Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Остросюжетные любовные романы » Śmiertelna ekstaza [На польском]
Śmiertelna ekstaza [На польском] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Śmiertelna ekstaza [На польском]

Электронная книга - «Śmiertelna ekstaza [На польском]». Краткое содержание книги:

Drew Mathias, zdolny elektronik i entuzjasta gier komputerowych, nie miał żadnego powodu, żeby odebrać sobie życie. Podobnie jak wzięty nowojorski adwokat S.T. Fitzhugh, wpływowy senator Peary czy Cerise Devane, przebojowa właścicielka popularnego brukowca. Tych czworga nie łączyło nic poza tym, że postanowili odejść z tego świata. Śledztwo nie przyniosło żadnego rezultatu, ale porucznik Eve Dallas z nowojorskiej policji nie chce uwierzyć, że były to samobójstwa. Kto jednak i dlaczego chciałby pozbawić życia czworo niezwiązanych ze sobą ludzi? I jak tego dokonał?
Porucznik Dallas postanawia mimo wszystko poszukać odpowiedzi na te pytania. Oczywiście może liczyć na pomoc świeżo poślubionego męża – superprzystojnego, superinteligentnego i bogatego Raorke’a – który kocha ją do szaleństwa i zrobi dla niej wszystko.
1 ... 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74
Перейти на страницу:

Reeanna świetnie wiedziała, gdzie ma celować. Sama opatrywała wcześniej wszystkie obrażenia ciała Eye i teraz okładała je, wykręcał i kłuła. Jej kolano wbiło się w obolałe biodro Eye, a pięść wylądowała na wykręconym kolanie.

Ból przeszył ją na wskroś. Machnęła na oślep łokciem i z zadowoleniem usłyszała trzask łamanej chrząstki, kiedy cios dosięgnął nosa Reeanny, która wydała z siebie przenikliwy wrzask i zatopiła w niej zęby.

– Suka. – Zniżając się do jej poziomu, Eye złapała garść jej włosów i mocno szarpnęła. Zawstydzona tak nieprofesjonalnym odruchem, przycisnęła broń do podbródka Reeanny. – Jeden gwałtowniejszy oddech i koniec z tobą. Włączyć światła.

Dyszała ciężko, zakrwawiona, a jej ciało krzyczało z bólu. Miała nadzieję, że poczuje satysfakcję, widząc piękną twarz Reeanny w sińcach i krwi, płynącej ze złamanego nosa. Lecz na razie czuła tylko lęk.

– I tak z tobą skończę – zapowiedziała.

– Nie – odparła Reeanna stalowym głosem, rozciągając usta w cudownym uśmiechu. – Sama to zrobię. – Wykręciła Eye nadgarstek ręki, w której trzymała broń, aż wylot dotknął jej własnej szyi.

– Nie cierpię klatek. – I z uśmiechem pociągnęła za spust.

– Jezu Chryste. – Ciało Reeanny jeszcze się trzęsło, kiedy Eye trudem zwlokła się z niej i wstała. Obróciła bezwładne ciało Williama, wyszarpnęła mu z kieszeni przenośny videokom. William jeszcze oddychał, lecz nic jej to nie obchodziło.

Ruszyła do drzwi.

– Odezwij się, odezwij się! – krzyczała do mikrofonu, gorączkowo włączając aparat. – Roarke – rozkazała. – Gabinet. – Przygryzła z rozpaczą wargi, ponieważ wyświetlił się odmowny komunikat.

Linia zajęta. Proszę czekać lub za chwilę ponowić próbę.

– Boczna linia, sukinsynu. Jak tu się włącza boczną linię? – Przyspieszyła kroku, przechodząc w lekko utykający bieg, nie zdając sobie sprawy, że płacze.

W napowietrznym korytarzu usłyszała zbliżający się odgłos kroków, ale nawet się nie zatrzymała.

– Dallas, Boże święty.

– Idź tam. – Przebiegła obok Feeneya, prawie nie słysząc jego gorączkowych pytań przez burżę przerażenia, jaka rozszalała się w jej głowie. – Peabody, chodź ze mną. Pospiesz się.

Dotarła do windy, wcisnęła guzik.

– Szybciej, szybciej.

– Dallas, co się stało? – Peabody dotknęła jej ramienia i została odepchnięta. – Krwawisz. Poruczniku, wszystko w porządku?

– Roarke, o Boże, błagam. – Gorące łzy, płynące już strumieniami, oślepiały ją. W panice czuła zalewający jej skórę pot.

Ona go zabija. Zabije go.

Peabody odruchowo wyciągnęła broń. Obie wpadły do windy.

– Górne piętro, wschodnie skrzydło! – krzyknęła Eye. Już, już!

Prawie rzuciła videokomem w Peabody. – Włącz w tym gównie boczną linię.

– Jest uszkodzony. Ktoś nim chyba rzucił. Kto ma zabić Roarke”a?

– Reeanna. Nie żyje, ale go teraz zabija. – Nie mogła złapać tchu.

Jej płuca odmawiały posłuszeństwa. – Powstrzymamy go. Cokolwiek kazała mu zrobić, powstrzymamy go. – Zwróciła oszalałe oczy w stronę Peabody. – Nie może go dostać.

– Powstrzymamy go. – Peabody wyskoczyła przed nią, zanim drzwi otworzyły się do końca.

Eye wyprzedziła ją, mimo swoich obrażeń. Przerażenie dodawało jej sił. Szarpnęła gwałtownie drzwi, zaklęła i przycisnęła dłoń do czytnika.

Omal go nie przewróciła, kiedy stanął na progu.

– Roarke. – Wtuliła się w niego, jakby chciała wejść w jego ciało.

– O Boże, nic ci nie jest? Żyjesz?

– Co się stało? – Przytulił ją mocno, czując, że cała drży. Ale odsunęła się, objęła dłońmi jego twarz, wpatrując się w jego oczy.

– Spójrz na mnie. Używałeś tego? Testowałeś te gogle?

– Nie. Eye…

– Peabody, rzuć się na niego, jeśli wykona jakiś podejrzany ruch. Wezwij ambulans. Trzeba mu zrobić skanowanie mózgu.

– Akurat mi zrobicie, ale wezwij ambulans, Peabody. Tym razem zawieziemy ją do szpitala, nawet gdybym ją miał ogłuszyć.

Eye cofnęła się o krok, łapiąc oddech i przypatrując mu się uważnie. Nie czuła nóg. Zastanawiała się, jakim cudem jeszcze może stać.

– Nie używałeś tego?

– Przecież mówię, że nie. – Przejechał ręką włosy. – To ja tym razem miałem być ofiarą? Mogłem się domyślić. – Odwrócił się, ale zaraz spojrzał przez ramię, ponieważ Eye uniosła broń.

– Och, odłóż to cholerstwo. Nie zabiję się. Jestem tylko wkurzony. Niewiele brakowało, by mi się wymknęła. Wszystko zaczęło się kleić dopiero pięć minut temu. „Doktum.” Doktor od umysłu – wyjaśnił. – Takiego pseudonimu używała, biorąc udział w grach. Ciągle go używa, ciągle gra. Mathias łączył się z nią mnóstwo razy w ciągu całego roku przed swoją śmiercią. Dokładnie przyjrzałem się też danym na temat stacji. Tej, którą dostałem od nich i seryjnych. Nie ukryli tego dość głęboko.

– Wiedziała, że w końcu to znajdziesz. Dlatego właśnie… – Eye urwała i wciągnęła powietrze, czując, jak strasznie dudni jej w głowie.

– Dlatego przygotowała ci specjalne gogle.

– Mogłem się zabrać do ich testowania, gdyby mi nikt nie przeszkodził. – Pomyślał o Mayis, uśmiechając się nieznacznie.

– Nie sądzę, żeby Ree zbytnio się przyłożyła do zmiany danych. Wiedziała, że ufałem jej i Williamowi.

– To nie William – w każdym razie nie z własnej woli. Tylko skinął głową, spoglądając na jej poszarpaną koszulę i czerwone plamy.

– Zraniła cię?

– To przede wszystkim jej krew. – Miała nadzieję, że to prawda.

– Nie chciała dać się przymknąć. – Odetchnęła. – Ona nie żyje, Roarke. Sama się zabiła. Nie mogłam jej powstrzymać – może nawet nie chciałam. Powiedziała mi o tej stacji… twojej stacji. – Znów zabrakło jej tchu, zaczęła się krztusić, mówić urywanymi zdaniami.

– Myślałam… nie wierzyłam, że zdążę. Nie mogłam się z tobą połączyć i me mogłam się tu dostać.

Nie usłyszała, jak Peabody zamyka drzwi, by zostawić ich samych. W ogóle nie myślała teraz o dyskrecji. Patrzyła przed siebie niewidzącym wzrokiem i drżała.

– Nie mogłam – powtórzyła. – Grałam na zwłokę, trzymałam ją tam jak najdłużej, składając do kupy całą sprawę, gdy tymczasem ty mogłeś… mogłeś…

– Eye. – Podszedł i przytulił ją. – Nic mi nie jest. I w końcu się tu dostałaś. Nie zostawię cię. – Przycisnął usta do jej włosów, a wtuliła mu twarz w ramię. – Już po wszystkim.

Wiedziała, że w snach tysiące razy będzie jeszcze widzieć ten nie kończący się bieg, panikę i bezsilny żal.

– Wcale nie. Odbędzie się śledztwo. Będą sprawdzać nie tylko Reeannę, ale całą firmę, ludzi pracujących przy tym projekcie.

– Jakoś to zniosę. – Uniósł jej brodę i popatrzył w oczy. – Firma jest czysta. Przyrzekam. Nie przyniosę ci żadnego wstydu, poruczniku, nie dam się aresztować.

Wzięła chustkę, którą jej wcisnął do ręki, i wytarła nos.

– Jeśli będę żoną skazańca, koniec z karierą.

– Bądź spokojna. Dlaczego ona to zrobiła?

– Bo mogła. Tak mi powiedziała. Uwielbiała czuć, że ma władzę nad innymi. – Szybkim ruchem osuszyła rękami wilgotne policzki. Jej dłonie prawie przestały drżeć. – Miała wobec mnie wielkie plany.

1 ... 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)