Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Ksenocyd [Xenocide - pl]
Ksenocyd [Xenocide - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ksenocyd [Xenocide - pl]

Электронная книга - «Ksenocyd [Xenocide - pl]». Краткое содержание книги:

Ender jako chłopiec uratował Ziemię przed najazdem Robali, wdzięczność ludzi nie trwała jednak długo. Winą za morderstwo na obcej rasie obarczyli tego, który ich uratował. Szanują i podziwiają Mówcę Umarłych, twórcę odnowy moralnej, który głosi szacunek dla wszelkiej formy życia. Nikt nie wie, że Ender i Mowca to ta sama osoba. Mówca zostaje wezwany na planetę Lusitanię, gdzie odkryto kolejną formę inteligentnego życia. Prosiaczki po śmierci swej pierwszej swej formy cielesnej otrzymują formę drzewa. W procesie przejścia konieczny jest udział pewnego wirusa, który zagraża życiu ludzi, na dodatek jest to wirus myślący. Kongres międzyplanetarny wydaje rozkaz zniszczenia planety. Kryzys narasta…
1 ... 69 70 71 72 73 74 75 76 77 ... 131
Перейти на страницу:

— Dlaczego najlepsze umysły zebrały się w najbardziej niestabilnej rodzinie? — westchnął Peregrino.

— Nie są najbardziej niestabilną rodziną, księże biskupie — zaprotestowała Valentine. — Są po prostu rodziną, której wewnętrzne wstrząsy powodują największe zamieszanie na powierzchni. W innych rodzinach zdarzają się dużo gorsze kłótnie, ale nie przywiązujecie do tego wagi, ponieważ nie ma to tak wielkiego znaczenia dla kolonii.

Biskup z mądrą miną pokiwał głową, jednak Valentine podejrzewała, że jest zirytowany. Poprawiła go na samym początku, w dodatku w błahej sprawie. Ale wiedziała, że to nie drobiazg. Jeżeli biskup i burmistrz uznają, że rodzina Ribeirów jest mniej stabilna niż w rzeczywistości, mogą stracić zaufanie do Eli, Mira albo Novinhy. A oni wszyscy byli absolutnie niezbędni, jeśli Lusitania miała przetrwać nadchodzące kryzysy. Nawiasem mówiąc, nawet najbardziej niedojrzali, Quara i Grego, mogą okazać się potrzebni. Już stracili Quima, chyba najlepszego spośród nich. Nie można odrzucać pozostałych. Jeśli jednak przywódcy Lusitanii źle osądzą Ribeirów jako grupę, wkrótce zaczną mylnie osądzać pojedyncze osoby z ich rodziny.

— Ostatniej nocy rodzina rozpadła się — kontynuował burmistrz. — Mało kto rozmawia jeszcze z pozostałymi. Próbowałem odszukać Novinhę i dopiero niedawno dowiedziałem się, że znalazła schronienie u Dzieci Umysłu Chrystusa. Nie chce nikogo widzieć ani z nikim rozmawiać. Ela doniosła mi, że matka zapieczętowała wszystkie pliki w laboratorium ksenobiologicznym, więc dzisiaj rano prace zupełnie ustały. Quara jest z Elą, choć trudno w to uwierzyć. Ten chłopak, Miro, przebywa gdzieś poza ogrodzeniem. Olhado siedzi w domu, a jego żona twierdzi, że wyłączył oczy. To jego metoda zrywania kontaktu ze światem.

— Jak dotąd wszystko to świadczy, że ciężko przeżyli śmierć ojca Estevao — stwierdził Peregrino. — Muszę odwiedzić ich i wesprzeć duchowo.

— Wszystko to zupełnie normalne reakcje na cierpienie — zgodził się Kovano. — Gdyby na tym sprawa się skończyła, nie zwoływałbym tej narady. Jak powiedziałeś, wasza ekscelencjo, poradziłbyś sobie sam, jako przywódca duchowy. Nie byłbym potrzebny.

— Grego. — Valentine zauważyła, kogo zabrakło na liście burmistrza.

— Właśnie. On zareagował wizytą w barze. Nawet w kilku barach, zanim nastał świt. Każdemu na wpół pijanemu, obsesyjnemu bigotowi… a takich nam nie brakuje… opowiadał, że prosiaczki z zimną krwią zamordowały ojca Quima.

— Que Deus nos abencoe — wymruczał biskup.

— W jednym z barów doszło do awantury. Rozbite okna, połamane krzesła, dwóch ludzi w szpitalu.

— Bójka? — spytał Peregrino.

— Właściwie nie. Po prostu ogólnie dali ujście złości.

— Zatem teraz już są spokojni.

— Mam nadzieję — westchnął Kovano. — Ale awantura skończyła się dopiero o świcie. Kiedy przybył konstabl.

— Konstabl? — zdziwiła się Valentine. — Tylko jeden?

— Dowodzi ochotniczą policją — wyjaśnił burmistrz. — I ochotniczą strażą pożarną. Ustaliliśmy dwugodzinne patrole. Wyciągnęliśmy ich z łóżek. Trzeba było dwudziestu, żeby zaprowadzić porządek. W całej policji mamy około pięćdziesięciu i zwykle tylko czterech pełni służbę. Na ogół spacerują przez całą noc i opowiadają sobie dowcipy. A kilku policjantów nie na służbie było wśród ludzi demolujących bar.

— Mówi pan, że w ciężkiej sytuacji trudno na nich polegać.

— Tej nocy zachowali się wspaniale. To znaczy ci, którzy mieli dyżur.

— Ale raczej trudno oczekiwać, by opanowali prawdziwe zamieszki — oświadczyła Valentine.

— W nocy sobie poradzili — przypomniał biskup. — Dzisiaj pierwszy szok już minie.

— Wręcz przeciwnie. Dzisiaj wiadomość dotrze do wszystkich. Dowiedzą się o śmierci Quima i emocje jeszcze wzrosną.

— Być może — zgodził się burmistrz. — Ale naprawdę martwi mnie następny dzień, kiedy Andrew przywiezie ciało. Ojciec Estevao nie był szczególnie popularną postacią. Nigdy nie chodził się napić z chłopakami. Był jednak rodzajem duchowego symbolu. Jako męczennik, znajdzie więcej chętnych do pomszczenia go, niż za życia uczniów, chętnych do pójścia za jego przykładem.

— Mówisz więc, że powinniśmy urządzić skromny, prosty pogrzeb — podsumował Peregrino.

— Sam nie wiem. Może ludzie potrzebują wielkiej uroczystości, gdzie dadzą ujście swej rozpaczy i uspokoją się.

— Pogrzeb nieważny — oznajmiła Valentine. — To dzisiejsza noc jest problemem.

— Dlaczego? — zdziwił się Kovano. — Minie pierwszy szok po śmierci ojca Estevao. Ciało dotrze dopiero jutro. Co z nocą?

— Dziś w nocy musicie zamknąć wszystkie bary. Zabronić sprzedaży alkoholu. Aresztować Grega i wypuścić dopiero po pogrzebie. Ogłosić godzinę policyjną od zachodu słońca i powołać na służbę wszystkich policjantów. Patrolować miasto przez całą noc, w czteroosobowych grupach, z pałkami i bronią ręczną.

— Nasza policja nie ma broni.

— Trzeba im wydać. Nie muszą jej ładować, wystarczy, że będą mieli. Pałka nie odstrasza od dyskusji z władzą, ponieważ zawsze można uciec. Pistolet jest zachętą do dobrego zachowania.

— To ostateczne środki — zawołał biskup Peregrino. — Godzina policyjna! A co z ludźmi pracującymi na nocnych zmianach?

— Trzeba odwołać wszystko, z wyjątkiem podstawowych służb.

— Wybacz, Valentine — zaprotestował Kovano. — Czy to nie przesadzona reakcja? Może nawet wywołać taką panikę, jakiej chcemy uniknąć.

— Nigdy nie widzieliście rozruchów, prawda?

— Tylko to, co zaszło wczoraj w nocy — przyznał burmistrz.

— Milagre jest małym miasteczkiem — wtrącił Peregrino. — Zaledwie piętnaście tysięcy mieszkańców. Trochę mało na prawdziwe rozruchy. Takie rzeczy zdarzają się w wielkich miastach, na gęsto zaludnionych planetach.

— Zamieszki nie zależą od liczby mieszkańców — odparła Valentine. — To funkcja gęstości zaludnienia i powszechnego strachu. Te piętnaście tysięcy ludzi tłoczy się na obszarze, który ledwie wystarcza na przedmieście dużego miasta. Wokół mają ogrodzenie… Z własnego wyboru, gdyż za ogrodzeniem żyją nieznośnie obce istoty, które uważają ten świat za swoją własność. A przecież wszyscy widzą rozległe prerie, które ludzie powinni użytkować, tyle że prosiaczki na to nie pozwalają. Miasto przeżyło epidemię, jest odcięte od innych światów, a w niedalekiej przyszłości zjawi się flota, by je zaatakować, pokonać i ukarać. I zdaniem ludzi wszystko, absolutnie wszystko jest winą prosiaczków. A wczoraj w nocy dowiedzieli się, że prosiaczki znowu zabiły, chociaż złożyły uroczystą przysięgę, że nie skrzywdzą żadnego człowieka. Grego przedstawił im barwną opowieść o zdradzie prosiaczków; ten chłopak potrafi składać słowa, szczególnie te najgorsze. Ludzie, którzy słuchali go w barze, zareagowali przemocą. Zapewniam was, że o ile nie zażegnacie groźby, dzisiaj będzie jeszcze gorzej.

— Jeśli podejmiemy tak autokratyczne działania, ludzie pomyślą, że wpadamy w panikę — stwierdził biskup.

— Uznają, że panujecie nad sytuacją. Ci spokojni poczują wdzięczność. Odzyskacie publiczne zaufanie.

— Nie wiem — westchnął Kovano. — Żaden burmistrz niczego takiego nie zrobił.

— Żaden burmistrz nie stanął wobec takiej potrzeby.

— Ludzie powiedzą, że skorzystałem z pretekstu, bo chcę zostać dyktatorem.

— Może powiedzą — przyznała Valentine.

1 ... 69 70 71 72 73 74 75 76 77 ... 131
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)