mnie tylko wydać za mąż…
— Wszak wejdziesz do mego domu…
— Gdybym weszła tam nie jako żona twoja — umrę…
Ale jestem gotowa… nawet na to, aby nie ujrzeć jutrzejszego słońca…
— Bądź spokojna — odpowiedział z powagą książę. — Kto posiadł moją łaskę, nie dozna krzywdy.
Kama znowu uklękła przed nim.
— Jak się to może stać?.. — spytała składając ręce.
Ramzes był tak podniecony, tak już zapomniał o swoim stanowisku i obowiązkach, iż gotów był przyrzec kapłance małżeństwo. Powstrzymał go od tego kroku nie rozsądek, ale jakiś głuchy instynkt.
— Jak to może być?… Jak to może być?… — szeptała Kama pożerając go wzrokiem i całując jego nogi.
Książę podniósł ją, posadził z daleka od siebie i odparł z uśmiechem:
— Pytasz, jak to być może?… Zaraz cię objaśnię. Ostatnim moim nauczycielem, zanim doszedłem do pełnoletności, był pewien stary kapłan, który umiał na pamięć mnóstwo dziwnych historii z życia bogów, królów, kapłanów, nawet niskich urzędników i chłopów.
Starzec ten, słynny z pobożności i cudów, nie wiem dlaczego, nie lubił kobiet, nawet obawiał się ich. Toteż najczęściej opisywał przewrotność kobiecą, a raz, aby dowieść mi, jak potężną macie władzę nad męskim rodzajem, opowiedział taką historię: Młody i ubogi pisarz, nie mający w torbie miedzianego utena, tylko jęczmienny placek, wędrował z Tebów do Dolnego Egiptu szukać zarobku. Mówiono mu, że w tej części państwa mieszkają najbogatsi panowie i kupcy i byle dobrze trafił, może znaleźć posadę, na której zrobi duży majątek.