Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Jedyna szansa [No Second Chance - pl]
Jedyna szansa [No Second Chance - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Jedyna szansa [No Second Chance - pl]

Электронная книга - «Jedyna szansa [No Second Chance - pl]». Краткое содержание книги:

Chirurg plastyczny zostaje postrzelony we własnym domu. Po przebudzeniu w szpitalu dowiaduje się, że jego żona nie żyje, a sześciomiesięczna córka zniknęła. Lekarz płaci okup, którego zażądali porywacze, ale dziecko nie wraca do domu. Śledztwo po 18 miesiącach utyka w martwym punkcie.
1 ... 68 69 70 71 72 73 74 75 76 ... 85
Перейти на страницу:

– Rachel wskazała gwiazdkę, którą narysowała na mapie. – W budynku MetroVista.

– Adwokat?

– Harold ma sprawdzić, co uda mu się wyszukać, ale ponownie użyłam google'a. Nazwisko Stevena Bacarda często się tam pojawia.

– W jakim kontekście?

Rachel znów się uśmiechnęła.

– Specjalizuje się w adopcji.

– Dobry Boże – powiedział Verne.

Usiadłem wygodnie i próbowałem to wszystko przetrawić. Gdzieś migotało mi ostrzegawczo alarmowe światełko, ale nie miałem pojęcia dlaczego. Katarina wróciła do stołu. Verne powiedział jej, co odkryliśmy. Byliśmy coraz bliżej. Wiedziałem o tym. Mimo to czułem dziwny niepokój. Zadzwoniła moja komórka – a raczej powinienem powiedzieć komórka Zii.

Spojrzałem na numer dzwoniącego. Lenny. Zastanawiałem się, czy odbierać, pamiętając, co powiedziała mi Zia. Lenny jednak na pewno zdawał sobie sprawę z tego, że mogą nas podsłuchiwać.

Przecież to on ostrzegł Zię. Nacisnąłem guzik połączenia.

– Pozwól mi mówić – zaczął Lenny, zanim zdążyłem powiedzieć „halo”. – Na wypadek, gdyby ten telefon był na podsłuchu, to będzie rozmowa między klientem i jego adwokatem.

Jej treść jest chroniona tajemnicą. Marc, nie mów mi, gdzie jesteś. Nie mów mi niczego, co zmusiłoby mnie do kłamstwa.

Rozumiesz?

– Tak.

– Natrafiłeś na gniazdo os? – zapytał.

– Nie tych, których szukaliśmy. Przynajmniej na razie.

Jednak zbliżamy się.

– Mogę jakoś pomóc?

– Nie sądzę. – I natychmiast dodałem: – Zaczekaj.

Przypomniałem sobie, że to Lenny'ego wzywano, kiedy aresztowano moją siostrę. On zajmował się jej sprawami. Ufała mu.

– Czy Stacy wspominała ci coś o adopcji?

– Nie nadążam.

– Czy mówiła kiedyś o oddawaniu dziecka do adopcji albo w jakikolwiek inny sposób nawiązywała do tego tematu?

– Nie. Czy to ma jakiś związek z porwaniem?

– Możliwe.

– Niczego takiego nie pamiętam. Posłuchaj, mogą nas podsłuchiwać, więc powiem ci, dlaczego dzwonię. Pod twoim domem znaleźli trupa – faceta z dwiema kulami w głowie. – Lenny zdawał sobie sprawę z tego, że ja o tym wiem. Zakładałem, że mówił to na użytek tych, którzy mogli nas podsłuchiwać. – Jeszcze go nie zidentyfikowali, ale na podwórku Christie znaleźli broń, z której go zastrzelono.

To też mnie nie zdziwiło. Rachel przewidziała, że podrzucą broń.

– Rzecz w tym, Marc, że narzędziem zbrodni była ta sama broń, która zaginęła po strzelaninie w twoim domu. Już przeprowadzili badania balistyczne. Do ciebie i Moniki strzelano z dwóch różnych rodzajów broni, pamiętasz?

– Tak.

– No cóż, ten rewolwer – twój rewolwer – był jednym z tych dwóch, których użyto tamtego ranka.

Na moment zamknąłem oczy. Rachel bezgłośnie powiedziała „Co?”

– Lepiej już skończę – rzekł Lenny. – Jeśli chcesz, sprawdzę to ze Stacy i adopcją. Zobaczę, co uda mi się znaleźć. – Dzięki.

– Trzymaj się.

Rozłączyłem się. Odwróciłem się do Rachel i powiedziałem jej o znalezionej broni i wynikach prób balistycznych. Odchyliła głowę i przygryzła dolną wargę – następny zwyczaj znany mi z naszych dawnych randek. – To oznacza – powiedziała – że Pavel i jego wspólnicy byli zamieszani w pierwszy napad.

– A wątpiłaś w to?

– Cztery godziny temu podejrzewaliśmy, że to wszystko lipa, pamiętasz? Sądziliśmy, że ci ludzie mogli poznać dość faktów, by udawać, iż mają Tarę i wyciągnąć trochę pieniędzy od twojego teścia. Teraz znamy prawdę. Ci ludzie byli tamtego ranka w twoim domu. Brali udział w porwaniu Tary.

To miało sens, ale coś mi się nie zgadzało.

– Dokąd teraz jedziemy? – zapytałem.

– Logicznym krokiem byłaby wizyta u tego prawnika, Stevena Bacarda – powiedziała Rachel. – Rzecz w tym, że nie wiemy, czy jest ich szefem, czy tylko jednym z wykonawców.

Równie dobrze Denise Vanech może być mózgiem operacji, a on jej podwładnym. Albo oboje mogą pracować dla kogoś innego. Jeśli po prostu wpadniemy do jego biura, Bacard wszystkiemu zaprzeczy. To prawnik. Jest zbyt sprytny, żeby z nami rozmawiać.

– No, to co proponujesz?

– Sama nie wiem. Może czas wezwać federalnych. Może oni mogliby go przycisnąć.

Pokręciłem głową.

– To za długo potrwa.

– Możemy ich skłonić do szybkiego działania.

– Zakładając, że nam uwierzą, co jest mało prawdopodobne, jak szybkiego?

– Nie wiem, Marc.

Nie podobało mi się to.

– Załóżmy, że ta Denise Vanech nabrała podejrzeń. Załóżmy, że Tatiana przestraszy się i zadzwoni do niej ponownie. Albo że porywacze naprawdę mają swojego informatora. Zbyt wiele słabych punktów, Rachel.

– Co więc twoim zdaniem powinniśmy zrobić?

– Uderzyć z dwóch stron – powiedziałem bez zastanowienia.

Mieliśmy problem. Nagle znalazłem rozwiązanie.

– Ty zajmiesz się Denise Vanech. Ja Stevenem Bacardem.

Skoordynujemy działania tak, żeby uderzyć jednocześnie.

– Marc, to prawnik. Nic ci nie powie.

Spojrzała na mnie. Zobaczyła to w moich oczach. Verne wyprostował się i cicho zagwizdał. – Chcesz mu grozić? – zapytała Rachel.

– Mówimy o życiu mojego dziecka.

– Mówisz o braniu sprawiedliwości we własne ręce. – I zaraz dodała: – Znowu.

– Tak?

– Niedawno groziłeś bronią nieletniej.

– Chciałem ją tylko przestraszyć. Nigdy bym jej nie skrzywdził.

– Prawo…

– Prawo nie było w stanie pomóc mojej córce – warknąłem, powstrzymując gniew. Kątem oka zobaczyłem, że Verne kiwa głową.

– Byli zbyt zajęci marnowaniem czasu na szukanie dowodów przeciwko tobie.

Zdziwiła się.

– Przeciwko mnie?

– Lenny powiedział mi o tym, kiedy byliśmy w jego domu. Myślą, że ty to zrobiłaś. Beze mnie. Sądzą, że masz obsesję na moim punkcie albo coś takiego.

– Co?!

Wstałem od stolika.

– Posłuchaj, zamierzam, odwiedzić tego całego Bacarda. Nikomu nie chcę zrobić krzywdy, ale jeśli wie coś o mojej córce, zamierzam to z niego wycisnąć.

Verne podniósł zaciśniętą pięść.

– Dobrze powiedziane.

Zapytałem go, czy mogę pożyczyć jego camaro. Przypomniał mi, że całkowicie mnie popiera. Spodziewałem się dalszych sprzeciwów Rachel. Nie spierała się. Może wiedziała, że nie zmienię zdania.

A może uważała, że mam rację. A może – co najbardziej prawdopodobne – była tak zdumiona tym, że jej dawni koledzy mogli uznać ją za jedyną podejrzaną. – Pojadę z tobą – zaproponowała.

– Nie – odparłem tonem niedopuszczającym sprzeciwu.

Nie miałem pojęcia, co zrobię, kiedy tam dojadę, ale wiedziałem, że jestem zdolny do wszystkiego. – Już ci to tłumaczyłem. Teraz przemawiałem jak chirurg na sali operacyjnej.

– Zadzwonię do ciebie, kiedy dotrę do biura Bacarda.

Wtedy ty wejdziesz do mieszkania Denise Vanech.

Nie czekałem na odpowiedź. Wsiadłem do camaro i ruszyłem w kierunku biurowca MetroVista.

39

Lydia rozejrzała się wokół. Była trochę za bardzo odsłonięta, ale nic nie mogła na to poradzić. Na głowie miała krótką perukę koloru jasnoblond – upodabniającą ją do Denise Vanech z opisu Bacarda. Zapukała do drzwi pokoju. Zasłona obok drzwi poruszyła się. Lydia powiedziała z uśmiechem: – Tatiana?

Dziewczyna nie odpowiedziała.

Lydia wiedziała, że dziewczyna prawie nie mówi po angielsku.

Zastanawiała się, jak to rozegrać. Czas odgrywał kluczową rolę…

Trzeba zatrzeć wszystkie ślady i pozamykać wszystkim usta… Kiedy mówi to ktoś taki jak Bacard, który zawsze twierdził, że nie lubi widoku krwi, natychmiast rozumiesz, o co chodzi. Lydia i Heshy rozdzielili się. Ona przyjechała tutaj. Spotkają się później.

1 ... 68 69 70 71 72 73 74 75 76 ... 85
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)