Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «ЕљmierД‡ Achillesa». Краткое содержание книги:

Rok 1882. Po sześcioletnim pobycie w Japonii Fandorin powraca do Moskwy i od razu musi się zająć podejrzaną sprawą. Dowiaduje się, że generał Sobolew, bohater narodowy, zmarł jakoby na atak serca, jednak okoliczności tragedii wydają się podejrzane – śmierć nastąpiła w buduarze damy, która ma kontakty z niemieckim wywiadem. Czyżby zabójstwo polityczne? Wkrótce na horyzoncie pojawia się niemiecki szpieg, po nim nieuchwytny zawodowy morderca Achimas, a wszystko zaczyna otaczać aura spisku politycznego… Uparty Fandorin natrafia na ślad najemnika. Władze jednak ostrzegają Achimasa i, chcąc go aresztować, detektyw idzie na pewną śmierć. Na szczęście lata spędzone w Japonii na nauce wschodnich sztuk walki nie poszły na marne…
1 ... 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73
Перейти на страницу:

– Ale czy jego ekscelencja wie… jak delikatna jest to sprawa?

– Nic tu delikatnego nie ma, a sprawa najzwyklejsza, policyjna – odparł Wiediszczew. – Umówiliście się z policmajstrem, że aresztujecie podejrzanego, łotra, który się podawał za kupca z Riazania. Mówią, że to człek solidny, prawdziwy, znaczy się, Klonow, siedem pudów waży. A Karaczencew, barani łeb, zmarnotrawił czas i musiał pan sam karku nadstawiać. Szkoda, nie udało się łotra wziąć żywcem. Teraz się nie dowiemy, co tam złego zamyślał. No, dobrze chociaż, że pan, ojczulku, wyszedł z tego cały i zdrowy. Jaśnie oświecony już wszystko jak trzeba napisał, do Pitra, samemu miłościwemu panu. A co dalej, wiadomo: policmajstra, bałwana, przepędzą na cztery wiatry, mianują nowego, no a waszą wielmożność jeszcze nagrodzą. Wszystko bardzo proste.

– Bardzo p-proste? – upewnił się Erast Pietrowicz, patrząc pytająco w wyblakłe oczy staruszka.

– A cóż prostszego? Czy jeszcze coś było?

Fandorin pomyślał chwilę i orzekł:

– …Nie. Już nic nie było.

– No, widzi pan. A co to za teczuszka? Ładna rzecz. Pewnie zagraniczna robota?

– Teczka nie jest moja – otrząsnął się asesor kolegialny (żaden były, najprawdziwszy, jaki być może). – Chcę to wysłać do dumy miejskiej. Duża suma od anonimowego ofiarodawcy na dokończenie budowy świątyni.

– Bardzo duża? – Kamerdyner spojrzał uważnie na młodego człowieka.

– Prawie milion rubli.

Wiediszczew z aprobatą kiwnął głową.

– Oj, to się Władimir Andrieicz ucieszy. Będzie koniec kłopotów z tą świątynią, żeby ją licho wzięło. Już przestaną wyciągać z kasy miejskiej. – Zaczął się gorliwie żegnać. – Nie wymarli na Rusi dobrzy ludzie, niech ich Pan Bóg ma w swojej opiece, a po śmierci da im wieczne odpoczywanie.

Nagle Froł Grigorijewicz przypomniał sobie coś pilnego, bo przerwał robienie znaków krzyża i zaczął machać rękami:

– Jedźmy, Eraście Pietrowiczu, jedźmy, kochany. Jego ekscelencja powiedział, że bez pana do śniadania nie usiądzie. A z jedzeniem musi trzymać się ścisłego reżimu – o wpół do dziewiątej ma zjeść kaszkę. Na placu czeka kareta gubernatora, prędko będziemy na miejscu. O pańskiego Azjatę niech się pan nie martwi, zabiorę go do siebie, sam przecie też nie jadłem. Mam cały kociołek wczorajszego kapuśniaczka na podrobach – przewyborny. A te obwarzanki trzeba wyrzucić; po co się ciastem obżerać, brzuch od niego tylko rośnie.

Fandorin ze współczuciem popatrzył na Masę, który rozdymając nozdrza, błogo wciągał aromat z torebki. Biedaka czekała ciężka próba.

Boris Akunin

***
1 ... 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)