Dzieci Diuny [Children of Dune - pl]
- Автор: Херберт Фрэнк
- Серия: Diuna #3
- Год: 1992
- Язык: польский
- Год: Phantom Press
- ISBN: 83-7075-060-5
- Переводчик: Marek Mastalerz
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Dzieci Diuny [Children of Dune - pl]». Краткое содержание книги:
Od pewnego czasu w mieście Arrakin pojawia się starzec zwany Kaznodzieją i wygłasza dziwne przemowy do wciąż tłumnie przybywających na Diunę pielgrzymów. Kim jest? Czy tylko na wpół szalonym mistykiem, czy może kimś więcej?
Świadomość Leto unosiła się swobodnie, bez obiektywnej psyche mogącej zastąpić rzeczywistość. Prowizoryczna przyszłość Namriego jaśniała w umyśle pamięci, ale dzieliła rzeczywistość z wieloma innymi przyszłościami. I w tej rozbitej na strzępy świadomości każde wewnątrz-życie stawało się jego własnym. Z pomocą najsilniejszego dominował nad pozostałymi.
„Obiekt widziany z oddali ujawnia tylko swe ogólne cechy” — pomyślał. Pokonał tę odległość i mógł teraz widzieć własne życie: wielość przeszłości i związane z nimi wspomnienia były brzemieniem, radością i koniecznością. Droga czerwia przydała temu jeszcze jeden wymiar: ojciec nie stał na jego straży, bo nie było już takiej konieczności. Leto zobaczył wyraźnie przeszłość i teraźniejszość. Przeszłość objawiała mu się jako pierwszy spośród przodków — ten, którego nazywano Harumem, bez którego nie zaistniałaby odległa przyszłość. Którekolwiek z istnień wybrałby teraz, żyłby z nim w autonomicznej sferze masowego doznawania, ścieżce bytu tak zawikłanej, że żadne pojedyncze życie nie zdołałoby zliczyć przynależnych mu pokoleń. Pobudzone masowe doznawanie podporządkowałoby się jego jaźni. Mogło sprawić, że odczuwałoby się je jako jednostkę, naród, społeczeństwo bądź całą cywilizację. Dlatego właśnie Gurneya nauczono bać się Leto, dlatego Namri groził mu nożem. Nie mógł pozwolić, aby zobaczyli w nim tę siłę. Nikt nigdy nie powinien widzieć jej w pełni. Nawet Ghanima. Nikt nie mógł wiedzieć, że mógłby dać się połączyć w jedno z istniejącym w jego wnętrzu tłumem. Wreszcie Leto usiadł i zobaczył, że tylko Namri nań czeka, obserwując go.
— Nie ma jednego zestawu ograniczeń dla wszystkich — powiedział Leto. — Uniwersalne przyszłowidzenie to daremny mit. Przepowiedzieć można tylko najpotężniejsze lokalne prądy Czasu, ale w nieskończonym wszechświecie lokalne może być tak wielkie, że umysł może tego nie objąć.
Namri potrząsnął głową nie rozumiejąc.
— Gdzie jest Gurney? — zapytał Leto.
— Wyszedł, żeby nie patrzeć, jak cię zabiję.
— Zabijesz mnie, Namri? — prawie błagał mężczyznę, żeby to zrobił.
Namri zdjął dłoń z noża.
— Skoro tego pragniesz, odstępuję od tego zamiaru. Gdybyś pozostał obojętny, to…
— Choroba obojętności jest tym, co niszczy wiele rzeczy. — Chłopiec pokiwał głową. — Całe cywilizacje na nią umierały. Tak, jakby była ceną niezbędną do osiągnięcia nowych poziomów złożoności bądź świadomości. — Podniósł wzrok na Namriego. — Zatem powiedziano ci, żebyś szukał we mnie obojętności? — I zrozumiał, że Namri był więcej niż zabójcą. Był nieszczery.
— Jako znaku niekontrolowanej mocy — potwierdził Namri, ale chłopiec wyczuł kłamstwo.
— Tak, obojętna moc. — Leto usiadł i westchnął głęboko. — W życiu mojego ojca nie było moralnej wielkości, Namri, tylko lokalna pułapka, którą sam na siebie zastawił.