Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Tylko ciebie chcę». Краткое содержание книги:

Po dwóch latach spędzonych w Nowym Jorku Step wraca do Rzymu. Wiele się tu zmieniło. Chłopak zaczyna pracę w telewizji, poznaje nowych ludzi, wśród nich żywiołową Gin. Przeszłość nie daje mu spokoju, ale teraźniejszość nie zostawia zbyt wiele czasu na jej rozpamiętywanie. Czy warto dążyć do wskrzeszenia dawnej miłości? Kontynuacja przeboju wydawniczego Trzy metry nad niebem. Pełna realizmu, śmiała powieść o miłości, seksie, dojrzewaniu, przyjaźni, namiętności i marzeniach – do grona znajomych postaci – Stepa, Babi, Palliny – dołączają nowi, równie barwni, zakręceni i nieprzewidywalni bohaterowie
1 ... 70 71 72 73 74 75 76 77 78 ... 125
Перейти на страницу:

– I poprosimy jeszcze o jakieś dobre cabernet.

– Może być Piccioni?

– Niech pan sam coś dla nas wybierze.

– Znakomicie.

Fakt, że zdajemy się na jego wybór również w sprawie doboru wina, wprawia go w jeszcze większe zadowolenie.

– Gin, daj spokój, nie kłóćmy się, chcesz się zamienić miejscami? Chcesz usiąść tu gdzie ja?

– A po co?

– Bo w ten sposób ty będziesz miała przed oczami tamte dziewczyny, tancerki.

– Nie, nie. – I się uśmiecha. – Bawi mnie, że to właśnie ty na nie patrzysz, a wręcz sprawia mi to nie lada przyjemność.

– Sprawia ci to przyjemność?

– Oczywiście, pokaż mi parę luźniejszą od naszej. A: bo nie jesteśmy parą, be: bo po tym widoku na cycki i tyłek dobrze ci zrobi, jak usłyszysz zdecydowane nie od zwykłej śmiertelniczki…

– Trzy dan we wszystkim i za wszystko, co?

Dziewczyna, która udała się do łazienki, właśnie wraca, przechodzi tuż obok nas i zmierza do swojego stolika. Odruchowo się odwracam, właściwie niechcący. Gin tylko na to czekała i teraz ją woła.

– Przepraszam.

– Tak?

– Czy możesz podejść tu do nas na chwilę?

Zaskoczona dziewczyna potakuje.

– No weź, Gin, daj spokój. Przynajmniej raz spędźmy spokojnie wieczór.

– Ale czym ty się martwisz? Ja działam jedynie w twoim własnym interesie.

Dziewczyna jest miła i, zaintrygowana, podchodzi do naszego stolika.

– Dzięki, naprawdę… Widzisz tego chłopaka, Stefano, dla niektórych boski Step, strasznie chciał zdobyć twój numer telefonu, ale nie ma odwagi sam cię o niego poprosić.

Dziewczyna jeszcze nie ochłonęła, zastygła z półotwartymi ustami, autentycznie ją zamurowało.

– Tak naprawdę…

Gin się uśmiecha.

– Nie, nie, w ogóle się mną nie przejmuj. Jestem jego kuzynką.

– Ach.

Od razu sprawia wrażenie bardziej rozluźnionej. Laska na mnie patrzy, ocenia, czy jest sens, bym dostał do niej numer, czy też nie, a ja chyba po raz pierwszy w życiu się rumienię.

– Myślałam, że się pokłóciliście albo że chodzi o jakiś żart…

– Nie, absolutnie.

Gin zaprzecza bardzo kategorycznie.

– Okay, dosyć tego zastanawiania, wystarczająco długo to już trwało. Nic nie szkodzi. Fajna spódnica. Czy to od Ann Demeulemeester?

– Od kogo?

– Nie, tak mi się zdawało. Rozmiar trzydzieści sześć, szlufki przy pasku, zasłonięte guziki, kieszonka…

– Nie, to Uragan.

– Uragan?

– Tak, to nowa marka stworzona przez mojego przyjaciela.

– Ach, rozumiem, czyli właściwie można powiedzieć, że jesteś ambasadorką jego marki?

Dziewczyna się uśmiecha, obciąga sobie spódnicę i stara się sprawić, żeby prezentowała się trochę okazalej.

– Tak, można tak powiedzieć.

Cały trud na marne. Spódnica nadal tkwi uparcie w tym samym miejscu, ma nią ewidentnie spętane biodra, i jest tak krótka, że o mały włos nie widać jej majtek.

– No…

Staram się jakoś odzyskać panowanie nad sytuacją.

– Przepraszam. Ale widzę, że znajomi wołają cię do stolika. Dziewczyna się odwraca. Rzeczywiście towarzystwo zaczyna się zbierać.

– Ach, tak, przepraszam.

– No to cześć.

– Tak, cześć.

Laska się oddala.

Obydwoje obserwujemy, jak dumnie kroczy przed siebie i nie wiedzieć czemu, kręci tyłkiem bardziej niż poprzednio.

– Gratulacje.

– A to za co?

– No, bo po raz pierwszy jakiejś kobiecie udało się wprawić mnie w zakłopotanie… i to na dodatek na oczach innej.

– Cóż, dałam z siebie wszystko. Dziwne… ale jeśli teraz nie da ci swojego numeru, to co będzie potem?

– No, w ostateczności mogę jeszcze wykorzystać twoje poczucie winy…

– Z jakiego powodu?

– Niecodziennie legnie w gruzach mit kolesia takiego jak ja… boski Step, który nie jest w stanie zdobyć numeru laski w ciuchach marki Uragan. Takie rzeczy nie dzieją się codziennie.

– Nie wiem, na ile cię to może pocieszyć, ale miała silikonowe cycki.

– Nie zwróciłem uwagi. Znacznie większe wrażenie zrobił na mnie jej naturalny tyłek. – Uśmiecham się złośliwie. – Chyba w tym wypadku nie masz się do czego przyczepić, mam rację?

– Prawdę powiedziawszy, miałabym pewne zastrzeżenia również do niego. Przykro mi jedynie, że nigdy sam na własne oczy nie będziesz się mógł o tym przekonać.

– Nigdy nie mów nigdy.

Dokładnie w tej samej chwili Mario stawia przed nami dwa talerze z plastrami pieczeni.

– Proszę bardzo.

– Dzięki, Mario.

– Za to mi płacą. – I uśmiecha się do nas. Gin od razu zabiera się za krojenie.

– Cóż, na razie, Step, musisz się zadowolić tym smakowitym kąskiem.

– Ha, tyle że jeśli i on okazałby się nienaturalny, to oboje mamy przesrane.

Słysząc te słowa, Mario zamiera z wrażenia.

– No co wy, żarty sobie robicie? Mamy wyłącznie wyselekcjonowane mięso. Ej, nie rozpuszczajcie mi tu tylko żadnych podejrzanych historii, bo puścicie mnie z torbami.

Wybuchamy śmiechem.

– Nie, nic się nie martw. Rozmawialiśmy o czymś całkiem innym, naprawdę!

I zajadamy w najlepsze, co rusz dolewając do kieliszków cabernet, jemy powoli, śmiejemy się, opowiadamy sobie jakieś nieistotne fakty, które nam akurat wydają się tak ważne. Przebłyski życia każdego z nas, w których nawzajem nie uczestniczyliśmy. Chwile pełne euforii oraz te tak różne od pozostałych, spędzone z przyjaciółmi z przeszłości, którzy dzisiaj jednak, kiedy im się tak lepiej przyjrzeć, nie wydają się wcale aż tacy znów wyjątkowi. A może to tylko obawa, że nie sprostam i nie jestem aż tak zabawny, jak bym chciał. Gin nalewa mi wina. I już sam fakt, że robi to właśnie ona, sprawia, że zapominam o wszystkim innym.

43

Giuli patrzy na Daniele z rozdziawionymi ustami.

– Zamknij wreszcie buzię, bo przez ciebie mam jeszcze większe poczucie winy!

I Giuli zamyka. Następnie przełyka ślinę i usiłuje dojść do siebie.

– Tak, rozumiem… ale jak to możliwe?

– Jak to możliwe? Przecież zwłaszcza ty powinnaś doskonale wiedzieć jak, zważywszy że sama już to robiłaś, i to jeszcze zanim ja w ogóle zaczęłam. Mam ci wytłumaczyć?

– Oj nie, kretynko. To akurat wiem, jeśli już to raczej ty nie bardzo. Chodziło mi o to, jak to możliwe, że zaszłaś w ciążę?!

– Słuchaj, Giuli, przestań, proszę cię, fatalnie się czuję. Zrozum, proszę cię. I pomyśl tylko, że mówię to teraz tylko tobie… pomyśl, co to będzie, jak powiem o tym starym!

– A bo co, powiesz im?

– Pewnie, że im powiem, a jakżeby inaczej?

– Ale weź pomyśl tylko, że to się da raz-dwa załatwić, co? Wystarczy jeden dzień w klinice i po twoim głupim wybryku nie będzie ani śladu, puf, zniknie za jednym zamachem. Kumasz?

– No co ty, oszalałaś? Ja chcę urodzić to dziecko.

– Chcesz je urodzić? W takim razie to ty kompletnie oszalałaś!

– Giuli, akurat po tobie się tego nie spodziewałam. W każdą niedzielę ciągniesz mnie ze sobą do kościoła, a jak przychodzi co do czego… masz czelność mówić coś podobnego!

– Ej, słuchaj, i to ty wyjeżdżasz mi tutaj z kazaniem! Sama się uparłaś, żeby to zrobić, zanim skończysz osiemnaście lat, bo w przeciwnym razie czułabyś się jak ostatnia pierdoła, a teraz spotkała cię za to kara, nie widzisz? I to ma być postawa osoby religijnej, co ty powiesz? Weź ty sobie daruj! Tak czy siak, rób, jak uważasz, to twoje życie…

– I tu się mylisz. To także jego życie. Widzisz, w ogóle nie bierzesz tego pod uwagę. Teraz wchodzi w grę jeszcze inna istota oprócz mnie.

1 ... 70 71 72 73 74 75 76 77 78 ... 125
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)