Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Gniazdo Szerszeni
Gniazdo Szerszeni - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Gniazdo Szerszeni

Электронная книга - «Gniazdo Szerszeni». Краткое содержание книги:

Wymagająca i stanowcza Judy Hammer jest szefową policji w Charlotte, rozwijającym się centrum bankowo-przemysłowym w Karolinie Północnej. Nie wszyscy akceptują fakt, że kobieta zajmuje stanowisko tradycyjnie przeznaczone dla mężczyzn. Burmistrz Search wolałby zamiast niej ugodowego funkcjonariusza, którym łatwiej byłoby manipulować. Judy musi się zmagać nie tylko z przestępcami, lecz również z uległymi wobec lokalnych notabli władzami miasta, napastliwą prasą i nielojalnymi pracownikami. Pojawiają się także kłopoty rodzinne. Ale wszystkie problemy muszą odejść na dalszy plan, gdy nieuchwytny psychopata, nazywany przez dziennikarzy Czarną Wdową, zaczyna mordować przyjeżdżających do miasta biznesmenów.
1 ... 72 73 74 75 76 77 78 79 80 ... 99
Перейти на страницу:

21

Judy Hammer i Virginia West podpisały się w biurze przepustek sądu i odbiły swoje karty zegarowe. Weszły na drugie piętro, gdzie na długim korytarzu tłoczyli się ludzie, szukający płatnych telefonów lub toalet. Niektórzy przysypiali na ławkach z klonowego drewna, inni przeglądali „Observera”, aby sprawdzić, czy jest jakaś wzmianka o ich sprawie. Gdy Virginia otworzyła drzwi do sali rozpraw numer 2107, jej rozdrażnienie jeszcze wzrosło. Sala była pełna czekających na wyroki oskarżonych i policjantów, którzy ich zatrzymali. Judy Hammer skierowała się do pierwszego rzędu i usiadła po stronie prawników i policji. Zastępca prokuratora okręgowego, Melvin Pond, natychmiast spostrzegł dwie najwyższej rangi policjantki i poczuł dreszcz podniecenia. Czekał na nie. To była jego szansa.

Sędzina Tyler Bovine z okręgu dwudziestego piątego także czekała na tę chwilę, podobnie jak przedstawiciele lokalnych i krajowych mediów. Batman i Robin, pomyślała z wyraźną satysfakcją sędzina, wychodząc z gabinetu. Przyjrzy się tej sprawie, gdy już zasiądzie na sali w majestacie prawa, odziana w długą, czarną togę, która kryła jej masywne ciało. Virginia West czuła narastający niepokój, wywołany porannym telefonem Panesy. Martwiła się o Brazila i przeczuwała, że nie będzie mogła szybko stąd wyjść i sprawdzić, co się z nim dzieje. Tyler Bovine, podobnie jak większość jej kolegów, pracowała na wyjeździe. Rezydowała po drugiej stronie rzeki Catawba i lekceważyła sobie Charlotte, a także jej obywateli. Była przekonana, że to tylko kwestia czasu, zanim Charlotte wchłonie jej rodzinne miasto Gastonię i resztę terenów, których nie udało się zdobyć generałowi Cornwallisowi.

– Proszę wstać, sąd idzie.

Wszyscy wstali i sędzina Bovine, uśmiechając się do siebie, wkroczyła na salę rozpraw, gdzie natychmiast zauważyła obie policjantki. Wiedziała, że dziennikarze dostali cynk, aby nie tracili dzisiaj swojego cennego czasu, gdyż Batman i Robin wrócą tu w poniedziałek. O tak, wrócą. Sędzina usiadła i włożyła okulary, co dodało jej powagi i majestatu. Zastępca prokuratora okręgowego Pond wpatrywał się w rejestr spraw przewidzianych na ten dzień, jakby po raz pierwszy w życiu widział taki dokument na oczy. Przewidywał, że czeka go walka, ale miał zamiar zwyciężyć.

– Wnoszę o rozpatrzenie sprawy Stan Karoliny Północnej versus Johnny Martino – odezwał się z przekonaniem, którego wcale nie czuł.

– Sąd nie jest gotów, aby wysłuchać jej teraz. – Sędzina Bovine powiedziała to znudzonym głosem.

Virginia West trąciła łokciem szefową, która myślała o Secie i o tym, że nie wyobraża sobie, co zrobi, gdy jej mąż umrze. Nie miało znaczenia, jak bardzo ze sobą walczyli, ile razy doprowadzali się nawzajem do szaleństwa, udowadniając ponad wszelką wątpliwość, że mężczyzna i kobieta nie mogą być bratnimi duszami ani przyjaciółmi. Na twarzy Judy Hammer malowało się cierpienie i zastępca prokuratora okręgowego przeczuwał, że będzie to miało wpływ na jego przyszłość zawodową. Zawiódł tę wspaniałą, dzielną kobietę, której mąż leżał ranny w szpitalu. Komendant Hammer nie powinna tu siedzieć razem z tymi wszystkimi kretynami. Sędzina również zwróciła uwagę na jej wyraz twarzy i także opacznie go zinterpretowała. Szefowa policji nie poparła pani Bovine w ostatnich wyborach. Teraz się okaże, jak wielka i potężna jest Judy Hammer.

– Proszę wstać, gdy wywołam nazwisko. Maury Anthony – odezwał się Pond.

Rozejrzał się po sali pełnej ludzi. Jedni byli załamani, inni olewali wszystko, jeszcze inni drzemali. Maury Anthony i jego obrońca z urzędu wstali i podeszli do stolika zastępcy prokuratora okręgowego.

– Panie Anthony, czy przyznaje się pan do posiadania kokainy, z zamiarem jej sprzedania? – zapytał zastępca prokuratora.

– Tak – odpowiedział Anthony.

Sędzina Bovine przyglądała się oskarżonemu, który niczym nie różnił się od innych.

– Panie Anthony. Zdaje pan sobie sprawę, że przyznając się do winy, pozbawia się pan prawa do apelacji – stwierdziła raczej, niż zapytała.

Oskarżony spojrzał na swojego obrońcę z urzędu, który skinął głową. Anthony skierował swoją uwagę z powrotem na sędzinę.

– Tak, proszę pana – powiedział.

Ci, którzy nie spali i śledzili przebieg wydarzeń na sali rozpraw, wybuchnęli gromkim śmiechem. Anthony natychmiast pojął, że palnął straszną gafę, i uśmiechnął się nieśmiało.

– Przepraszam panią. Moje oczy nie są już tak dobre jak kiedyś.

Znowu dał się słyszeć śmiech.

Wielka twarz sędziny Bovine wyglądała jak wykuta z kamienia.

– Stanowisko stanu? – zapytała, popijając wodę Evian z dwulitrowej butelki.

Pond zajrzał do notatek. Rzucił okiem na policjantki, mając nadzieję, że słuchały uważnie. Miał szansę wykazać się elokwencją, niezależnie od tego, jak durna była to sprawa.

– Wysoki Sądzie – zaczął mówić – w nocy dwudziestego drugiego lipca, około jedenastej trzydzieści Maury Anthony popijał w towarzystwie na Fourth Street, niedaleko Graham…

– Sąd oczekuje dokładnego adresu – przerwała mu sędzina Bovine.

– Oczywiście, Wysoki Sądzie, ale problem polega na tym, że tam nie ma żadnego adresu.

– Jakiś musi być – upierała się sędzina.

– Stojący w tym miejscu budynek zburzono w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym piątym roku, Wysoki Sądzie. Oskarżony i jego koledzy siedzieli w zaroślach…

– Jaki był adres zburzonego budynku?

– Nie wiem – przyznał się Pond po chwili zastanowienia.

Anthony uśmiechnął się, jego obrońca z urzędu także wyglądał na zadowolonego. Virginia czuła, że zaczyna boleć ją głowa. Judy Hammer była zatopiona w swoich myślach. Sędzina znowu napiła się wody.

– Proszę podać sądowi adres – poleciła sędzina, zamykając butelkę.

– Tak, Wysoki Sądzie. Jednak ta transakcja nie odbywała się dokładnie pod starym adresem, raczej jakieś dwadzieścia pięć metrów za i jakieś piętnaście metrów, tak sądzę, pod kątem sześćdziesięciu stopni na północ od budynku Independence Welfare, który tam właśnie się znajdował i został zburzony, w zaroślach, gdzie pan Anthony stworzył coś w rodzaju obozowiska dla włóczęgów, gdzie kupowano, sprzedawano i zażywano kokainę crack tamtej nocy i jedzono kraby. Dwudziestego drugiego lipca.

Pondowi udało się, na krótko, zwrócić na siebie uwagę komendant Hammer, porucznik West, matki Johnny’ego Martino i śledzącej rozprawę części publiczności na sali sądowej, a także dwóch pomocników szeryfa i opiekuna sądowego młodocianych przestępców. Wszyscy patrzyli na niego ze zdziwieniem i niewiele rozumieli.

– Sąd domaga się podania adresu – powtórzyła sędzina.

Wypiła kolejny łyk wody i poczuła pogardę dla swojego psychiatry oraz dla wszystkich ludzi cierpiących na psychozę maniakalno-depresyjną. W wyniku kuracji litem nie tylko musiała wypijać dziennie wannę wody, ale także często oddawać mocz, co było źródłem dodatkowych problemów. Jej pęcherz i nerki zmieniały się w przelewową zaparzarkę do kawy, co czuła i doświadczała tego każdego dnia, jeżdżąc tam i z powrotem po hrabstwie Gaston, siedząc za stołem sędziowskim w sali rozpraw, idąc do kina czy lecąc zatłoczonym samolotem.

Ponieważ pracowała w sądzie wyższej instancji, mogła zarządzać przerwę co piętnaście, dwadzieścia lub trzydzieści minut, a nawet dłuższą, do lunchu, jeśli tylko tego potrzebowała. Jednak nigdy dotąd nie zrobiła jednej rzeczy i nigdy tego nie zrobi. Nigdy nie przerwała toczącej się rozprawy, ponieważ bez względu na wszystko sędzina była dobrze wychowaną damą, która dorastała w rodzinie z tradycjami i skończyła Queens College. Sędzina Bovine była ostra, ale zachowywała się z klasą. Nie tolerowała głupców i ludzi pozbawionych klasy i nikt nie mógłby jej oskarżyć o brak dobrych manier. Tak naprawdę najważniejsze były maniery.

1 ... 72 73 74 75 76 77 78 79 80 ... 99
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)